Fuj jakie to okropne – anty przykłady
Rolki z instagrama, shortsy YT i tik-toki
Prezentujemy najlepsze praktyki i porady dla projektantów oraz osób zakładających ogrody prywatne w Polsce.
Sprawdź spis treści wszystkich materiałów video podzielonych tematycznie.
Nie eksponuj recyklingu w ogrodzie
Eksponowanie śmieci w ogrodzie natychmiast niszczy poczucie luksusu i spokoju.
Materiały z recyklingu bywają świetnym narzędziem technicznym. Zużyte opony doskonale stabilizują grunt, tworzą tanie zbrojenie skarpy i przejmują potężne siły naporu ziemi. Ich miejsce jest jednak głęboko pod warstwą darni, kamienia czy roślin okrywowych. Jeśli zostawisz je na wierzchu, zmienisz przestrzeń z oazy relaksu w wizualne wysypisko.
Działa tu czysta psychologia percepcji. Czarna guma opony to symbol odpadu, motoryzacji i zużycia. Kojarzy się z warsztatem samochodowym, zużyciem, brudem, hałasem i degradacją środowiska. Wystawiona na widok wywołuje podświadomy niepokój i dysonans poznawczy.
Człowiek przychodzi do ogrodu obcować z żywą materią i szlachetnymi strukturami, a dostaje surowy śmieć. Ponadto nagrzana słońcem guma potrafi nieprzyjemnie pachnieć, a w zagłębieniach gromadzi się stojąca brudna woda.
Pułapką jest mylenie ekologicznego recyklingu z bezkrytycznym ekshibicjonizmem materiałowym. Jeśli masz taką możliwość – używaj recyklingu jako niewidzialnej inżynierii podziemnej, albo stosuj odpady wysoko przetworzone, ale na zewnątrz pokazuj wyłącznie to, co naturalne i szlachetne.
Irytująco ciurkający kran
Nie każda woda w ogrodzie działa kojąco na zmysły.
Szum wody potrafi wyciszyć otoczenie i wprowadzić w stan głębokiego relaksu. Warunkiem jest jednak bogaty, wielowarstwowy dźwięk.
Działa to wtedy jak górski potok, w którym tysiące kropel rozbijają się o nierówne kamienie w chaotycznym rytmie. Taki biały szum uspokaja układ nerwowy i maskuje hałasy z zewnątrz.
Jeden wąski strumień spadający z wysokości prosto w taflę działa za to jak usterkowo cieknący kran. Zamiast relaksu dostajesz monotonny, punktowy stukot. Po kilkunastu minutach taki dźwięk zaczyna drażnić i wywołuje ból głowy.
Taka wylewka świetnie sprawdzi się jako punkt do opłukania rąk przy tarasie. Odkręcasz, korzystasz, zakrecasz. Ale puszczona w obiegu zamkniętym staje się akustyczną pułapką.
W stale płynących obiektach wodnych zdecydowanie rozbijaj strumień na kaskadach i kamieniach, zamiast lać go jednym punktem.
Układom z głazów potrzeba konsekwencji
Układ z głazów na skarpie potrzebuje twardej decyzji: albo pełna natura, albo absolutna dyscyplina człowieka.
Jeśli wybierasz naturę, idź w totalną nieregularność. Głazy powinny wyglądać tak, jakby spadły ze stoku lawiną. Mieszasz wtedy wielkie bryły z drobnym rumoszem, rzucasz je w różnych kierunkach i budujesz trójwymiar. W jednym miejscu formacja mocno wychodzi przed lico skarpy, w innym tworzy głębokie nisze i cienie.
Jeśli wybierasz dzieło człowieka, postaw na czytelną geometrię. Wypoziomuj półki, ułóż kamienie w wyraźne warstwy lub równe murki oporowe. Użytkownik wyłapie porządek i stabilność poziomów, zbudujesz u niego w ten sposób poczucie bezpieczeństwa.
Tutaj zabrakło konsekwencji. Głazy jednego tylko sortu wyrównano do płaszczyzny skarpy, jakby przyklejono je do pochylonej kartki papieru. Nic nie wystaje, nie ma głębi, ale z drugiej strony każdy kamień leży skręcony w swoją stronę.
Taki półśrodek budzi podświadomy niepokój użytkownika i drażni oko wprawnego obserwatora. Pozostaje teraz tylko czekać, aż bujna roślinność zarośnie ten błąd i zasłoni chaos.
Unikaj płaskiego tapetowania skarp kamieniem. Rzeźb w terenie dziko albo buduj z rygorystycznym zachowaniem wyraźnie widocznych poziomów.
Rażąco sztuczna aranżacja strumienia
Naturalny strumień nie może być zbudowany z jednego rozmiaru kamienia.
Potrzebujesz użyć wszystkich frakcji, tak jak dzieje się to w prawdziwych ciekach wodnych. Najpierw duże głazy, które podczas wezbrania zostały porwane i rozrzucone nieregularnie. Mogą sterczeć w różne strony, ale w większości ich największy ciężar powinien opadać ku dołowi. Wtedy kompozycja wygląda wiarygodnie, bo respektuje prawa fizyki.
Pomiędzy nimi potrzebujesz średnich kamieni, zwykle z zaokrąglonymi przez wodę krawędziami. Jeszcze niżej pojawia się drobny żwir i piasek, także obrobione przez przepływ. Nie układaj wszystkiego zbyt równo, bo powstanie dekoracyjne koryto, a nie fragment krajobrazu. Zacieraj granice.
Zadbaj też o wykorzystanie tego samego kamienia o różnych frakcjach w innych częściach ogrodu, aby wizualnie uzasadnić jego pojawienie się. Dobrze działają bardzo duże głazy, ciągi głazów oraz usypiska – ponieważ dłużej opierają się upływowi czasu zanim znikną wśród zieleni.
Woda oznacza życie, szczególnie w nasłonecznionym miejscu. Strumień powinien więc zarastać roślinnością, poza odcinkami, gdzie wartki nurt wymywa podłoże. Projektuj różne frakcje, spadki i zarośnięcie, bo dopiero razem tworzą wiarygodną całość.
Efekt bałaganu z głazów ułożonych bez porządku
Jakie wrażenia chcesz tworzyć za pomocą ogrodu, a w szczególności za pomocą układów z dużych głazów?
Czy zależy Ci na nastroju skocznej pszczółki Mai i beztroskiego skakania z kwiatka na kwiatek? Tutaj mamy układ frywolny, ale i rozedrgany: kamienie niby idą po sznurku, a jednak każdy sterczy w swoją stronę.
Z moich obserwacji wynika, że zwykle wielowymiarowo znacznie lepiej sprawdza się stateczność i dostojność.
Chodzi o kontrolę rzeczywistości dzięki porządkowi przeciwstawionemu chaosowi. O zaufanie do praw fizyki, gdzie ciężar dąży ku dołowi, a woda do osiągnięcia poziomu – na przykład pozostając po deszczu jako mała kałuża na półce kamienej – wodopój dla ptaków i owadów.
Duży głaz to poważna sprawa, a ciąg wielkich głazów to sprawa jeszcze poważniejsza. Lepiej, by budował spokój niż niepokój i tworzył czytelną strukturę ogrodu, zamiast ją rozpraszać.
Warto spojrzeć na wzorce z natury: pomyśl, jakie wrażenie budzą w Tobie piargi, gołoborza czy rumowiska po lawinie, a jak odbierasz schodowe formacje bazaltowe w Islandii, Irlandii, pryzmaty w Meksyku, Pańską Skałę w Czechach czy Małe Organy Myśliborskie na Dolnym Ślasku?
Wszystko zależy od intencji twórcy, ale w luksusowej przestrzeni spokój i dostojność wygrywają z rozedrganiem. Dlatego układaj głazy tak, by ich ciężar osadzał przestrzeń w ziemi, a nie wprowadzał wizualnego chaosu.
Niepokojąca mała architektura z granitu
Szary granit ze Strzegomia to materiał technicznie doskonały, ale psychologicznie obciążony trudnym kontekstem.
Znamy go głównie z cmentarzy, krawężników drogowych i miejskich bruków. Jest chłodny, surowy i jasnoszary. Kiedy zdominuje całe otoczenie, ogród traci przytulność, a zyskuje sterylny, niemal grobowy chłód.
W ogrodzie każdy materiał, także dobrany kamień naturalny, najlepiej aby wnosił wnosił ciepło i spokój, a nie skojarzenia ze śmiercią czy pospieszną komunikacją i zgiełkiem miejsc publicznych.
W pergoli dochodzi jeszcze problem skali i ludzkiej percepcji. Smukłe, wysokie słupy z granitu są wytrzymałe na ściskanie, ale wyglądają jak cienkie patyki. Podświadomie oczekujemy, że kamienna podpora będzie masywna i szeroka. W istocie nie jest wcale aż taka cienka, ale materiał sprawia, że wydaje się jeszcze delikatniejsza.
Taka wiotka wizualnie forma budzi niepokój, jakby dach miał runąć przy pierwszym silniejszym podmuchu wiatru albo oparciu się o jedną z tych pałeczek. Potrzebujesz pilnować proporcji, bo każda konstrukcja musi nie tylko być stabilna pod względem inżynieryjnym, ale też wyglądem budzić zaufanie.
Z jednej strony zawsze dobrze jest stosować w zasięgu wzroku mniej niż więcej materiałów oraz zachowywać wysoką spójność. Jednak tutaj projektant popełnił błąd – materiał jest nietrafiony i zrobiło się monotematycznnie, brakuje też mocnego przełamania czymś ciepłym. Nie pomaga nawet dość bujne obrośnięcie miękką roślinnością.
Uważaj na skojarzenia kulturowe materiałów. Bierz pod uwagę popularne konteksty, a konwenanse łam świadomie, aby osiągać efekty korzystniejsze dla użytkownika, a nie jedynie szokować i robić mocne wrażenie.
Nie układaj kamieni na sztorc
Kamień musi leżeć tak, jak nakazuje mu grawitacja.
Płaskie bloki układaj zawsze poziomo, budując naturalną warstwowość i stabilność wizualną. Taki układ wnosi do kompozycji spokój i trwałość, bo materiał spoczywa zgodnie ze swoim rygorem stabilności. W ten sposób stworzysz konstrukcję, która wygląda na osadzoną w ziemi od wieków. Oko od razu wyczuwa tu autentyczność i porządek strukturalny.
Ta reguła dotyczy przede wszystkim łupków i kamieni warstwowych, które mają czytelną płaszczyznę. Ale nawet nieregularne bryły bez wyraźnego spodu zawsze mają gdzieś swój wizualny środek ciężkości, który należy uszanować.
Oczywiście, poziomy układ przekłada się na większe zużycie materiału na mb muru, ale taka jest cena dobrego efektu wizualnego. Błędem jest ustawianie kamieni pionowo, na sztorc, co wygląda chybotliwie i budzi podświadomy niepokój.
Ustawiony pionowo kamień zawsze zdradza ingerencję człowieka i brak zrozumienia materii. Kładź kamienie płasko, jakby same upadły i znalazły swoje miejsce. Tak zbudujesz luksusowy detal oparty na fizyce, na autentycznych cechach materiału, a nie na tanim efekciarstwie.
Zbyt niespokojne układy z głazów
Poziomowanie górnych płaszczyzn kamieni na skarpie to najskuteczniejszy sposób na wprowadzenie wizualnego spokoju i logiki w trudnym, nachylonym terenie.
Kiedy układasz głazy ze skosem zgodnym ze spadkiem, potęgujesz wrażenie niestabilności i zsuwania się masywu, co podświadomie budzi u użytkownika niepokój. Chaos wynikający z przypadkowego rozrzucenia materiału sprawia z kolei, że skarpa wygląda jak wysypisko, a nie przemyślany element krajobrazu. Wypoziomowanie wierzchołków tworzy serię horyzontalnych linii, które oko czyta jako bezpieczne, stabilne półki, budujące strukturę całego ogrodu.
Zaletą takiego układu jest nie tylko estetyka, ale przede wszystkim funkcjonalność, bo płaskie góry kamieni stają się naturalnymi stopniami lub miejscami do przysiądnięcia. W prywatnym ogrodzie taka skarpa przestaje być barierą, a zaczyna służyć jako bezpieczny ciąg komunikacyjny, który pozwala użytkownikowi swobodnie wejść w głąb roślinności. Cały układ stać się może w istocie gigantycznym skalniakiem
Pułapką jest zbyt równe, schodkowe ustawienie bloków, które może wyglądać nienaturalnie, dlatego trzeba zręcznie różnicować wielkość kamieni i ich obrót przy zachowaniu wspólnego poziomu tylko samych ich górnych krawędzi.
Świadome operowanie poziomem w pionowym terenie to wyższy poziom rzemiosła, który odróżnia przypadkowe układanie kamieni od profesjonalnego kształtowania rzeźby terenu. Dzięki temu zyskujesz porządek, który nie jest sztywny, ale daje użytkownikowi poczucie pełnej kontroli nad przestrzenią.
Chaotyczny skalniak
Kamienie na skalniakach mogą być ułożone regularnie, nieregularnie oraz zupełnie chaotycznie – jak na przykładzie z filmu.
Regularnie tzn. stosując jakąś wyraźną regułę. W przyrodzie zawsze istnieje jakaś reguła – zwykle geologiczna. Za układem kamieni stoi jakaś przyczyna, jakaś historia.
To mogły być osady, które przez lata odkładały się poziomo. To mogła być lawa, która ściekała wzdłuż zbocza i zastygła. To mogło być zderzenie płyt tektonicznych, które wypiętrzyło stare osady lub warstwy magmy.
Jeśli przyjrzysz się skałom występującym w naturze uważnie, dostrzeżesz porządek. Możesz czytać z nich jak z otwartej książki, opowiadając o milionach i setkach milionów lat procesów ziemiotwórczych. Możesz znaleźć i zrozumieć regułę.
Mogło być też tak, że część twardszych skał sterczała ponad inne, ponad miękkie osady, które wypłukały się szybciej… aż wreszcie i je erozja rozsypała i pospadały w dół. Takie usypisko będzie wysoce nieregularne. Ale będzie miało swoją logikę – konfigurację, nieubłagalnie podległą prawom grawitacji.
W przykładzie na filmie nie ma żadnej logiki, żadnego porządku. Ktoś to układał świadomie, tak, jakby specjalnie chciał, żeby to wyglądało inaczej niż w naturze…
Ale przecież na pewno nie o to mu chodziło – to w końcu jest górka, w ogrodzie botanicznym, na pewno autor chciał żeby była jak najśliczniejsza. Po prostu zabrakło mu kompetencji.
Pergola źle skonfigurowana
Myśląc o designie – układach, widokach i szczegółach budujących perfekcyjny efekt końcowy, potrzebujesz szczególnie mocno myśleć o użytkownikach.
Wyobraź sobie dobrze – w szczegółach i chronologicznie (w ciągu dnia i w różnych momentach sezonu), jak projektowany przez ciebie obiekt będzie wykorzystywany przez ludzi. Jakie będą mieć wobec niego oczekiwania, jak wydarzy się podczas różnych zjawisk pogodowych i wariantów oświetlenia.
W prezentowanym na filmie przykładzie raczej nikt nie dokonał takiego wysiłku. Pergola została wstawiona w jedyne miejsce, które akurat było wolne i przeznaczone do przesiadywania, rekreacji i leżakowania. Ale bezmyślnie i niepraktycznie.
Rozumiem, że wysokość ustalono maksymalną, żeby nie zacieniała wnętrza budynku. Ale te produkty dają taką możliwość, że światło do budynku można wpuścić uchylając dach pergoli – gdyby zadaszenie zostało skonfigurowane z obrotem o 90 stopni względem obecnego.
Rolety boczne, które uprzyjemniałyby czas popołudniami, przy rażącym zachodzie słońca, też można podnieść, gdy we wnętrzu trzeba więcej światła. Ale ich nie zamontowano. Podobnie jak żadnej możliwości sterowania dachem przez użytkownika, który w danym momencie z niego korzysta.
Sterowanie można rozwiązać automatycznie albo ręcznie z wnętrza i zewnętrza, tym bardziej, że rolety na budynku też są elektryczne i w ciągu dnia kilka razy podnoszone i opuszczane. Nie wykorzystano nawet odrobiny potencjału tego nowoczesnego aluminiowego dachu.
To przykre, że taki kosztowny, dobry technicznie i zaawansowany technologicznie produkt został tak niefunkcjonalnie zaaranżowany.
Materiały niedopasowane jakościowo
W sztuce ogrodowej wiesz dobrze, jaką wagę dla odbioru całości gra otoczenie.
Starasz się przysłaniać nieatrakcyjne widoki i tak meblować przestrzeń, aby uzyskać kontrolę nad wszystkimi perspektywami. Znajdujesz dalekie focal pointy i włączasz je w krajobraz ogrodu a zasłaniasz szpetne sąsiedztwo.
A kiedy dobierasz materiały obecne w zasięgu wzroku, starasz się, aby wszystkie do siebie pasowały. Aby wszystkie były z jednej bajki, z podobnej półki jakościowej i cenowej.
Mogą kontrastować rodzaje i kształty materiałów, ale nie możesz obok siebie postawić: wysokich lotów designu i dziadostwa, kreatywności i tandety, luksusu i biedoty. Takich rzeczy nie wolno łączyć razem, bo to zawsze wygląda bardzo źle. Traci na tym partner wyższego poziomu, który nie jest należycie wyeksponowany i traci słabszy partner, który wygląda wyjątkowo smutno i tragicznie.
I tak stało się tutaj. Nie wiem, kto zawinił, ale sądzę, że nie architekt. Sądzę, że wybór zapadł podczas budowy, po stronie dewelopera, kiedy trzeba było wydać pieniądze na te garaże i ktoś się złapał za głowę, że to za drogo. Byłem już wielokrotnie świadkiem takich historii.
Głazy wbijane na sztorc
Głaz to rzecz ciężka, z zasady masywna i nieruchoma a jego dążeniem jest stateczność i statyczność.
Głaz potrzebuje leżeć na swojej najbardziej domyślnej podstawie, najlepiej trzecią część swojej wysokości zagłębiony w ziemie i budować poczucie spokoju oraz bezpieczeństwa. Ty jako obserwator, potrzebujesz móc się na nim oprzeć – w domyśle a nawet i dosłownie, jeśli najdzie cię taka chęć.
W przykładzie na filmie kamienie sprawiają wrażenie chwiejnych. Nie wiadomo, czy przy jakiejś sile przyłożonej z boku nie przewrócą się na siebie jak kostki domina, więżąc przy okazji np. twoją rękę. Nie wzbudzają zaufania.
A przy tym wyglądają niemożliwie. Coś takiego się w naturze nie wydarza. Od razu widać tu sztuczność, ludzką rękę, w dodatku nieumiejętną. Są powtykane w ziemię jak jakieś wielkie skarby wygrzebane przez dziecko w piaskownicy – przypadkowo i bez ładu.
Nie powtarzaj takich wzorców.
Natura jest najlepszą nauczycielką – ucz się od niej.
Płyty za gęsto rozstawione
Najlepiej, żeby wrażenia wizualne powstawały z doskonałej funkcjonalności w jej minimalnej (optymalnej) formie.
To znaczy rób rzeczy, które działają i służą – tak prosto i dyskretnie jak to możliwe, tak trwałe, na ile pozwala ci budżet i maksymalnie spójne z resztą otoczenia – a na pewno będą dobrze wyglądać.
Unikaj efekciarstwa, które tylko zwraca na siebie uwagę, jak ścieżka na filmie. Szczególnie unikaj efekciarstwa z betonu.
Nie mówię „nie rób nigdy”. Możesz być betonowym rzeźbiarzem i uczynić z tego swój znak rozpoznawczy. Możesz się tym bawić i trafiać do ludzi, którzy pokochają Twój styl.
Ale ta ścieżka, oderwana od całości, zbudowana z materiału, który nie występuje nigdzie indziej w ogrodzie – w dodatku z błędem użytkowym – to nie działa dobrze. Ona po prostu nie ma sensu.
Skoro wokół został użyty kamień na układy z dużych głazów, najlepiej było zbudować chodnik z niego.
Przypadkowe rabaty w kwadraty
W swoim ogrodzie możesz wszystko, ale u klienta dobrze jest stosować rozwiązania w pełni przemyślane i dopracowane – oraz konsekwentne.
Biorąc pod uwagę stopień i styl wykończenia ogrodu, dziwi mnie ten kalejdoskop kwadracików rozrzucony jakby spontanicznie powypadał z pudełka z kreatywnością. Niby trochę koresponduje z innymi elementami, ale w tym leśnym ogrodzie nie łapie spójności z resztą zagospodarowania.
Nie przekonuje mnie też ten skład gatunkowy, który będzie atrakcyjny głównie przez pierwszą połowę roku a potem na trawniku będą świecić placki z kory. Utrudniające koszenie trawnika i na widoku – na pierwszym planie.
Albo oparłbym cały ogród na taki kształtach (ale nie aż tak drobnych odcinakach boków) albo polecałbym powstrzymać się i zachować ten koncept do zastosowania w innym miejscu.
Radialna kompozycja placu
Uczucie przmusu, związania, przytłoczenia – takie wrażenia budzi obecność w tym miejscu.
Kompozycja promienista, radialnie rozchodząca się od środka, tutaj pozbawiona jakichkolwiek fluktuacji, silnie angażuje i wciąga twoją uwagę do swojego centrum. Zobowiązuje wzrok i krok, ssie cię jak czarna dziura.
W istocie jest to układ samych skosów i kątów ostrych. Bardzo dynamiczny i ponaglający a w efekcie niepokojący. Ludzie przechodzą przez plac szybko, mało kto się tu zatrzymuje.
Trudno mi sobie wyobrazić, gdzie taki pomysł mógłby się dobrze sprawdzić. Może w strefie reprezentacyjnej jakiego obiektu eventowego? Na pewno nie w ogrodzie prywatnym, ponieważ jest to antyteza wyciszenia i relaksu.
Kompozycja z koszem na śmieci
Rzeczywistość, którą tworzymy składa się z ogółu i szczegółów. W tym przypadku popełniono błędy na każdym poziomie.
Kompozycja jest prymitywna, pędzi w jednym kierunku i tym samym się wali. Jest niestabilna. Brakuje jej osadzenia na ziemi.
I dobranie elementów jest fatalne. Kosz na śmieci mógłby pojawić się w innym, nawet widocznym miejscu. Ale nie tuż przy tej dość kosztownej, ogrodowej ozdóbce.
Jeśli właściciel ogrodu lubi taką krajobrazową biżuterię, strzyżone topiary – należało je królewsko wyeksponować. Aby nic nie przeszkadzało w ich podziwianiu. A nie zestawiać ze śmietnikiem, w dodatku w takiej brutalnej, parkowej formie.
Słabe meble aluminiowe
Nieudany design, niewykorzystany potencjał, niewygodne poduszki i kąty, niepraktyczne zestawienie form i kolorów.
Meble są ciężkie wizualnie i bez finezji. Nie polecam. Unikaj takich i podobnych.
Marketingowe eko-ściemy
Jako ludzie jesteśmy bardzo łatwowierni a nasze mózgi z przyjemnością ulegają uproszczonym heurystykom wydawania osądów.
Uwielbiamy proste rozwiązania, zero jedynkowe: „tak lub nie”, „jest lub nie ma”. Ale aby żyć w świecie prawdy, potrzeba nam trzeciej drogi – zatrzymania i głębszej refleksji. Aby samemu pisać scenariusz swojego życia a nie dać się prowadzić autorom głośnych komunikatów, którzy realizują swoje partykularne interesy.
Taka jest ścieżka dobrego projektanta – cierpliwe i wyważone oglądanie rzeczywistości, oddzielanie ziarn od plew, uważne przyglądanie się wszystkiemu i kolekcjonowanie w sobie rzetelnych informacji.
Nasz zawód posiada wysokie zaufanie społeczne, nasi klienci oczekują od nas wyborów, z których będą długoterminowo zadowoleni. Aby sugerować im wyłącznie najlepsze rozwiązania, musimy je wcześniej głęboko weryfikować. Nie tylko inspirować się ładnym obrazkiem i chwytliwymi hasłami marketingowymi.
Fuj – plastikowe sznurki
Nie lubię widocznego plastiku w ogrodzie. Niewidocznego zresztą też nie.
To jest grupa materiałów, która (generalnie) brzydko się starzeje. Bleknie, rozpada się, strzępi. Szpeci przestrzeń, jeśli nie od razu – to po czasie. Z daleka mi to świeci.
To jest na jakimś elementarnie fundamentalnym poziomie sprzeczne z ideą samego ogrodu. Z jego istotą, która kontaktuje się z Naturą i czerpie z jej cudu.
Ta sprawa jest trochę z tej samej kategorii co zalecenia, żeby unikać spożywania żywności wysoko przetworzonej i spędzania życia w obiektach high-tech dotkniętych sick building syndrome.
Mały sznurek, ale zaczyna się od pierdółek. A Bóg tkwi w szczegółach.
Fatalna plastikowa zieleń
Jak chodzę przez świat, to mało co napawa mnie taką antypatią jak te zielone śmieci, nieudolnie imitujące żywe rośliny.
Nie dość, że zużywasz zasoby paliw kopalnych (bo to przecież robi się z ropy naftowej), nie dość że produkujesz nierozkładalny odpad, który przeżyje pokolenia, to jeszcze to w ogóle nie wygląda.
Jesteś człowiekiem i tym samym istotą biofilną, potrzebujesz życia w swoim otoczeniu. Czujesz to podskórnie, we wszystkich pokładach swojej nieświadomości. Ale wybierasz antyskuteczny i samobójczy substytut. To jakby dla ugaszenia pragnienia pić wódkę, albo żeby „odetchnąć” – wyjść na papierosa.
Jeszcze gorsze są te instalowane na zewnątrz, np. maty sztucznego bluszczu, które nieuchronnie blekną pod wpływem światła słonecznego i straszą nie tylko swojego właściciela, ale też wszystkich spacerowiczów czy przejeżdżających.
Fuj, jakie to okropne.
Zły, zły klomb z plastiku
Co za ekologiczny koszmar. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że komuś się to podobało, że tak zrobił.
Nowoczesna betonowa pustynia
CHCESZ TAKI OGRÓD?
IMO Dobre życie potrzebuje bioróżnorodności i wody. Takie warunki można znaleźć w cieniu. W tym ogrodzie brakuje drzew i dużych krzewów i roślin porastających glebę. Wielkie połacie trawnika, żwiru i płyt betonowych są martwe.
Żeby tu wytrzymać latem, trzeba będzie często korzystać z tej wanny z hydromasażem. Ale co mają zrobić te małe krzaczki? Sadzone w rozstawie metr na metr.. czeka okrutny los powolnego umierania.
Okropne plastikowe ekobordy
„Żadnych eko-bordów proszę panią. Pierwszy rok będzie fajny ale z każdym kolejnym tylko gorzej’.
Nie lubię, nie podoba mi się to, za często widzę jak ten materiał szpeci ogród. To nawet nie jest kwestia wykonania. Ekobord jest zwyczajnie słaby.
Nie ma tanich i dobrych rozwiązań, a na pewno nie są zrobione z plastiku.
Ogród to luksus i jeśli chcesz aby punkty styku trawnika i rabat były jak od linijki – wynajmij ogrodnika który regularnie obetnie krawędzie darni szpadlem.
Albo zastosuj szerokie, przynajmniej 30 cm płaskie bordery z nielasującego się kamienia lub betonu.
Opcjonalnie możesz też pokochać ogród minimalny, miękką i przelewającą się krawędź którą utrzymasz częstotliwością koszenia i zacienieniem przez krzewy.
Nie znoszę żwirku
Żwirek na włókninie to czyste zło. Dokłada bezsensownych zadań przy pielęgnacji. Ugniata glebę i niszczy strukturę wodno-powietrzną.
Gorąco odradzam.
Zamiast tego stosuj na przekompostowaną korę lub zrębki lub jakikolwiek inny kompost. Grubo i bez włókniny.
Kora na włókninie – nie znoszę tego
Czemu mamy taką tendencję że jak czegoś się nauczymy to często totalnie źle? Włóknina jest zła.
Włóknina jest zła
Słówko komentarza co dzieje się z glebą pod szmatą – w relacji do naszej kampanii przeciwko ściółkowaniu włókniną
Siatka na krety – sam pomysł budzi mój sprzeciw
Siatka przeciw kretom = BLE & FUJ. Nie lubię i odradzam.
