
25 11 Gawęda o mistrzu Bergu [Gawędy Ogrodnicze]
24 listopada 2025
26 01 Gawęda z Żuchowskim o bajkach i marzeniach [Gawędy Ogrodnicze]
13 stycznia 2026Praca projektanta ogrodów w znacznym stopniu opiera się na edukowaniu innych (głównie klientów) od „poziomu zero” do poziomu początkującego amatora. Tym samym ciągle odpowiadamy na te same pytania. Czy to dobrze, czy to źle? Tak po prostu jest. Grunt, żebyś się przeciw temu nie buntował i udzielał właściwych odpowiedzi.
Posłuchaj w nowej gawędzie jak oswoić fakt, że projektowanie ogrodów składa się głównie z rozwiązywania problemów.
36 odcinek audycji Gawędy Ogrodnicze
Posłuchaj na swoim playerze:
Przejdź do podstrony podcastu:
Transkrypcja podcastu
Cześć. Nieodmiennie… Lubię to słowo. Przychodzi jesień, głęboka właściwie. To już zaraz będzie zima, bo jesień się kończy. I co roku, razem z tą uroczą porą roku, te same stany, ten brak światła. Budzę się, jest ciemno, jeszcze nie śpię, jest ciemno. To wszystko powoduje, że się tak bardzo nie chce, nie chce się wykonywać takich zwykłych, normalnych, prozaicznych czynności.
Niesamowite, no 40 lat się to wydarza, ile mogę mieć świadomość? No może 20 z tego. I dopiero teraz zacząłem zauważać, że ta jesień co roku powoduje dokładnie te same symptomy, więc no może nie dopiero teraz. Już jakiś czas temu. Zacząłem się tego uczyć, ale długo tego nie obserwowałem. Byłem co jesień strasznie zdziwiony tymi stanami niechęci, nieporadności, tego, że po prostu taski lecą gdzieś w otchłań kalendarza i w ogóle rzeczy nie wychodzą tak jak powinny.
Jak coś nie wychodzi tak jak bym chciał, żeby wychodziło, no to nagle napełnia mnie to jakąś taką rozpaczą, zawodem, jakąś taką pustką. No potyczki, porażki, które gdzieś tam w sezonie zupełnie nie miałyby znaczenia i poruszałybym się dalej, teraz po prostu urastają do rangi jakichś katastrof, z którymi nie można sobie poradzić. Nie no masakra co się dzieje po prostu o tej porze roku.
Oczywiście przeciwdziałam i właśnie gdy tak bardzo męczyłem się z tymi myślami i przypomnieniem o tym nagraj kolejną gawędę, nagraj gawędę na grudzień, o czym tu w ogóle mówić. Nie chce mi się nawet z ludźmi rozmawiać. Jakoś tak zamykam się w sobie, ale jeden temat teraz właśnie przyszedł mi do głowy.
Taki bardzo optymistyczny, coś co faktycznie mnie wyciąga z tego czarnowidztwa i czarno dupstwa zimowo-jesiennego. No to jest ciekawość, to jest jakaś dociekliwość w znajdowaniu odpowiedzi na pytania i w ogóle znajdowanie odpowiedzi na pytania, odpowiadanie to jest wspaniała czynność. Odkąd prowadzę intensywnie tego naszego Instagrama Jakub Gardner Team to całkiem sporo ludzi zadaje tam pytania.
I faktycznie pojawia się w powiadomieniach, jest task. Czasami wiem od razu co mam odpowiedzieć, często w sumie, ale czasami jest tak, że jakaś rzecz, tematyka okaże się trudniejsza i muszę trochę podrążyć, poszukać, podpytać kogoś. Czasami to są konkretne pytania, jakieś tam nazwy modelów, ale to jest fajne, to jest coś takiego ożywiającego.
Natomiast pojawia się też kategoria takich ciekawości większych, które stają się wspaniałymi, motywacyjnymi zaczynkami do realizacji jakichś projektów, jakichś poważniejszych przedsięwzięć. A po to, żeby się przekonać na przykład, a ciekawe jak coś będzie wyglądać, to zrobię i robię to. Proponuję klientowi albo robię u siebie, albo jak coś będzie działać.
Mam teraz taki fenomenalny temat, który mnie bardzo pociągnął i jest to wielowątkowe pytanie, na które właśnie szukam odpowiedzi. Wydaje mi się, że w dużej mierze już znalazłem, bo projekt powstał, ale konkretnie o czym mówię, to jest ziemianka potów. To jest taka wariacja na temat szamańskiego namiotu potów, który jest taką niską kopułą, wchodzi się do niej na czworaka właściwie i siedzi się tam w kucki. Nagrzewa się to często przez kamienie, które wcześniej są rozgrzane przy ognisku i wnosi się je do środka, polewa się je wodą.
Są różne ceremonie, które odbywają się w takich miejscach, ale zwykle jest to taka konstrukcja typowo namiotowa. To znaczy z jakichś gałęzi, patyków połączonych ze sobą, na to skóry zwierzęce, ewentualnie dzisiaj koce, łatwiej dostępne i wszystko to się tam grzeje. Natomiast wymyśliłem, że zrobię to bardziej w formie ziemianki, co oznacza, że zagłębione jakieś 50 centymetrów ziemią o takiej średnicy, żeby jednak, nie kamienie, ale żeby zmieścił się piec typu koza z jakimś tam kawałkiem rury.
Ściany grube, 50 centymetrowe, żeby zmieścił się piec i powiedzmy jakieś 6 osób, te grube ściany. No i na dachu zwieńczenie na zasadzie kopuły i obsypane ziemią od góry, z boków. Mam jakąś koncepcję na temat tego, jak miałaby mi się ziemia utrzymać na prawie że pionowych ścianach, ale mam tutaj tak mało miejsca w naszym ogrodzie eksperymentalnym na ten projekt, że po prostu musi tak to wyglądać.
Jest po prostu… Budowa będzie największa jak to tylko możliwe, żeby zmieściła się w miejscu, w którym idealnie pasuje. No i rozmiary są dopasowane do, powiedzmy, żeby jacyś tam najwięksi, najbardziej postawni uczestnicy seansów saunowych mogli do środka w miarę wygodnie wejść i sobie tam usiąść. No i w środku już pewnie jakieś ławeczki drewniane i takie historie. Ale właśnie taki koncept sauny jako miejsca absolutnego oczyszczenia, relaksu i wejścia w przestrzeń pomiędzy niebem a ziemią, gdzieś w połowie właśnie światów, żeby odnaleźć spokój dla swojej duszy.
No i jestem ciekaw, strasznie jestem ciekaw, jak to w ogóle wyjdzie. Ciekaw jestem, jak rozwiążę detale techniczne na etapie realizacji, ponieważ w myśl szlifowania swojego mistrzostwa postanowiłem, że zbuduję ją sam. Zresztą bardzo lubię takie suche konstrukcje kamienne. Pewnie w dzieciństwie lubiłem układać puzzle i to jest trochę podobne do tych puzzli. Musisz fajnie spasować kamienie w siebie, trochę tam możesz je oczywiście młoteczkiem takim specjalnym, kowalskim, nie kowalskim, tylko murarskim troszeczkę ociosać.
Ale generalnie chodzi o to, żeby tak znaleźć te kamienie i takie ze sobą poukładać, żeby one razem tworzyły jakąś fajną taką układankę z jak najmniejszymi fugami, żeby były jak najciaśniej poukładane. No i oczywiście równiutko, zgodnie z konceptem jaki jest przyjęty, jednak chciałbym, żeby ściany wewnątrz, no zobaczymy, albo będą miały oparcie drewniane, ale wyobraziłem sobie, że tak fajnie poukładam ten kamień. Nie wiem, czy ten kamień będzie też na tyle przyjemny, ale zobaczymy jeszcze, co wykorzystam, wapień albo piaskowiec.
Więc tak fajnie go poukładam, że on będzie stanowił w miarę fajne oparcie, że można się na niego oprzeć. Tym bardziej, że kamień magazynuje ciepło i jak on się od tego pieca tam od środka nagrzeje, no to też będzie fajnie po prostu u niego się właśnie pleckami zaprzeć. Zwłaszcza, że to jest stosunkowo niskie. Będzie można tam stanąć, ale jednak pod ścianą raczej siedzieć w kucki czy tam w takim właśnie niskim przysiadzie albo po turecku sobie usiąść. Taka będzie to trochę hobbicia nora.
No i ciekawe, jak to będzie działać.Nigdy, nigdzie nie widziałem takiej inspiracji. Szukałem różnych projektów, które były mniej lub bardziej posadzone w jakichś tradycyjnych procesach, w większych historiach, gdzie właśnie te sauny stały się częścią jakichś rytuałów. Natomiast nie znalazłem niczego takiego. Chociaż czasami widziałem, że ta ziemia była wybierana w środku, w dół. To też mnie zainspirowało.
Rozmawiałem z pewnym człowiekiem, który buduje tipi indiańskie i mówił, że mógłby mi zszyć na przykład takie płótno, gdybym chciał w jakiejś części to wykorzystać albo robić ten faktycznie taki typowy szałas. Może na przykład z konstrukcją stalową, żeby to było trwałe. Ale powiedział, że nie ma szans, żeby utrzymać w środku tak wysoką temperaturę za pomocą pieca, jeżeli ścianami będą tylko te płótna. Że to jakby się nie uda.
No bo to się właśnie robi taką małą kopułkę i się narzuca na to mnóstwo kocy, żeby to całe ciepło trzymało. A ja pierwotnie powiedziałem to, że wyobrażałem sobie, że moja sauna będzie miała kształt takiego indiańskiego tipi, wigwamu. W ogóle właśnie myślałem o konstrukcji stalowej. I też z piecem po środku, z długą rurą. Wyobraziłem sobie, że ta długa rura będzie działać też jako taki kaloryfer, który będzie magazynował to ciepło i je rozdysponowywał do środka.
No i wyobrażałem sobie, że będzie to okryte bydlęcymi skórkami. Natomiast zrobiłem wstępne rozeznanie i ten pomysł jednak upadł. No i właśnie ten kolega od tych tipi mówi, że też jest za dużo dziur, że ciepło będzie uciekać, że to się po prostu nie uda. I pod wpływem rozmów z nim poszedłem w stronę takiej budowli bardziej ziemnej.
A w ogóle bardzo mi się podobała taka koncepcja domków truli. Nie pamiętam z jakiego kraju. Czy to jest jakiś starofrancuski koncept przy polach lawendy? Są domki, które są układane z kamieni, właśnie jako suche murki, z takich płaskich kamieni, jakby dachóweczek, z łupka. I one idą na planie koła. Najpierw ściany idą pionowo, a w pewnym momencie zaczynają się zwężać, zwężać, zwężać, aż na górze tworzą taką kopułę. I to ma taki rozmiar bliski człowiekowi.
Jest bardzo naturalny taki domek z kamienia. Geometryczny, idealny. Także coś takiego siedziało we mnie w głowie. Zawsze chciałem wykorzystać ten koncept. No i widzisz, ciekawe czy to się sprawdzi. Ciekawe czy to się sprawdzi. I tak to właśnie jest. Zadaję sobie jakieś pytanie. Zwykle to pytanie wynika z potrzeby. Jak można byłoby ją zaspokoić? Jakiś pomysł, prawda?
Jestem częstym użytkownikiem saun, a chętnie byłbym częstszym, gdyby jedna taka znalazła się w naszym ogrodzie. Oczywiście wiąże się to z różnymi kolejnymi krokami, z budowaniem intymności i tak dalej. To jest większe przedsięwzięcie. Ale powiedzmy, że pytanie. Jak odpowiedzieć na tę potrzebę, żebym mógł sobie po prostu posaunować i później wychillować się na łonie natury, a nie gdzieś tam, nie wiem, w piwnicach jakiegoś hotelu w Krakowie albo na saunarium, gdzie jest kilkadziesiąt osób. Nie, chcę po prostu po saunie wyjść i słuchać śpiewu ptaków i czuć trawę pod stopami.
Więc jak to zrobić? Jak to zrobić? I myślę nad tym od roku. I ta ciekawość powoduje we mnie wykonywanie kolejnych kroków. A podczas wykonywania tych kroków, ponieważ to jest moja własna ciekawość, to moja dociekliwość mnie gna, to zyskuje taki po prostu strzał pozytywnej energii, taki zastrzyk dopaminowy za każdym razem, że to robię, że kiedy jest taki czas jak teraz, jak jesień i uda mi się w końcu wtoczyć, czyli otworzyć przed sobą ten projekt.
Czasami wystarczy tylko otworzyć folder albo otworzyć jakiś obrazek, żeby mój mózg wskoczył znowu w te tory projektowe, te tory myślowe, te tory odpowiadania na pytania, ale jak już wskoczę na ten wagonik, no to on mnie porywa. To on mnie porywa i na jakiś czas jest tak pięknie i słonecznie i radośnie, że zupełnie zapominam o tym, jaka jest pora roku.
Chociaż oczywiście na pewnym poziomie się tym cieszę, jak jestem głęboko powiązany z rytmem sezonów. Cieszy mnie szalenie obserwowanie, jak przyroda się zjawia w każdym kolejnym momencie roku. I teraz też nagrywając to, mówiąc do Ciebie, spaceruję po działce. Jest już dosyć późno, ale wyrwałem się i jeszcze przed zmrokiem oglądam, jak wszystko się dzieje.
Fajnie się rozlała nasza struga. Porobiłem tutaj takie budowle ziemne, no w zasadzie wałów. Bardzo chciałbym, żeby nad strugą rosły różaneczniki. Widziałem to w Holandii, więc wyobrażam sobie, że wysoki poziom wód gruntowych nie będzie im przeszkadzał, byle nie był za wysoki. Konsultowałem się ostatnio z panem Sylwestrem Tomczakiem, szkółkarzem i mówię, że chyba 30 cm byłoby fajnie.
Więc usypuję takie właśnie pagórki, powiedzmy 20-30 cm, ale jeszcze na to nałożę trociny i igliwie modrzewiowe. Torfu kwaśnego właśnie nie chcę. No i liście zwykłe, bo akurat będę miał liście od kolegi. Więc zrobię taką pulchną mieszankę i małe sadzonki różaneczników posadzę na szczycie tych pagórków. I wyobrażam sobie, że one sobie całkiem fajnie będą radzić. Ale kurczę, muszę chyba te pagórki zrobić naprawdę ze 30 parę centymetrów, bo jeszcze siądą.
Chociaż robię z takiego materiału mało siadającego, bo to jest glińsko, które stanowi skałę macierzystą w okolicach tej strugi. Po prostu pogłębiam ją w jednych miejscach, gdzieś tam poszerzam brzeg, robię jakieś zakola, żeby móc wyłożyć ją w innym miejscu. I noszę ziemię z kretowisk po całej działce wiadrami. Ogólnie mając ścieżek w ogrodzie, to jeżdżenie taczkami po działce, która jest ryta przez krety jest właściwie jakąś niemożliwością. Za to wiadra są spoko, można nabrać, rozrzucić. Tylko, że małą ilość się niesie, ale nic się nie niszczy wtedy.
No i tak, patrzę teraz na tą strugę i patrzę na te zakola, które powstały i na pewne linie. I widzę, że mi się jeszcze nie do końca podobają, że chciałbym zobaczyć krzywizny tam, gdzie teraz widzę jakieś zbyt proste odcinki. Tylko, że już trochę nie mam brać skąd ziemi, bo już wykopałem zewsząd i może ta ziemianka byłaby dobrym rozwiązaniem. Bo bym miał trochę materiału, żeby wysypać tutaj nad strugą i zrobić jakieś ciekawe modelowanie terenu.
Tym bardziej, że do tej pory skupiłem się tylko na jednej stronie, natomiast nic jeszcze nie zrobiłem z drugiej. Z drugiej w sumie też przydałoby się tu i tam pousypywać jakieś takie małe półwyspy czy wybrzuszenia. No i równocześnie jakiś, popatrz, pośpiech się pojawia, bo gnają mnie kolejne ciekawości. Chciałbym zobaczyć, jak to wszystko będzie wyglądać zarośnięte.
I jestem strasznie ciekaw, które rośliny sobie tutaj poradzą w tych warunkach wodnych, czasami wysychających, ale może dzięki moim nowym tamom to już nie będzie tak wysychać, bo bobra nie ma. Ale które sobie poradzą w wodzie i w cieniu. To jest bardzo mała lista gatunków, które dają radę w takich warunkach.
No i gna mnie tutaj ta ciekawość, żeby zobaczyć, jak to będzie wyglądać i coś tam jeszcze dalej. Te wszystkie rzeczy są ze sobą takie powiązane, więc mimo niesprzyjającej pory roku jestem pozytywnie zmotywowany do działania i jednak podnoszę się za kark co rano i wykonuje swoje czynności. I ta ciekawość naprawdę mnie gna.
A ostatnio też w mojej głowie powstało takie pytanie, bo po praktyce u Berga przez dobre trzy miesiące mówiłem, że o rozpakowuję to ciągle rozpakowuję, rozpakowuję i ta cała wiedza gdzieś tam w mojej głowie po prostu się uleżywała. No i miesiąc temu też była masakra, bo był w ogóle listopad. I zupełnie nie miałem motywacji, żeby robić gawędę.
I wtedy sobie pomyślałem, kurczę, a czego ja się właściwie dowiedziałem u tego Berga? Jakby to zebrać tak razem do kupy i po prostu zrobić z tego jakiś tam skończony katalog tej wiedzy, żebym ja też mógł później do tego wrócić, żeby ją na przykład utrwalić. No i ta myśl, to pytanie, ta ciekawość okazały się tak silne, że po prostu zupełnie zapomniałem o swoich niechęciach, o pogodzie, o tym całym jesiennym zadupiu i tak dalej.
I po prostu zabrałem się do roboty i zrobiłem to. Wpadłem w taki super flow dobrej pracy projektowej i od A do Z po prostu wyprodukowałem ten materiał. Jestem z niego bardzo zadowolony. Z przyjemnością mi się go czytało i pewnie za jakiś czas go sobie odsłucham, ponieważ w taki sposób właśnie się uczymy, powtarzając wiedzę, więc też robię to w sumie dla siebie, poza tym, że dla ciebie.
Bo aż przez ten kwadrans, jak do ciebie gadam, to zrobiła się tutaj w ogrodzie już taka szarówa, zmrok nadchodzi, a właściwie słońca chyba dawno nie ma. I mgłą wszystko zaszło. Jest taka wilgoć w ogóle. Kurczę badyl, naprawdę ta pora roku jest słaba.
Ale dzisiaj widziałem na fejsie, Łuczaj wrzucił jakiś materiał, jakiś Pani Doktor, żebyśmy wystawiali pieczarki blaszkami do słońca jakąś godzinę przed obiadem na przykład i one są w stanie wyprodukować witaminę D, chyba tam D3, czy D2, przepraszam, bo D3 jest w rybach. I ona jest normalną, pełnowartościową witaminą D, której właśnie potrzebujemy ze względu na ten nasz brak słońca.
Także ekstra, dzisiaj zaczniemy kłaść godzinę przed śniadaniem czy obiadem pieczarki blaszkami do góry na słońce. Myślę, że na oknie, na parapecie wystarczy. Chociaż, zaraz, ale czy nie mówi się, że szkło jest filtrem UV, to może ono powinno być po zewnętrznej stronie? No i widzisz, ciekawość i pytanie, nie? Jest nice na nie odpowiedź.
Dzisiaj czat GPT pozwala znaleźć odpowiedzi na różne pytania. Ja akurat korzystam z takiego innego Abakus. On się pyta inne chat-y i powiedzmy, że dopasowuje AI-a w zależności od charakteru pytania. Faktycznie widzę, że tam różne odpowiadają na moje pytania. Tak czy owak, osobiście na ten stan istnienia tych AI-ów uważam, że są takimi średnio wiarygodnymi pomocnikami średniej przydatności.
Wykorzystuję je oczywiście jak potrzebuję ułożyć, nie wiem, szkielet jakiegoś tekstu i on mi robi po prostu grid albo wylistować jakąś ilość kreatywności, gdzie ja bym ślęczał, bym robił burzę mózgów przez godzinę, a on mi po prostu wszystkie najpopularniejsze opcje znajdzie z internetu, z nagłówków pewnie tych najpopularniejszych portali i zrobi mi coś, co mi pomoże w ruszaniu do przodu z jakimś konstruktem tekstu. No to takie rzeczy faktycznie wykorzystuję.
Natomiast z tymi pytaniami, jak potrzebuję, żeby mi zrobił przepis do gotowania, to też jest całkiem fajny. Ale jeśli chodzi o takie naprawdę głębokie i merytoryczne zagadnienia branżowe, jak na przykład robię te rolki na Facebooku. One czasami… na Instagramie, tu i tu zresztą. Są bardzo specjalistyczne czasami.
Czasami odpowiadają na takie pytania, że ja mam orientację, a nie mam głębokiej wiedzy i potrzebuję, jeszcze robię dosyć mocne opisy, więc potrzebuję, żeby w momencie publikacji tej rolki uzupełnić, dołożyć tam jakieś informacje, coś może sprostować czasami w filmie. No sprostować to może się rzadko zdarza, ale uzupełnić zdecydowanie. No i sztuczna inteligencja beznadziejnie sobie z tym radzi.
To po prostu czasami coś mi podpowie, ale nawet widzę, jakie źródła on przeszukuje. To są właśnie te takie najpopularniejsze, nie wiem, wymarzony ogród WP, jakieś onet.pl, jakieś inne historie. No to w ogóle nie jest źródło, ale dla niego jest i to jest słabe.
Także jednak przy poważniejszych tematach to kontakty i książki albo jakieś po prostu bezpośrednie strony merytoryczne, chociaż coraz mniej już takich stron. No ale tak, widzisz. A propos głównego wątku, o którym nie zapomniałem w obszarze odpowiadania na pytania. Uważaj na sztuczne inteligencje, bo wcale nie są takie mądre i inteligentne.
No, ale tak wracam tymi myślami ciągle do tego obszaru social mediów, jakie to jest ciekawe dla mnie zjawisko. Bo zawsze, kiedy pojawiał się jakiś nowy temat, no to orientowałem się, o co chodzi, ale byłem raczej niechętny spędzania czasu na Facebookach czy jakichś innych rzeczach. Po prostu real był zawsze dla mnie atrakcyjniejszy niż te wirtualne historie.
No, ale ponieważ jakiś czas temu postanowiłem rzucić się w wir eksperymentów. Chyba dwa lata będzie albo coś takiego. Tych krótkich form wideo edukacyjnych na Instagramie, to otworzyło to przede mną drzwi do zupełnie nowego świata, w którym dokonuję nowych i ciekawych obserwacji. Jedną jest to, że kiedy jest tak ciężko i dupnie i ktoś zadaje ci jakieś pytanie tam na tym Insta w komentarzu, to jest fajnie po prostu na nie odpowiedzieć.
Jest to jakiś taki pik do góry na zasadzie, ojejku, jestem potrzebny. Ojejku, dobra, weź się do roboty i rób to, co sobie zamierzyłeś. Jest to taki po prostu element wyciągający z tego jesienno-zimowego pogrążenia. Początkowo było właśnie wiedzione to ciekawością. Na zasadzie, no dobra, pójdziemy w tą przygodę, zobaczymy, co się wydarzy, czy warto, czy nie warto. A teraz? A teraz to nie mogę zawieść swoich fanów. No i publikuję te rolki codziennie, prawie, ale generalnie tak. To jest też piękne, jak ta początkowa ciekawość.
A kiedy zadawałem sobie pytanie, czy Instagram może przynieść korzyści i może posłużyć w jakiejś tam większej strategii biznesowej, którą mamy założoną na następne lata, więc kiedy zadawałem sobie to pytanie, to wiedziałem, że jednym z warunków jest absolutna systematyczność, że jeżeli to ma przynieść jakiś rezultat, no to po prostu trzeba przez ileś lat faktycznie regularnie publikować content. I tylko wartościowy, czytelny content o jakimś jasnym przekazie, jasnej koncepcji może zgromadzić po prostu odpowiednie widownię, audytorium, które takim akurat contentem jest zainteresowane i będzie na niego czekać i będzie z tego contentu korzystać.
A cała reszta oczywiście jest resztą, do której to nie jest adresowane. Więc takie były od początku założenia. No i właśnie to wielkie pytanie, ta ciekawość, no i co się stanie? No i dzieją się właśnie takie ciekawe rzeczy, które jesienią są bardzo przyjemne i wyciągające człowieka z jakiegoś mgielnego otępienia. Jak takie światełko. Hej, podejdź do mnie.
Ale nie pisz za dużo w tych komentarzach, bo też nie o to chodzi, żeby tam ich było strasznie dużo. Czasami jest ich strasznie dużo, czasami wrzucam jakiś materiał i jestem strasznie zaskoczony, że on zyskuje jakąś gigantyczną popularność i po prostu tyle ludzi tam pisze, niektórzy piszą bardzo wulgarnie. No tych, co tak od razu klną to po prostu wywalam, no nieładnie. Trzeba przestrzegać jakiejś kultury komunikacyjnej, no ale tym, którzy wyrażają pewną ciekawość, którzy zadają pytanie, choćby nawet używając wulgaryzmów, ale jednak jest tam jakaś ciekawość, pytanie, no to staram się, zresztą chłopaki na budowie też klną, to akurat nie robi na mnie wielkiego wrażenia, ale staram się po prostu jakoś odpowiedzieć, jakoś ich wyedukować.
To jest czasami bardzo taka elementarna praca u podstaw i ta praca jest bardzo bliska w ogóle formule pracy projektanta, która jest formułą edukatorką i taka jest i taka musi być i to jest szalenie ważny wymiar naszej pracy, że nasi klienci zadają nam pytania i co więcej, oni zadają ciągle te same pytania i oczywiście randomowo i nie, że zawsze dokładnie te same, ale jednak jest tak, że te pytania się powtarzają i w pewnym momencie, po kilku latach pracy masz takie poczucie, o mój Boże, czy oni się nigdy nie nauczą?
Więc od razu ci powiem, nie, oni się nigdy nie nauczą, ponieważ zgłaszają się do ciebie właśnie ludzie, którzy nie chcą się tego uczyć, tylko właśnie chcą wynająć ciebie, żebyś ty zrobił te rzeczy za nich, albo zrobiła. Więc tak, klienci potrzebują poprowadzenia za rękę przez najprostsze, najbardziej elementarne tematy ogrodowe i to są mniej więcej ciągle te same tematy, ale przez to też, że one są ciągle te same, właściwie dotyczą po prostu twojej pracy, to uczysz się i stajesz się coraz lepszy.
Jest zresztą takie piękne powiedzenie, bardzo mi się podoba i to mnie inspirowało, że inspirowało do różnych czynności, zadań edukacyjnych, które teraz jawnie czy skrycie prowadzę, że: Jeśli sam chcesz się czegoś nauczyć, to naucz tego kogoś i to jest absolutnie fenomenalne, bo jeśli ty potrafisz komuś to wyjaśnić, co wiesz, to znaczy, że to rozumiesz, to znaczy, że to pojąłeś. Jeśli nie potrafisz wyjaśnić, no to wróci się, doucz i właściwie to robię, nie?
Cały czas ludzie zadają pytanie, pokazuję różnorodne rzeczy, bo jeżdżę po świecie i oglądam, co się dzieje, robię krótki filmik i pokazuję, ej, może to będzie dla ciebie inspirujące, coś na ten temat jeszcze napiszę, żeby przekazać kawałek swojej wiedzy i ludzie zadają różne pytania, które są czasami bardzo zaskakujące i dzięki temu muszę się wytężać i ćwiczyć i czasami dowiadywać i staje się coraz mocniejszy, więc w ogóle te przedsięwzięcia, które podjąłem, one też okazują się taką wspaniałą, ale przewidywaną, oczywiście, czułem, że tak się stanie, no trampoliną wzrostu merytorycznego, także bardzo, bardzo mi się to podoba.
Także widzisz, ten wątek odpowiadania na pytania jest bardzo mocno obecny w pracy projektanta ogrodów. Ja zresztą też zawsze zachęcam swoich klientów, żeby dzwonili. Takie mają warunki współpracy z nami, że lat po oddaniu projektu jest bezpłatne, zdalne wsparcie telefoniczne czy mailowe, także mówię, żeby dzwonili, pytali o wszystko, bo dla mnie to jest chwila, żeby gdzieś ich tam naprowadzić na właściwą stronę, a czasami wyciągnąć z jakiegoś zupełnie błędnego procesu, a też właśnie często jest to okazja, żeby się czegoś nauczyć.
No a przede wszystkim sprawić, żeby te ogrody faktycznie powstały tak, jak oni chcą, a nie tak, jak im tam wciskają wykonawcy czy cokolwiek innego, jeśli to jest jakiś projekt realizowany systemem gospodarczym pod nadzorem klienta gdzieś daleko od nas i bywają czasem takie historie. To wtedy tak, zachęcam ich bardzo, żeby te pytania zadawali, żeby konsultowali, uzgadniali zmiany.
I bardzo często te odpowiedzi, których udzielamy, to jest zdarta płyta, proszę spojrzeć do projektu, branża, numer tyle, to jest tam w dokumentacji, proszę zobaczyć w projekcie, proszę pokazać wykonawcy w projekcie, proszę sobie wydrukować projekt na budowie, powiesić tam, proszę spojrzeć do projektu, to jest po prostu zdarta płyta, tak.
Bo my na te pytania, jak ogród zrobić, co w nim ma być i jak go technologicznie wykonać odpowiadamy za pomocą naszej dokumentacji, więc na jakimś po prostu metapoziomie to w ogóle nasza robota to jest odpowiadanie na jakieś mrowie pytań. I zapisywanie tych odpowiedzi w formie przede wszystkim graficznej, no bo rysunki trafiają do ludzi i to zresztą też na budowie, jak ludzie sobie przekazują jakiś potargany, pobłocony kawałek papieru, no to to jest rysunek, a nie jakieś tam dodatkowe jeszcze specyfikację istotnych warunków zamówienia.
To jest oczywiście ważne przy dokumentacjach przetargowych, przy takich procesach, ale kiedy rzeczy dzieją się łatwo i prosto, kiedy jesteśmy w ogniu, w takim ferworze walki, że tak powiem, z punktu widzenia praktycznego ludzi, którzy ten ogród budują, to najlepiej, żeby większość informacji była na rysunkach, a te, które są poza rysunkami dotyczą przeliczeń i kalkulacji finansów i one mogą być w tabelach, tabele mogą być na mailach i to w ogóle nie ma problemu.
No albo podpisywane jako załączniki umów lub formularze zamówień. Ale na rysunkach jest. No taka wyrocznia jakby tam właśnie tymi rysunkami mówimy do ludzi, którzy zadadzą pytanie klientowi to co i jak ja mam tutaj zrobić. Spójrz tam to jest to. Narysowałem ci.
A swoją drogą teraz mi się przypomniało. Zupełnie nie pamiętam tytułu i nazwy książki, ale czytałem kiedyś książkę, która w bardzo zabawny, ale też merytoryczny sposób przekazywała. Taki globalny wniosek. Ja go przynajmniej wyciągnąłem. Nie tłumacz ludziom rzeczy bez posługiwania się rysunku, bo po prostu marnujesz czas. Jeżeli dokładasz do swojego jakiegokolwiek tłumaczenia jakiejkolwiek edukacji obraz rysunek oczywiście może być wideo.
Dlatego też robię materiały wideo na tym Instagramie, ale jeśli nie masz możliwości pokazać czegoś na żywo to po prostu to narysuj. Narysuj po prostu najprostszego schematu, diagramu, cokolwiek, ale wybrać kartkę i zrób do tego jakąś ilustrację i zobaczysz, że przeskok w rozumieniu ludzi tego co im tłumaczysz właśnie tych udzielania odpowiedzi na te ich pytania to będzie kosmiczny jakby. Znacznie, znacznie lepiej będziesz się porozumiewać z innymi. Oni będą znacznie lepiej i więcej łapać jeżeli będziesz im rysować swoje odpowiedzi.
Nie tylko właśnie za pomocą zaawansowanych projektów, chociaż też, ale to oczywiste jest, bo stanowi materię naszej roboty, ale mam na myśli właśnie jakieś proste szkice, proste detale, jakieś po prostu parę kresek, diagramy, właśnie schematy, cokolwiek, wtedy ludzie po prostu kosmicznie lepiej łapią.
No, zrobiło się już strasznie zimno, ciemno i wilgotno, także chyba będę powoli się zbierał. Od jakiegoś czasu zresztą siedzę w samochodzie, żeby mnie nie podwiewało, ale akurat się nie ubrałem za bardzo. Tak spontanicznie wyszedłem dzisiaj z domu. No, ale nie mogę odpalić silnika, bo mam po prostu taki strasznie klekoczący stary diesel, że to by się nie nagrywało. Kiedyś chyba publikowałem jakąś gawędę z takim nagraniem, ale zadbam o tą czystą jakość audio.
A, wiem, jest jeszcze jeden taki wątek odpowiadania na pytania, który jest mi bliski i który kiedyś częściej wykorzystywałem, ale ciągle mam to wplecione w swoją bieżącą strategię marketingową. Odpowiadanie na pytania za pomocą artykułów na stronie. Faktem jest, że blogosfera umarła i te kontenty, które się pojawiają są tak okropnie marketingowe i strasznie trudno jest dotrzeć do jakiegoś sensownego wątku, że jako rasowy buntownik i punk mam zamiar stanąć przeciwko i robić swoje tak jak mi się podoba.
Więc ja piszę artykuły i piszę je przede wszystkim merytorycznie, żeby odpowiedzieć na jakieś pytanie. Często swoje właśnie, pojawiające się w mojej głowie jakiś moment ciekawości albo pytanie od klienta, który zyskuje właśnie taką głębszą, rozbudowaną odpowiedź i później służy mi jako narzędzie do rozsyłania w przyszłości. Na przykład mam taki artykuł pod tytułem Włóknina jest zła, czy też oficjalne stanowisko JGT w sprawie stosowania włókniny w ogrodach.
I wysłałem to już swoim klientom niezliczoną ilość razy. Nawet podczas jednej sprawy sądowej to podnosiłem łącznie z datą kiedy ten artykuł żeśmy publikowali, że nie, włóknina to nie jest standard i firmy nie są zobligowane dawać włókninę, zwłaszcza jeśli się za to nie płaci. No ale mniejsza.
Pisanie artykułów jest ekstra, bo to jest odpowiedź, którą trzeba dać tak porządnie, więc nie można się jej później wstydzić, zwłaszcza, że ona zostaje w internecie. Nawet jeśli ty ją skasujesz to jest takie specjalne archiwum stron i ona tam w formie tekstowej zostanie, więc uważaj co publikujesz, opublikuj coś naprawdę porządnego. Zrób to właśnie takim nastawieniem narzędziowym, że okej, dzięki. Też mam już taką odpowiedź właśnie w FAQ, którą mogę wysłać klientowi, żeby nie musieć się kolejnym razem nagadać.
No i robisz to wtedy fest. Musisz się douczyć, dopytać, podzwonić do ludzi. To jest w ogóle dzwonienie do ludzi, to jest coś co uwielbiam. To jest w ogóle fajna metoda na podtrzymywanie kontaktu, zwłaszcza z dostawcami, z którymi dawno go nie było, bo tam klienci nie lubią akurat czegoś takiego i się dawno nie dzwoniły, więc można zadzwonić, pytać co słychać, jak w firmie itd. i przy okazji właśnie się merytorycznie wesprzeć, bo czasami to jest trochę właśnie jak taki Janusz Weiss.
Dzwonię do pani, pana z bardzo nietypowym pytaniem i tak dzwonię i mnie odsyłają od jednego do drugiego i telefonu jest ileś tam, ale w końcu ktoś mówi, że robi się to tak, że on to spraktykował i możesz napisać, możesz się na niego powołać, gdzieś go tam odwdzięczyć się. No to są też właśnie takie fascynujące przygody, których core-m jest właśnie odpowiadanie na pytania.
Boże, już czuję, że głos mi drży po prostu, zmarzłem. Ile jest? 14 stopni w samochodzie, to sobie nie tak zimno. Dobra, wyszedłem jeszcze na spacerek po ciemku. Tym bardziej, że muszę się zahartować, bo pod koniec tego tygodnia mam mieć wreszcie ekipę. Już mnie tak przesuwają i przesuwają, ale cóż, no o tej porze roku się niestety rzeczy potrafią przesuwać. No ale mam mieć ekipę, żeby naprawić jeden staw w okolicach Krakowa.
O mój Boże, no szczerze mówiąc, powiem Ci szczerze, to też jest pytanie, co ci goście, którzy ten staw wybudowali, sobie po prostu wyobrażali i co oni tam jeszcze w ogóle wymyślili? No po prostu jest masakra. Musimy wybrać teraz z niecki o właściwie nie do końca wiadomym kształcie, bo nie ma żadnej dokumentacji, żadnych zdjęć, żadnych projektów, niczego. Wszystko robione na pałę i za grube pieniądze oczywiście klienta.
Jest zasypana część regeneracyjna, czyli ta, w której no filtr hydrobotaniczny, czyli tam, gdzie rosną rośliny jest zasypany granitem, grysem granitowym, który wydziela fosfor, bo badaliśmy go w laboratorium i wydziela go w chuj, więc jakby tego fosforu jest w cholerę, więc cały staw jest w glonach i w ogóle jest tam jakaś dziwna hydraulika, która tłoczy wodę jakimiś kominkami, takimi jak od szamba, wywietrznikami.
A czy są w ogóle dane drenaże, a czy w ogóle przepuścili rury na tej samej głębokości, na której one mają być w stawie posadowione, czy one są wszystkie wpuszczone od góry, bo to jest tak, że jest komora filtrów, później właśnie część rury idzie do góry, później w dół. Ale takie rzeczy nie mogą działać, bo tam się robią bomble powietrzne i po prostu pompy nie są w stanie tego przepchać i to jest jakaś absolutna pomyłka.
No, zrobili kupę rzeczy, wszystko wyglądało fajnie, póki było świeże, później mijają miesiące, a tutaj jakby coś nie tak, coś nie tak, ta woda się robi zbyt syfiasta, jakieś tam inne historie, kontakt do wykonawcy się urywa oczywiście i wielka tragedia, bo kupa kasy wydana i ktoś się za to wziął i się w porę zorientował, że lepiej było, żeby się nie brał, ale lepiej było, żeby się zorientował trochę wcześniej, a nie w momencie, kiedy narobił bałaganu klientowi.
A według jakiegoś wywiadu środowiskowego wygląda na to, że to już nie jest pierwszy klient, któremu narobił bałaganu, więc no nie wiem, czy naprawdę myślał, że tym razem mu się uda, czy jednak poszedł po jakąś wiedzę, nie wiem, zrobił sobie szkolenie i tutaj po prostu popełnił inne błędy i bardzo mi przykro, nie umiem się do tego przyznać, nie mam pieniędzy, żeby to naprawić czy cokolwiek, nie wiem, jakie tam historie się za tym zadziewają, ale część historii tych takich branżowo-budowlano-hydrauliczno-stawowych będę właśnie podobno pod koniec tego tygodnia odkrywał, rozbierając ten staw w jakimś stopniu na części pierwsze, oglądając jak to wszystko wygląda.
No i później planując nową hydraulikę, co też przy tym przypadku, gdzie pewne rzeczy są już narzucone, czyli kształt stawu, no też nie chcemy, żeby klienci wydawali znowu za dużo pieniędzy, więc jak najwięcej z tego, co zostało wykonane, chcemy im zostawić i wykorzystać. O, pociąg jedzie, ale opowiem dalej. Więc będziemy z tym walczyć, będziemy się starać zrobić tylko tyle, ile trzeba, ale hydraulikę pewnie trzeba będzie zrobić od nowa i pewnie przejścia szczelne na odpowiednich głębokościach, bo nie wydaje mi się, żeby to zrobili.
No i wymienić te materiały nonsensownie wstawione typu granit czy jakiś tam serpentynit, który też zresztą wydziela fosfor. Wszystko zbadaliśmy, zupełnie po prostu źle dobrane materiały, wymienić je na faktyczne materiały filtracyjne, gdzieś zrobić projekt tego wszystkiego. No, też jestem ciekaw, jak to ostatecznie zostanie rozwiązane. Ciekaw, jestem ciekaw.
Tak, to też jest pytanie, bo na ten moment nie wiem i też złożyliśmy inwestorom ofertę taką etapową, że po prostu teraz to możemy to tylko rozebrać i zobaczyć, co tam się dzieje, otworzyć brzuch pacjenta. Jak otworzymy, to będziemy znać odpowiedź na pytania te fundamentalne, które pozwolą nam wymyślić, wycenić drugi etap i może to już ostatni. Zobaczymy.
Ciekawe też, jaka będzie zima, ale czy to są pytania? Na takie pytania nie znam odpowiedzi, jestem absolutnie otwarty. No dobra, fajnie się do Ciebie gadało, ale chyba jadę już do domu. Muszę w tym ogrodzie w przyszłym roku postawić jakąś chatkę, ale na spokojnie. Na razie nie ma. Zresztą nawet jakby była chatka, to i tak nie chciałbym teraz tutaj siedzieć przy tej pogodzie.
Pierwszy raz od wielu lat mieszkam w bloku, a ogród mam gdzieś dalej, jeżdżę jak na działkę. Jest to bardzo ciekawa i komfortowa sytuacja, zwłaszcza, że w mieszkaniu jest ciepło, a jak spadają śniegi, to nie trzeba odśnieżać drogi do śmietnika. Jestem takim nowym rodzajem właśnie nomada miejsko-podmiejskiego przemieszczający się, żeby zyskać kontakt z zielenią.
A swoją drogą jest sporo takich ludzi, którzy mają działki letniskowe i wyjeżdżają tam na przykład na weekendy, a w tygodniu jednak są w mieście, bo tam mają pracę, dzieci do szkoły, żłobka, nie chcę tu dużo mówić. Miasto jest jednak wygodne ze wszystkimi swoimi usługami, także się z nich korzysta, zwłaszcza właśnie mając dzieci, to szczególnie rodzice. I później ten domek letniskowy zamienia się w rezydencję na późne lata.
To też jest jakiś kontekst, który wydarza się w naszej rzeczywistości zawodowej i mnie fascynuje właśnie ta odpowiedź na pytanie: Jak można żyć w ogrodzie w naszych polskich warunkach klimatycznych, kiedy pojawia się właśnie jesień i jest tak dupnie, że się w ogóle nie chce niczego i jest to odśnieżanie i inne historie i może właśnie stosować jakiś miks, a może na przykład dom mieć bliżej ulicy, tym ogrodem się nie zajmować.
Na pewno, żeby żyć w ogrodzie przez cały rok, trzeba się dużo ruszać, bo tylko wtedy nie będzie Ci zimno i nie zmartwisz. Ja niestety nie mogę teraz, bo do Ciebie gadam i bym się zasapał, więc dzięki Ci za to, że mogłem do Ciebie dzisiaj gadać i mam nadzieję, że wyniesiesz z tego cokolwiek wartościowego dla siebie.
Jeśli słuchasz tego teraz, kiedy to nagrywam, to szczęśliwych świąt 2025 i wszystkich najlepszego w roku 2026 i w ogóle super ekstra, że jesteś ze mną, mój drogi słuchaczu.
Cześć!
Jesteś projektantem?
Cenisz nasze merytoryczne publikacje? Zapraszamy Cię do wspólnego rozwoju, biznesu i integracji.
Jesteś właścicielem działki?
Szukasz wsparcia przy aranżacji ogrodu?
Zajmujemy się kompleksowo procesem projektowo – wykonawczym. Wypróbuj możliwości naszego zespołu.
Szukasz czegoś innego?




