
26 03 Gawęda z Kilarskim o impresjach ghańskich [Gawędy Ogrodnicze]
19 marca 2026Chcesz wiedzieć, dlaczego jedni projektanci ogrodów wypalają się po paru latach, a inni z każdym rokiem mają więcej frajdy, kapitału i czasu – dla siebie i najbliższych? Poznaj sekret mojej metody działania oraz 3 wielkie odkrycia, które oddzielają pełne sukcesów, rzmieślnicze mistrzostwo od chaosu, w którym tkwi reszta rynku.
Poznaj wiedzę, która może odmienić Twoją codzienność:
40 odcinek audycji Gawędy Ogrodnicze
Posłuchaj na swoim playerze:
Przejdź do podstrony podcastu:
Transkrypcja podcastu
Cześć! Projektujesz ogrody? A Zarabiasz na tym dość dobrze? A jak się przy tym bawisz? A jak tą pracę znosi Twój układ nerwowy? Zwłaszcza jesienią?
Jak to zrobić, żeby Twoi klienci brali od Ciebie razu, bez negocjacji i bez dyskusji, te koncepcje, które im wymyślasz, a potem płacili za ich realizację tyle ile to powinno kosztować? To jest wątek z moich najintymniejszych marzeń, moja życiowa zagwozdka i odkąd zacząłem praktykę projektową jestem max skoncentrowany żeby odpowiedzieć na to pytanie!
I inne moje wielkie życiowe zagwozdki. Na przykład: Jak pomóc koleżankom i kolegom po fachu pozbyć się syndromu oszusta, tego wstydu przed swoimi stawkami, żeby mogli uzyskiwać godziwe wynagrodzenie za swoją pracę, żeby utalentowane osoby nie rezygnowały z zawodu projektanta ogrodów ze względów psychologicznych czy finansowych i równocześnie, żeby średnia rynkowa za nasze wynagrodzenia wzrosła do godnego poziomu.
Co prowadzi mnie do pytania: Jak mogę przybliżyć Cię do tego wspaniałego punktu, w którym obecnie sam jestem zawodowo. Czyli: Jak mogę Ci skrócić i ułatwić drogę do bycia projektantem, który zawsze dowozi doskonałą jakość, dobrze zarabia i ma z tego frajdę – bez wchodzenia we wszystkie ślepe uliczki, które ja zaliczyłem?
Wiesz w ogóle pogadajmy dzisiaj o tobie bo prowadzę te gawędy już od dawna ale zawsze omawiam jakieś takie czy inne swoje tematy, rozmawiam z różnymi gośćmi i oczywiście możesz z tego wyciągnąć swoje ale dzisiaj chcę pomówić stricte o twojej sytuacji. Chcę cię zainspirować, żebyś się dobrze zastanowił: Gdzie jesteś TERAZ? A gdzie mógłbyś być za rok? Za dwa? .. Ale też pięć, dziesięć i dwadzieścia.
Bo widzę to cały czas. Spotykam projektantów, którzy mają oko, mają pasję, mają klientów… ale toną. W stresie. W chaosie. W niedopasowaniu między swoimi pięknymi wizjami a brutalną rzeczywistością. I to nie jest ich wina. Nikt ich tego nie nauczył.
Wiesz, przez lata byłem dość dyplomatyczny w temacie studiów, ale czuję, że czas powiedzieć to wprost. Mam w sobie głęboką niezgodę na to, jak ten system jest poukładany. I płynące z tego pragnienie wprowadzenia korekty, a przynajmniej – jakiegoś swojego uzupełnienia dla jego braków.
Uważam za ogromny błąd, że jako społeczeństwo nakłaniamy młodych ludzi do wkuwania abstrakcyjnych teorii zaraz po maturze. Prawdziwa nauka powinna opierać się na doświadczeniu. Zgodnie z cyklem Kolbego – o którym wiemy przecież od lat 80. – wiedza staje się skuteczna dopiero wtedy, gdy trafia na konkretny kontekst i praktykę.
Uważam, że Studia powinny być etapem, który porządkuje Twoją zawodową rzeczywistość kiedy już jesteś ekspertem, a nie próbuje ją zastąpić suchą teorią bez fundamentów, kiedy dopiero zaczynasz…
Przy okazji, skoro rozmawiamy już tak szczerze, to w ogóle pozwolę sobie też na taki osobisty wydźwięk tego odcinka podcastu Gawędy Ogrodnicze,
bo ten wątek kursu dla projektantów, bardzo dotyczy mnie i mojej osobistej historii.. więc pozwolę sobie tym razem na małe zwierzenia. Nie zapominając, że rozmawiamy przede wszystkim o Tobie. Po prostu posłużę się analogią.
Opowiem Ci odrobinę o ścieżce od totalnego chaosu do uporządkowanego systemu, którą przeszedłem przez ostatnie 20 lat, o kluczowych odkryciach, które dokonałem na tej drodze a które odmieniły moje życie.
Po pierwsze opowiem Ci o dojściu do czegoś co nazwę Mentalem Zwycięzcy. Bo pierwsze i najważniejsze jest dla mnie to, co mam w głowie poukładane. Po drugie powiem Ci jak procesy ustawiają moje życie zawodowego każdego dnia w stan nie mniej niż Doskonały. I po trzecie opowiem Ci o największej ściemie XXI wieku – co wkłada nam do głowy większość społeczeństwa i tzw. wiedza konwencjonalna.
Mam nadzieję, że wzbogaci to twoją ścieżkę. A kto wie… może skorzystasz też z naszego kursu? Ale nie wyprzedzajmy. Jak to wszystko usłyszysz, już nigdy nie będziesz patrzeć na swoją zawodową codzienność tak samo jak wcześniej. Nie da się tego odusłyszeć..
Spodziewaj się, żę zasieję w Tobie ziarno .. pragnienia Mistrzostwa. Pokażę ci, że możesz pracować lekko, zarabiać dobrze i spać spokojnie. Ale… jeśli wolisz iść przez życie na luziku, może lepiej wyłącz tą gadaninę. Bo serio, to, co usłyszysz, zmieni twoje standardy.
Dobra, zamknij na chwilę oczy. Wyobraź sobie… Poniedziałek rano, 9:00. Siadasz do komputera. Nie ze stresem albo strachem. Z ochotą i ekscytacją. Masz np. cztery aktywne projekty. Każdy na innym etapie. Nie czujesz żadnego przytłoczenia. Dlaczego? Bo każdy projekt idzie po procesie. Wiesz dokładnie, co dzisiaj robisz.
Nie gapisz się w okna programów zastanawiając się nad kolejnym ruchem. Nie zastanawiasz się „o czym zapomniałem”. Nie przeglądasz chaotycznie maili. Nie szukasz w panice jakiejś notatki z rozmowy z klientem. i NIe sięgasz w dezorientacji po telefon, żeby sprawdzić powiadomienia czy przygnić na socialach.
Otwierasz Listę zadań. Sprawdzasz co masz na dziś. Klikasz. Robisz. Odhaczasz. Żadnego stresu. Pełna skuteczność. Dzwoni telefon. Klient. Kiedyś… puls ci skakał. „O nie, co znowu? Pewnie się czepia. Pewnie znowu spyta o coś, na co nie będę mieć odpowiedzi.”
Teraz? Odbierasz spokojnie, z uśmiechem. W końcu dzwoni Twój znajomy, Twój podopieczny. Klient pyta: „Słuchaj, a tu wykonawca mówi, że odwodnienia…” A Ty: „Tak, wiem. To jest rozwiązane w projekcie na branży 8, szukajcie zielonych linii. Masz tam rozrysowane, jak ominąć ten konflikt. I Wszystko jest oczywiście policzone w przedmiarze, więc niech Ci to wycenią zanim zaczną robić.”
Cisza. Klient: „Aha. OK, dzięki.” Koniec rozmowy. 2 minuty. Kiedyś… taki wątek zajmował ci pół dnia. Stres, szukanie rozwiązania, rewizje, poprawki, maile w tę i z powrotem.
Teraz? Twój projekt jest tak szczelny, że na 99% pytań odpowiadasz “proszę zajrzeć do dokumentacji”. Proszę robić zgodnie z projektem. Bo wszystko zostało już przez Ciebie szczegółowo przemyślane i zaplanowane.
14:00 – 15:00. Kończysz pracę. Dokładnie tak. Pracujesz 5-6 godzin dziennie. Nie z lenistwa. To po prostu wysoka wydajność. Robisz w 6 godzin to, co inni robią w 12 albo 20. Bo nie marnujesz czasu na: szukanie informacji, zastanawianie się „jak to zrobić”, poprawianie błędów, stresowanie się. Masz system. Działasz jak maszyna. Precyzyjnie. Bezbłędnie. I wychodzisz z pracy w środku dnia z poczuciem: „Kurczę, dobrze zrobiony dzień”.
Wieczór.Nie myślisz o pracy. Nie scrollujesz nerwowo maili. Nie budzisz się w nocy „O Boże, zapomniałem o tym drenażu”. Śpisz spokojnie. Bo wiesz, że twój system wszystko ogarnie. Nic ci nie umknie. Wszystko jest pod kontrolą.
A jeśli coś Ci przyjdzie do głowy, przypomni Ci się coś, co trzeba było zrobić, wykonasz sobie notatkę w podręcznej skrzynce odbiorczej i zapomnisz, bo wiesz, że twój system zarządzania zadaniami jest szczelny i możesz mu ufać. Że jak coś tam zapiszesz, to już nie musisz o tym pamiętać, bo potem wrócisz do tego. W odpowiednim momencie.
Tak samo na wakacjach. Nie musisz martwić się co tam się dzieje pod Twoją nieobecność, czy nie umknie Ci nic ważnego przez przerwę w pracy, ponieważ cała robota grzecznie czeka na Ciebie w Twoim systemie aż do niej wrócisz. Potem powiem Ci dokładnie jak to działa.
Finanse? Zarabiasz 2-3x więcej niż rok temu. Dlaczego? Bo nie bierzesz już każdego klienta. Zamiast tego bierzesz zawsze dobrą stawkę. I bierzesz ją bez wstydu. Klient pyta: „A ile pan bierze?” „za taką niedużą działkę..np. około 15 tysięcy za etap projektowy.”
Kiedyś… z Twoich ust padłoby szybko: „…ale można negocjować”. Teraz? Spokojnie czekasz. I wiesz co? Klient Ci odpowiada : „OK, gdzie podpisać umowę?” Bo twoja pewność… buduje jego zaufanie.
To jest ten miły punkt, do którego chce Cię zabrać. Miejsce, gdzie nie gasisz pożarów. Gdzie projektujesz, a nie ratujesz. Gdzie żyjesz lekko, zarabiasz dobrze, a klienci cię szanują. To nie jest fantazja. To jest moja codzienność. I Twoja jeśli podążysz za moimi wskazówkami.
Tak tak,. To nie jest jakieś lukrowane marzenie, ale zwykła rzeczywistość jeśli wszystko masz dobrze poukładane. I pokażę Ci zaraz jak to poukładać, w dodatku, proszę ja Ciebie: BEZ wielu lat błądzenia po omacku – skrócisz sobie dekady mozolnego szukania własnych metod do paru miesięcy konkretnego, mistrzowskiego wdrożenia.
Bez potykania się o własne błędy – ja już je popełniłem, jak mnie posłuchasz, to ty ich unikniesz. Bez codziennego kręcenia się w kółko – przestaniesz wymyślać koło na nowo przy każdym projekcie. Bez wieloosobowego zespołu – możesz działać solo, system cię zoorganizuje i Bez marnowania kilku lat swojego życia na iluzję – bo studia wmawiają Ci, że dyplom i wiedza książek i wykładów przygotuje Cię na wszystko.
Prawda? Niestety nie. Wiedza akademicka ma się nijak do tego, co faktycznie robisz codziennie przy biurku i na budowach. Za to System HED daje Ci realne narzędzia do pracy, a nie tylko papier, który karmi Twoje ego, ale nie zapełnia Ci portfela.
A Jeśli masz już studia za sobą .. cóż. Postaram się Ci pomóc mimo to. Czemu MIMO? Bo trzeba Ci będzie pozbyć się fałszywego poczucia fachowości i stonować poczucie wyższości, które po tych paru latach na uczelni prawdopodobnie w Tobie urosło.
Sam zaczynałem jak wielu – zupełnie zielony. Na początku miałem tylko pasję, wrażliwość i marzenia. Zero doświadczenia. No może nie tak zero.. bo jednak wychowałem się w domu z ogrodem i tata ostro mnie gonił do roboty na podwórku. Wtedy tego nienawidziłem, dziś jestem wdzięczny, że wychował mnie w kulturze pracy.
Kochałem za to przyrodę i szczerze pragnąłem robić ogrody. Pewnie Ty też jesteś tu z podobnego powodu? Najpierw zająłem się wykonawstwem. Założyłem firmę ogrodniczą. Było ssanie rynku, w 2004 byłem jednym z pierwszych w rejonie. Szybko urosłem, w pewnym momencie nawet do 50 ludzi w sezonie. Brygady. Budowy. Przetargi. Wielomilionowe realizacje. Kosmos.
A Cały czas marzyłem o kompleksowości. Chciałem robić wszystko, od A do Z. Więc pomyślałem sobie: 'Kurczę, muszę iść w projekty. Takie, które dobrze ustawią klienta i całą realizację’. A równolegle studiowałem Sztukę Ogrodową na Akademii Rolniczej w Krakowie.
Więc co zrobiłem? Szalony krok – Założyłem grupę projektową. Z 15 studentów ostatniego roku. Sądziłem – z przekonaniem: “No są wykształceni, potrafią rysować, będzie dobrze.” I wiesz co się okazało? Oni wszystko robili źle.
Studia ich do niczego nie przygotowały. Rysowali pięknie, ale ich projekty były… niewykonalne. Niekompletne. Technicznie oderwane od rzeczywistości. Porównując z dokumentacjami przetargowymi, które realizowałem ze swoimi ekipami, to była tragedia. Wykonawcy dzwonili: 'Co to jest? To się nie da zrobić.’ Klienci się denerwowali.
Poza tym nasze perspektywy – moja i moich projektantów, były kosmicznie inne. Ja też Studiowałem, ale pracowałem też w terenie. Miałem ten filtr praktyki. Wiedziałem, co się da, a czego nie. Oni? Nie mieli pojęcia.
Prawda jest taka: polegliśmy. To, co miało być profesjonalną pracownią, okazało się chaosem, który przepalał budżet i moje nerwy. Zrozumiałem, że same dyplomy moich ludzi to za mało. Czułem się jak amator, mimo lat w terenie.
Ale ta porażka dała mi do myślenia – skoro nie ma gotowych wzorców, muszę je stworzyć sam. I tak zaczęły się lata 'gryzienia ziemi’. Uparłem się. Nie szukałem już talentów, szukałem powtarzalności. To był proces hartowania metodologii, który kosztował mnie mnóstwo czasu, frustracji i pieniędzy, ale wiedziałem, że nie odpuszczę, dopóki projektowanie nie przestanie być loterią.
Więc zaczęliśmy się uczyć. Na podstawie projektów przetargowych, często od architektów, konstruktorów, drogowców. I… z praktyk,i z budów. Każdy błąd na budowie to była lekcja. Każdy błąd – wielka ewaluacja. ”Dlaczego to nie zadziałało? Co poszło nie tak? Jak to poprawić, żeby DRUGI RAZ się to nie wydarzyło?”
I zacząłem spisywać. Najpierw szablony. Potem procesy. I standardy. Każdy projekt robiliśmy trochę lepiej niż poprzedni. Każda budowa uczyła nas czegoś nowego. I pomału… zaczęło działać.
Zwróć uwagę – nie poprawiałem projektowania, siedząc z nosem w samych projektach. Dopieszczałem metody projektowe, na podstawie feedbacków z budów i od klientów prowadzących realizacje. Bo moim celem nigdy nie było dostarczać jedynie papiery i obrazki – ale Tworzyć Ogrody. Dokumentacja musiała obronić się w ogniu, a raczej w deszczu i błocie.
W 2012 r. Założyłem Jakub Gardner Team. To już nie była grupa studentów. To była profesjonalna pracownia. Jest. Najpierw zacząłem sam, chciałem każdą czynność wykonać osobiście, aby poznać ją od podszewki, zrozumieć, znaleźć słabe strony każdego punktu.
Swoją drogą – kiedy zaczynałem, nie umiałem postawić nawet kreski w CAD-zie czy Sketchup-ie. A już rok później szkoliłem innych z obsługi tych programów. Więc nie traktuj nigdy tego, że czegoś nie umiesz, jako wymówki, aby tego nie robić. Wszystkiego można się nauczyć.
Potem dołączyła do mnie Marta. I razem z dociekliwością uczyliśmy się dalej. Jak projektować ogrody Nie mniej niż doskonale. Bez żadnych potknięć. Cel: Minimum wariantów, minimum konsultacji, a klient zachwycony garniturem uszytym na miarę. Tak budowaliśmy system w kolejnej fazie. Przez lata.
Dzisiaj? Mam już ponad 20 lat praktyki zawodowej. Średniorocznie obsługiwałem 30 do 80 klientów, w zależności od tego, czy działałem sam czy z zespołem. Policz sobie: przerobiłem około TYSIĄCA różnych przypadków. A W Każdym projekcie kolejne setki niuansów i decyzji. Stoję dziś na naprawdę mocnym fundamencie kompetencyjnym.
Wejdź na naszego instagrama, jakubgardnerteam. Od kilku lat udzielam porad i wskazówek projektantom ogrodów. Codziennie jeden merytoryczny film. Mam się czym dzielić, naprawde, tematy mi się nie kończą, wręcz przeciwnie. Chcę uczyć innych tego, czego sam się nauczyłem i co praktyka pokazała że działa.
Poczytaj komentarze. Jeśli tylko system powiadomień nie zawiedzie, odpowiadam na każde pytanie. Lekko i szybko, bo znam się na tej robocie i szanuję ludzi, którzy są głodni wiedzy. Sprawdź – zadaj swoje pytanie, poczekaj na odpowiedź.
Poczytaj na naszej stronie jakubgardner.pl publikacje dla profesjonalistów. Powiedz, czy gdziekolwiek indziej na jakiekolwiek innej stronie internetowej polskiego twórcy ogrodów znajdziesz taką wysokiej klasy wiedzę udostępnianą zupełnie za darmo?
Zainteresuj się naszą działalnością społeczną – fundacją OOP. Może uczestniczyłeś w jakiś naszych eventach? Może byłeś na którejś imprezie integracyjnej dla naszej branży, powitaniu lata? Chociaż ostatnio te spotkania stały się dość elitarne i trudno tam wejść. Podobnie jak do naszych ogrodów eksperymentalnych i edukacyjnych. Wpuszczamy tylko umówionych, zaprzyjaźnionych zawodowców.
Ale możesz na stronie Ogrody Organizacji Ogrodów Polskich poczytać raporty z działalności każdego naszego miejsca – masz tam wspaniały zasób dobrych praktyk, które możesz wykorzystać w swojej pracy.
Swojego portfolio niestety nie mogę ci pokazać – pracuję dla bardzo zamożnych osób, które chronią swoją prywatność. Teczkę realizacji mam pod hasłem Tylko dla klientów … ale wielu perełek w ogóle nigdzie i nigdy nie mogę pokazywać ani nawet o nich wspominać.
Ale Chcę Ci powiedzieć, że znam się na tym. Że wiem o czym mówię. I że przeszedłem niezłą ścieżkę, z czego Ty teraz możesz skorzystać, bo niczego nie kitram dla siebie, chcę się wszystkim podzielić.
Kiedyś, jak byłem młodszy byłem skupiony głównie na sobie. A moją największą fascynacją były zawsze ogrody. Miałem mega ssanie dociekliwości, pochłaniało mnie to jak się rozwijam i ciągle dowiaduję czegoś nowego. Problemy mnie nie rozwalały ale nakręcały jeszcze bardziej, żeby po pierwsze dowiedzieć się jak robić rzeczy bezbłędnie i po drugie nigdy nie dopuścić, żeby jakiś błąd, kiepska sytuacja z klientem się powtórzyła czy mnie zaskoczyła.
Mogę powiedzieć, że byłem oszalały na tym punkcie – eliminacji czynnika ludzkiego, tego, co burzyło moje idealnie wyreżyserowane procesy wymyślałem sobie ogrody, plany na ich realizację, organizację budowy… i nienawidziłem, po prostu nienawidziłem jak ktoś lub coś mi to burzyło. Więc totalnie skupiłem się na tym, żeby dowiedzieć się wszystkiego i rozpracować bezbłędne metody działania.
Muszę Ci też przyznać, że tym samym byłem wtedy niezbyt skupiony na drugim człowieku. To nie było nic niezwykłego, że nakrzyczałem na kogoś, kto mi akurat przeszkadzał, nierzadko na klienta. Byłem chamski, egocentryczny i apodyktyczny na maksa.
Marta, moja wieloletnia i ówczesna wspólniczka, nie raz się z tego śmiała albo mi to wytykała, ale zawsze jakieś ostrzejsze akcje kwitowała słowami “dobra, może nie masz za wiele wyczucia, ale przynajmniej profesjonalizmu Ci nie można zarzucić.” No nie powiem, miło było mi to słyszeć.
Zresztą – świetnie nam się razem pracowało, przez dobrą dekadę, Marta jest bardzo ciepłą i relacyjną osobą, więc ona ocieplała mój wizerunek, budowała dobrą atmosferę kontaktu z klientami.. A ja pilnowałem jakości i spuszczaliśmy mnie jak złego psa ze smyczy, jak trzeba było postawić do pionu budowę albo kogoś zwindykować.
Ale w ogóle, założyłem Jakub Gardner Team jak mój syn zaczął się piąć w stronę światła, zamknąłem wtedy Pracownię Sztuki Ogrodowej i postawiłem zupełnie nowy model organizacyjny. Po trzech latach pracy samemu i opracowywaniu szablonu działania firmy związaliśmy się właśnie z Martą i dzięki temu mogłem też przesiąść się na do takiej zdystansowanej roli badawczo obserwacyjnej, w której patrzyłem jak ona pracuje i mogłem udoskonalać swoje metody.
Potem już głównie Marta projektowała, czasem z asystentami, a ja zająłem się audytem projektów i realizacjami. To pozwoliło świeżym okiem zweryfikować poziom dokumentacji i wprowadzić nowe ulepszenia. Wtedy wyklarowały się ramowe wersje tych wszystkich branż, procesu koncepcyjnego, itd. W boju, w ogniu. Od tamtej pory zmiany w systemie HED są już tylko kosmetyczne.
A była też u nas kiedyś w pracowni taka dziewczyna, nie będę mówił kto, dajmy na to że Karolina wyjątkowo uzdolniona, bardzo fajna .. świeżo po studiach, naprawdę super rokowała, miała predyspozycje do tego zawodu.
ale po paru miesiącach poszła do korporacji bo uznała że tam będzie mieć znacznie lepsze pieniądze. No smutek po prostu .. nie wiem co u niej, mam nadzieję, że jej się dobrze wiedzie..
Ale powiem ci, jestem przekonany że jako rzemieślnik, po tych latach pracy, mogłaby zarabiać dzisiaj znacznie lepsze pieniądze niż w tym korpo.. przy znacznie mniejszym nakładzie pracy i stresu. Ale wtedy nie potrafiłem jej jeszcze tego zaoferować. jeszcze nie miałem tej pewności, jeszcze sam nie rozumiałem tego, o czym dziś Ci chcę opowiedzieć, jaka jest recepta na taki sukces.
A żal mi tego zmarnowanego talentu. Nie raz o niej myślałem, że to taka strata dla branży, szkoda że zabrakło jej cierpliwości i wytrwałości. Może gdybym mógł wysłać ją na nasz kurs, to dziś byłaby gwiazdą? To jest oczywiście możliwe, właśnie dziś chcę Ci o tym opowiedzieć. Wiesz, długoterminowo cierpliwość popłaca. Pod warunkiem, że działasz w obrębie mądrego systemu.
Dobra, przejdźmy już do sedna, powiem Ci teraz to, co będzie kluczem do Twojej transformacji. Opowiem ci dokładnie: Jak ustawić MENTAL, żeby przestać się stresować? Jak zbudować PROCESY, które cię odciążają? I o największej ściemie, w którą powszechnie się wierzy- a która niszczy takich małych, pełnych pasji zawodowców jak my.
Obiecałem że będzie o Tobie. I cały czas jest. Bo tu nie chodzi o mnie, chciałem tylko żebyś wiedział, kto do Ciebie mówi i skąd w ogóle wzięły się moje odkrycia. Tu chodzi o to, kim ty się stajesz.
Bo wyobraź sobie ten moment… Siedzisz na spotkaniu z klientem. Zamożny człowiek. Duża posesja. Duże oczekiwania. I kiedyś… czułbyś ścisk w żołądku. Tę myśl: “Czy ja dam radę? Czy on nie zauważy, że improwizuję? Czy się jakoś nie zbłaźnię? Czy będę znał odpowiedzi na wszystkie pytania? Czy nie wyjdzie na jaw, że… nie ogarniam?”
Znam ten syndrom. Ten lęk, że ktoś cię przejrzy. A teraz? Siedzisz spokojnie. Nie dlatego, że udajesz pewność. Nie dlatego, że wcześniej się przygotowujesz i nakręcasz przed lustrem. Ale dlatego, że WIESZ. Głęboko, w kościach, w brzuchu – wiesz, że to co dostarczysz, będzie nie mniej niż DOSKONAŁE. Bo za każdą kreską w Twoim projekcie stoi twarda kompetencja.
I to czuć. Na kilometr. Klient to czuje. Wykonawca to czuje. Ty to czujesz. Jesteś mocnym zawodowcem. Można się na Tobie oprzeć. To jest zmiana, o której mało kto mówi. Bo wszyscy pytają: “Ile będę zarabiał? W jakim programie pracować? Czy potrzebuję działalności?” To są rzeczy wtórne, mało istotne, bo prawdziwa zmiana wydarza się WEWNĄTRZ Ciebie.
To moment, kiedy przestajesz się bać swojej pracy. Kiedy przestajesz przepraszać za swoje istnienie w tej branży. Kiedy patrzysz w lustro rano i myślisz: 'Qrde, to, co robię, jest na najwyższym poziomie. Naprawdę się na tym znam.
I to nie jest arogancja. To jest spokój i pewność człowieka, który ma fundament pod nogami. To jest spokój Mistrza. Wiesz, jaki jest najpiękniejszy moment? Opowiem ci.
To jest wieczór. Kończysz pracę. I zamiast tego ssącego uczucia – “co przeoczyłem, co poszło nie tak, co mi jutro wybuchnie” – czujesz coś zupełnie innego. Ciszę. Taką dobrą, ciepłą ciszę w głowie. Spokój człowieka, który wie, że zrobił swoją robotę dobrze.
I nagle okazuje się, że masz masę czasu i energii. Na rodzinę. Na hobby. Na życie. Na koniec dnia czujesz przyjemne zmęczenie, ale nie wyczerpanie.Bo praca przestała cię pożerac. Zaczęła cię napędzać. Oto nowy ty. Nie nowe narzędzia czy jakieś sztuczki. Nowe poczucie siebie.
Wiesz, to wszystko co tu mówię nie jest dla każdego. A nawet jest dla nielicznej grupki – najlepszych. Kieruję te słowa Tylko dla osób najbardziej zajawionych i zdeterminowanych. I będących w kontekście.
Po pierwsze – jeśli Pracujesz z klientem indywidualnym – ogrody prywatne, nie przestrzeń publiczna. Po drugie – potrzebujesz mieć już jakieś doświadczenie, najlepiej 2-5-7 lat – znasz podstawy, wiesz, że to jest Twoja branża, ale czujesz że działasz w chaosie.Najlepiej jeśli masz już jakieś pierwsze realizacje wg swoich projektów za sobą. Opcjonalnie – doświadczenie pracy w firmach wykonawczych, serwisowych, czyli wiesz, jak wygląda budowa, jak zderza się papier z wykonawstwem.
Prawdopodobnie czujesz rosnące zmęczenie – presję odpowiedzialności, stres, chaos. Jeśli nie cały czas, to okresowo, a jesienią, po całym roku, zapewne najsilniej. I byłoby wskazane, jeśli teraz chcesz wejść poziom wyżej – do ligi high-end, po większe pieniądze i autorytet.
Wiesz, mówię do Ciebie, bo sądzę, że Jesteś gotów się zmieniać – nie produkuję się tu 'dla rozrywki’. Jeśli w Twojej głowie jest blokada na zmiany i przekonanie: 'wiem lepiej swoje’ – nie marnujmy wspólnego czasu. Idź gdzie indziej.
Tak samo, jeśli szukasz lekkiej pracy – to ta branża nie jest lekka. Nie pomogę Ci jeśli unikasz odpowiedzialności technicznej – jeśli chcesz być tylko 'artystą’, odpuść moje gadki. Tak samo jeśli robisz tylko wizualizacje – bez odpowiedzialności za realizację, to co mówię nie jest dla ciebie.
Nie mam też dla Ciebie tutaj propozycji jeśli dopiero wchodzisz w ten świat, jeśli teraz zaczynasz od zera – jeśli zupełnie brakuje Ci doświadczenia w ogrodach na budowie, z planowaniem, to za wcześnie. Ale koniecznie obejrzyj sobie na YT mój film pt. “Jak zacząć przygodę z projektowaniem ogrodów”.
Nie spotkamy się też, jeśli projektujesz przestrzeń publiczną – parki czy deweloperkę, – to inna matematyka. Niby wszyscy sadzimy krzaczki, ale jest zbyt wiele różnic z ogrodami prywatnymi. A jak z sektorów publicznych wycofałem się definitywnie. Chcę Cię poprosić tylko o pełną szczerość wobec siebie. To co mam do zaoferowania, nie nadaje się dla każdego. Tylko dla najlepszych.
OK, teraz wchodzimy z konkretem. Trzy rzeczy, które całkowicie zmieniły sposób, w jaki pracuję. Trzy odkrycia, które zabrały mnie z chaosu do… raju zawodowego. Jeśli to zrozumiesz i wdrożysz – twoje życie się zmieni. Jak nie, no cóż, będziesz dalej gasić pożary.
Ale, aha, wybacz, jeszcze jedno, zanim Cię wprowadzę w moje tajemne metody, muszę się rozprawić z paroma kluczowymi nieporozumieniami, które wielu projektantów ogrodów nosi w głowie. Spotkałem się z nimi już wielokrotnie i tą są konkretne blokady mentalne, które utrudnią Ci rozumienie reszty. Więc pozwól, że najpierw się z nimi rozprawię, bo jeśli popełniasz któryś z tych kluczowych błędów, to będzie Ci trudno zrozumieć to, co mam do przekazania później.
Obalmy przekonanie, że „Jak będę miał więcej doświadczenia, to się to uporządkuje”. Słuchaj, to jest poważne kłamstwo, jakie sobie często powtarzamy. Czekasz aż się “samo zrobi”. Myślisz, że jak zrobisz 50 projektów zamiast 20, to chaos magicznie zniknie? Nie. Nieprawda.
Ja zrobiłem jakieś tysiąc ogrodów. Prowadziłem zespoły projektowe, kierowałem realizacjami, od prostych po najbardziej złożone. I powiem ci szczerze – chaos nie znika z samym doświadczeniem. On rośnie, bo z każdym rokiem masz więcej klientów, więcej budów, więcej detali do ogarniania.
Wiesz co się dzieje? Zamiast być lepszym, stajesz się bardziej zmęczony. Zamiast zarabiać więcej, pochłania Cię sterowanie ręczne, toniesz w poprawkach i mailach od wykonawców o 23:00. Boisz się rano wstać z łóżka. Doświadczenie zawodowe bez systemu to tylko więcej chaosu na wyższym poziomie. Chaos do kwadratu, albo do szcześcianu
Kolejny mit – “Gust i wizja wystarczą by być dobrym projektantem.” To jest piękne kłamstwo ze studiów. Myślisz, że jak masz poczucie estetyki i dobre oko, czujesz rośliny i kochasz przyrodę to wystarczy? Nie wystarczy.
Widziałem wielu projektantów z wielką wrażliwością i genialnym okiem. Robili przepiękne rysunki i wizualizacje. Klienci płakali ze wzruszenia patrząc na koncepcję. Ślinka im ciekła nie mogąc się doczekać realizacji. A potem co? Wielkie rozczarowanie.
I potem te Telefony z budowy: „a tu nie wychodzą te spadki”. „Działka ma inny kształt i rozmiar niż na projekcie”. „Wykonawca mówi, że to się nie da tak zrobić jak narysowane”. I nagle okazuje się, że cały Twój projekt to tylko i wyłącznie piękny rysunek. W realizacji się rozpada. Klient zaczyna tracić zaufanie. Wykonawca wymienia całą technikę. A Ciebie zżera stres.
Dobry projektant to nie jest tylko artysta. To jest inżynier procesu. To jest człowiek, który dostarcza projekt, który da się zbudować. Bez poprawek. Bez niespodzianek. Bez telefonów z pretensjami
Następne błędne przekonanie: „Jak będę tańszy to będe miał więcej klientów” Kurczę, ile razy to słyszałem. “Jakub, ale ty serio bierzesz naście czy dziesiąt tysięcy za projekt? Ja nie mogę tyle brać, nikt mi nie zapłaci”.
OK. To dlaczego ja jestem zapisany na ponad rok do przodu i muszę odmawiać nowym klientom? A projektanci biorący 3 tysiące… łażą i błagają o zlecenia, jak desperaci rzucają się na te zapytania na grupach facebookowych? Bo niskie stawki przyciągają złych klientów.
Klienci, którzy szukają taniego projektanta to klienci, którzy: będą cię szarpać o każdą złotówkę, będą chcieli 10 wariantów, nie mają budżetu na realizację, więc projekt leży w szufladzie, będą narzekać na każdy twój ruch. Wiesz ile kosztuje cię taki klient? Wszystko. Twój czas, energię, zdrowie psychiczne.
Tymczasem klient, który płaci godnie to klient, który szanuje twoją pracę. Który słucha. Który ma budżet na realizację. Który poleca cię dalej. Nie konkuruj ceną. Konkuruj wartością. A wartość to system, który działa.
Kolejny błąd myślenia – „Jak nauczę się więcej programów, będę lepszy” Oprogramowanie to narzędzie. Młotek nie zrobi z ciebie stolarza. Excel nie zrobi z ciebie księgowego. A programy nie zrobią z ciebie dobrego projektanta. Problem nie jest w narzędziu. Problem jest w tym, co wpisujesz do tego narzędzia.
Możesz mieć najlepszy program na świecie. Ale jak nie wiesz: jakie spadki ustawić na tarasie, jak poprowadzić drenaż, jak rozwiązać kolizję z kanalizacją, jak narysować to tak, żeby wykonawca NIE PYTAŁ po raz setny „a co tu miałeś na myśli? To żaden program ci nie pomoże.
Oczywiście, biegłość w obsłudze programów jest konieczna, aby uzyskać wysoką wydajność pracy, siedzieć przy kompie mniej a nie więcej. Ale system HED nie kładzie nacisku na programy tylko na kompletność i kolejność czynności.
My akurat polecamy i pokazujemy na kursie jak robić plany w CAD-zie + SketchUp-ie + Lumion-ie, ale możesz osiągnąć podobny efekt na innym sofcie. Twoja decyzja, możesz sobie to dopasować. Ale potrzebujesz zrozumieć, że twój najważniejszy cel to nauczyć się jeden – myślenia i dwa – pokory.
Na kursie pokażemy Ci wzorce, idealne rezultaty. Uczymy cię jak narysować, dlaczego tak, jak to opisać, żeby budowa szła bez pytań. Ale poza tym potrzebujesz uczyć się branży, chłonąć wiedzę, zbierać własne doświadczenie.. żeby wiedzieć CO rysować. Musisz budować swoje rzemieślnicze kompetencje. Ale tylko przez całe życie.
I ostatnie, co może Ci mocno chodzić po głowie: „Muszę sam wymyślić swój sposób działania – to będzie autentycznie moje!” Ah, romantyzm projektanta. “Chcę mieć swój styl, swoją metodę, być oryginalny.” Pięknie brzmi. Ale odpowiedz sobie szczerze: Ile lat ci to zajmie? 5? 10? 15?
Ja wymyślałem swój system 20 lat. Popełniłem wszystkie błędy, jakie można popełnić. Klienci mnie pozywali. Wykonawcy mnie przeklinali. Co roku Miałem depresję jesienią, byłem kłębkiem nerwów a na dźwięk dzwonka dostawałem palpitacji serca. I wiesz co? Przez te 20 lat wypracowałem system, który wreszcie działa. Bezbłędnie. Każdorazowo.
Teraz pytanie: Czy TY chcesz poświęcić następne 20 lat na popełnianie tych samych błędów, które ja już popełniłem? Czy może wolisz wziąć gotowy system i zaoszczędzić sobie tego bólu? To nie jest kopiowanie. To jest nauka od najlepszych. To jest wyskok z naszego poziomu jak z trampoliny na jeszcze wyższe levele, których ja sobie nawet nie wyobrażam.
Każdy mistrz się od kogoś uczył. Żaden bokser nie wymyślił boksu od zera. Żaden architekt nie zaczynał od wymyślania murowania ścian. Ale każdy mądry mistrz marzy, żeby jego uczniowie go przerośli. Ja o tym marzę. Więc bierz sprawdzone fundamenty. Bierz, to do czego ja doszedłem i na na tym buduj dalej.
Twórz swoje autorskie projekty w swoim własnym stylu, wyżyj swoją kreatywność na tym CO projektujesz, ale zaufaj sprawdzonemu systemowi JAK projektować. To Cię nie ograniczy, ale da Ci bezpieczeństwo, wydajność pracy i znacznie więcej możliwości.
Dobra, koniec z przeciąganiem – oto moje 3 życiowe odkrycia, najlepszy prezent jaki mógłbym Ci dać, szczerze i od serca.
Po pierwsze wszystko jest w Twojej głowie. Pierwsze życiowe odkrycie, którym się chcę z Tobą podzielić, to coś, o czym nikt nie mówi. Bo wszyscy mówią o technice. O programach. O rysunkach. A prawda jest taka: Twój największy problem to nie brak wiedzy technicznej. To twoja głowa.
Jeśli w głowie masz chaos – twoja praca będzie chaotyczna. Jeśli w głowie masz lęk – będziesz projektować w strachu. Jeśli w głowie masz brak pewności – klienci to wyczują. Więc zacznijmy od fundamentu. Od mentalu.
Rozbiłem ten wątek na 9 podpunktów, każdy jest równie ważny i wszystkie łączą się ze sobą w jedną konstelację – w mental zwycięzcy. Potraktuj to jako nierozerwalna całość, bo ani osobno, ani niekompletne – nie zadziałają.
Dobra, po pierwsze: Pozytywna dyscyplina – robię od razu to, co trzeba. Ja nie czekam na 'wenę’. Nie czekam, aż będę 'miał ochotę’. Po prostu siadam i robię. A kiedy się zmęczę – odpoczywam. To takie proste.
Ale mogę tak działać, bo nie poruszam się 'po omacku’. Zawsze robię z PROCESEM. Nie muszę wymyślać, co mam robić. Po prostu zabieram się za kolejną czynność z listy. Efekt? Nie ma prokrastynacji. Nie ma 'nie chce mi się’. Jest: zadanie, wykonanie, odhaczenie.
Jak masz to osiągnać? Musisz się w tym wytrenować. Nie będzie Ci się udawać, będziesz płakać w niemocy – nie szkodzi. Wybaczaj sobie potknięcia, przemyśliwuj gdzie popełniasz błędy, postanawiaj korekty i staraj się je wdrażać. Aż do skutku. Jak będziesz chcieć, to to osiągniesz.
Mały trick? Rób sobie kotwice na pozytywne emocje, takie uwarunkowania. Wiesz, trenujesz się jak psa – nagrodę dajesz sobie dopiero po obowiązkach.
Punkt drugi: Zarządzanie zadaniami – szczelny system. Wszystkie czynności, jakie mam do zrobienia – są zapisane w moim systemie. Używam Asany dla list zadań i Google Calendar dla spotkań i przypomnień. Żadnych karteczek. Żadnych “Zapamiętam”. Żadnych “O, przypomniało mi się że coś trzeba było zrobić”. I tym samym żadnych stresów i myślenia o zadaniach wieczorami, w weekendy i na wakacjach.
Mój system jest szczelny. Nic mi nie umyka. Mam cykle czyszczenia skrzynek odbiorczych i 5 podstawowych list kontekstowych. To znaczy, że jak jestem w jakimś kontekście np. przy komputerze, na mieście albo w trakcie telefonowania, to wykonuje zadania z takiej właśnie listy – kontekstowej. Nie ogólne listy z pomieszanym wszystkim tylko oparte o okoliczności, w jakich się znajduję.
Równie ważne – zadania zapisuję poleceniami “zrób X, rozrysuj Y, dopilnuj Z”. To Ci właśnie robi ten spokój i porządek w głowie. Bo nie musisz niczego pamiętać. System pamięta za ciebie. I nie musisz się zastanawiać nad punktami z listy – one zawsze są czytelne.
Jak masz to wdrożyć? Kup sobie książkę GTD (Getting Things Done) Davida Allena, przeczytaj ją kilka razy, wdróż bezwzględnie każde zalecenie i to zadziała. To najlepszy system na świecie.
Punkt trzeci: Porządek fizyczny daje porządek mentalny. Dobre stanowisko pracy to porządek na biurku i na komputerze. i W CRM-ach. i W finansach. To wszystko przekłada się na porządek w głowie. Jak masz bałagan wokół – masz bałagan w myślach. Jak masz porządek – myślisz jasno.
Jak masz to przełożyć na real? Nie pozwalaj sobie pracować z bałaganem na biurku. Na pulpicie miej tylko najważniejsze skróty. Pracuj zawsze tylko nad jedną rzeczą naraz. Zamykaj wszystkie zbędne okna. Wyciszaj telefony jak siadasz do pracy i wszystkie powiadomienia. Tylko Ty i zadanie. I kup sobie słuchawki albo zatyczki, jeśli Twoja pracownia nie jest idealnie cicha.
Punkt czwarty: W zdrowym ciele zdrowy duch – to nie frazes, to zasada jak działa świat i Ty też prowadź się zdrowo. Złota trójca to jedzenie, spanie, ruch. Zachowuj mniej więcej równy rytm życia. Codziennie wstawaj i kładź się o tej samej porze, nie później niż 22.
Działaj tylko przy wysokiej wydajności. Jak czujesz że jest słabo – przerwij, połóż się odpocznij, pooddychaj, zrób sobie drzemkę. Wróć w dobrej kondycji. Nie dręcz kota.
Utrzymuj swój mózg i neuroprzekaźniki w dobrym stanie. Aby się udało, poza dobrym, mało przetworzonym żywieniem – nie stosuj żadnych używek, a już nigdy nałogowo. Alko, faje, dragi, sociale, filmy, toksyczni znajomi… wszystko skreśl. Mówię serio.
A wiem o czym mówię, żyłem życiem rock n rollowca, ze wszystkim przesadzałem. Ale odrzuciłem to gówno i od lat mam cały czas, codziennie bardzo wysoki poziom energii i zawsze pogodny, pozytywny nastrój. Nie rozregulowuje się.
Osobiście od dekady uzyskuje potężne benefity z żywienia opartego o tradycyjną medycynę chińską, dopasowanego do mojej naturalnej konstytucji urodzeniowej, moja dieta nie jest uniwersalnie zdrowa, tylko odpowiada konkretnie na moje niedobory i tendencje. Znajdź dietetyka w tej specjalizacji, idź na diagnozę i pokornie pozwól się prowadzić.
Przy okazji, kiedy świadomie rezygnujesz z rzeczy, które Ci szkodzą, kiedy nie pozwalasz na syfy w świątyni swojego ciała to uczysz się też dotrzymywania umów danych sobie. A to znowu przekłada Ci się na niesamowite korzyści w życiu zawodowym. Bo stajesz się człowiekiem, na którym naprawdę można polegać.
Punkt piąty: Pracuj z ciałem i jego rozluźnieniem. To zabrzmi dziwnie, ale posłuchaj. Cały czas obserwuję swoje ciało. Cały czas, ale zwłaszcza przy pracy. Czy jestem spięty? Czy mam napięte ramiona? Szczękę? Kark i barki? Dłonie? I jak zauważam gdzieś napięcie – od razu je rozluźniam. To zmienia wszystko. Bo napięcie fizyczne przekłada się na napięcie mentalne. A rozluźnienie ciała to klucz do spokojnej głowy.
Jak to zastosować? Poleż sobie chociaż kwadrans dziennie, ale codziennie, oddychając spokojnie i tylko koncentrując się na szukaniu napięć w ciele. To ma być uważna, pogłebiona obserwacja Twojego ciała. Możesz napinać kolejne partie i potem je świadomie rozluźniać. Jesli będziesz ćwiczyć regularnie, nauczysz się rozluźniać napięcie od razu, zawsze i wszędzie gdzie się pojawi. Alternatywnie możesz medytować, ale to jakoś nigdy mi nie szło.
I pamiętaj – umysł też jest jak mięsień. Jest Jak pięść – zwizualizuj to sobie. Możesz ją otworzyć, rozluźnić i puścić to, co aktualnie kurczowo trzyma. Kiedy wdrożysz to zalecenie, zobaczysz niewyobrażalny przeskok jakości życia i pracy. To jest mój życiowy lifehack – odkryłem, że najlepszy jestem właśnie najbardziej rozluźniony. I gwarantuję, że z Tobą będzie tak samo.
Punkt szósty: Nigdy sie nie zatrzymuj. Jedyna słuszna droga to nieustanny rozwój. Czytanie książek i merytorycznych publikacji. Gadanie. Podróże. Samo pracowanie, przerabianie tematów. Rozmowy z mądrzejszymi. Wyjazdy na budowy. Czytanie katalogów i specyfikacji technicznych, instrukcji montażu.
Przeżywaj dużo różnorodnych przygód, a Twój mózg będzie stale ćwiczony. Nie popadniesz w rutynę, nie stetryczejesz. A katastrofy na budowie nie bedą wytrącać Cie z kruchej, ucieczkowej równowagi.
Siedem: Ciesz się życiem, szukaj w nim przyjemności. Nie zaprojektujesz innym fundamentów pod ich dobre życie w ogrodzie, jeśli Twoje własne fundamenty nie trzymają pionu i poziomu. Dlatego Pielęgnuj na co dzień Umiejętność korzystania z życia. Cieszenia się nim. Życia z przyjemnością, komfortem, mądrze i w pięknie.
Pracuj w stanie Flow. Po rosyjsku: 'kájfu’. Po polsku – błogiego uniesienia, żywiołowej pasji. I może ci się wydawać, że ludzie się z tym rodzą. Nieprawda.
To jest inżynieria biologiczna. To jest technologia zarządzania sobą.
To się bierze z tego wszystkiego, co mówiłem Ci wcześniej – z Utrzymania się w doskonałym stanie. Rozsądnego gospodarowania swoją energią w czasie. Nie przekraczania swoich limitów. Praca, potem regeneracja. i tak na zmianę.
Efekt? Nie pracujesz 10 czy 16 godzin by się wykończyć. Pracujesz 6 godzin efektywnie. Albo więcej, jak chcesz. I nie potrzebujesz urlopu 'żeby odpocząć od życia’. Odpoczywa się na bieżąco. Chociaż na urlopy też warto jeździć, zwłaszcza na podróże po inspiracje.
Punkt ósmy: Jaki jest core tego wszystkiego, rdzeń mentalu zwycięzcy? Potrzebujesz mieć dobrze, mądrze w głowie poukładane. Twój mental ma działać na twoją korzyść. Chcesz mieć mentalność zwycięzcy, nie przegranego. Partnera, nie ofiary.
Co się na to składa? Nieustępliwość w poszukiwaniu rozwiązań. Nie poddajesz się. Ciekawość i dociekliwość. Traktowanie życia i pracy jak gry. Postawa, w której wszystko sobie odtłumaczasz, że “to dobrze”.
To wszystko możesz w sobie wytrenować uważnością i dialogiem wewnętrznym. Coś ci w Tobie nie pasuje, utrudnia ci pracę? Zacznij o tym ze sobą gadać. Przed lustrem albo za pośrednictwem dziennika. Ja ciągle to robię. Szukaj tej dziury, o którą się potykasz. A potem wymyśl sposób jak ją zasypać.
Sprawdź filozofię i metody NWC, Porozumienie bez przemocy, Szukaj książek Marshalla Rosenberga. Podpowiem Ci, że złotym balsamem i lekiem na całe zło tego świata jest miłość własna. Zwykle przeszkadza to, czego w sobie nie akceptujesz. Jak wyjmiesz z szafy, przytulisz i pokochasz wszystkie swoje “niby demony” i “pseudo wady” to uzdrowisz cały system i przełoży Ci się to na sukcesy w robocie.
Jesteśmy doskonale neuroplastyczni, dużo się o tym teraz mówi. To jest bzdura, że starego psa nie nauczysz nowych sztuczek. Ja pies będzie chciał, to się nauczy.. Jesteś w stanie przepracować i pokonać wszystkie swoje ograniczenia. Obciążające nawyki myślowe. Traumy z dzieciństwa. Bolesne porażki. Uda się. Mnie się udało. I wierzę że uda się i Tobie.
Punkt dziewiąty, zamykający a może najważniejszy: To wszystko ma być dobra zabawa, traktuj życie i pracę lekko a poważnie. Jedną z najpiękniejszych historii jakie ja mam w głowie jest reguła że albo się dobrze bawię albo to po prostu nie ma sensu. Zabieram zabawki i idę gdzieś indziej. I przestrzegam tej zasady z bezkompromisową bezwzględnością.
A jedną z takich zabawek którą lubię wykorzystywać jest wyobrażanie sobie siebie jako poszukiwacza przygód. Zawsze lubiłem grać w gry, w których byłem awanturnikiem. I ta metafora doskonale pasuje do pracy projektanta. Ciągle nowe działki. Nowi klienci. Nowe zadania. Nowe potwory i super bossi do pokonania. I z każdą przygodą wspinasz się na coraz wyższe poziomy, aż w końcu stajesz się takim wymiataczem, masz takie super moce, że nikt Ci nie podskoczy.
Nie daj się zwieść, to porównanie to nie jest tylko zabawka. To bezcenny zabieg, przeniesienie, które pozwala psychologicznie przetrwać najtrudniejsze momenty. I zbudować długoterminową, wieloletnią motywację do pracy. I z tej właśnie zabawki zbudowaliśmy w kursie cały motyw gamingowy, i poważne szkolenie jak masz to zaimplementować u siebie, otrzymasz jako extra bonus w module kursowym pt. Wdrożenie w system HED.
No dobrze, tyle w tym obszarze. To wszystko – cały ten, jak to nazwałem mental zwycięzcy – to może wydawać się banał, frazes, stara śpiewka, ale jak mawia jeden mój kolega – z takimi treściami jest jeden problem – że nie wdrażamy oczywistości. Słuchasz tego, mówisz dobrze dobrze, przecież ja to wiem, a potem dalej robisz swoje i dalej tkwisz w jednym i tym samym, smutnym punkcie.
Słuchaj – życie masz tylko jedno. Naprawdę nie warto marnować ani chwili na bycie w innym miejscu niż najlepsze z możliwych. Więc weź sobie to wszystko wdróż, a zmiana będzie totalna i zachwycająca. I nie wszystko od razu. Cierpliwie, punkt po punkcie, krok po kroku – to zabawa na lata.
Moje drugie wielkie odkrycie to że procesy są wszystkim. To jest właśnie kurs HED, a może raczej – system High End Design. I to jest prawdziwa petarda. Procesy są wszystkim. Nie talent. Nie 'wizja’. Nie 'kreatywność’. Procesy – przewidywalne ścieżki postępowania, które prowadzą Cię do zawsze tych samych rezultatów.
To znaczy, że postępujesz zgodnie z instrukcją, jak cukiernik i o ile jej przestrzegasz, to zawsze wyjdzie Ci taki sam, przepyszny tort. Albo szarlotka.
A strzeż się, żeby coś zrobić inaczej to wyjdzie Ci zakalec i cała praca do kosza.
W projektowaniu i zakładaniu ogrodów jest dokładnie tak samo. Są dobre praktyki, które działają, a reszta to marnowanie środków, czasu, materiałów i pieniędzy. Oczywiście, mogą być np. 2-3 różne ścieżki, które prowadzą do podobnego rezultatu, są to tzw. szkoły postępowania. Ale one też zwykle różnią się raczej niuansami, rzadko fundamentalnie.
Więc ja działam według procesów, które sobie przez lata wypracowałem. A reszta działa na czuja .Dlatego ja żyję i pracuję z przyjemnością, a reszta na wszystko narzeka, wypala się, ucieka, zmienia pracę. Dlatego ja zarabiam na swoje utrzymanie pracując 1 do 4 h dziennie, a inni pracują po 10 i 12 h na dobę i nie wyrabiają na zakrętach.
Ale oczywiście, nie zawsze tak było. Na początku… nie miałem procesów, tylko luźne wyobrażenia. Błądziłem po omacku, wszystko robiłem na czuja. Każdy projekt wymyślałem od nowa. Rzeczywistość ciągle czymś mnie zaskakiwała. Dlatego musiałem działać zawsze z pełną uwagą.
Często dobrze mi to wychodziło, bo byłem bardzo zaangażowany i skoncentrowany na swojej pracy, ale działo się to wielkim kosztem energetycznym i nerwowym. Byłem tym wykończony. Na koniec tygodnia to już nie wiedziałem jak się nazywam, byłem tak wycieńczony eksploatowaniem swojego skupienia.
A kiedy indziej zupełnie mi nie szło. Jak miałem gorszy czas, jak się rozproszyłem, jak się z kimś pokłóciłem .. to odbijało się to na jakości projektów. Wszystko było zależne od mojego aktualnego stanu. Jak mi się chciało – to dowoziłem. Jak miałem doła – projekty wychodziły słabe.
Ale… powoli… zacząłem powtarzać to, co działa a unikać tego, co nie działa. Aż w końcu, przez lata takiego cierpliwego szlifowania tej grudy węgla, wypracowałem diament – takie ścieżki postępowania, które działają zawsze.
Czy mam chęci czy nie mam, czy ogród jest mały czy duży, czy klient mniej lub bardziej wymagający, czy chce ogród formalny czy naturalny.. to nie ma znaczenia. Bo procesy pozwalają mi dowozić zawsze tak samo precyzyjną, odpowiadającą na potrzeby klienta i kompletną dokumentację, na podstawie której później realizacja ogrodu jest czystą formalnością.
Te procesy, na dzień dzisiejszy, są po prostu świetne. Dlatego też zdecydowałem się nimi podzielić w ramach kursu. Mówię to nieskromnie, ale one naprawdę pozwalają mi każdorazowo osiągać dokładnie to co zamierzyłem. Co wcale nie jest oczywiste.
Wśród naszych rodaków często widzę taką chojracką tendencję, taką zuchwałość bez pokrycia kompetencjami – “e, taki ogród, to ja bym to bez problemu zrobił”. No i próbują robić. I wychodzą takie kwiatki, jakie czasem muszę poprawiać, bo klient przychodzi potem do mnie i w efekcie płaci 3x tyle co powinien – za skopaną robotę ekipie kozaków, potem mnie za rozbiórkę i jeszcze raz za budowę od nowa.
Bo to tak, jakby iść do cukierni, kupić sobie ciastko tiramisu, zjeść i potem powiedzieć – dobra, to teraz zrobię takie w domu. Na podstawie tego wzorca. No weź upiecz samodzielnie tiramisu. Bez przepisu nie upieczesz. Możesz próbować 1000x i nie upieczesz, chyba że jesteś cukiernikiem pro, to w końcu pewnie do tego dojdziesz.
Tak samo jest z ogrodami. Jak masz proces, idziesz jak po sznurku, bezbłędnie, do oczekiwanego efektu. Pod warunkiem, że trzymasz się instrukcji. Dlatego mogę ze spokojnym sumieniem powiedzieć, że jeśli i Ty będziesz projektować dokładnie systemem HED to daję Ci gwarancję że to wszystko będzie działać.Nikt ci nic nie będzie mógł zarzucić. Niczego w Twoich projektach nie będzie brakować. I będziesz brać godne pieniądze za swoją robotę. Bez błędów. Bez wstydu. Bez udawania.
Oczywiście, możesz wypracować swoje własne procesy. I na pewno już to robisz, to jest naturalne, że czegoś się uczymy a potem robimy kolejny raz podobnie, unikamy błędów. Tak działają ludzie, od dziecka. Pytanie, jaki rezultat dziś dają te procesy, które obecnie stosujesz. Pytanie czy masz czas, czy chce Ci się poświęcać tyle ile ja poświęciłem, żeby dopieścić je do poziomu, które u nas masz już gotowe.
Bo tak jak wspominałem – są różne szkoły, ale ja tego nie robię jakoś kosmicznie inaczej niż inni mistrzowie w naszej branży. Wiem przecież, bo się z nimi koleguję, uczę się od nich, rozmawiam, praktykuję u nich, posłuchaj gawęd mistrzowskich, moich opowieści o tych ludziach.
Ale po 20-30 czy 40 latach w zawodzie wszyscy robimy to względnie podobnie. Więc jeśli poświęcisz na to dość czasu, dość cierpliwej wytrwałości, to też tam dojdziesz. Więc tak działa świat, to Ci mówię ponieważ to odkryłem – kto działa na procesach, ten ma wyniki, spokój w głowie, wolne wieczory i weekendy. Procesy mistrzowskie są wszystkie względnie podobne.
A jeśli wytrenujesz sobie omówiony wcześniej mental zwycięzcy, to w okolicach pięćdziesiątki dojdziesz do tego samego co Ci, którzy mają wszystko, czego dziś tak pragniesz. Ale może chcesz szybciej? Może chcesz z mniejszym wysiłkiem,
wylać na to mniej krwi, łez i potu niż my? Da się. Ale o tym później.
Teraz opowiem Ci o moim 3 wielkim odkryciu. To coś, co może Cię zaboleć, ale ustawia wszystko na właściwe tory. To może być niekomfortowa weryfikacja, jeśli w Twojej historii łatwowierność wzięła górę – tak jak u mnie w swoim czasie.
Największa ściema, jaką wciska się ludziom w naszej, ale chyba w ogóle w każdej branży, to bajka o „samograju”, że zbudujesz firmę, która działa sama, że będziesz tylko „zarządzać”, że oddelegujesz obowiązki i kasa zarobi się bez Ciebie. To są takie rozmarzone słowa, które słyszałem już w tylu wersjach – “jak tu się nie urobić a zarobić”
Brzmi pięknie. Tylko że w praktyce… to się sypie. Bo żeby mieć samograja, to musisz mieć ludzi od wszystkiego. A jeśli będziesz mieć tych ludzi, to musisz nimi zarządzać. Więc z jednej strony pozbywasz się pracy u podstaw, ale z drugiej – nie pozbywasz się pracy w ogóle, tylko zamieniasz jedną na inną.
Poza tym w ogrodach high-end nie sprzedajesz produktu z półki sklepowej.
Sprzedajesz jakość indywidualnych decyzji. Wielowymiarowo wyważonych. Każdorazowo Dopasowanych do człowieka po drugiej stronie. A tych decyzji nie da się oddelegować bez utraty jakości, zwłaszcza jeśli nie masz rzemiosła.
Przez to też przeszedłem. Miałem firmę, ludzi, skalę działania… Miałem zajęcie tak angażujące, że potrafiłem pewnego wrześniowego poranka obudzić się z poczuciem, że nie pamiętam prawie żadnego dnia od marca. Wszystkie mi się zlały w jeden kierat. Były takim samym kołowrotem.
Leciałem na kawie, papierosach i ciągłym nabuzowaniu, łątając dziury w durszlaku. Byłem wykończony. A finansowo, mimo potężnych obrotów, to się w ogóle nie spinało. I w pewnym momencie dotarło do mnie jeszcze takie brutalne pytanie: Co ja właściwie umiem zrobić własnymi rękami i głową naprawdę dobrze? Co ja tak naprawdę potrafię?
Po latach takiego managerowania, gaszenia pożarów, doszło do mnie, że ja się w istocie na niczym nie znam. Że owszem, jestem bardzo operatywny i skuteczny, ale przecież moim marzeniem było robić ogrody – a wcale ich nie robię, bo tylko pilnuję, żeby inni robili to, na co się umówiliśmy, siedzę w tabelach, kosztorysach, liczę firmowe bilanse, ogarniam księgowość, przesiaduję u prawników, dbam o relacje z dostawcami, biegam po urzędach – robię wszystko, tylko nie ogrody.
Ogarniam dziesiątki i setki spraw dziennie – ale nie jestem w stanie dopilnować dostatecznej jakości prac ani w pracowni projektowej ani na budowach,
więc klienci wcale nie dostają tego, co im obiecaliśmy, mnożą się poprawki.
Wtedy sobie uświadomiłem, że jestem w jakiejś totalnie czarnej… dziurze, która wsysa cały mój wolny czas, wszystkie zasoby życiowe i wrodzony optymizm, wyrzucając po drugiej stronie jakiś znerwicowany, niedospany, niedożywiony wrak. To był zimny prysznic.
Wtedy zrobiłem zwrot mentalny. Przede wszystkim stronę kompetencji, wiedzy, rzemiosła. I to było doskonałe posuniecie. Dzisiaj, a minęło jakieś 15 lat od tej decyzji, wiem jedno: Najcenniejsze, co możesz mieć, to fach w dłoniach i precyzja w myśleniu. Bo wtedy: nie zgadujesz – tylko wiesz, nie rzucasz pustych obietnic – tylko dowozisz rezultaty, nie boisz się klienta – tylko prowadzisz go za rękę
Bo jeśli coś ma być zrobione naprawdę dobrze, to ktoś kompetentny musi tego dopilnować. A kompetentnych ludzi na rynku… prawie nie ma. Za to jest mnóstwo takich, którzy próbują iść na łatwiznę. Szukają prostszych dróg, szybszego zarobku (często kosztem klienta) i tym samym partaczą robotę.
Dlatego jest taka luka. Dlatego tym, którzy są naprawdę świetni klienci płacą 2x, 3x i 5x więcej niż średnia rynkowa. I dlatego ja dzisiaj mam odwrotny problem niż większość: Nie brakuje mi klientów. Ja nie mam do kogo wysyłać klientów, na których nie mam mocy przerobowych.
Brakuje mi znajomych projektantów ogrodów, którzy: znają się na swojej robocie, myślą procesowo i mają ogarnięty mental i mają czas. Bo znajomi mistrzowie mają tak samo zajęte kalendarze jak ja, albo bardziej.
A naprawdę chciałbym wszystkich tych klientów szukających porządnego wsparcia troskliwie zaopiekować. Odesłać ich w dobre ręce, a nie wypuścić na rynek, gdzie trafią na przypadek. Co w większości oznacza gwarantowaną katastrofę.
I tu jest dla Ciebie sedno mojego odkrycia numer trzy: Nie szukaj pozornie łatwej drogi – to lukrowane oszustwo.Nie rozmarzaj się na punkcie życia, w którym nie będziesz wcale pracować – wszyscy na tym świecie pracują, no może poza żonami oligarchów. Nie próbuj budować żadnego „samograja”. Takie rzeczy nie istnieją.
Zamiast tego zbuduj kompetencję tak mocną, że rynek sam zacznie Cię szukać, że Twoja reputacja będzie Cię wyprzedzać. Nie daj się zwieść wizjom i marketingowym gadkom, że lepiej jest pracować “nad firmą a nie w firmie” Właśnie odwrotnie – najfajniej jest znać się na swojej robocie i wykonywać ją porządnie.
Bo wiesz co jest najlepsze? Jak masz opanowane rzemiosło i działajace procesy i mental który Ci służy, to nagle: naprawdę pracujesz mniej, a jednak zarabiasz więcej i masz przy tym spokój w głowie. I to jest właśnie moment, w którym ta gra naprawdę zaczyna się robić przyjemna.
A jeśli chcesz dojść do tego szybciej i prościej niż ja, przez 10 czy 20 lat porażek, prób i błędów to za chwilę pokażę Ci, jak możesz to skrócić i ułatwić sobie życie.
OK, podsumowując, trzy odkrycia, które zabrały mnie z chaosu do raju zawodowego i z których polecam Ci wyciągnąć wnioski dla siebie a nawet zastosować je 1 do 1 to: 1 wytrenuj Mental zwycięzcy – wszystko zaczyna się i kończy w Twojej głowie. Praca ma stać się zabawą, traktuj życie lekko ale na poważnie. 2 Oprzyj swoją pracę na procesach i 3 Nie dać się wkręcić w tanie chwyty – zapomnij o łatwej drodze, idź pokornie ścieżką mistrzostwa.
Te trzy rzeczy zmieniły moje życie zawodowe. I mogą zmienić twoje – jeśli na to pozwolisz.
Wyobraźmy sobie, jak może wyglądać to Twoje odmienione życie: Gdzie jesteś? Na własnym szczycie. W zupełnie innej lidze. Praca sprawia Ci przyjemność. Każda profesjonalna czynność – nawet ta, która wcześniej budziła opór i była obciążeniem.
Twoja wydajność jest na ultra poziomie. Stawka wynagrodzenia w przeliczeniu na godzinę Twojej pracy jest średniorocznie obłędnie satysfakcjonująca, fenomenalnie wysoka. Na łączny budżet, który wpada do Twojego portfela składa się kilka działań biznesowych, nie tylko samo projektowanie, ale wszystko jest związane z pomaganiem klientom by ich ogrody mogły powstać.
Pracujesz względnie mało a zarabiasz w zupełności wystarczająco.
Masz czas i środki na podróże oraz prowadzenie swojego ogrodu. Na odwiedzanie ogrodów swoich klientów, starych i nowych. Na dopilnowywanie robót w terenie. Na czytanie, byczenie się i refleksje. Na podróże i naukę. Masz mnóstwo czasu i energii i żyjesz bez stresu. Wszystko jest poukładane doskonale.
Sprawy dzieją się w dobrym tempie, nikt nie ma do Ciebie pretensji a kasy na życie Ci nie brakuje. Kiedy potrzebujesz na coś więcej pieniędzy, to po prostu bierzesz się ostrzej do roboty i wyciskasz więcej z obecnie prowadzonych projektów, oddajesz coś szybciej i wpływa Ci więcej. Klienci czekają w kolejce, więc masz spokój, że przyszłość Twoich finansów jest zabezpieczona.
Wiesz dokładnie ile chcesz i potrzebuję zarabiać, więc każda oferta gwarantuje odpowiedni dopływ gotówki. Z każdego wpływu odkładasz sobie stały procent na oszczędności, złotą rezerwę.
Jesteś w lidze najlepszych projektantów ogrodów w Polsce, a masz pracy mnóstwo, musisz odmawiać klientom albo zapisywać ich w kolejce na kolejne lata. Nie zastanawiasz się nad tym, co masz zrobić. Zawsze to wiesz. Nie marnujesz ani sekundy na chaotyczne przełączanie między oknami, wątkami maili, prokrastynację na socialach czy wymyślanie sobie zadań.
Kiedy masz pracować, po prostu siadasz do swojego systemu zarządzania zadaniami, sprawdzasz co masz aktualnie do roboty, i robisz to. Pracujesz na efekt, nie na czas. A ponieważ swoją pracę wykonujesz z procesami, które są niezawodne, więc nie musisz się zastanawiać co robić, jaki ma być kolejny krok.
Nie obawiasz się, że coś się popsuje między Tobą a klientem. Czujesz całkowity spokój o Wasze relacje. Masz dobrą umowę, którą dobrze przegadaliście. Proces realizacji zlecenia projektowego jest stały, wyjaśniony, omówiony. Jak klient chce czegoś, co by Cię miało obciążać, to delikatnie korygujesz go aby mieścił się w Twoim procesie. Albo wyceniasz mu prace dodatkowe. Wszystko masz uwzględnione w umowie.
Wiadomo kiedy macie się rozliczać. Bierzesz zawsze tak dużą zaliczkę na początku, że nawet jakby gość umarł w trakcie, to nie będziesz mieć straty finansowej. Jak coś mu się nie podoba, to edukujesz go cierpliwie, jak wygląda proces i sprowadzasz go na tą sprawdzona ścieżkę postępowania. Nie pozwalasz sobie ani jemu na odejścia od niej, gra toczy się w przewidywalny sposób, który Ty kontrolujesz.
I przyjmujesz tylko ludzi, których lubisz i którzy Cię słuchają. A praca w takim towarzystwie to czysta przyjemność. Zwłaszcza, że przecież są to relacje, które ciągną się latami. Nie miewasz trudnych klientów. Już nie. Od lat. Udało Ci się pozbyć z życia wszystkich toksycznych, ciągnących Cię w dół kontaktów a teraz wiesz już, jak od początku weryfikować takie pomyłki, odmawiasz im na wstępie, nie przyjmujesz.
I pracujesz dla ludzi, których stać na Twoje usługi i Twoje pomysły. Wiesz jak z nimi rozmawiać od początku, żeby sprawdzić, czy są Twoimi nisko rosnącymi, czerwonymi jabłuszkami, pysznymi i łatwymi do zerwania, a nie kwaśnymi winogronami z samego szczytu drzewa, do których trzeba się z trudem wdrapywać a i tak wynik jest żałośnie niestrawny.
Przyjmujesz i robisz klientów z kasą i za dobrą kasę. Pracujesz w lidze high end. Chyba że masz misję i wolisz pomagać klasie średniej, która buduje systemem gospodarczym. Też możesz i to też Ci się spina finansowo.
I nie boisz się tych ludzi. Takich ściągasz jakich naprawdę chcesz mieć, bezlitośnie weryfikujesz każdego na wejściu. Czy ma budżet na Ciebie? Czy ma budżet na ogród? Czy ogród jest dla niego ważny, czy będzie o niego dbał? Jak nie, to nie wchodzisz, bo szkoda Twojego czasu.
Wykonujesz swoją pracę lekko i z uśmiechem. Kiedy jedziesz na budowę, wiesz, że choćby działa się tam największa katastrofa – dasz radę. Kiedyś tak nie było, ale teraz nie stresuje Cię już żadne wyzwanie – więcej – nawet masz nadzieję, że wydarzy się coś nieoczekiwanego, niespodziewanego, bo nie znosisz nudy.
Może dziś to będzie wyjątkowo kłótliwy i czepialski majster? Albo jakiś kolejny wariant niesolidności wykonawców, który można będzie napiętnować na oczach klienta pokazując swoją fachowość? Albo rozbroisz konflikt w zarodku ze współczuciem i troską.
Nic z takich przypadków, które kiedyś niszczyły Twój układ nerwowy na całe dni i tygodnie, teraz już Cię nie obciąża i nie przytłacza. Masz spokój i pewność, że z każdym sobie poradzisz. I sobie radzisz, bo masz do tego narzędzia.
Może tak być i tak jest, bo od lat doskonalisz swój warsztat, bo ciągle się uczysz i rozwijasz oraz masz szerokie kontakty, wiesz do kogo zadzwonić, kiedy Twojej wiedzy nie wystarcza.
Wiesz, w którą stronę chcesz się rozwijać w przyszłości. Ha. Kierunki rozwoju… Jest ich tak wiele, że pewnie życia Ci nie starczy, żeby je wszystkie wyeksplorować. Ogrodnictwo i sztuka ogrodowa są tak szerokie, tak fascynujące i tak rozległe, tak wielowątkowe, że zawsze będziesz mieć co robić. Ale masz to też ułożone w konkretny plan rozwoju i konsekwentnie go realizujesz.
Bo projektujesz swoje życie, podobnie, jak projektujesz ludziom ich życia w ogrodach. I organizację budowy. Przebiegi procesów. Bo myślisz procesowo i to porządkuje Twoją codzienność oraz długi dystans.
Projektujesz, planujesz i ogarniasz. Miliony wątków, bo ilość szczegółów o które trzeba zadbać przy projektowaniu i budowie ogrodu, razy ilość klientów, razy przynajmniej 4 etapy – wymyślania, projektowania technicznego, wykonywania i korzystania, to zmusiło Cię do codziennej pracy w doskonale uporządkowanym systemie. Oczywiście… opartym o procesy.
Sprawy Ci nie umykają, projekty się nie rozjeżdżają. Nie zdarza Ci się, że ktoś Ci wypomina, że Ty o czymś zapomnisz, przeciwnie, to Ty gonisz wszystkich wokół o to co oni obiecali, a zapomnieli albo się nie wyrabiają.
I doprowadzasz każdy, najmniejszy szczegół i każdy projekt do końca. Nie boisz się brać odpowiedzialności. Wiesz, że dowieziesz.
Ale, ah, pamiętasz dobrze, jak kiedyś działało się po omacku. W chaosie i pogubieniu. Zero struktury. Telefon stresował, sezon wyciskał, a głowa nie wyrabiała. W Twoim sercu była tylko jedna pewność – chęć projektowania ogrodów. Ale brakowało instrukcji “ Jak”. To była Twoja szklana góra: ciągła wspinaczka i bolesne zsuwanie się w dół. Ale teraz masz procesy. Na wszystko. I to działa. To robi różnicę.
No i widzisz, Ten odcinek to… taka bardziej osobista wypowiedź, bo leży mi to na sercu bardzo mocno. Boli mnie, że wspaniałe, utalentowane osoby odchodzą z branży bo brakuje im poukładania. Ja sam też tyle razy byłem na skraju rezygnacji.
Boli mnie, jak brzydko, głupio i niewygodnie jest urządzony nasz świat. Nasz polski krajobraz. I naprawdę chcę coś zmienić. Bo mam poczucie, że odkryłem doskonałą metodę.I muszę się nią podzielić szerzej. Bo byłoby wręcz nieodpowiedzialne względem Polski, moich dzieci, i ich dzieci, które będą tu żyć w przyszłości, jakbym swoje odkrycia i metody zachował tylko dla siebie.
Dlatego wypuściliśmy właśnie na rynek dopieszczony, przygotowany z najwyższą starannością, z pasją i z myślą o Tobie – profesjonalny kurs dla projektantów ogrodów. Dotarłem do momentu, w którym nagromadziłem dużo wiedzy. I chcę się nią podzielić. Zawsze czułem, że po 40-ce zajmę się edukacją. No i właśnie to robię. Tak, po prostu projektuję swoje życie. Jakoś tak intuicyjnie. A później to wydarzam.
Powiedz mi: Jaki jest sens być w czymś mniej niż … najlepszym, jakim tylko możesz być? Jaki jest sens zatrzymywać się w połowie swojego potencjału? Jesteśmy świetlistymi istotami. I naszym przeznaczeniem jest jaśnieć jak gwiazdy. Przeznaczeniem każdego rzemieślnika jest mistrzostwo.A ja chcę Ci pomóc to osiągnąć, nie spalić się po drodze.
Posłuchaj. Twój Największy życiowy koszt to brak decyzji. Bo jeśli nic nie zmienisz – to wszystko powoli będzie zmieniać się na gorsze. Będziesz robić dalej projekty „na czuja”. Będziesz się kręcić, poprawiać, stresować. Będziesz mieć przebłyski – raz wyjdzie super, raz przeciętnie.
Ale wiesz, co się wtedy dzieje? Powoli, po cichu… zaczyna narastać frustracja. Najpierw lekka. Potem coraz większa. Aż w końcu dochodzisz do momentu, w którym mówisz: „może to nie dla mnie…”, “chyba mam już dość”, “nie dam rady dłużej”.
I odpadasz z gry. Nie dlatego, że się nie nadajesz. Tylko dlatego, że brakuje Ci systemu, który by Cię dowoził. I to mnie naprawdę boli. Bo ja widzę Twój potencjał. Widzę ludzi, którzy mogliby robić piękne, mądre ogrody, którzy mogliby zmieniać krajobraz, całe otoczenie i życie innych ludzi. A zamiast tego… znikają. Wracają do przeciętności, do bezpiecznych wyborów i do życia, które wcale ich nie kręci. A świat traci.
Nie chcę, żeby tak było z Tobą, dlatego mówię Ci wprost: Teraz jest moment. Nie „kiedyś”, nie „jak będę gotowy”, nie „jak się ułoży”. Bo gotowość przychodzi po decyzji, nie przed. Albo wejdziesz w to świadomie i zaczniesz budować swoje mistrzostwo albo zostaniesz w miejscu, które już dobrze znasz.. ale wtedy tak naprawdę będziesz się cofać.
I pytanie jest tylko jedno: Naprawdę chcesz sprawdzić, jak daleko możesz dojść w samodzielnie i w samotności? Bo możesz to wszystko robić bez niczyjej pomocy. Ja to zrobiłem sam. Ale weź pod uwagę, ile różnorodnych doświadczeń musiałem przejść, żeby dojść do wniosków, którymi w jakimś małym procencie dziś się z Tobą podzieliłem. A w dużym stopniu dzielę się na kursie.
Prowadziłem wiele różnych firm ogrodowych. Produkcję ziemi. Kilka placów sprzedaży. Kilka różnych firm wykonawczych. Pracownię projektową – jedną, potem drugą, najpierw sam, potem ze wspólniczką. I teraz też prowadzę sam swoją własną praktykę – z asystentami, ze wspaniałymi zespołami, dzięki którym mam właściwie nieograniczone możliwości działania, może podejmować projekty w dowolnej skali.
A cały czas robię dla klientów kompleksową realizację ogrodów – albo jako generalny wykonawca albo jako usługę inwestora zastępczego. Innym pomagam w ramach nadzoru autorskiego. Te ogrody powstają. Więc zebrałem i zbieram tych doświadczeń naprawdę potężną ilość i oczywiście Ty możesz przejść przez to samodzielnie.
Ale nie wiem, czy będziesz takim 'nagrzanym jak po kokainie świrem’ jak ja, że będzie ci się po prostu chciało. Bo możesz też się spalić na takiej drodze. A możesz po prostu wziąć ode mnie esencję, bo ja naprawdę zrobiłem, co w mojej mocy żeby umieścić pigułę mojej najlepszej wiedzy w tym kursie.
Przynajmniej w obszarze projektowania – czyli przygotowywania koncepcji i opracowywania projektu budowlanego. Bo jeśli chodzi o inne etapy procesu tworzenia ogrodów – nadzór autorski, czy procesy wykonawcze – też są w przygotowaniu.
Ale zacznij edukację od tego, od etapu projektowego czyli: to co się wydarza przed podpisaniem umowy – spotkanie z klientem, wizja lokalna, ankieta, sama umowa. Potem wymyślanie i uzgadnianie koncepcji, która w naszym standardzie jest bardziej szczegółowa niż większość tego, co inni projektanci nazywają projektami. I po koncepcji – stworzenie projektu budowlanego ogrodu, rozbite na 12 branż, obejmujące zaplanowanie wszystkiego co jest związane z zagospodarowaniem terenu wokół domu.
Postarałem się też bardzo, żeby zaprezentować Ci to jak najkrócej, aby wdrożenie zajęło Ci możliwie jak najmniej czasu. Szanuję Twój czas, rozumiem, że jest bezcenny. Dlatego kurs to tylko słowo, żeby się skomunikować, ale w istocie dostajesz system projektowy, a w ramach kursu wyjaśniamy Ci jak z niego korzystać, jak go zaimplementować.
Bo sercem tych materiałów są oczywiście procesy, o których tyle już mówiłem
– dokładne, szczegółowe instrukcje krok po kroku jak wykonywać poszczególne czynności zawodowe. To jest 50 procesów, sprawdzonych, działających, na każdą jedną czynność etapu projektowego.
Robimy projekty w ten sposób od lat, na podstawie tych projektów budujemy ogrody i wszystko działa nie mniej niż Doskonale, więc po prostu dostajesz do wykorzystania doskonały system gotowy do pracy. N
Nie chcę tu dublować tego, co możesz przeczytać na stronie www.edukacja.oop.org.pl. Kurs jest wydawany przez Centrum Edukacji OOP, założone w 2025 r. przez fundację Organizację Ogrodów Polskich. Cały dochód ze sprzedaży pójdzie na realizację naszych celów statutowych – między innymi na tworzenie nowych zasobów wiedzy, którymi będziemy wspierać Ciebie jako zawodowca.
Kurs jest drogi, cóż, ale jest wart swojej ceny a my chcemy wspierać Cię na naprawdę wysokim poziomie, plany są bardzo ambitne a na to jest potrzebny budżet. Wszystko pro publico bono, ale świat działa dziś tak, że nic nie ma za darmo.
Więc na stronie znajdziesz produkt: Kurs HED – pakiet Koncepcja + Projekt Budowlany ogrodu, tam masz dokładnie rozpisaną zawartość, także omówione co znajdziesz w środku na video. Poza tym – kurs składa się z 16 niezależnych modułów, odpowiadających etapom lub osobnym zagadnieniom w projektowaniu ogrodu prywatnego, więc tak samo możesz bardzo szczegółowo zapoznać się z opisem każdego jednego elementu.
Dodatkowo, stamtąd zapraszam Cię mocno aby przed zakupem wejść do playlisty z filmami – na stronie znajdziesz linka albo wpisz sobie na YT – “Kurs HED – lista FAQ wskazówki i podpowiedzi”. Tam jest wyjaśnione dokładnie dla kogo kurs jest najlepszym narzędziem rozwojowym, dla kogo się nie nadaje, dla kogo jeszcze za wcześnie na taki level, jak się przygotować i w ogóle bardzo dużo cennych wskazówek, jak mądrze zaplanować swoją ścieżkę edukacyjną.
Obejrzyj to. Jak coś będzie niejasne, to po prostu się z nami skontaktuj, odpowiemy na każde pytanie. Możesz też umówić się na konsultację telefoniczną i obgadamy czy ten produkt na pewno zadziała w Twoim przypadku.
Jak szybko możesz to wdrożyć? Polecamy Ci się nie spieszyć i zwłaszcza jeśli masz mniejsze doświadczenie, to poświęć na to więcej czasu. Wielokrotnie zapoznaj się z materiałami, wykonaj wszystkie ćwiczenia kursowe, przećwicz sobie to na swoich znajomych czy kimś z rodziny. W kursie prowadzimy Cię za rączkę, dostajesz dokładne instrukcje jak go najlepiej przerobić.
Ale jeśli masz więcej doświadczenia, to ogarniesz to bardzo szybko. Uważam, że to jest jakiś nonsens, że na kursach przygotowania zawodowego czy na studiach zmusza się ludzi do spędzania na edukacji lata, długie miesiące. Oczywiście – swoje to musi zająć, ale uważam, że najlepiej jest jak najszybciej wyjaśnić uczniowi zadanie do wykonania, dać właśnie proces i ćwiczyć go już na żywych przykładach, na klientach, na rynku, przy okazji dostając za to pieniądze.
Więc tak to jest wymyślone – żeby oszczędzić Twój czas i żeby jak najszybciej pomóc Ci zarabiać. W opisie kursu i każdego modułu znajdziesz informację o minimalnym i rekomendowanym czasie przerobienia. I wszystko jest tak skonstruowane, żeby nie tylko przekazać Ci wiedzę, ale żeby dać narzędzie do odnalezienia się w polskich realiach rynkowych.
Nie jesteśmy teoretykami. Jesteśmy ludźmi z krwi i kości, którzy żyją tu, w Polsce, wśród Polaków, projektujemy polskie działki w polskich warunkach prawnych i za złotówki. Co miesiąc kupujemy jedzenie w polskich sklepach i mieszkamy w polskich domach, musimy płacić za ich utrzymanie i ogrzewanie. Rozumiemy jak to działa. Przekazujemy Ci taką wiedzę, która pozwoli Ci zarabiać na godne i przyjemne życie w naszym kraju. I podróże, żeby czasem z niego wyjechać, bo bywa klaustrofobicznie duszny i męczący.
Chcemy Cię nauczyć, jak przekonywać do swoich pomysłów polskiego inwestora, bardzo specyficznego, wybrednego, wymagającego, oszczędnego.. ale jednak pragnącego żyć na wysokim poziomie, ceniącego sobie komfort i solidność. Procesy HED zostały wypracowane tutaj, dla maksymalnej skuteczności w naszych realiach.
A ponieważ świat się zmienia, ludzie się zmieniają, ich oczekiwania i myślenie też, na rynek wprowadzane są nowe produkty, które warto uwzględniać w projektowaniu, rozwijają się też same narzędzia projektowe, wsparcie projektanta, dziś szczególnie AI, to kupując dowolny pakiet czy moduł kursowy dostajesz dożywotnie aktualizacje.
W ogóle – w ramach kursu dajemy Ci dostęp do dokładnie tych samych plików, z których korzystamy w pracowni Jakub Gardner Team. A jesteśmy raczej jedną z bardziej innowacyjnych pracowni w kraju. Zawsze miałem nosa do nowinek, wychwytywałem co się pojawia na rynku, w Stanach, w Azji, w starej Europie, testowałem i wprowadzałem do nas. Jesteśmy, będziemy i Ty też będziesz dzięki temu zawsze na topie.
Więc chociaż pod względem rdzenia technicznego nasze procesy są już raczej ustabilizowane, czasem to bazujemy w ogóle na jakiś starożytnych technologiach, które mogą przetrwać wieki jak rzymskie akwedukty. To jednak procesy są żywe i cały czas udoskonalane, więc jak działasz na plikach online to jesteś na tym samym poziomie zupdatowania jak my.
A Co to w ogóle jest HED? To oznacza High End Design, to znaczy projektowanie przestrzeni o najwyższym standardzie, wykraczającym poza przeciętną. To znaczy przemyślenie i zajęcie się każdym szczegółem zagospodarowania działek. To jest design, który nic nie pozostawia przypadkowi.
W tym modelu pracy przyglądasz się działce i klientowi pod każdym potrzebnym kątem, tak, że nic Cię nie zaskakuje. Na każde pytanie, które klient, kierownik czy wykonawca zada – masz odpowiedź w swojej dokumentacji. I możesz wziąć pełną odpowiedzialność za to, jak teren zostanie urządzony.
Widzisz, mówiłem Ci wcześniej dla kogo opracowaliśmy ten kurs i sądze, że to będzie raczej mniejsza niż większa grupa ludzi. Elitarna ekipa. I naprawdę, nie polecam tego każdemu. Po to też tak dobrze opisaliśmy te produkty w sklepie Centrum Edukacji, po to nagrałem te filmy, produktowe i na playliście FAQ – żeby raczej odstraszyć tych, którzy nie mają dość determinacji, by pójść ścieżką mistrzowską.
Zależy mi, żeby trafiły do nas tylko osoby naprawdę zdecydowane, które chcą działać, a nie szukać wymówek. Które mają pokorę wobec natury i świata, nie boją się ciężkiej pracy i traktują swoje zajęcie poważnie, ale równocześnie chcą żyć lekko i przyjemnie. I dobrze się przy tym bawić.
Dlatego też odwracamy ryzyko – jeśli okaże się, że nie jesteś taką osobą, że ten kurs i system nie klei się z Tobą – możesz go zwrócić. Jest na to 3 miesiące. Pełny materiał przerobisz spokojnie w miesiąc – dwa (chociaż jak Ci się naprawdę spieszy to możesz się sprężyć w krócej niż 2 tygodnie). Więc spokojnie masz czas na to, żeby podjąć decyzję, czy dobrze wydajesz swoje pieniądze, czy to nie jest dla Ciebie.
Jak uznasz że nie – zwracamy Ci kasę, a materiały i dostępy możesz sobie zatrzymać, może do czegoś Ci się przydadzą, może coś dobrego z nich wyciągniesz. Także niczym nie ryzykujesz.
No tak, ale kwota za całość jest niemała. Ale zrozum – musi taka być. To jest naprawdę wysokiej klasy wiedza i nie możemy jej sprzedać za tanio. I tak jest wystawiona obecnie po znacznie zaniżonej wartości, biorąc pod uwagę stawki, jakie można osiągać po pełnym wdrożeniu systemu.
Zresztą – zobacz sobie na stronie jakubgardner.pl na jakich stawkach my pracujemy, zawsze publikujemy nasze aktualne cenniki w dziale z ofertą. Tak naprawdę jedno zlecenie zwraca Ci kwotę za kurs z nawiązką. Więc na razie to jest premiera, kwota jest zachęcająca.
Potrzebujemy też przetestować, jak zadziała z kursantami, na pewno będą jakieś poprawki, może coś trzeba będzie dorobić. Chociaż z podobnych materiałów edukacyjnych od lat korzystamy we wdrażaniu naszych asystentów w JGt, to jednak do tej pory były to uproszczone czy raczej “robocze” wersje wideo czy plików, a teraz, w kursie to wszystko zostało dopieszczone, podlega innym wymaganiom, które musimy dopiero poznać, żeby im sprostać.
Więc na początek cena i tak jest niska, ale z czasem, jak to się rozkręci na pewno będziemy ją podnosić. Zresztą sama inflacja nas do tego zmusi. Dobra, sam trzon systemu już znasz, ale teraz spójrz na to, co daje Ci realną przewagę w codziennym boju.
Oprócz samego systemu wpuszczamy Cię do środowiska i dajmy Ci do ręki gotowce, co usuwają z Twojej drogi 90% technicznych przeszkód. Jeden – masz dostęp do dwóch przestrzeni. Pierwsza to otwarta grupa: Centrum Edukacji OOP. Możesz do niej wejść nawet jeśli nic nie kupisz. Możesz i warto wejść już teraz, znajdź ją na FB.
Tam będziesz mieć dostęp do newsów z naszego mistrzowskiego świata, widzisz realne case’y z projektów, łapiesz praktykę, nie teorię, uczysz się myślenia projektowego i pracy z klientem, To dobre miejsce, żeby „wejść w temat”, zobaczyć jak wygląda ta robota od środka.
Ale druga grupa to zupełnie inna liga: Edukacja w OOP: Kurs HED. Zamknięte środowisko tylko dla kursantów. I tu już nie ma przypadkowych ludzi. Tu są osoby, które podjęły decyzję, że chcą być naprawdę dobre. To jest: grupa wsparcia, grupa wzrostu, grupa, gdzie rozmawiasz językiem jakości i konkretu, tu się nie scrolluje – tu się rośnie. Do obu grup jest link w stopce na edukacja oop org .pl
Dwa – dostajesz ponad 900 wzorców projektowych. Nie inspiracji z Pinterest-a, tylko realne elementy z prawdziwych dokumentacji. Plansze. Detale. Tabele. Czyli: widzisz, jak wygląda „dobrze”, rozkładasz to na czynniki pierwsze, uczysz się, co powielać, a czego unikać.
Do tego masz video, gdzie pokazuję Ci dokładnie jak to czytać i jak to wdrażać u siebie. A także czego unikać, bo wśród wzorców są też omówione antyprzykłady. To jest materiał, do którego normalnie nikt nie ma dostępu. To są rzeczy wyciągnięte z trzewi naszej pracowni – nikt Ci tego nie pokaże na zewnątrz.
Trzy -każdy moduł to nie tylko lekcje – także różnorodne materiały uzupełniające. Masz tam: tutoriale video do poszczególnych czynności, artykuły, polecaną literaturę, dodatkowe źródła wiedzy. Czyli jeśli chcesz wejść głębiej – masz gdzie. I mówię wprost: tego jest bardzo dużo. Warto poświęcić zimną część roku na przerobienie tego od deski do deski. A cały czas dodajemy nowe materiały.
I po czwarte – coś, czego prawie nikt nie robi. Ponieważ nasza dewiza to “nie mniej niż Doskonale” i chcemy, żeby ten kurs był naprawdę doskonały, to jeśli czegoś nie ma, jeśli czegoś nie umiesz, jeśli utkniesz. Piszesz na grupie. Mówisz: „tego potrzebuję”. I my to dla Ciebie robimy: wyjaśniamy, dogrywamy materiał, nagrywamy tutorial, uzupełniamy system.
Korzystasz Ty. Korzystają inni teraz i w przyszłości. To nie jest zamknięty kurs. To jest żywy, rozwijający się system. I teraz zobacz, co się tu naprawdę dzieje:
Nie dostajesz tylko wiedzy. Dostajesz: środowisko, wzorce, wsparcie i system, który rośnie razem z Tobą.
Więc wiesz, ja Cię do niczego nie namawiam na siłę, w naszym centrum, na stronie edukacja.oop.org.pl ten produkt będzie zawsze dostępny, możesz po niego sięgnąć kiedy tylko uznasz, że nadszedł już ten czas. A jak go kupisz to możesz go też odrobić w dowolnym terminie, jeśli się okaże, że jeszcze potrzebujesz np. zebrać doświadczenia wykonawczego zanim wdrożysz wszystko to dostęp masz dożywotni, to Ci nigdzie nie ucieknie.
Więc, nie jestem marketingowcem, tylko projektantem i ogrodnikiem, nie będę Ci mówił, że świat się skończy jak nie wejdziesz dziś i nie kupisz, ale miej tą świadomość, że jutro cena może być wyższa. A za parę lat na pewno będzie już znacznie wyższa.
Więc moja zachęta jest taka: Jeśli czujesz że mówię do Ciebie, to Idź w to. Nie odkładaj. Nie czekaj na 'lepszy moment’. Nie myśl 'jak nabiorę doświadczenia, to się samo uporządkuje’. Nie uporządkuje się. Jedynym sposobem na uporządkowanie chaosu jest wdrożenie systemu.
I możesz rzeźbić swój system samodzielnie przez 20 lat albo wziąć nasz gotowy – i zacząć działać już teraz. A skupić się na tym, co najprzyjemniejsze – na wymyślaniu koncepcji i serdecznym kontakcie z ludźmi, którym pomagasz mieć lepsze życie, piękniej i zdrowiej wokół domów.
Dobra, teraz chcę jeszcze przejść z Tobą przez kilka ważnych kwestii, które naturalnie mogą Ci się pojawiać w głowie. Żeby móc podjąć decyzję na spokojnie, bez niedomówień.
1 „Czy to jest tylko pod drogie realizacje?” Ten system działa w każdym budżecie. Możesz robić ogród za 20 i za 200 tys., za 500 tys., za kilka milionów – to nie ma znaczenia. Bo HED nie jest o budżecie. Jest o kompletności i jakości decyzji, które trzeba podjąć, żeby zagospodarować działkę.
System jest przetestowany na najtrudniejszych, najdroższych realizacjach.
Ale równie dobrze działa przy mniejszych projektach. My też pomagamy ludziom z małymi budżetami. Różnica? W wysokim segmencie po prostu szybciej widać jego wartość – i lepiej się za nią płaci.
2 “HED kontra studia – czy to się w ogóle porównuje?” Możesz się też zastanawiać: “Czy to Ci może zastąpić studia?” albo „Czy bez studiów dam radę?” Więc: tak i tak. Możesz zrobić ten kurs zamiast studiów i od razu iść do pracy, studia nie są Ci też potrzebne aby go przerobić. Potrzebne Ci jest jakieś doświadczenie praktyczne, odniesienie do własnego doświadczenia, musisz mieć jakieś pojęcie o fizycznym wymiarze tych rzeczy, technologii i materiałów, które potem będziesz planować.
Studia to lata. Tu masz miesiące, a nawet jeden jak się sprężysz. I co ważniejsze – tu uczysz się roboty, nie teorii. Na studiach często dostajesz wiedzę oderwaną od realiów. A potem przychodzisz do pracy i… zaczynasz od zera. Tutaj masz od razu: jak pracować z klientem, jak budować dokumentację, jak podejmować decyzje projektowe.
A studia? Zrób je sobie później – jak już zarabiasz, masz stabilność i chcesz wejść w jakieś tematy głębiej. Bo wtedy wiedzę z uczelni będziesz pozyskiwać przez filtr doświadczenia praktycznego, zawodowego.. i to Ci zaprocentuje kosmicznie lepiej.
3 “Ile to Ci zajmuje czasu? Czy ja znajdę na to czas? Ile realnie trwa wdrożenie? Czy to jest do ogarnięcia przy pracy?” Odpowiedź: Czasy masz podane na stronie edukacja.oop.org.pl ale uprzedzam, że te rekomendowane są… mocno zawyżone, rozwleczone. Bo zakładają, że: uczysz się. odpoczywasz, przetwarzasz, wracasz i tak wielokrotnie.
Mamy tu takie podejście, że ogrodnictwo jest sztuką cierpliwości i nie trzeba się spieszyć z osiaganiem rezultatów, tak jak drzewo nie spieszy się, żeby przerosnąć dom, bo spokojnie to osiągnie. W swoim czasie. Ale jeśli chcesz cisnąć – możesz to zrobić kilka razy szybciej. Jeśli już pracujesz w branży projektowania od jakiegoś czasu – To wdrożenie będzie dla Ciebie banalne.
I wtedy nie uczysz się „po godzinach dla sportu”. Tylko wdrażasz to sobie na realnych projektach, które i tak robisz. Na bieżąco. Oczywiście czas na pierwsze zapoznanie trzeba przewidzieć, tego nie ominiesz. Oglądasz, patrzysz jak my to robimy i aktualizujesz swoje działania. Taki minimalny czas przerobienia materiałów przez bardziej zaawansowane osoby też masz podany na stronie.
4 “Czy to nie będzie dla Ciebie za trudne?” Może być. Dlatego tyle wcześniej Ci mówiłem i odnosiłem Cię też do tej playlisty HED FAQ na Youtubie, bo to nie jest dla początkujących
Ale jeśli po głowie Ci chodzi, że to „Brzmi skomplikowanie…”, „Nie jestem osobą techniczną…” i zastanawiasz się „Czy to ogarniesz?” To chcę rozproszyć Twoje obawy. Uważam że naprawdę Trudne jest działanie bez systemu. Tu masz procesy, które prowadzą Cię Krok po kroku.
Nie zgadujesz. Nie błądzisz. Nie zastanawiasz się „co dalej”. Po prostu robisz kolejną rzecz z listy. To w istocie bardzo łatwe. Ale punktów jest dużo, nie ukrywajmy, ogrodnictwo to złożona dziedzina wiedzy, ale właśnie metodycznie, krok po kroku, to wszystko jest do opanowania
5 „Czy musisz biegle obsługiwać programy komputerowe?” Docelowo tak, na początku nie. Pokazujemy tu wszystko na CAD-zie + SketchUp-ie i to jest taki dobry standard w lidze pro. Polecam działać na tym właśnie sofcie. Dobrze się to łączy też z Lumion-em, programem do hiper realistycznych wizualizacji.
A czy to ogarniesz, jeśli na razie nie obsługujesz tego softu? Wiesz, to nie jest fizyka kwantowa. Nauczysz się. Ja się nauczyłem, Tobie też się uda. W sieci jest masa poradników, AI też ci podpowie co robić jak gdzieś utkniesz. Masz od nas: tutoriale, wskazówki, szablony
Na start nie musisz być mistrzem. Z procesów będziesz wiedzieć, co zrobić – a narzędzie komputerowe to tylko środek. Zresztą większość rzeczy, a na pewno wszystkie trudne, pokazuję Ci na ekranie, jak wykonać.
6 „Czy nie jest za wcześnie / za późno dla Ciebie, żeby robić taki kurs?” To już mówiliśmy, ale podsumujmy – to jest kurs dla zaawansowanych. Zakładam, że Najlepszy moment to 2–7 rok pracy w branży. No i oczywiście później też, choć sądzę, że jak masz już wieloletnie przyzwyczajenia i działasz w innym środowisku, to pewnie nie będzie Ci się chciało uczyć nowych metod pracy.
Ale merytorycznie jestem przekonany, że nawet jak jesteś na poziomie mistrzowskim, do podejrzenie naszego know how będzie dla Ciebie wzbogacające. Czyli to jest dla Ciebie jeśli: już coś robiłeś, ale czujesz chaos i widzisz, że to co robisz obecnie „nie dowozi” Twoich ambicji.
Jeśli zaczynasz totalnie od zera – raczej nie. To jest kurs dla zaawansowanych. Oczywiście, możesz go kupić teraz, zobaczyć i zdobywać doświadczenie praktyczne w trakcie, dorosnąć do tego.. ale nie zrobisz dobrej roboty na rynku, bo nie będziesz wiedzieć CO masz rysować. Pokażemy Ci tu JAK, ale z pustego nie nalejesz.
Jeszcze raz odsyłam początkujące osoby do video na YT “jak zacząć przygodę z projektowaniem ogrodów” na playliście FAQ. No, ale Jeśli już działasz na rynku – to będzie dla Ciebie turbo przyspieszenie.
7 Teraz dla wielu najważniejsze pytanie: “Czy to Ci się opłaci?” Kurs nie jest tani, więc na pewno się zastanawiasz kiedy to Ci się zwróci. Więc odpowiem: Jeden projekt. Serio. Jeśli weźmiesz za projekt ogrodu tyle, ile teraz kosztuje kurs to będzie to bardzo niska stawka na rynku za taki zakres projektowy.
Właściwie wartość kursu można by przeliczyć na wartość samej koncepcji niedużej działki – powiedzmy tak 5 a 10 arów, oczywiście wykonanej w naszym standardzie. I to w momencie, kiedy jeszcze nie masz jakiejś mocnej pozycji na rynku, bo w naszej pracowni to by było pewnie 2 albo 3x tyle.
Wiec tak, powinno Ci się to zwrócić raz dwa. Zwróć też uwagę, że masz tu kilkanaście niezależnych elementów, które możesz wyceniać osobno w swoich ofertach dla klientów. I warto tak robić, to dobrze uzasadnia cenę.
Ale znów kluczowe są procesy, ponieważ wiesz dokładnie jaki masz zakres wykonać, masz argumenty, którymi sobie i klientowi uzasadnisz odpowiednie ceny za swoje usługi.
8 “Co jeśli utkniesz albo czegoś nie zrozumiesz?” Na pewno się martwisz, „Czy w trudnych momentach ktoś Ci pomoże? Nie zostajesz bez wsparcia. Masz: grupę zamkniętą na FB, tam społeczność i realne wsparcie, moje, mojego zespołu lub doświadczonych kursantów. Nie wiesz? Pytasz. Dostajesz odpowiedź. Nie umiesz czegoś zrobić? Dostajesz wskazówkę. A jeśli trzeba będzie, to dorobimy extra materiał pod Twój problem.
9 „Skąd masz wiedzieć, że to działa?” Tak, ja bym się zastanawiał: „Co jeśli to kolejny kurs z internetu?” „Czym to się różni od innych kursów?” Wiesz, w zasadzie To nie jest kurs. To jest system operacyjny pracy projektanta. Z dobrym wyjaśnieniem jak go wdrożyć i stosować. Wyjęty 1:1 z realnej pracowni. Jakub Gardner Team. Z projektów. Z budów. Wykuty w ogniu błędów.
To działa w praktyce. Bo powstało w praktyce. Sprawdź nas. Zobacz kto za tym stoi. Jesteśmy transparentni. I jesteśmy świrami podejścia praktycznego, wiedzy sprawdzonej doświadczalnie. Poczytaj nasz kwartalnik – zatrzymaj się! Sztuka ogrodowa na sztuka-ogrodowa.pl. Obserwuj insta czy fb jakub gardner team, zobacz poziom materiałów jakie tam umieszczamy. Zobacz raporty z ogrodów eksperymentalnych i edukacyjnych na ogrody.oop.org.pl. Posłuchaj gawęd ogrodniczych, starszych odcinków tego podcastu
A jak masz jeszcze jakieś wątpliwości – odezwij się, umów się na konsultację i pogadamy. Wpadnij do naszego ogrodu na spacer i pogawędkę. Nie przechodziłem i nie znam innych kursów, ani ich twórców, ani prowadzących. Nie wiem co robią i oferują, nie potrafię się wypowiedzieć, zresztą nie zamierzam nikogo dyskredytować. Wiem co dostaniesz u nas i wiem, że się na tym nie zawiedziesz.
A tak jak mówię Poznaj nas lepiej, oceń czy możesz nam zaufać i podejmij swoją decyzję. Zresztą – nic nie ryzykujesz. Gwarancja jest na 90 dni. To mega dużo czasu, żeby od podszewki sprawdzić co dostajesz, jakie jest wsparcie i zrezygnować, jeśli to nie spełni Twoich oczekiwań.
10 “Kiedy jest dobry moment roku na wystartowanie?” Myślę, że każdy moment jest dobry, a każdy daje Ci inną korzyść. Oczywiście, jesień / zima bardziej naturalnie nadaje się na edukację w naszej branży. Oczywiście, wiosna to jest dla zawodowców ogień, ale pytanie, czy jeśli słuchasz tego wiosną, to czy chcesz żeby kolejny sezon wyglądał tak jak poprzedni?
Więc, mamy w uproszczeniu dwa warianty. Jeśli startujesz na początku lub w środku sezonu: To jest opcja dla odważnych, ale najbardziej efektywna. Masz żywych klientów. Masz realne problemy na budowie. Zamiast siedzieć nad „suchą” teorią, bierzesz proces HED i od jutra wdrażasz go do projektu, który i tak musisz oddać. Ćwiczysz na żywym organizmie.
A jesienią, kiedy kurz opadnie, wrócisz do materiałów, żeby na spokojnie pogłębić detale i przeanalizować, co zadziałało. Będziesz już mieć cały sezon doświadczenia w nowym systemie. Efekt cyklu Kolba-ego. Nowa wiedza tak właśnie wchodzi najlepiej.
Jeśli startujesz jesienią lub zimą: Masz ten komfort, że możesz przerobić materiały na absolutnym luzie. Bez pośpiechu, z kawą w ręku, przeanalizujesz każdy z 900 wzorców po kolei. Przygotujesz sobie grunt, szablony i dokumentację tak, że w nowy sezon wejdziesz jak taran.
Prawda jest taka: nie szukaj idealnego momentu, bo on nie istnieje. Wiesz jak mówi chińskie przysłowie: „Najlepszy czas, żeby posadzić drzewo, był 20 lat temu. Drugi najlepszy czas jest teraz”. Nie ma na co czekać. Zawsze będzie „jakiś” projekt do skończenia albo „jakiś” wyjazd czy jakaś inna kolizja. To nieważne.
Nie szukaj wymówek. Nie ma się czego bać. Po prostu zmieniasz metodę pracy. To jak przesiadka z roweru do samochodu – na początku musisz wyczuć sprzęgło, ale potem jedziesz X razy szybciej. A jeśli po drodze coś Ci nie wyjdzie albo utkniesz w połowie projektu? Pamiętaj, zawsze znajdziesz wsparcie na grupie.
Dobrze. Mam nadzieję, żę teraz masz pełny obraz. Bez ściemy. Bez marketingowego pudru. Mówię Ci jak jest. Jeśli coś jeszcze Cię blokuje – to nie brak informacji. Tylko decyzja. Więc… decyzja należy do ciebie.
Możesz dalej działać tak, jak do tej pory. W chaosie. W stresie. W niepewności. Albo możesz powiedzieć sobie: dość. Ja myślę, że skoro nadal mnie słuchasz, to Pora już wejść na wyższy poziom. Pora zacząć pracować JAK MISTRZ, a przynajmniej młody kandydat na mistrza.
Kurs HED to nie jest żaden 'kolejny kurs’. To jest system twojej codziennej pracy. I to jest kompletny system – szkielet wewnętrzny, mięśnie i pancerz na zewnątrz. Stoisz, poruszasz się i masz pełną ochronę. To co mówiliśmy wcześniej – to jest postawa mentalna, to są procesy i to jest mapa dla ścieżki mistrzowskiej na całe życie.
To jest fundament, na którym zbudujesz swoją karierę. Swoje dobre życie. Swoją stabilność finansową i psychiczną. Jeśli czujesz, że to jest dla ciebie – nie zwlekaj. Wejdź na edukacja.oop.org.pl – i tam w Kurs HED, pakiet koncepcja + projekt. Ja nie będę cię namawiał ani Ci tego wciskał. Decyzja jest Twoja.
To jest dla najlepszych. Dla tych, którzy WIEDZĄ, że chcą być mistrzami. Jeśli to ty – zobaczymy się na grupie. Jeśli nie – cóż, życzę powodzenia na twojej drodze. Ale pamiętaj: chaos nie zniknie sam. Trzeba go uporządkować. Trzeba wdrożyć system. I pytanie brzmi: kiedy to zrobisz? Za rok? Za pięć? Za dziesięć?
Czy może… dzisiaj? Decyzja należy do ciebie.
Jesteś projektantem?
Cenisz nasze merytoryczne publikacje? Zapraszamy Cię do wspólnego rozwoju, biznesu i integracji.
Jesteś właścicielem działki?
Szukasz wsparcia przy aranżacji ogrodu?
Zajmujemy się kompleksowo procesem projektowo – wykonawczym. Wypróbuj możliwości naszego zespołu.
Szukasz czegoś innego?



