Ogrody pokazowe i edukacyjne OOP

Rolki z instagrama, shortsy YT i tik-toki

Prezentujemy najlepsze praktyki i porady dla projektantów oraz osób zakładających ogrody prywatne w Polsce.

Sprawdź spis treści wszystkich materiałów video podzielonych tematycznie.

2026

Maskowanie strefy głębokiej kokosem [budowa oczka #cz10 / OOP 106]

Pionowa ściana w oczku wodnym może nie zwracać Twojej uwagi na rysunku, ale w gotowym zbiorniku od razu rzuca się w oczy.

Gdy oczko jest małe, strefa głęboka często wymusza strome skarpy. Technicznie to działa, ale wizualnie pojawia się problem. Wyraźnie widać folię lub włókninę.

Układanie płaskich kamieni na sztorc to pomysł niewysokich lotów. Natura praktycznie nigdy nie buduje takich ścian pod wodą, dlatego oko szybko wyłapuje fałsz.

Znacznie lepiej sprawdza się wykonanie muru podwodnego z kamieni układanych poziomo. Jednak na taką konstrukcję trzeba zużyć sporo materiału i przeznaczyć dość miejsca – wykop musi też uwzględniać szerokość muru.

Doskonałym, choć sezonowym rozwiązaniem jest ukrywanie ściany pod warstwami życia. Dobrze działają rośliny podwodne, które gdy zarosną toń potrafią zasłonić krawędź i rzucać cień na folię. Im mniej widzisz samej konstrukcji, tym bardziej naturalny wydaje się zbiornik.

Rośliny mają swoje preferowane głębokości, na których żyją. Możesz planować na etapie projektu, a także aranżować już podczas realizacji – półki, kieszenie i uskoki. Nawet niewielkie załamania mogą być później zasiedlone roślinnością i rozbiją monotonną płaszczyznę.

Dobrze sprawdzają się też korzenie, pnie i martwe drewno wychodzące ze strefy brzegowej. W naturze podmyte korzenie i zwalone drzewa nad wodą są czymś normalnym. Mózg akceptuje je dużo łatwiej niż idealnie ułożony mur z kamienia. Problemem jest tylko to, że drewno pływa.

A czy siatka kokosowa sprawdzi się jako maskownica?

Została odpowiednio dociążona, ma miły kolor, wizualnie znika. Na pewno stanie się podłożem dla korzeni roślin podwodnych. Z naszych obserwacji wynika, że w Polsce na powietrzu rozkłada się bardzo powoli. Jak trwała będzie pod wodą?

Sprawdzimy i za jakiś czas damy Ci znać.

Instagram

Podłoże dla roślin w oczku wodnym [budowa zbiornika #cz9 / OOP 105]

Rośliny wodne potrzebują stabilnego i ubogiego podłoża na dnie zbiornika.

Najważniejsza jest stabilność. Podłoże nie może wypływać, zamulać wody ani uwalniać dużych ilości substancji odżywczych. Dobre proporcje to np. w stosunku 1:1:1 – piasek, glina / gliniaste podłoże rodzime i tłuczeń (np. dolomit).

W stawach naturalnych często stosuje się ciężkie grunty mineralne, mocno gliniaste lub specjalistyczne substraty do roślin wodnych. Dzięki temu korzenie mają oparcie, a składniki pokarmowe nie uciekają do toni wodnej.

Dla większości roślin warstwa podłoża powinna mieć od 10 do 30 cm. Na wierzchu można zastosować warstwę żwiru, która dociąża i ogranicza mącenie, to poprawia czystość wody i ukorzenienie.

Nie nadaje się żyzna ziemia ogrodowa, kompost czy torf. Takie materiały szybko uwalniają fosfor, napędzając glony. Ryzykiem jest też stosowanie zbyt lekkich podłoży organicznych, które wypływają lub gniją pod wodą.

W strefach hydrobotanicznych warto myśleć nie tylko o roślinach, ale też o chemii wody. Materiały mineralne zdolne do sorpcji fosforu dają lepsze efekty niż bardzo żyzne podłoża.

Pułapką jest przekonanie, że więcej żyzności oznacza lepszy wzrost. Rośliny wodne większość składników pobierają bezpośrednio z wody, więc nie potrzebują tak bogatego gruntu jak rośliny lądowe.

Buduj podłoże ciężkie, mineralne i stabilne. Rośliny poradzą sobie lepiej w skromnym, ale trwałym środowisku niż w żyznej bombie, która po dwóch sezonach zamieni staw w zieloną zupę.

Instagram

Uszczelnienie membraną EPDM [budowa oczka #cz8 / OOP 104]

Membrana EPDM to najlepsze możliwe uszczelnienie zbiornika.

Układanie jest wdzięczne, materiał świetnie dopasowuje się do kształtów organicznych. Pozwala obkładać korzenie drzew bez usuwania ich i dobrze znosi ruchy gruntu. Ewentualny serwis i naprawy są raczej proste, a że realna trwałość to przynajmniej 35-50 lat, więc to uszczelnienie gwarantuje spokój.

Co masz innego do dyspozcji?

Najpopularniejsza jest folia PVC. Zwykle o 30-50% tańsza, powszechnie dostępna, ale łatwiej ją przebić, nie jest odporna na UV i w ogóle starzeje się szybciej. Z czasem kruszeje – trzeba ją wymieniać już po 10-20 latach – a to jest zawsze poważna operacja. PVC jest też sztywniejsze od EPDM i ciężej się je układa.

Na rynku dostępna jest także geomembrana PEHD (HDPE), która ma trwałość porównywalną do EPDM, cena nieco niższa od EPDM, droższa od PVC. Jest bardzo trwała, chemoodporna i świetnie nadaje się do dużej retencji. Jednak jest to materiał techniczny, sztywny, trudny w obróbce, zwłaszcza przy drobnych załamaniach.

Uszczelnienie możesz wykonać także z żelbetu / siatkobetonu wodoszczelnego. Beton najlepiej nadaje się do form geometrycznych, zbiorników technicznych i formalnych fontann. To też najdroższe rozwiązanie (2-3x tyle co za EPDM) i wymagające zachowania wysokiej uważności i staranności. Każda rysa, dylatacja i przejście instalacji może być potencjalnym miejscem awarii, a naprawy bywają kosztowne i skomplikowane.

Hipotetycznie możesz użyć także bentonitu lub zagęszczonej gliny / iłu, ale to raczej do bardzo dużych obiektów, ze stałym, solidnym dopływem. Wymagają rygoru przy pracach ziemnych – nie wybaczają błędów. Korzenie roślin mogą powodować rozszczelnienia, które trudno znaleźć i naprawić. A cena razem z wykonaniem nie będzie wielką oszczędnością w porównaniu z EPDM.

Dlatego jesteśmy wdzięczni że @biobasen zasponsorował nam najlepsze możliwe uszczelnienie dostępne na rynku – bo właśnie i tylko tego tu chcieliśmy.

Instagram

Chwasty 5 dni po zaparzaniu wrzątkiem [OOP 103]

Na razie nie obserwujmy w naszym eksperymencie jakiś rewolucyjnych efektów.

Rośliny zostały polane dość porzadnie, ale niektóre (perz, trawy) nie sprawiają wrażenia, jakby zamierzały się wyprowadzić. Zabieg najlepiej podziałał na rośliny o dużych liściach, ale też niewiele ich jeszcze wzeszło – film był kręcony w 2 połowie kwietnia.

Sprawdzamy w tym sezonie, czy traktowanie chwastów wrzątkiem po liściach może być skuteczną metodą na oczyszczanie zarośniętej powierzchni ogrodu przed zakładaniem nowych rabat.

Na razie nie wiemy jeszcze, czy to skuteczny wzorzec działania, warty powielania. Będziemy kontynuować testy do jesieni i dopiero wtedy wyciągniemy wnioski.

Eksperyment jest prowadzony z firmą @ambasador.dibo , producentem myjek ciśnieniowych na gorącą wodę.

Instagram

Budujemy przepływowe oczko wodne [#cz7 / OOP 102]

Zanim założysz uszczelnienie w zbiorniku wodnym, upewnij się i sprawdź:

1. Niecka musi być wyprofilowana z uwzględnieniem wszystkich przyszłych warstw wewnątrz zbiornika. Żwir, substrat, strefy roślinne i filtry zajmują miejsce, więc kopiesz pod docelowy efekt, a nie pod samą folię.

2. Wykop musi być odwodniony i zabezpieczony przed napływem wody gruntowej. Woda albo powietrze pod uszczelnieniem potrafi wypchnąć folię i zdeformować dno.

3. Pod uszczelnieniem powinna znaleźć się warstwa ochronna (najczęściej geowłóknina) przed kamieniami, korzeniami i uszkodzeniami mechanicznymi.

4. Linia brzegowa musi być idealnie wypoziomowana. Nawet niewielki błąd będzie widoczny na lustrze wody i zepsuje efekt całej realizacji.

Przygotowanie ma być równie staranne jak późniejsze wykończenie. Nie zamaskuje się folią błędów ziemnych. Pułapką jest pośpiech i robienie po łebkach.

Mogą powstać wybrzuszenia, nierówne poziomy i kosztowne poprawki. Masa problemów ze zbuornikami powstaje przed ułożeniem uszczelnienia, nie po nim.

A jeśli chodzi o sam materiał, trudno znaleźć coś pewniejszego niż membrana EPDM.

Jest elastyczny, odporny na starzenie, dobrze znosi ruchy gruntu i zachowuje szczelność przez długie dziesięciolecia. To rozwiązanie, które daje spokój zarówno Tobie, jak i przyszłym pokoleniom użytkowników ogrodu.

Niestety jest dość drogie, więc dziękujemy bardzo @biobasen za sponsoring!

Instagram

Przygody z impregnacją stempli dziegciem [OOP 101]

Przez brak pomieszania dziegieć na dnie został
Gdy żar wybił z drewna, ogień w puszce powstał

Oto świetny przykład dlaczego zawsze trzeba trzymać się procesu – dokładnej procedury działania. Problem w tym przypadku był taki, że instrukcja do oleju z dziegciem była po łotewsku. Poza tym pośpiech, ściganie się z zachodzącym słońcem, chęć skończenia pracy w tym dniu… ale nie ma wymówek. Błędów można było uniknąć.

Prawdopodobnie wszystkie powłoki przed nałożeniem należy dobrze wymieszać, może poza farbami tiksotropowymi i starymi, zaschniętymi korzuchami z farb wcześniej otwartych. To dobra praktyka przed malowaniem.

A dziegieć, czyli smoła drzewna, szybko opada na dno puszki (gęstość brzozowego to ok. 1,1 kg/l), więc bez dokładnego wymieszania pomalowaliśmy słupki prawie samym olejem. To mogłoby wystarczyć tam, gdzie drewno ma oddychać i nie dotykać ziemi. Ale nie przy wbijaniu słupków w grunt.

Olej lniany wnika głęboko w pory drewna i odcina dostęp wodzie, co znacząco ogranicza pęcznienie i pękanie stempli. Buduje się hydrofobowa powłoka, jednak w ziemi to za mało, bo brakuje aktywnego składnika biobójczego, który powstrzymałby grzyby i bakterie rozkładające celulozę. W tym przypadku dziegieć musi być w składzie.

Instagram

Wejście pagórów w nowy sezon [OOP 100]

Co to za badania, gdzie arbitralnym weryfikatorem postępów i planów jest gust jednego projektanta?

Bardzo poważne i wciąż w toku. Właśnie zaczynamy kolejny rok poszukiwania kompozycji Doskonałych.

Weryfikujemy hipotezy, poszerzamy dotychczasową wiedzę za pomocą systematycznych obserwacji i analizy, projektujemy i wdrażamy nowe doświadczenia.

Pytania brzmią m.in.:

– jaki zestaw roślin będzie dobrze się czuł i wyglądał na górkach piaskowych ze szkieletem ilasto gruzowym?
– których gatunków używać: lokalnie wsiewających się w pomieszaniu z ozdobnymi, często obcymi?
– inaczej – które odmiany ozdobne można z powodzeniem mieszać z gatunkami rodzimymi?
– w cieniu i w słońcu (są dwa pagóry testowe)?
– ile (jak mało) uwagi serwisowej trzeba tu poświęcić, aby efekt wizualny był atrakcyjny?

Jedną z mocnych odpowiedzi jest to, że źle wyglądają wszystkie rośliny zbyt ozdobne, egzotyczne i o kolorowych liściach.

Inną – że samosiewy wizualnie sprawdzają się lepiej z dużych roślin rosnących w gęstych ale pojedynczych kępach albo ze stosunkowo niskich roślin rozłogowych. A także, że kielisznik trzeba plewić na bieżąco – jest zbyt ekspansywny i robi za dużo szkód. Ale co robić z perzem?

Nadal jest więcej pytań niż odpowiedzi. Szlifujemy powolutku tą grudę węgla w stronę Doskonałości.

Instagram

Jak działa usuwanie chwastów wrzątkiem? [OOP 099]

Jesteśmy takimi zmyślnymi istotami, my ludzie.

Jeśli tylko mamy do dyspozycji czytelny cel, na pewno go osiągniemy. Tak jak człowiek, który wymyślił tą maszynę – odchwaszczarkę gorącą wodą.

Czy 96°C to jakaś wyjątkowa granica, której przekroczenie powoduje wszechstronnie wyjątkowe efekty? Podobno drób przed obraniem z pierza trzeba zmoczyć na moment w temperaturze właśnie minimum 96°C.

Typowe górne granice przeżywalności roślin w wysokiej temperaturze są dużo niższe, zwykle 45-50°C powoduje już nieodwracalne szkody. A jednak nasi skandynawscy przyjaciele zaobserwowali trwałe efekty dopiero bliżej temperatury wrzenia.

Ogrodnictwo nie jest dziedziną bardzo ścisłą, wiele ze skutecznych działań polega na naśladowaniu dobrych praktyk zaobserwowanych gdzie indziej. Jednak rośliny w różnych warunkach zaskakują nas różnymi reakcjami.

Eksperyment prowadzony jest na bardzo dobrej glebie, grubej warstwie sezonowanej ściółki liściowej, która świetnie trzyma wilgoć. Zupełnie inaczej mogą reagować te same rośliny na terenie suchym i dobrze zdranowanym.

Wykonujemy teraz te czynności i obserwujemy skutki, aby wyciągnąć wnioski na koniec sezonu.

Instagram

Nie chcemy używać chemii w ogrodzie [OOP 098]

Mówi się, że po II wojnie światowej fabryki gazów bojowych nie mogły stanąć, musiały karmić swoją nienasyconą rządzę produkcji.

Ludzkość znalazła nowych wrogów – chwasty i szkodniki. Dlatego zamiast broni fabryki zaczęły produkować herbicydy i insektycydy na masową skalę. Ale to miecz obosieczny, który obrócił się przeciwko nam.

Chemia, która miała niszczyć jedynie konkurencję upraw rolnych, zaczęła się akumulować i szkodzić ludziom. Niszczyć glebę, mikroorganizmy i naturalnych wrogów szkodników. Efekt jest taki, że środowisko się wyjaławia, przeciwnicy stają się odporni, a środków bojowych trzeba stosować coraz więcej.

Porażanie roślin wrzątkiem nie odchodzi chyba za bardzo od retoryki walki, ale może jest bardziej.. „plantanitarne”?
(.. analogicznie do „humanitarne”, ale względem roślin).
Może jest choć nieco bardziej w atmosferze lokalnego przepędzania niż wyniszczania?

Na pewno to jedna z najczystszych metod. Działa szybko i lokalnie, nie zostawia śladu w glebie i nie buduje odporności. Nie zatruwa środowiska.

Wiemy, że gorąc sprawdza się przy pojedynczych chwastach w szczelinach, na ścieżkach i placach żwirowych. Ale czy zadziała przy dużych powierzchniach i przy silnie ukorzenionych bylinach?

Widzimy minusy i zagrożenia. Ryzykiem jest poparzenie pożytecznych roślin w pobliżu i zużycie sporej ilości energii. Logistyka specjalistycznego sprzętu i organizacja wody. Same zabiegi są podobnie pracochłonne jak przy stosowaniu herbicydów, a na pewno szybsze niż plewienie.

Może warto zastąpić stosowanie chemii tą metodą – skoro czynnikiem jest wyłącznie czysta woda?

Wnioski na koniec sezonu.

Instagram

Odchwaszczanie gorącą wodą [OOP 097]

Aby skutecznie pozbyć się roślin z użyciem gorącej wody, procedura każe postępować zgodnie z zasadami:

1. Potraktować wszystkie liście rośliny wodą o temperaturze powyżej 96°C
2. Ponowić zabieg kiedy tylko roślina zacznie odbijać od korzenia
3. Najlepiej w czasie suchym, kiedy rośliny są zestresowane i osłabione

A czy chwasty na pewno się tym trwale przejmą? Które gatunki będą wrażliwe, a które odporne na takie zabiegi?

Czy można w ten sposób skutecznie przygotować teren pod założenie nowej rabaty i zrezygnować z plewienia mechanicznego?

Jaki wpływ na efektywność metody ma podłoże i pogoda?

Czy są jakieś szczególne atuty lub niedogodności, które wpływają na sens wykonania takich zabiegów?

Czy warto proponować usuwanie chwastów wrzątkiem klientom indywidualnym na działkach prywatnych?

Przez cały sezon będziemy sprawdzać jak to działa, obserwować uważnie oraz krytycznie i liczymy, że znajdziemy wiarygodne odpowiedzi na te i inne pytania.

Instagram

Testujemy zaparzanie chwastów wrzątkiem [OOP 096]

Zwykle przed założeniem nowego ogrodu potrzeba pozbyć się istniejącej roślinności.

Jakie metody masz do dyspozycji?

1. Oczywiście plewienie – mechaniczne usunięcie każdej jednej rośliny razem z korzeniami. Bardzo skuteczne, ale kosztochłonne i wymaga odpowiednich kompetencji, aby przyniosło bardzo dobre rezultaty.

2. Odcinanie chwatom dostępu do światła – przykrywanie folią lub włókniną. Dość skuteczne, proste i łatwe w zastosowaniu, ale bardzo czasochłonne (niektóre chwasty potrafią odbijać nawet po roku).

3. Stosowanie herbicydów – bojowych środków chemicznych, które uśmiercają rośliny zatrzymując ich funkcje życiowe. Skuteczne, dość proste, ale niebezpieczne – dla ludzi, gleby i nowej szaty roślinnej. Od tej metody chcemy odchodzić i szukamy dla niej alternatyw.

Od pewnego czasu na horyzoncie obserwujemy metody usuwania roślinności za pomocą wysokiej temperatury. Niektórzy opalają chwasty palnikiem montowanym do butli gazowej. Istnieją też specjalne maszyny do zaparzania ich wrzącą wodą.

Dlatego nawiązaliśmy kontakt z DiBO Poland – producentem mobilnych myjek gorącowodnych i przez cały sezon będziemy testować czy taka technologia może mieć zastosowanie w przygotowaniu terenu pod nowe nasadzenia.

Pierwszy zabieg wykonaliśmy w 1 połowie kwietnia. Rzetelne sprawozdanie z eksperymentu przeczytasz na koniec roku 2026.

Instagram

Ochrona słupków opalaniem i dziegciem [OOP 095]

Umieszczenie nie impregnowanego drewna bezpośrednio w gruncie szybko skończy się złamaniem słupka u podstawy.

Najbardziej narażony na rozkład jest fragment słupka na połączeniu gruntu i powietrza. Tam najszybciej rozwijają się grzyby, które przy odpowiednim dostępie do wody skolonizują i skonsumują drewno.

Czym je zabezpieczyć, bez użycia chemii przemysłowej?

Dziegieć brzozowy to ciemna, gęsta maź powstająca z suchej destylacji kory brzozy. To dosłownie wypalany bez dostępu tlenu koncentrat naturalnych substancji bakteriobójczych. Olej lniany wyciska się z nasion lnu i jest on bazą, która głęboko penetruje włókna, blokując wodę. Razem tworzą warstwę, która chroni słupek i nie zatruwa gleby.

Opalanie zamyka powierzchnię i utrudnia rozwój mikroorganizmów, czyniąc drewno powierzchniowo niejadalnym. Olej lniany z dziegciem tworzy hydrofobową warstwę, która spowalnia wnikanie wody i działa biobójczo.

Oczywiście, nasze działanie nie przyniesie jakiś obłędnych rezultatów, ponieważ słupki stoją bezpośrednio w gruncie, który dość trzyma wilgoć. Ale na pewno postoją dłużej, niż gdyby nie były zabezpieczone wcale.

Ile? Zobaczymy.

Instagram

Zakładamy wielogatunkowy żywopłot kładziony [OOP 094]

Kładziony żywopłot (ang. hedge laying) to angielska technika przekształcania starych, przerosłych krzewów w zwartą strukturę nie do pokonania.

Nie przycina się go co roku – zabieg kładzenia może być wykonywany w cyklu raz na 10-20 lat. Młody, nowo posadzony żywopłot kładzie się zwykle po raz pierwszy po około 8–15 latach od posadzenia, kiedy pędy osiągną odpowiednią wysokość (ok. 2–3 metry) i grubość (ok. 5–10 cm).

Z masywnych pni budujesz ścianę w taki sposób, że nacinasz je u podstawy i układasz pod kątem, zachowując ciągłość włókien, więc roślina dalej żyje i wypuszcza nowe pędy. Powstaje gęsta, niska bariera odporna na wiatr i nacisk, która nie ma pustych przestrzeni jak młody żywopłot sadzony. Podobno przez dobrze splecione gałęzie nawet zając czy lis się nie przeciśnie.

Użyte gatunki muszą dobrze znosić cięcie i odrastanie. Poza jarzębiną i grujecznikiem tak jest (tych dwóch potraktujemy delikatniej). Podstawowym kluczem doboru były tu m.in. drobne liście.

Zdecydowanie podoba nam się częstotliwość wykonywania zabiegów – to bardzo pasuje do Szlachetnej Ścieżki Leniwego Ogrodnika.

Do kładzenia nie nadają się rośliny łamliwe lub stare, spróchniałe. Ryzykiem jest zbyt głębokie nacięcie i zabicie rośliny. Nie mamy w tym jeszcze żadnego doświadczenia – ale do czasu pierwszego zabiegu postaramy się dokształcić.

Wielogatunkowość i pochodzenie sadzonek z siewu – to robi robotę na poziomie systemu. Różne gatunki i egzemplarze mają różną dynamikę wzrostu, terminy liści i odporność. Dzięki temu żywopłot jest stabilniejszy, odporny na choroby i daje lepsze siedlisko dla zwierząt. Zyskujemy bogatszą strukturę i zmienność w czasie, zamiast jednorodnej ściany.

Instagram

Tyczenie i zabijanie linii brzegowej [budowa oczka #cz6 / OOP 093]

Bariera kapilarna to techniczna krawędź Twojego lustra wody.

W widoku z góry to po prostu linia, za którą wywinięta została folia uszczelniająca zbiornik. Obustronie do niej dosypuje się warstwy ziemi i wypełnienia stawu, więc na koniec pozostaje do zamaskowania zwykle dość wąska, parocentymetrowa, czarna kreska.

To szczegół, który działa i wygląda profesjonalnie, a nie jak praca amatora. Zapewnia szczelność systemu – ani zbiornik nie „pije” wody z otoczenia, ani otoczenie nie osusza stawu.

Bariera musi trzymać idealny poziom na całym obwodzie, inaczej woda w najniższym punkcie uciekłaby w grunt. Im węższa i bardziej precyzyjna jest bariera, tym łatwiej ją potem ukryć pod kamieniami lub roślinnością. Najlepsze są sztywne stelaże z tworzywa, które nie ugnie się, kiedy wieszasz na nim folię (np. bariera z taśmy HPDE na kołkach kompozytowych lub egzotycznych).

W długim terminie nie sprawdzają się miękkie, ziemne krawędzie, bo z czasem osiadają i obniżają uszczelnienie. Mają też zbyt masywną krawędź, której nie da się dyskretnie zamaskować – folia z czasem wychodzi na wierzch, żwiry się obsypują a właściciele nie zawsze od razu wykonują korekty i obiekt straszy latami.

Wąska linia folii na sztywnym i stabilnym stelażu to gwarancja porządku kompozycji i technicznej doskonałości. Dąż do tego aby granica między wodą a lądem była tak cienka, że prawie niezauważalna.

Instagram

Próg i ochrona strefy głębokiej w oczku [budowa zbiornika #cz5 OOP 092]

Profilowanie niecki przed uszczelnieniem musi uwzględniać wszystkie warstwy, które będziesz nasypywać na uszczelnieniu wewnątrz zbiornika.

Po pierwsze – potrzebujesz projektować wykop „od środka” stawu, uwzględniając różną miąższość poszczególnych warstw nasypowych w różnych strefach. Np. pod filtr inwersyjny (ten z rurą drenarską tłoczącą wodę od dołu) potrzebujesz ok 1 m a pod strefę hydrobotaniczną (tam gdzie posadzisz roślny) 15-30 cm.

Po drugie – pomiędzy poszczególnymi strefami muszą znajdować się progi – pionowe bariery, które albo zapewnią równomierny rozpływ wody (jak w korycie filtra inwersyjnego), albo nie pozwolą obsypać się w stronę dna warstwom nasypanym ze skosem. Takie progi (murki) są przydane m.in. przy zasypywaniu plaży piaszczystej oraz jak widzisz na filmie – na granicy płytkiej hydrobotaniki ze strefą głęboką.

Progi dobrze jest wykonać pod folią – to może być wał ziemny, mur (suchy, na zaprawie lub z worków z piaskiem) albo stelaż (drewniany lub z tworzywa). Każde rozwiązanie musi być stabilne, wypoziomowane i nie może przebić uszczelnienia.

Myśląc o wodzie w ogrodzie, zawsze drobiazgowo rozpatruj wszystko, co kryje się pod i za lustrem wyrysowanym na rzucie koncepcyjnym. Tu każdy szczegół ma znaczenie i wpływ na efekt ostateczny.

Instagram

Woda w wykopach pod saunę i oczko [budowa zbiornika #cz4 / OOP 091]

Woda w wykopie to realna siła, która niszczy geometrię Twojego projektu.

Gdy tylko zauważysz napływ, musisz działać agresywnie i natychmiastowo. Każda godzina stania wody rozmraża strukturę gruntu na dnie, zamieniając stabilną bazę w płynne błoto. Trzeba wykopać rząp(ie), czyli najniższy punkt zbiorczy i wstawić tam pompę szlamową z automatycznym pływakiem.

Aby prowadzić prace potrzebujesz mieć permanentnie suchy front robót, ściany zabezpieczone przed podmyciem i pewność, że kolejne warstwy będą leżeć na twardym podłożu. Nie wolno Ci też zignorować deszczu w nocy, gdy wykop jest bez nadzoru. Fizyka działa całą dobę.

Zawsze pozbywaj się z wykopu samej czystej wody, nie pompuj wody razem z osadem. Istnieje ryzyko wypłukania frakcji pylastych z okolicy i spod sąsiednich obiektów, co może prowadzić do ich osiadania. Kieruj wodę daleko poza strefę prac, do istniejącej retencji.

A najlepiej zaplanuj sytuację i system odwodnienia wykopu już na etapie projektu, zanim zaczną się wyceny i prace.

Instagram

Docelowy poziom wody w rozlewisku Strugi [OOP 090]

Bobrowe rozlewiska, szczególnie te wieloletnie, zawsze wyglądają niezwykle uroczo.

Woda osiąga pewien poziom, cześć drzew tego nie przeżywa i się przewraca, czy to pod zębami gryzoni czy w wyniku uduszenia i zagniwania. Inne się dopasowują, np. wznosząc jak olchy na pneumatoforach. Akurat nie u nas – tu mamy głównie osiki i jesiony pensylwańskie.

Ale wskutek takich działań powstają w rozlewisku wypiętrzenia, wyspy zbierające MMO i powoli kolonizowane przez nowe rodzaje roślin. Gatunki mniej lub bardziej wilgociolubne, preferujące ciągłe zanurzenie albo tolerujące okresowe wahania poziomu wody. Sukcesja naturalna postępuje, krajobraz się zmienia, a póki jest woda – życia nie brakuje.

Bobra nie ma już ponad pół roku, więc przejęliśmy pałeczkę i sami wykonujemy spiętrzenia. Chociaż obserwacja naturalnych procesów jest fascynująca, to jednak przyspieszamy adaptację terenu i ręcznie modelujemy atrakcyjne ekologicznie i estetycznie warunki.

Nie będziemy też czekać latami, aż wszystkie wymyślone przez nas gatunki roślin same znajdą drogę do naszego zakątka – już wkrótce zaprosimy je do zasiedlania Strugi, Bajora i okolicy.

Stan na koniec marca.

Instagram

Ostatnie szlify z modelowania Strugi [OOP 089]

Długa jest czasem droga od pomysłu do pięknej, ogrodowej aranżacji.

Pierwszy krok to zamysł, który dość musi dojrzeć, abyś mógł odważyć się na pierwszy ruch w stronę realizacji. Drugi krok to budowa struktury, trójwymiarowej podstawy z głazów i ziemi oraz równolegle – siatki komunikacji.

Wymyślony, naturalistyczny obrazek musi być budowany niespiesznie, krok po kroku. Dobrze przemyślany i zaplanowany, ale i w trakcie budowy oglądany wielokrotnie z różnych perspektyw, korygowany na bieżąco. Tym bardziej, że największy pożytek estetyczny ma przynosić podczas spacerów.

Ziemia musi się uleżeć. Każdy świeży nasyp zostanie mechanicznie zagęszczony ale musi też „siąść” z czasem. Musi przemarznąć, zmoknąć wielokrotnie, po prostu dość długo poleżeć. Ten etap powoli dobiega końca.

Krok trzeci to przygotowanie gruntu dla roślin.

Żeby uformowana z jakimś pomysłem ziemia stała się wartościowym podłożem dla planowanych do obsadzenia tutaj roślin, będziemy jeszcze dodawać na jej wierzch różnorodnych domieszek. Liści, trocin, ściętej zieleniny, zrębki. Zaszczepiać grzyby i EMy.

Potem znów potrzebny jest czas. Do pracy wezmą się destruenci. Organizmy rozkładające domieszki i mieszające je z gruntem na spodzie. Cierpliwie kreujące dobrą strukturę gruzełkową, kanały kapilarne, idealną mieszankę podobną do żyznej a przepuszczalnej ściółki leśnej.

Każdy etap zajmuje czas liczony w sezonach. Na rośliny przyjdzie czas w przyszłym roku. Tak to jest – jak chcesz robić to naprawdę dobrze, ogrodnictwo jest sztuką cierpliwości.

Instagram

Otwarte kanały i peszle pod instalacje elektryczne w ogrodzie [OOP 088]

Gdy nie wiesz jeszcze, ile kabli finalnie poprowadzisz, zapewnij sobie wolność na dowolność.

Peszle typu Arot i kanały z rur PVC pozwalają zrobić wykop raz, a potem dokładać, wymieniać i wyciągać przewody bez demolki ogrodu. To daje Ci elastyczność przy oświetleniu, automatyce i wszystkim, do czego dojrzejesz dopiero w trakcie realizacji albo po kilku sezonach.

Potrzebujesz dobrze przemyśleć trasy kanałów, w relacji do stref funkcjonalnych i urządzeń.

Przewidź zapas średnicy i łagodne łuki. Rura nie może być za cienka, za długa, nieszczelna ani ostro połamana, aby nie wydarzyło się zamulenie, zalanie czy zagięcie kabli przy przeciąganiu. Obowiązkowe są piloty (linki do przeciągania kabli), rewizje i inwentaryzacja powykonawcza przebiegu.

Puste i szerokie peszle oraz kanały teletechniczne dadzą Ci spokój na przyszłość, bo ogród prawie nigdy nie kończy się na pierwszej wersji.

Co do zasady prąd i woda powinny być lokowane w oddzielnych kanałach lub wykopach. Tak, aby uniknąć kolizji oraz mieć możliwość naprawy jednego medium bez niszczenia drugiego. Jeśli już łączysz je w jednym dole – zachowaj dystans między nimi 25-30 cm, tzn. daj kabel po jednej, a rurę po drugiej stronie.

Instagram

Kanał rozsączający – starożytna technika nawadniania [OOP 087]

Nowoczesna retencja jest często tylko odkrywaniem bardzo starych pomysłów.

Egipcjanie pracowali na zalewach i basenach rozlewowych Nilu, a w krajach arabskich rozwijano kanały, rowy i systemy falaj, które nie goniły wody szybko dalej, tylko dawały jej czas na wsiąkanie. Chodziło o powolne nasączenie gruntu, podniesienie wilgoci w profilu i dłuższe karmienie korzeni bez codziennego lania po wierzchu.

Oczywiście w dawnych czasach takie rowy były odkryte. My mogliśmy skorzystać ze współczesnych materiałów (rura drenarska, włókniny), aby cała instalacja wizualnie znikła. Na niej też będziemy uprawiać rośliny (łąkę, byliny).

Ten system najlepiej działa na glebach dość przepuszczalnych, przy małych spadkach i z precyzyjną kontrolą poziomu. Nie zadziała dobrze w ciężkiej glinie, bez przelewu bezpieczeństwa czy miejsca na rozlanie.

Trzeba wziąć pod uwagę ryzyko zamulania. U nas całe oczko będzie osadnikiem a przelew do rowu (drenu) będzie grawitacyjny i przez filtr. Rów nie może być zbyt głęboki i zbyt prosty, bo wtedy mógłby odwadniać zamiast nawadniać.

Podobny efekt irygacyjny dadzą Ci otwarte płytkie rozlewiska, o łagodnych brzegach i spokojnym przepływie, żeby woda miała czas wejść w ziemię.

Instagram

Makroniwelacja strugi – pagórki i meandry [renaturyzacja rowu cd. OOP 086]

Żeby było pięknie, najpierw trzeba przejść przez wizualny horror.

Chociaż oczywiście dla doświadczonego ogrodnika góry błota nie stanowią estetycznego problemu. Wiesz przecież, że etap budowy szkieletu jest konieczny i musi zostać wykonany jako pierwszy, żeby efekt ostateczny aranżacji ogrodowej był spektakularny.

Pagórki, które tu usypujemy, grają rolę nie tylko estetyczną. Oczywiście tworzą romantyczne meandry i zakola rzeczki, przysłaniają widok na szerokie rozlewiska. I ogólnie sprawiają, że teren jest ciekawszy. Bardziej skontrastowany wysokościowo.

Ale podstawowym powodem dlaczego kreujemy tutaj taki landform, jest potrzeba stworzenia różnych warunków dla uprawy roślin. Mikrosiedlisk – przede wszystkim o różnej wilgotności podłoża.

Teren wokół rowu melioracyjnego bywa okresowo zalewany. W zeszłym roku za sprawą bobra, w tym roku z powodu naszych tam (chociaż te akurat utrzymują stabilny poziom wody, ale podczas suszy on opada). Równocześnie drzewa wokół rzucają sporo cienia. Jest mało gatunków, które są w stanie poradzić sobie w takich warunkach (mało słońca i raz mokro a raz sucho).

Dlatego tworzymy wyniesienia (pagórki), na taką wysokość, żeby zawsze były ponad lustrem wody. Budujemy je z materiału, który jest dostępny na działce, także operacja ma (na razie) zerowy bilans ziemny.

Kiedy szkielet 3D będzie gotowy, zaczniemy pracę nad stworzeniem gleby bogatej w materię organiczną – oddychającej i przepuszczalnej, ale także dobrze magazynującej i podciągającej wilgoć. Tą materię trzeba będzie już skądś przywieźć, ale postaramy się zagospodarowywać czyjeś odpady.

Dzięki temu będziemy mogli pozwolić sobie na znacznie większą różnorodność gatunkową.

Instagram

Oberwały się i zawaliły ściany w wykopie [budowa oczka #cz3 / OOP 085]

Pionowa ściana wykopu to proszenie się o zawał.

(Ziemny, ale w niektórych sytuacjach może pokrywać się z zawałem serca).

Grunt potrzebuje kąta, żeby utrzymać własny ciężar. Profilując skarpy zapewniasz mu stabilność i kontrolujesz osuwanie.

Woda w wykopie to drugi wróg. Rozmiękcza stopę skarpy, zmniejsza tarcie i ściana siada.

Te sytaucje występują przy każdym rodzaju gruntu, szczególnie w piaskach i nasypach. Nie możesz ignorować napływu wody ani kopać na ostro w pionie. Ryzykiem jest nagłe osunięcie i bezpowrotne zniszczenie kształtu niecki. Bo nie da się odtworzyć stabilnego nasypu w miejscu, gdzie już nie masz gruntu rodzimego i wyprofilować tego na nowo.

Pompowanie to standard, nie opcja. Utrzymuj suchą stopę wykopu i kontroluj spływy z góry. Błędem było zostawienie wykopu na noc bez odwodnienia. Jeśli masz napływającą wodę gruntową (i opadową), w trakcie prowadzenia prac musisz odpompowywać ją w trybie ciągłym.

Dlatego pamiętaj – nadawaj już w projekcie ścianom wysokiego wykopu bezpieczny kąt (dopasowany do rodzaju gruntu) i zabieraj wodę, zanim ona zabierze Twój wykop.

Jeśli masz np. zrobioną geologię (przy budowie domu często jest) i z jej analizy poznasz wysokość lustra wód podskórnych oraz rodzaj gruntu, możesz przewidzieć takie komplikacje. Wtedy w projekcie stawu przewidź budowę studzienki odpompowującej wodę z dna wykopu, połączonej z nim rurą drenarską.

Instagram

Projekt nowej sauny – Ziemianki Potów [#cz1 / OOP 084]

Najbardziej dyskretne obiekty ogrodowe kryją się pod ziemią.

Chcemy stworzyć saunę na kilka osób, która zniknie w ogrodowym otoczeniu, stanie się częścią naszej ziemi …i rytualnym portalem do zaświatów!
…a przynajmniej świetną miejscówką do grzania się w chłodnej porze roku i elitarnej integracji w luksusowych warunkach.

Grube ściany kamienne oraz koncepcja zasypiania tej konstrukcji ziemią mają poważny cel funkcjonalny – wygłuszenie. W naszym ogrodzie jest sporo irytujących źródeł dźwięku (droga asfaltowa, rolnicy w okolicy, OSP, lotnisko i linia kolejowa) a hałas nie sprzyja gorącej regeneracji. Liczymy na to, że zbijemy parę dB tymi metodami.

Równolegle zarówno ziemia jak i kamień są potężnymi akumulatorami ciepła a słabymi izolatorami. To oznacza, że sauna będzie rozgrzewać się bardzo długo, ale równocześnie powinna długo trzymać ciepło. Idealnie do wielogodzinnych seansów.

Na pewno będzie potrzebny dość mocny piec. Czy zwykła koza (5-7kW) wystarczy przy tej objętości (ok 10m3) żeby uzyskać 90-95°C ?

Rozpoczynamy nowy projekt na sezon 2026. Zamierzamy stworzyć obiekt szczery i pierwotny, do rytualnego spowalniania biegu życia i rozpuszczania wszelkich napięć. Powolny. Ciężki. I głęboki.

Projekt jest. A co wyjdzie z tego w realu? Zobaczymy – to ciekawe!

Instagram

Prace ziemne przy budowie oczka [rabatka wodna #cz2 / OOP 083]

Wykop pod nieckę musi uwzględniać wszystkie warstwy nasypowe.

Sama folia nie zajmuje przestrzeni (chociaż jej zakłady już tak), ale podłoże dla roślin wodnych i żwiry filtracyjne mają konkretną miąższość zasypową. To znaczy, że trzeba wykopać zagłębienie niżej o ich docelową grubość.

W naszym przypadku niecka na głębokości docelowej (licząc od planowanego poziomu lustra wody):
– od 0 do 30 cm będzie zasypana podłożem na wysokość 20-30 cm,
– powyżej 100 cm – na wysokość 10-15 cm.
Więc on tyle głębiej trzeba zrobić wykop. Najlepiej narysować do tego przekrój.

Przy tym musisz bardzo uważać żeby nie wykopać za dużo. Nic nie zastąpi nośności dziewiczego, nienaruszonego gruntu, który układał się przez lata (czasem tysiąclecia!). Świeżego nasypu nigdy nie da się zagęścić tak mocno jak rodzimy grunt.

Dlatego zawsze pilnuj operatora, by zbierał ziemię milimetr po milimetrze i nie pozwalaj na poprawki i dosypki.

Instagram

Profilowanie niecki zbiornika wodnego [budowa oczka #cz1 / OOP 082]

Różne mogą być pomysły na ogrody, ale w naszym założeniu eksperymentalnym OOP chcemy podglądać wiele gatunków roślin.

Chcemy się ich uczyć – jak rosną, rozkwitają, rozmnażają się, jak eksponują swoje piękno i jak się starzeją. To miejsce jest w jakimś stopniu paletą barw projektanta malującego rabaty, źródłem inspiracji doświadczeń ogrodniczych. Chcemy obserwować jakie rośliny samorzutnie zasiedlają różne warunki i jak dokonują ekspansji lub przegrywają konkurencję z innymi.

Dlatego też potrzebujemy jak największej ilości siedlisk – różnych i charakterystycznych biotopów, zmiennych warunków do życia. Z tego powodu wprowadzamy zamierzone oraz eskalujemy przypadkowe zaburzenia (dysturbancje), aby sprowokować bioróżnorodność, dać szanse wielu.

Z punktu widzenia ogrodnika (szczególnie leniwego) – to wysoce korzystny zabieg. W różnorodności biologicznej jest siła, która buduje odporność całego systemu, dzięki czemu ogród staje się mniej obsługowy.

Oto rozpoczynamy kolejny zamierzony ruch w stronę powiększenia bogactwa gatunkowego naszej flory – a z nią, siłą rzeczy, karmiącej się na niej fauny. Słoneczna rabata wodna powstanie zgodnie z najlepszą sztuką zakładania zbiorników. Przy okazji budowy pokażemy wiele cennych niuansów technicznych i z pewnością nie zawahamy się także popełnić paru innowacji!

Instagram

Audyt ścieżek autem i z drona [OOP 081]

W dużym ogrodzie warto mieć ścieżki dość szerokie, umożliwiające swobodne poruszanie się autem lub traktorem z przyczepką.

Czasem trzeba wyciąć jakieś drzewa i wywieźć materiał, przywieźć parę kubików zrębki czy ziemi, albo przyjdzie Ci do głowy pomysł na modernizację i potrzebny jest dojazd z materiałami i sprzętem. Ogrody to rzadko są dzieła skończone, więc warto się logistycznie przygotować na różne ewentualności w przyszłości.

Równie istotne jak sama szerokość są promienie skrętu i ścieżki kół. Zauważ, że wychodzą bardzo szerokie, trakcje są wielotorowo rozjeżdżone. Ergonomiczny przebieg tych linii jest trudny do wyznaczenia na projekcie, dlatego najlepiej wytyczyć je eksperymentalnie w terenie, a na projekt nanieść dzięki zdjęciom z drona.

Przy okazji rozjeżdżanie gruntu powoduje niszczenie niektórych roślin i pojawianie się nowych gatunków, które są w stanie znieść takie warunki. Dzięki takiej dysturbancji (zaburzeniu) zwiększa się różnorodność biologiczna. Wspominał o tym i zresztą zainspirował nas do rozwijania tej metody Łukasz Łuczaj @thewildfood

Oczywiście jeśli ścieżki mają być wykorzystywane dość często, trzeba będzie je utwardzić, wykonać podbudowę kamienną pod odpowiednie obciążenia, bo sam trawnik wytrzyma tylko sporadyczne użytkowanie. Żeby podbudowa nie raniła krajobrazu martwotą, można przysypać ją cienką warstwą zrębki.

Instagram

Zimowe plany i spostrzeżenia [OOP 080]

Jeśli zakładasz ogród etapami, to:

1. Najpierw przygotuj szkielet czyli makroniwelację, landform,
2. a potem uzbrój teren w sieci podziemne lub kanały techniczne,

żeby nie musieć już przekopywać warstw ziemi.

3. Następnie zajmij się fragmentem, który możesz zrobić na gotowo, zapanować nad wszystkimi perspektywami.

Dzięki temu zbudujesz dla użytkowników azyl, rajskie schronienie, w którym będą mogli schować się przed złem tego świata. Wybierz taką część ogrodu, gdzie istniejąca roślinność i atrakcyjne wizualnie obiekty oraz widoki pozwolą uciec od wszelkich cywilizacyjnych bodźców.

Najtrudniej jest uciec od dźwięków. Niestety roślinność jest słabym izolatorem akustycznym. Doskonale w tym celu sprawdzają się masy ziemne, ale żeby były skuteczne – muszą być naprawdę masywne.

Jednak chociaż mimo, że dźwięki docierają do uszu użytkowników, to jeśli w okolicy jest dużo drzew, na pewno pojawią się też ptaki. A śpiew ptaków drastycznie obniża odczucie hałasu i redukuje zmęczenie dźwiękami. Dobry pomysł to wprowadzić też muzykę płynącej wody.

Instagram

Ogród edukacyjno eksperymentalny OOP na początku I [OOP 079]

Zamknęliśmy kolejny rok w ogrodzie Organizacji Ogrodów Polskich.

To był pracowity sezon a zima doskonale podsumowuje nasze wysiłki, aby tą niemałą przestrzeń zabudować, urozmaicić, wprowadzić tajemnicę i zaciekawienie.

Poza tym cieszy nas ta aura oczywiście – zima ze śniegiem i mrozem to sezonowy serwis naprawczy dla ogrodu. Brak mroźnej zimy zwykle powoduje też szybszy start szkodników i patogenów grzybowych wiosną.

Niska temperatura wstrzymuje wegetację i pozwala roślinom na głęboki spoczynek. Mróz strukturyzuje glebę, rozsadzając zbite bryły ziemi i poprawiając jej przepuszczalność. Śnieg działa jak luksusowa kołdra termoizolacyjna, chroniąc systemy korzeniowe przed wymarznięciem.

Poza tym zyskujemy darmową retencję, bo topniejąca pokrywa powoli i głęboko nawadnia teren na nadchodzący sezon.

Nie musimy martwić się, że coś wymarznie, bo sadzimy głównie gatunki „żelazne” – takie, które przez lata pozytywnie zweryfikowały się w polskich warunkach ogrodowych. Często rodzime. A jeśli coś zimy nie przetrwa – doskonale, będziemy mogli skreślić to ze swojej listy do doborów roślinności na przyszłość.

Instagram

Lewy brzeg strugi wymodelowany [OOP 078]

Renaturyzacja rowu melioracyjnego – jak to zrobić?

Zaczopuj odpływ wody, a Natura sama przeprowadzi cały proces.

Podniesienie poziomu wody buduje retencję. Gleba chłonie wilgoć, spada temperatura latem, rośnie stabilność siedliska. Szybko rusza sukcesja i pojawią się rośliny oraz zwierzęta. To najprostszy i najtańszy impuls zmiany środowiska z wysusznego zdrenowaniem na tętniące wilgotnym bogactwem różnorodnego życia.

W tym punkcie właściwie możesz się zatrzymać, ustawić ławeczkę i włączyć całodobowy, absolutnie fascynujący i nieskończenie wciągający serial przyrodniczy.

Ale, oczywiście, ponieważ jesteśmy ogrodnikami i projektantami – to nam nie wystarcza. Nie potrafimy usiedzieć spokojnie patrząc na rażąco sztuczną geometrię rowu wykopanego ludzką dłonią (a raczej koparką). Dlatego w naszym ogrodzie eksperymentalnym idziemy dalej i rzeźbimy teren.

Aby uzyskać bardziej malowniczy obraz, kopiesz przegłębienia a z urobku tworzysz pagórki ponad wodą jako suche wyspy. Modelujesz brzegi, by rozlewiska miały miękką, naturalną linię. Kreujesz czytelny, romantyczny krajobraz i więcej nisz dla różnych gatunków roślin.

Ergo:
1. najpierw zatrzymaj wodę (w bezpieczny i przemyślany sposób),
2. potem kształtuj landform, żeby krajobraz wyglądał jakby powstawał sam przez setki czy tysiące lat.

Tu przydają się wszystkie wcześniejsze podróże i tęczówki oczu naświetlone spacerami wzdłuż strumieni, rzek i potoków. Czerp inspiracje z wzorców Naturalnych, odklej się od ekranu – idź na przyrodę! Bez tego nie będziesz dobrym projektantem ogrodów.

Instagram

A gdyby tak nie plewić bylin na łące? [OOP 077]

Sama gruba ściółka nie wygra z silną łąką w pierwszym roku.

Posadziliśmy na tej rabacie wysokie byliny, docelowo 1 do 2 m, konkretnie:

Angelica gigas et sylvestris 'Purpurea’, Asterae: laevis, novae-angliae 'Andenken am Alma Pötschke’, novi-belgii 'Herbstmorgen’, 'Vasterival’ et umbellatus 'Weisser Schirm’, Baptisiae: 'Dark Chocolate’, 'Pink Lemonade’ et 'Vanilla Cream’, Boltonia asteroides, Echinops ritro 'Veitch’s Blue’, Eupatorium cannabinum, Eupatoria maculatum 'Phantom’ et rugosum ‘Snowball’, Filipendula purpurea 'Elegans’, Heliopsis helianthoides var. scabra 'Burning Hearts’, Hemerocallis hybrida 'Altissima, Hibiscus 'Cranberry Crush’, moscheutos 'Fireball’ et 'Summer Storm’, Liatris spicata 'Floristan White’, Ligularia przewalskii, Phlomis tuberosa 'Bronze Flamingo’ et 'Pale Face’, Phlox paniculata 'Goliath’ et 'Hercules’, Rudbeckia subtomentosa 'Henry Eilers’, Sanguisorba hakusanensis 'Lilac Squirrel’ et officinalis 'Martin’s Mulberry’, Thalictrum aquilegifolium 'The Cloud’, 'White Cloud’ et 'Elin’, Vernonia fasciculata, Veronicastrum virginicum 'Fascination’, Andropogon hallii 'JS Purple Konza’, Deschampsia caespitosa 'Waldschratt’, Miscanthus sinensis 'Adagio’, 'Dronning Ingrid’ et 'Ruby Cute’ et Molinia arundinacea 'Windspiel’.

Miały rozmiarami zamknąć temat chwastów. Daliśmy grubą warstwę ściółki, żeby odciąć światło i zatrzymać wilgoć. Wnioski po 1 sezonie: łąka i tak wchodzi, a ozdobne sadzonki przegrywają z gatunkami rodzimymi.

Zadziałałoby lepiej, gdyby byliny ozdobne szybciej zbudowały masę i cień, może, gdyby były sadzone 3-5x gęściej? Ale nie zadziałało przy tak rzadkim sadzeniu i na żyznej glebie pełnej banku nasion. Założenie, że ściółka zastąpi pielęgnację okazała się płonna.

Pierwsze lata to niezbędna inwestycja w kontrolę. Nie ma wyjścia – na starcie trzeba plewić, dopiero po faktycznym zagęszczeniu bylin system zaczyna pracować sam. I trzeba było zagęścić sadzenie, ale tutaj budżet nas zablokował.

Instagram

Zimowa sukcesja naturalna w Strudze [OOP 076]

Woda i światło to zaproszenie, na które natura odpowiada natychmiast.

Zimą, gdy bezlistne korony wpuszczają słońce do zbiornika, życie w toni rusza bez zwłoki. W martwych zakolach, na opadłych liściach, błyskawicznie wykwitają glony nitkowate. To czysta sukcesja pierwotna, która dzieje się na Twoich oczach.

Oto zaproszono Cię na darmowy spektakl i dowód na niezwykłą witalność siedliska. Zostaniesz na seansie? Czy ten obraz rodzi w Tobie raczej chęć natychmiastowej interwencji i wyczyszczenia wszystkiego do zera?

Taka obserwacja wydarza się tylko w ogrodach dzikich i naturalnych. Nie ma na nią miejsca u klientów oczekujących sterylnej, błękitnej tafli basenu. Tam takie zjawisko zderzy się z niezrozumieniem procesu a glony zostaną uzane za brud lub błąd projektowy. Dlatego zawsze musisz wiedzieć, dla kogo pracujesz i rozpoznać granice oraz fascynacje swojego mecenasa.

Zamiast sprzątania i kontroli nad wszystkim warto uczyć siebie i klienta sztuki obserwacji. Buduj ogrody, które żyją własnym rytmem, a Ty bądź ich cierpliwym widzem. I inspiratorem innych do takiego podziwiania. Może nie wszędzie – ale przynajmniej na jakimś fragmencie?

Instagram

Wnioski z nie skoszenia łąk kwietnych [OOP 075]

Zostawienie nieskoszonej łąki na zimę to gra o luksusowy detal w krajobrazie.

Zaschnięte kwiatostany pokryte szronem budują niesamowity, magiczny i rzeźbiarski klimat. Dajesz schronienie owadom i pokarm ptakom, realizując ideę ogrodu dzikiego. Chronisz glebę przed erozją wietrzną i zatrzymujesz więcej wilgoci z opadów śniegu. Czerpiesz radość z naturalnego cyklu życia i śmierci roślin.

Jednak nasze tegoroczne doświadczenie pokazało, że działa to świetnie tylko na glebach słabych i przepuszczalnych, dobrze zdrenowanych. Rośliny są tam wyższe i sztywniejsze, dobrze trzymają pion do wiosny. Nie sprawdza się za bardzo na glebach żyznych. Tam wybiegnięta roślinność kładzie się szybko i pod ciężarem śniegu przeszktałca w gruby filc.

Przynajmniej takie wnioski wyciągamy na dziś, w pierwszym roku naszej łąki kwietnej.

Wspaniale, że mamy na działce mozaikę glebową – dzięki temu możemy obserwować jak zachowuje się pokrycie z tego samego banku nasion w różnych miejscach i przy różnym traktowaniu.

Instagram

Przerzedzenie rzędu drzew [OOP 074]

Światło w gęstym zadrzewieniu to życie dla roślin w dolnych piętrach ogrodu.

Przerzedzenie drzew rozluźnia strukturę i pomaga zbudować piętra roślinności. Krzewy i rośliny runa dostają szansę na fotosyntezę. Światło jest tu kluczowym regulatorem wzrostu. Dlatego wiosną w lasach tak bujnie wybijają i kwitną geofity a potem, gdy korony drzew się rozrosną, ziemia zamiera.

Dzięki przecince pozostałe drzewa zyskują miejsce na rozbudowę koron i stabilizację. To metoda pielęgnacji zwana selekcją pozytywną (tzw. „wyznaczanie drzew przyszłości”) a w leśnictwie – trzebieżą. Wybierasz najzdrowsze i najlepiej rokujące egzemplarze (tzw. drzewa dorodne), a następnie usuwasz ich bezpośrednich konkurentów.

Przy okazji otwieramy oś widokową na zachód słońca bez wycinania całego zagajnika. Te praktyki dobrze się sprawdzają przy gatunkach światłolubnych i w pasach wiatrochronnych – tak jak u nas. Postępuj ostrożnie – to nie wyrąb, a precyzyjna selekcja kompozycyjna i zdrowotna. Wycinaj tylko to, co słabe, by wzmocnić najlepsze okazy.

Zwróć uwagę u siebie, czy nie usuniesz zbyt dużo drzew naraz przy silnych wiatrach. Ryzykiem jest też nagłe wysuszenie gleby i oparzenia słoneczne u roślin cieniolubnych. Uważaj też na inwazyjne siewki, które natychmiast wystrzelą dzięki uzyskanemu światłu.

W projekcie wyznaczaj drzewa do usunięcia lub przerzedzenia na podstawie widoku z tarasu. Dbaj o bioróżnorodność i zostaw część martwego drewna na ziemi dla ekosystemu.

Instagram

Renaturyzacja Strugi tj rowu melioracyjnego [OOP 073]

Zatrzymanie wody w rowie melioracyjnym może uratować ogród przed suszą.

Rów odwadnia, więc wyprowadza wodę poza działkę. Gdy spowalniasz ten odpływ, podnosisz poziom wody gruntowej. Zyskujesz chłodniejszy mikroklimat i stabilną wilgotność gleby. To wspiera drzewa, runo i retencję na lata.

Działa to bardzo dobrze na glebach przepuszczalnych i przy łagodnych spadkach. Gorzej przy ciężkich iłach i wysokiej wodzie stałej. Trzeba robić to z głową, dopasować się do lokalnych warunków. Obserwuj poziomy w czasie suchym oraz po deszczu i koryguj wysokości tam.

Nie możesz zupełnie zablokować przepływu. Potrzebujesz przelewu bezpieczeństwa na odpowiedniej wysokości. Woda znajdzie sobie drogę i może zrobić szkody. Lepsze są niskie przegrody, z kontrolowanymi przelewami. Zwracaj uwagę na sytuację od sąsiadów – nie możesz ich zalać.

Trzymaj się reguły: spowalniaj, nie zatrzymuj całkiem. Projektuj jak bóbr, ale z regulacją i odpowiedzialnością.

Instagram

Testowa szkółka cisa z nasion [OOP 072]

Oto ścieżka ogrodnika – cierpliwie czekać dwa sezony, nie mając gwarancji efektu.

Rok temu połowa nasion cisa trafiła do gruntu, a reszta przeszła chłodną stratyfikację w lodówce, by teraz zasilić poletko produkcyjne w ogrodzie fundacji OOP. Jeśli eksperyment się powiedzie, drastycznie obniży to koszty inwestycji, dając rośliny zróżnicowane genetycznie i od początku przystosowane do lokalnego mikroklimatu i struktury gleby.

Ale – nasiona cisa wymagają wyjątkowej cierpliwości, bo ich spoczynek jest głęboki i bez zmiennych temperatur proces kiełkowania może trwać spokojnie dwa sezony.

Główne zagrożenia dla produkcji to przesuszenie podłoża w krytycznej fazie oraz konkurencja chwastów, które na poletku siewnym mogą zdusić młode siewki w kilka dni. Sukces zależy od utrzymania stałej wilgotności i zabezpieczenia nasion przed gryzoniami, dla których są one łatwym pokarmem.

Jeśli uprawka się powiedzie, raczej gwarantowany będzie brak powtarzalności cech, co może dać nierówne efekty wizualne żywopłotów. Ale po wschodach możemy jeszcze robić wybór i dzielić na grupy wg cech. Zastosowaliśmy tu siew mocno zagęszczony, by po dwóch latach wyselekcjonować najlepsze okazy do docelowych kompozycji.

W listopadzie 2024 kupiliśmy ok. 2500 nasion, z czego połowa poszła do gruntu – jednak wschodów jeszcze żadnych nie zauważyliśmy. Może tej wiosny coś wzejdzie?

Czy jeśli czas nie nagli, warto sięgnąć po uprawę własnych sadzonek z nasion na potrzeby realizacji ogrodu? Czy to ścieżka, którą można zarekomendować właścicielom naturalnych ogrodów?

Potencjalnie do potężna oszczędność budżetowa – za wszystkie nasiona zapłaciliśmy mniej niż 100 zł z wysyłką. Ciekawe. Zobaczymy co z tego będzie.

Instagram

Rysowanie koncepcji ogrodu w śniegu [OOP 071]

Śnieg to idealne tło do testowania układu ogrodu w skali 1:1 bez kosztu błędu.

Rysując koncepcję bezpośrednio w terenie widzisz realne proporcje, relacje odległości i to, jak ciało porusza się po przyszłych ścieżkach, jak się mieści w przyszłych obiektach. Biała płaszczyzna wycina szum istniejącej roślinności, więc czytelnie oceniasz geometrię, osie widokowe i miejsca zatrzymania.

Zdjęciami z drona w widoku idealnie z góry, z dużej wysokości, zamieniasz potem ten szkic w dość precyzyjny podkład, który możesz nałożyć na rysunek techniczny w AutoCAD i sprawdzić, czy projekt trzyma skalę i ergonomię.

To sprawdza się dobrze przy dużych formach terenowych i komunikacji, ale może wprowadzić w błąd przy detalach, bo śnieg maskuje mikrorelief i faktyczne spadki terenu. Problemem może być przesunięcie wynikające z perspektywy i brak stałych punktów odniesienia, jeśli nie wyznaczysz ich wcześniej w terenie.

Warto z drona zrobić nie jedno a serię zdjęć co parę -naście metrów i złożyć to później np. w Photoshop z użyciem Photomerge, aby zminimalizować skrzywienia optyczne, opcjonalnie jeszcze wyeksportować same linie z CAD i w PS porozciągać obraz do właściwych proporcji.

Dzięki takiej inwentaryzacji fotograficznej możesz śledzić postępy na budowie bez kosztownej i czasochłonnej inwentaryzacji geodezyjnej.

To dobra metoda, aby wychwycić błędy, które na papierze wyglądają dobrze, a w przestrzeni nie działają.

Instagram

Potrzeba struktur 3D i zimowe kontrasty [OOP 070]

Zima bezlitośnie obnaża braki w strukturze 3d ogrodu, gdy pierwszy śnieg przykrywa niskie byliny i zamienia płaskie powierzchnie w jednostajną plamę bieli.

Jeśli opierasz projekt tylko na dywanowych nasadzeniach, ryzykujesz, że przez połowę roku przestrzeń będzie pozbawiona wyrazu i głębi. Potrzebny szkielet tworzą drzewa o wyraźnym pokroju, krzewy trzymające formę oraz elementy małej architektury, które przecinają horyzont niezależnie od momentu roku.

Pionowe akcenty pełnią funkcję rzeźbiarską i stają się jedynymi punktami odniesienia w zimowym krajobrazie, co bezpośrednio buduje poczucie bezpieczeństwa u użytkownika. W zbyt otwartej przestrzeni czlowiek jest zbyt „na widoku”.

Pułapką jest zbyt rzadkie rozmieszczenie tych brył, przez co ogród wydaje się pusty i nieprzyjazny, gdy znikają jesienne kolory liści. Zbyt ciężka architektura z kolei może przytłoczyć delikatniejsze partie ogrodu, dlatego musisz szukać balansu między masą roślinną a techniczną.

Wprowadzaj piony tam, gdzie wzrok szuka oparcia w otwartej przestrzeni. Świadomie buduj wielopoziomowe plany, bo tylko one gwarantują, że ogród zachowa funkcjonalność wizualną przez cały rok, a nie tylko w szczycie wegetacji.

Instagram

Historie na pagórach w połowie XI [OOP 069]

Mieszanie szlachetnych nasadzeń z dzikimi samosiewami to ryzykowna gra o naturalność, która może wyglądać genialnie albo stać się wizualnym śmietnikiem.

Historie na pagórach to dychotomiczne rozdarcie między dwoba obozami. Między doborami roślin z katalogów a spontanicznym zarastaniem… A to pozwalamy roślinom z okolicy się wsiewać, a to rozdrażnieni wrażeniem bałaganu plewimy je, by pozostawić na nich tylko gatunki ozdobne.

Jest to ciągła walka z ekspansywnością dzikich gości, by nie zdusiły one projektowanej bazy i nie zatarły zamierzonej struktury (a przynajmniej pewnych założeń).

Toczy się m.in. o czytelności kompozycji, by agresywni pionierzy nie przejęli dominacji nad delikatniejszymi bylinami. Dlatego też niedawno przemeblowaliśmy oba pagóry, m.in. usuwając niższe i wolniej rosnące byliny z pagóra słonecznego na nieco wolniejszy we wzroście pagór cienisty, ale na stanowiska półcieniste.

Obecnie traktujemy samosiewy jako dynamiczny wypełniacz, a nie główny szkielet kompozycji. Obserwujemy zmiany z miesiaca na miesiąc, w kolejnych momentach sezonu, starając się pojąć algorytmy natury i świadomie uczyć się jak zarządzać procesami zarastania.

Celem jest wykorzystać te dane, by projektować ogrody, które ewoluują razem z otoczeniem, zamiast zmuszać użytkowników do ciągłej walki o sterylną czystość. To poligon, gdzie błędy kosztują tylko czas, a wnioski budują bezceny kapitał doświadczenia praktycznego.

Szkielety z gliniastego wykopu zmieszanego z gruzem, przykryte grubo piaskiem to ekstremalne siedlisko, które weryfikuje wyobrażenia o odporności roślin. Taka konstrukcja pagórów wymusza na systemach korzeniowych walkę o wodę w przepuszczalnym wierzchu i szukanie stabilizacji w zbitym, nieprzyjaznym rdzeniu. Jeden pagór jest w słońcu, drugi w cieniu, każdy ma też bardziej i mniej nasłonecznioną stronę, więc łącznie mamy tu przynajmniej 4 różne stanowiska uprawy.

Instagram

Eksperymentalny ogród OOP w połowie XI [OOP 068]

Ogród to proces, żywy organizm, który ma swoją dynamikę, humory i tempo.

Jeśli jako projektant myślisz tylko o „efekcie wow” na dzień oddania inwestycji, to jesteś dekoratorem, a nie inżynierem krajobrazu. Sztuką jest tak zakładać ogród, aby w każdym momencie, każdy jego etap stanowił wysoką wartość, a przestrzeń była atrakcyjna i w pełni funkcjonalna.

Prawdziwy kunszt High End Design polega na tym, że projektujesz cztery wymiary. Trzy to przestrzeń, a czwarty to czas. Ogród musi wyglądać dobrze jako „niemowlak” zaraz po posadzeniu, jako „nastolatek” po trzech latach i jako dojrzały starzec po dekadzie.

Własny ogród dla projektanta ogrodów to miejsce, gdzie możesz być naprawdę bezczelny. U klienta, nawet przy wysokiej renomie, zawsze jest jakiś kompromis – finansowy, mentalny czy estetyczny. U Siebie masz czyste laboratorium.

Dlaczego to jest kluczowe dla profesjonalisty?

1. testowanie granic:
sprawdzasz, kiedy roślina faktycznie pada, a kiedy tylko udaje. Testujesz mieszanki podłoża, autorskie techniki czy odważne zestawienia, których nie zaryzykowałbyś za cudze pieniądze.

2. psychologia procesu:
dopiero pielęgnując własny ogród, rozumiesz, co czuje Twój klient za dwa lata. Widzisz, gdzie Twoje metody działają w praktyce, a gdzie teorie rozbijają się o rzeczywistość.

3. głęboki duch i wgląd:
to tutaj budujesz tę więź z naturą, o której mówisz innym. Nie da się uczyć biofilii z książek, jeśli nie masz brudu za paznokciami i nie czujesz zapachu ziemi po burzy we własnym lesie.

Bez własnego ogrodu projektant jest jak teoretyk pływania, który nigdy nie wszedł do wody. Możesz znać wszystkie algorytmy, ale to praktyka urealnia Twoją wiedzę i pozwala Ci stać w kontrze do rynkowych bzdur.

I masz tam pełną wolność – i to jest najpotężniejsze narzędzie edukacyjne, jakie mógłbyś sobie wyobrazić.

Instagram

Sadzenie cebul vs krecie korytarze [OOP 067]

Wkrętarka z dedykowanym świdrem to genialny sposób na masowe sadzenie cebul bez niszczenia struktury gleby i nadwyrężania nadgarstków ogrodnika.

Narzędzie idealnie wycina pionowy otwór o dowolnej głębokości, co gwarantuje równomierne wschody i spójny efekt wizualny na dużych płaszczyznach. Oszczędzasz czas i energię, skupiając się na kompozycji plamy barwnej, a nie na walce z oporem gruntu.

Świderek wchodzi lekko w każde podłoże, od zbitej gliny po przerośniętą darń – bez porównania z ręczną czy nawet nożną sadzarką. Operujesz z laserową precyzją, nie wywracając połowy rabaty do góry nogami jak przy użyciu tradycyjnego szpadla czy łopatki. Nie powstają nonsensowne przestrzenie powietrzne pod cebulą jak przy użyciu szpikulca.

Na terenach z dużą aktywnością kretów świder staje się narzędziem diagnostycznym, bo szybko wyczuwasz pustki w podłożu i zapadające się korytarze. Cebule wpadają w tunele, tracą kontakt z podłożem i gniją lub stają się łatwym łupem dla gryzoni korzystających z krecich autostrad.

Trzeba zagęszczać otwory przed włożeniem cebuli, ale przecież jeśli zasypiesz kretu środek drogi, to na pewno sobie to przekopie z powrotem? Pod warunkiem, że znów będzie tamtędy szedł…

Nie stosujemy koszyczków ochronnych, bo jesteśmy przeciwnikami plastiku w glebie. Po prostu trzeba sadzić więcej cebul. Najlepiej – tysiące! … może w przyszłym roku będzie na to budżet? Bo z tym świdrem już nie będzie wymówki, że to zbyt ciężka praca!

A Ty jak radzisz sobie z cebulkami i krecimi korytarzami?

Instagram

Późnojesienne historie wodne [OOP 066]

Dziś kluczowe zadanie w ogrodzie to zatrzymać wodę tam, gdzie spada.

Przez dziesięciolecia uczyliśmy się traktować ją jak problem, bronić się przed nią i głównie odprowadzać. Ale prostowanie cieków i osuszanie gruntów rozjechało lokalne obiegi i przyspieszyło wysychanie polskiego krajobrazu.

Kiedy blokujesz i spowalniasz odpływ, pozwalasz wodzie wsiąkać, zasilasz glebę i podnosisz wilgotność powietrza, co realnie obniża temperaturę i stabilizuje siedlisko. To przekłada się na mniej podlewania, lepszą kondycję roślin i większą odporność ogrodu na skoki pogodowe.

Pułapka pojawia się, gdy retencja jest źle zaprojektowana i zamienia się w stagnujące, beztlenowe bagnisko lub podmakanie ważnych stref użytkowych. Musisz czytać spadki, strukturę gleby i kierunki przepływu, bo zatrzymywanie nie oznacza blokowania wszystkiego, tylko mądre spowalnianie i rozpraszanie energii wody.

Dobrze działają bogato porośnięte roślinnością szerokie rozlewiska, niecki chłonne, muldy i kaskady, które wydłużają drogę kropli zamiast kierować ją od razu do rury. Jeśli przesadzisz, dostaniesz nieprzebyte błoto i komary.. ale jeśli zrobisz to świadomie, zbudujesz mikroklimat, który zapracuje dla użytkownika przez lata.

Jak się tego nauczyć?

Wyłącznie w terenie. Idź na działkę w deszczu i patrz – gdzie woda przyspiesza, gdzie stoi, gdzie znika? Potem wróć w suszy i zobacz co zostało wilgotne. Kop małe odkrywki, sprawdzaj strukturę i infiltrację, zobacz jak szybko znika wiadro wody w różnych miejscach.

Testuj mikrointerwencje, najpierw małe niecki, muldy, progi z kamienia lub drewna, żeby zobaczyć jak zmienia się przepływ. Ucz się czytać glebę pod stopą, bo piasek, glina i ił reagują zupełnie inaczej i to decyduje czy zatrzymasz wodę czy zrobisz bagno.

I oczywiście obserwuj Ród Bobrów – mistrzów niedoścignionych.

Ciekawe, czy nasz Bóbr jeszcze do nas wróci?

Instagram

Ściółkowanie kartonami w usłudze komercyjnej? [OOP 065]

Karton pod zrębką to turbodoładowanie dla gleby, ale w segmencie premium wchodzisz tu na cienki lód estetyki i zaufania.

Warstwa celulozy odcina światło, tłumi chwasty, zatrzymuje wilgoć i daje mikroorganizmom czas na (od)budowę struktury w podłożu. Gleba się wzmacnia, oddycha. Doświadczenia permakulturowe i amatorskie dostarczają bezspornych dowodów na wartość tej praktyki.

Problem zaczyna się przy kartonach z recyklingu, gdzie nie masz pełnej kontroli nad składem paczek. Hurtowo pozyskiwany materiał wymaga ręcznej selekcji w celu oddzielenia kartonów lakierowanych i powstaje problematyczny odpad. Raczej nie wyślesz ekipy na objazdy sklepów i grzebanie w śmietnikach, zwłaszcza przy dużej skali. Zwykle wszystkie kartony są też oklejone taśmami, które trzeba ręcznie usuwać.

Broniąc mądrego procesu nie możesz ignorować doświadczenia klienta, bo w realiach polskiego rynku jedno może wykluczać drugie. Użytkownik patrzy na kartony jak na odpad w ogrodzie, nawet jeśli efekt agronomiczny jest Doskonały.

Trzeba głęboko przemyśleć i zadbać o niuanse takich operacji, aby klient odebrał Twoje działanie jako zgodne ze sztuką i mądry etap regeneracji gleby, a nie prowizorkę z zaplecza budowy albo próby oszczędności jego kosztem.

Zakładamy takie warunki dla powodzenia:

1. kartony powinny wyglądać porządnie i jednolicie, jako pełnoprawny materiał (alternatywny dla, a nawet lepszy od włókniny);
2. ewentualne sortowanie oraz oczyszczanie z folii i etykiet lepiej przeprowadzić poza działką, w preprodukcji;
3. i/lub klient musi być przez Ciebie wyedukowany i pozytywnie nastawiony.

Na pewno warto zawczasu starannie przygotować klienta mentalnie, a nie pozwolić się zaskoczyć w trakcie prowadzenia prac. Jeśli będzie otwarty na korzystanie z metod proekologicznych, może stać się entuzjastą takiej innowacji i aktywnym obserwatorem cyklu przemian w swoim ogrodzie.

Z pewnością warto stosować i popularyzować w praktyce komercyjnej ściółkowanie MMO (Martwą Materią Organiczną) na kartonach, ale tak, by nie ucierpiał, a wzmocnił się Twój wizerunek profesjonalny.

Instagram

Wolontariat w OOP i… Pielęgnacja bylin w 2 połowie X [OOP 064]

Nawet na „ścieżce leniwego ogrodnika” są rzeczy, które po prostu trzeba robić.

Tu akurat plewienie i zatrzymywanie na zimę ciepła w glebie kołderką ze zrębki – to główne jesienne zadania pielęgnacyjne. Poza tym w sezonie:
– koszenie oraz wydeptywanie ścieżek i wygniatanie kocykiem placyków trawiastych.
– Obserwowanie jak wszystko rośnie,
– słuchanie jak śpiewa i bzyczy,
– i takie tam podobne oraz niezwykle poważne zadania
… jak nas obserwujesz, to widzisz mniej więcej co się dzieje.

Ogród OOP jest duży, coraz bardziej urządzony i żeby wyglądał świetnie – potrzebujemy wolontariuszy, którzy pomogą utrzymać go w atrakcyjnym stanie.

W zamian dostajesz dostęp do żywego laboratorium: obserwujesz rozwój ogrodu, bierzesz udział w eksperymentach, uczysz się od topowych praktyków, możesz pytać, dyskutować i rosnąć zawodowo.

Zapraszamy osoby, które serio myślą o karierze w branży!

Wygooglaj: „ wolontariat OOP

info też na stronie oop.org.pl

Instagram

Patykowy Wąż – behind the scene [OOP 063]

Upór i determinację w sercu miej
i namiętność w wizji
i pasję w działaniu.

Najlepsze projekty to te, które udało Ci się doprowadzić do końca.

Jaką piękną cechą pomysłów i zjawiskiem w rzeczywistości jest Sprawczość.

Jak wyjątkowym doświadczeniem jest moment, kiedy myśl, czysta idea będąca jedynie zbiorem impulsów w Twojej głowie, staje się namacalną częścią świata.

Projektowanie i tworzenie ogrodów jest pełne takich doświadczeń. Wymyślasz coś, przez przymrużone oczy widzisz w księżycowym krajobrazie działki w trakcie budowy domu obraz, który już cię zachwyca… a potem krok po kroku doprowadzasz swą wizję do realizacji, aby móc wreszcie ten kawałek świata zobaczyć pięknie odmienionym.

A w trakcie procesu wykonawczego pokonujesz wszystkie przeciwności, rozpracowujesz szczegóły prototypowe, zdobywasz know how, przekonujesz wszystkich oponentów, potykasz się dziesiątki razy i ani na moment nie ustajesz w wysiłkach ani wierze, że Twoja praca ma sens, że zaplanowane dzieło naprawdę się wydarzy. I doczekujesz cierpliwie momentu, aż zobaczysz efekt swoich wysiłków już nie tylko wyobraźni, ale wreszcie w realu.

Cóż to są za wspaniałe i ekscytujące przygody!

Budowa węża była wspaniałą zabawą, choć równocześnie ciężką pracą. Pierwszy rok trwały przygotowania i projekty, realizacja trwała ponad pół roku.

Dziękuję za pierwszą inspirację, o której opowiedział team @wiklinie na targach w Warszawie, niesamowitej bramie zrealizowanej w ogrodzie @designnature_com

My work is a tribute to the master of construction and stick sculptures – Will Beckers @will.beckers

Instagram

Patykowy Wąż – Strażnik Ogrodu [OOP 062]

Odwagi i Swobody. Lekkości i Zabawy.
… strażnikiem, prowokiem i warchołem
niech będzie ten Twór.

Znajdź w sobie i rozgrzej iskrę dziecięcej, nieskrępowanej radości tworzenia.
A potem rozpal ją do czerwoności
– aby nabrała mocy konieczności,
– aby wyemanowała ciepłym światłem spełnionego snu, zrealizowanego marzenia, fizycznego wyrazu ciebie
– aby stała się śladem w rzeczywistości
– nawet jeśli to tylko ślad na piasku.

Poznaj siebie i nie bój się wprowadzać do swoich ogrodów elementów, które wynikają z twojej intuicji, a nie tylko z katalogu gotowych rozwiązań. Rób to, co czujesz, w czym jesteś naprawdę dobry. Szukaj własnego języka. Autentyczność twórcy odbita w projekcie zawsze zbuduje znacznie silniejszą więź użytkownika z miejscem niż najdroższe materiały budowlane.

Nie pomijaj nigdy potrzeb klientów, ale też nie uginaj się, nie sprzeniewierzaj sobie z lęku czy pod cudzymi oczekiwaniami. Projektuj w zgodzie z tym, co uważasz za piękne, mądre i dające radość, bo tylko wtedy twoja praca zyska prawdziwą głębię i moc oddziaływania.

Gigantyczna, pleciona struktura z gałęzi uniesiona nad gruntem to radykalne odejście od sztywnych schematów ogrodzeniowych na rzecz żywej rzeźby, która definiuje przestrzeń poprzez ruch i organiczną formę.

Ta instalacja pełni funkcję płotu, ale przestaje być po prostu barierą, a staje się autonomicznym obiektem artystycznym, który angażuje użytkownika i prowokuje go do interakcji z krajobrazem. Gałęziowy wąż miękko wydziela strefy bez zamykania widoków i jednocześnie daje schronienie ptakom i owadom w gęstym splocie patyków.

Zaletą tej formy jest jej unikalność i wykorzystanie lokalnego, darmowego materiału, co drastycznie obniża ślad węglowy inwestycji. Oczywiście, naturalna plecionka ma ograniczoną żywotność i z czasem będzie osiadać oraz kruszeć, co wymaga akceptacji procesu przemijania i pobudza do refleksji nad efemerycznością życia i wszystkich naszych działań oraz dokonań.

Instagram

Byliny w łące samosiewnej [OOP 061]

Kwiaty zawsze ściągają uwagę i środkiem lata nasza eksperymentalna rabata jest wyrazistą synergią roślin dzikich i ozdobnych.

O ile wcześniej i później (ten niepublikowany filmik odnalazł się niedawno i umieszczamy go wbrew chronologii) mieliśmy mieszane uczucia co do tych kompozycji, to moment kwitnienia rozwiewa wątpliwości, że warto mieszać odmiany ogrodowe ze spontanicznymi samosiewami.

To co się wsiało (tzn. wyrosło z glebowego banku nasion) wspaniale tonuje zbyt agresywne kolory niektórych kwiatów i odbiór całości jest bardzo przyjemny. Łąka została trochę podkręcona, ale cała rabata nie wygląda zbyt sztucznie. Przynajmniej na tym etapie, kiedy byliny były sadzone co ok. 1 m od siebie i tylko po 3 sadzonki z każdego gatunku.

Rabata została zaplanowana w trzech kluczach, zaczynając od strony najciemniejszej do najjaśniejszej:
– najpierw kwiaty żółte, pomarańczowe i czerwone, podbite niebieskością,
– w środku kwiaty białe i różowe z akcentem fioletu,
– na końcu kwiaty różowe i fioletowe.

Póki co za wcześnie mówić jeszcze o tym, żeby te zestawy kolorystyczne robiły jakieś wspaniałe wrażenie. Poza tym w sierpniu i tak „chwasty” wyplewiono, więc eksperyment diabli wzięli.

Ale nic to – w kolejnym roku dosadzimy tutaj w takim razie więcej nieco niższych, ale nadal wysokich docelowo roślin kwitnących, zgodnie z zadanymi kluczami doboru. To ma być ostatecznie spektakularnie oszałamiający i masywny Long Border, zachwycający wszystkich podróżujących naszą drogą i odwracający uwagę od reszty działki.

Instagram

Co zrobić z pokrzywą na rabacie bylinowej? [OOP 060]

Pomysł był taki – posadzić byliny osiągające największe możliwe rozmiary i zobaczyć czy zdominują samosiewne dziczki zielne?

Jedną z najsilniej rosnących roślin zastanych w tym miejscu jest pokrzywa zwyczajna (Urtica dioica), która potrafi osiągnąć 1.5 a nawet 2m wysokości. Rozrasta się długimi rozłogami podziemnymi, na dwóch poziomach. Jest niezwykle żywotna i zdeterminowana a także mocno samodzielna (np. nie wchodzi w mikoryzy), choć nie samotnicza – jej wnętrze zasiedlają endofityczne grzyby i bakterie, które chronią ją i stymulują.

Na rabacie posadziliśmy oraz zaściółkowaliśmy kartonami i zrębką:

Angelica gigas et sylvestris 'Purpurea’, Asterae: laevis, novae-angliae 'Andenken am Alma Pötschke’, novi-belgii 'Herbstmorgen’, 'Vasterival’ et umbellatus 'Weisser Schirm’, Baptisiae: 'Dark Chocolate’, 'Pink Lemonade’ et 'Vanilla Cream’, Boltonia asteroides, Echinops ritro 'Veitch’s Blue’, Eupatorium cannabinum – sadziec konopiasty
Eupatoria maculatum 'Phantom’ et rugosum ‘Snowball’, Filipendula purpurea 'Elegans’, Heliopsis helianthoides var. scabra 'Burning Hearts’, Hemerocallis hybrida 'Altissima, Hibiscus 'Cranberry Crush’, moscheutos 'Fireball’ et 'Summer Storm’, Liatris spicata 'Floristan White’, Ligularia przewalskii, Phlomis tuberosa 'Bronze Flamingo’ et 'Pale Face’, Phlox paniculata 'Goliath’ et 'Hercules’, Rudbeckia subtomentosa 'Henry Eilers’, Sanguisorba hakusanensis 'Lilac Squirrel’ et officinalis 'Martin’s Mulberry’, Thalictrum aquilegifolium 'The Cloud’, 'White Cloud’ et 'Elin’, Vernonia fasciculata, Veronicastrum virginicum 'Fascination’, Andropogon hallii 'JS Purple Konza’, Deschampsia caespitosa 'Waldschratt’, Miscanthus sinensis 'Adagio’, 'Dronning Ingrid’ et 'Ruby Cute’ et Molinia arundinacea 'Windspiel’.

A ty co polecasz z tym robić?
Walczyć z chwastami czy postawić na potencjał zagłuszający ww. bylin?

Instagram

Czar i zabawa łąkami kwietnymi [OOP 059]

Łąki kwietne to jedno z bardziej plastycznych tworzydeł w sztuce ogrodowej.

Bardzo łatwo jest osiągać wyraźne krajobrazowo rezultaty bardzo małym nakładem pracy – ot, od czasu do czasu bawiąc się w ogrodowego fryzjera.

Narzędzia są też niedrogie, choć powinny być porządne. A mogą być bardzo ekologiczne. Nasze łąki kosimy tradycyjną kosą ręczną oraz małą kosiarką elektryczną Husqvarny z koszem. Chociaż przy tej powierzchni to bywa uciążliwe, mimo, że mamy sprzęt klasy profesjonalnej i trzy baterie, to często nie wystarcza energii, żeby za jednym zamachem skosić wszystkie niskie darnie.

Wielkim inspiratorem prowadzenia ogrodu samym koszeniem jest dla nas Łukasz Łuczaj @thewildfood , szczególnie polecamy jego książkę Dziki Ogród, w której znajdziesz wiele konkretnych wskazówek jak i w jakich terminach kosić łąki, żeby osiągać określone rezultaty, jakimi zasadami się to rządzi, w jakich dziedzinach warto rozwinąć know how naukowo merytoryczne (oczywiście głównie w obszarze biologii i ekologii roślin zielnych).

Jednak nic nie zastąpi własnych obserwacji i eksperymentów, z tą konkretną łąką, na tej konkretnej ziemi i z tymi indywidualnymi warunkami. Trzeba się tym po prostu bawić, testować, odważnie i lekko. Bo łąki naprawdę wiele wybaczają, miesiąc, dwa i po błędnych decyzjach nie ma śladu.

Film nagrywany na początku października. Wszystkie łąki w sezonie 2025 powstały jako samosiewy – wyłącznie z glebowego banku nasion.

Instagram

Łąka uboga na koniec X [OOP 058]

Łąka na suchym, kamienistym i przepuszczalnym podłożu to paradoksalnie jedno z najbardziej stabilnych i atrakcyjnych siedlisk, na jakich może się znaleźć.

W takich warunkach rośliny nie muszą walczyć z ekspansywnymi trawami, które na żyznych glebach szybko zdominowałyby przestrzeń i zagłuszyły kwiaty. To właśnie deficyt wody i składników odżywczych promuje ogromną bioróżnorodność, bo zmusza rośliny do inwestowania w głębokie systemy korzeniowe zamiast w szybki przyrost masy zielonej.

Dzięki temu, że podłoże jest dobrze zdrenowane, znika problem gnicia korzeni zimą i zastoisk wodnych, które są zabójcze dla wielu cennych gatunków kserotermicznych. Rośliny na takim stanowisku rosną nieco wolniej, ale są sztywniejsze, rzadziej się pokładają i zachowują atrakcyjny pokrój nawet po przekwitnięciu.

To ogromna zaleta, że taka łąka (w relacji np. do tradycyjnie prowadzonej rabaty bylinowej o podobnej wysokości) nie wymaga żadnego podpierania czy korygowania, a jednocześnie oferuje feerię barw i zapachów przez cały sezon. Nie musisz też (i nie powinieneś!) jej nawozić ani intensywnie podlewać, co drastycznie obniża nakłady pracy i ślad węglowy całego założenia.

Jeśli tylko gleba ci na to pozwala, to jako projektant, projektując takie struktury, zyskujesz argument o bezobsługowości i odporności na coraz częstsze susze, co dla użytkownika ogrodu prywatnego jest wyraźną korzyścią.

Pamiętaj jednak, że kluczem do sukcesu jest precyzyjny dobór mieszanki nasion pod konkretne, trudne warunki siedliskowe. Jeśli posiejesz gatunki wymagające wilgoci na kamienistym nasypie, łąka po prostu nie zejdzie lub wypadnie po pierwszym sezonie.

Z drugiej strony, jeżeli masz bogaty bank nasion w glebie, możesz sobie pozwolić na zaniechanie wysiewu i oczekiwanie na roślinność samorzutną. Natura zawsze wie lepiej co gdzie ma rosnąć, pod warunkiem tylko, że miała szansę się tam dostać i/lub ty z klientem macie cierpliwość, żeby na to poczekać .

Instagram

Plan na głośną fontannę w Bajorze [OOP 057]

Wysoki zrzut wody z metalowej rury wydaje się potencjalnie doskonałym narzędziem do walki z uciążliwym hałasem w ogrodzie.

Wyobrażamy sobie, że spadek strumienia z wysokości 5m wygeneruje potężną energię kinetyczną, która przy uderzeniu o lustro wody zamieni się w głośny, szerokopasmowy szum. Taki biały szum ma potencjał zadziałać jak naturalny ekran akustyczny, skutecznie maskując dźwięki ruchu maszyn z okolicy.

A to przełoży się na poprawę komfortu spędzania czasu w ogrodzie i być może będzie wzorcem do stosowania na działkach położonych w trudnym, głośnym sąsiedztwie. Jak u nas, gdzie wyzwaniem są 3 źródła hałasu – aut, samolotów i kolei.

Prosta, surowa rura wprowadzona do półdzikiego zbiornika nada całości ciut techniczny, a jednocześnie dyskretny look. Duża wysokość i końcówka rozpraszająca sprawi, że strumień po drodze rozbije się na miliony kropel, co spotęguje efekt rozbryzgu i dodatkowo nawilży oraz ochłodzi powietrze w najbliższym otoczeniu. Rozwiązanie jest zaprojektowane na połączenie brutalnej funkcji akustycznej z korzyściami dla mikroklimatu całego siedliska.

Oczywiście, tak intensywny zrzut wody to wyzwanie techniczne i projektowe. Woda wpadając do stawu nie tylko zabrzmi, ale też intensywnie go napowietrzy. To hipotetycznie sprzyja życiu biologicznemu i utlenianiu osadów. A czy pomoże utrzymać czystość zbiornika? Może przeciwnie, będzie mącić wodę i wybijać z niej CO2, co negatywnie wpłynie na organizmy wodne? Konieczne jest precyzyjne dobranie wydajności pompy – ale na razie użyjemy po prostu tych, które mamy na stanie.

Fontanna nie jest do przewidziana dla dostarczenia efektu w samym lasku – tam może być przy niej za głośno. Raczej w nowych strefach poza nim, m.in. przy nowo budowanej saunie, która ma być spokojnym azylem odciętym od wszelkiego zgiełku.

Instagram

Rzeź i roszady na Pagórze w połowie X [OOP 056]

„Zachwycają nas łany monokultur” powiedział mi kiedyś Łukasz Łuczaj @thewildfood .

I od początku istnienia pagóra staram się znaleźć zachwyt nad jego spełnioną formą wizualną, który będzie omijał szerokim łukiem to spostrzeżenie.

Bo przecież równocześnie podobają nam się łąki, wielogatunkowe rabaty i lasy mieszane. I bardzo chciałem, żeby to był klucz łączący rośliny dzikie i ozdobne. Żeby wykorzystywał chwasty.

Ale wciąż potrzebny jest klucz do tego zamka – czyli nie mniej niż Doskonały klucz doboru roślin. Dotychczasowe klucze zupełnie nie pasowały na tle osikowego lasku i urodzajnych samosiewów wokół. Potrzebny jest inny.

Jaki? Zobaczymy. Na pewno nie niebieski, chociaż przez cały zeszły sezon upierałem się na niego.

Pewne założenia na ten temat zostały przyjęte. Resztę trzeba zweryfikować cierpliwie, z upływem czasu. Nie wcześniej niż w maju, czerwcu – ale tak na 100% to dopiero kolejnego września.

In nova fert animus mutatas dicere formas corpora – jak rzekł Owidiusz w Metamorfozach.

Instagram

Koszenie łąk kosą ręczną [OOP 055]

Kosa ręczna to najbardziej precyzyjne i ciche narzędzie do pielęgnacji łąk kwietnych i trawiastych.

W przeciwieństwie do wykaszarki spalinowej nie niszczy struktury roślin i pozwala na selektywne cięcie bez płoszenia fauny. Kiedy kosisz ręcznie, tniesz łodygi czysto, co przyspiesza regenerację roślin i zapobiega ich szarpaniu, a brak hałasu i spalin drastycznie podnosi komfort pracy w prywatnym ogrodzie.

Sama ta opcja to wspaniały argument za tworzeniem założeń naturalistycznych, gdzie użytkownik może wejść w rytm natury, zamiast walczyć z nią ciężkim sprzętem. A przy okazji zażyć trochę ruchu, poruszać swoimi zawiasami: ramionami, biodrami i kręgosłupem. Całe ciało pięknie przy tym pracuje.

Przewaga nad wykaszarką żyłkową jest miażdżąca w kontekście ekologii: kosa nie zużywa paliwa, nie produkuje spalin, nie rozpyla mikroplastiku z żyłki w glebę i nie masakruje owadów ani małych płazów ukrytych w wysokiej trawie.

Wadą jest jednak próg wejścia, bo kosa wymaga umiejętności klepania, ostrzenia i odpowiedniej techniki ruchu, której nie da się nauczyć w pięć minut z instrukcji. Jeśli użytkownik nie ma kondycji lub czasu na naukę rzemiosła, kosa szybko wyląduje w garażu jako bezużyteczny eksponat, a łąka zamieni się w niekontrolowany ugór.

W projektach dużych ogrodów warto promować koszenie ręczne jako element świadomego stylu życia, ale tylko u klientów, którzy czują ten klimat i chcą realnego kontaktu z terenem – może całą rodziną?

Dobrą praktyką jest zaprojektowanie łąki tak, by główne ciągi komunikacyjne kosić kosiarką, a strefy dzikie zostawiać pod kosę ręczną raz lub dwa razy w roku.

Kosa najlepiej pracuje rano, gdy rosa usztywnia rośliny, co wymusza na użytkowniku swoisty i uważny rytm dnia w ogrodzie.

Instagram

2025

Ściółka liściowa i byliny we IX [OOP 054]

Po 8 miesiącach od położenia bardzo grubej ściółki liściowej możemy się przekonać jak spełnia swoje zadanie.

Liście zostały położone w lutym. Mniej więcej to środka wakacji ta przestrzeń była jeszcze dość „goła”, pojedyncze chwasty korzeniły się gdzieniegdzie. Wyrywaliśmy te najbardziej uporczywe – pokrzywy i jeżyny. Zresztą ściółka w tym miejscu została właśnie po to wysypana, żeby je zagłuszyć.

Rozrzuciliśmy tutaj grubą warstwę 30 do 50 cm (miejscami nawet 60 cm) liści zebranych z krakowskich parków, lekko już zaczynających się kompostować na wysokich pryzmach. Bardzo dobrze zniszczyło to większość istniejącej w tym miejscu roślinności zielnej.

Jednak pokrzywy i jeżyny to bardzo zdeterminowane rodzaje roślin. Przebijały się dzielnie przez grube warstwy. Ich korzenie były długie i wybiegnięte więc plewienie nie nastręczało trudności.

Natomiast po miesięcznej, sierpniowej nieobecności cała powierzchnia zarosła kielisznikiem – Calystegia sp.. Czy jego sadzonki przebiły się przez zwartą pokrywę z liści? Czy zdążył się już wysiać na górze? W okolicy sporo go kwitnie, ale jeszcze niewiele owocuje, więc raczej były to pędy zeszłoroczne, które cierpliwie przebijały się przez warstwy ściółki.

Będziemy musieli go usunąć. Rozważamy jakieś opcje masowej zagłady – może oprysk wodą z octem? Może zaparzanie wrzątkiem – może jakaś firma w Krakowie ma taki sprzęt? Zobaczymy.

Instagram

Pagór słoneczny na początku IX [OOP 053]

Czy można estetycznie łączyć spontaniczne, dzikie samosiewy zielne z bylinami ozdobnymi?

Według jakiego klucza?

Raczej nie zaczynając od barw wyraźnie odcinających się od otoczenia – jak niebieski. Może nad morzem, na dużych połaciach bladego piasku broniłoby się to skutecznie, może na pustyni.. ale u nas piaskowa górka do niczego innego nie pasuje.

Ani piaskowe rośliny w sinych tonacjach. Rażą, świecą, z daleka krzyczą o uwagę. A zupełnie nie o to chodziło. Miało być dyskretne sprawdzanie jak sobie poradzą, zauważanie wymiaru kolekcjonerskiego nasadzeń dopiero z bardzo bliska.

Może trzeba było wysypać tu parę TIRów piasku, a nie jedną ciężarówkę? Ale to już byłby inny budżet i działkę mamy na to za małą.

Pagór ma być śliczny. Nie może się za nadto wyróżniać z otoczenia, ale sam w sobie ma być zachwycający. Póki co jesteśmy bardzo daleko od takiego efektu.

Co będzie dalej? Ciekawe. Bardzo ciekawe.

Instagram

Wyrywamy nawłoć i niecierpka [OOP 052]

W naszym ogrodzie eksperymentalnym mamy mnóstwo gatunków obcych o różnym potencjale ekspansywnym i/lub inwazyjnym.

Rośliny ekspansywne rosną agresywnie i dominują. Inwazyjne są obce geograficznie, bardzo ekspansywne i dodatkowo szkodzą ekosystemowi. Różnica nie polega na samym potencjale ekspansywnym, tylko na konsekwencjach.

Ekspansywność rodzimych roślin jest naturalną częścią lokalnego ekosystemu. Inne organizmy (grzyby, owady, roślinożercy) są przystosowane, żeby je kontrolować. Mogą dominować w swoim środowisku, ale nie rozwalają równowagi ekosystemu.

Rośliny obce ekspansywne trafiają do ekosystemu, który nie ma mechanizmów, żeby je powstrzymać. Nie mają naturalnych wrogów, więc rosną szybciej niż rodzime.

Z takim inwentarzem przyjęliśmy tą ziemię i szukamy od 5 lat najmądrzejszej drogi postępowania z tą sytuacją, tzn. najlepszej praktyki, która może być kalką dla twórców i właścicieli ogrodów prywatnych.

Niektóre z rosnących u nas gatunków zostały wpisane na listy usankcjonowane prawnie, inne występują tylko na listach i w opracowaniach naukowych.

Nawłoć kanadyjska – Solidago canadensis, nie ścigana prawnie, powszechnie występuje już w całym kraju. Na pylastych glebach południa Polski wypiera nawet bardzo ekspansywnego, rodzimego trzcinnika piaskowego – Calamagoatris epigejos. Wprawdzie trzcinnik wytrzymuje większe mrozy, ale zimy nie są już tak ostre jak kiedyś, a nawłoć dominuje w szerszym spektrum ekologicznym – rodzajów gleb i wilgotności.

Niecierpek gruczołowaty (himalajski) – Impatiens glandulifera, jest tępiony mocą prawa UE i PL do tego stopnia, że każdy, kto zauważy jego wystąpienie musi zgłosić to do władz, a posiadacze działek muszą prowadzić działania zaradcze. Jeśli prywatny właściciel terenu chce być zwolniony z tego obowiązku, może poprosić władze o wyręczenie. Jeśli nic nie zrobi – władze mogą przeprowadzić działania na jego koszt.

Wyrwaliśmy „naszego – nie naszego” niecierpka. Wyrwaliśmy też „nasze – nie nasze” nawłocie.

Instagram

Sukcesja po roku w porzuconym ogrodzie [OOP 051]

Formą życia roślin jest wzrost – masz wrażenie, że rosną w sposób niepowstrzymany.

Powstrzymuje je jednak całkiem sporo. Brak zasobów zwłaszcza – substancji odżywczych w glebie, miejsca, ale przede wszystkim wody i światła. Na takiej łące jak na filmie konkurencja jest niemała i wielu walczy o swoje.

Z drugiej strony – tak duże zagęszczenie wysokiej roślinności a także pomieszanie z martwymi resztkami (suche źdźbła, stare łodygi, zeszłoroczne podgniłe sianko) sprawia, że stosunkowo mało wody odparowuje od słońca i całość zbiorowiska jest bardzo odporna na suszę.

Martwe i rozpadające się części roślin opadają niżej, na ziemię a tam są rozkładane przez mnożących się destruentów. Dzięki grzybom, bakteriom i pierwotniakom zasoby pokarmowe trafiają z powrotem do gleby gdzie ponownie są wykorzystywane do zbudowania organizmów roślinnych. Cykl się zamyka.

Ponad trawą i bylinami preferującymi słońce wyrastają drzewa, które zmieniają warunki do życia – rzucają cień i osuszają glebę w zasięgu korony. Łąka zamiera, ale szanse mają teraz gatunki cienioznośne. Żadna piędź ziemi nie pozostaje niezagospodarowana – natura nie znosi próżni.

To bezcenna obserwacja jak szybko regularnie utrzymywany ogród zmienia się w taki gąszcz i dąży do przekształcenia w samoregulujący ekosystem. Jeśli masz możliwość obserwować takie procesy przyrodnicze – korzystaj z okazji i ucz się jak działają w praktyce.

Instagram

Wyrywać czy nie wyrywać (rośliny inwazyjne) [OOP 050]

Mleko się wylało. Oni już tu są. I to nie od wczoraj.

Nikt już nie sadzi nawłoci (Solidago sp.) ani różowych niecierpków (Impatiens glandulifera), nikt chyba nigdy nie sadził niecierpków drobnokwiatowych (Impatiens parviflora) ani rdestowców (Reynoutria sp.), ale robinie (Robinia pseudoacacia) czy jesiony pensylwańskie (Fraxinus pennsylvanica) są stale dostępne w sprzedaży.

Wszystkie te rośliny od ponad 100 lat funkcjonują na polskich ziemiach. Właściwie – to te ziemie są polskie krócej, niż te rośliny na nich rosną…

Co z nimi teraz robić? Usuwać zawsze i bezwzględnie? Czy mamy wyciąć połowę drzew w naszym ogrodzie? Przecież się rozmnażają i stwarzają zagrożenie?

Kto ma do tego usuwania zainspirować, zobligować lub namówić właścicieli prywatnych działek? Jaką retoryką?

Jakie stanowisko mamy zająć jako projektanci ogrodów wobec już istniejącej na działce roślinności inwazyjnej?

Czy mamy porzucić inne swoje zajęcia i wyrywać wszystko, co jest wpisane na listę ustaloną przez urzędników z UE jako stwarzające potencjalne zagrożenie? Czy mamy sugerować się innymi źródłami (GDOŚ, PAN, Siemaszko, ..)? Unia Europejska jest duża i w ogóle nie jest jednostką geobotaniczną a lista jest wspólna (i wąska – to 25 gatunków).

Czeremcha amerykańska (Prunus serotina), dąb czerwony (Quercus rubra) czy Rezeda żółtawa (Reseda luteola) na liście UE nie funkcjonują, ale jest na niej Klon jesionolistny (Acer negundo). Czy mamy na tej podstawie wyciąć w pień kopiec Powstania Warszawskiego? Przecież się sieje – zwłaszcza, że z góry.

Czy to byłby dobry pomysł, aby zebrać grupę wolontariuszy i w czynie społecznym wyciąć nocą wszystkie bożodrzewy gruczołkowate (Ailanthus altissima) na terenie Krakowa?

Trudne pytania, ale tylko rozważając problem w całej jego złożoności i nie popadając w dogmatyzm zbliżymy się do znalezienia mądrych odpowiedzi.

Instagram

Ratunkowe trejaże z patyków [OOP 049]

Rozwiązanie tymczasowe zwykle mszczą się na nas… jak to mówią – prowizorkę trzeba robić wyjątkowo solidnie, bo zwykle zostaje z nami na całe życie.

Patyki tak długo nie zostaną na pewno, jednak sądziłem, że postoją stabilnie nieco dłużej a zaczęły się walić już po paru miesiącach. A to dlatego, że nie uwzględniłem pracy materiału pod wpływem temperatury.

A przecież nie raz już widziałem, jak drewno pracuje na zewnątrz i potrafi poczynić niezłe szkody. Na przykład deski tarasowe – świeżo cięte, o dużej wilgotności, które były montowane w upalne lato – słońce i wysoka temperatura powodują szybkie odparowanie wody. Deski kurczą się, tworząc duże szczeliny między nimi, wkręty się luzują.

Kiedy indziej suche deski, jeśli są przykręcono ciasno jedna przy drugiej, bez szczelin, latem pęcznieją od wilgoci, wyginają się do góry… Najpierw powstaje efekt „łódek” a po zimie widać spękania i powyrywane wkręty.

Myślałem, że jeżeli każdy patyk będzie obwinięty niezależnie pod głównym (i mocnym) węzłem na dole i na górze, to takie druciane wiązanie utrzyma go dość sztywno. Jednak kiedy drewno się skurczyło, gałęzie zaczęły swobodnie przesuwać się w pętelkach i całość się rozchybotała.

Nie mniej niż Doskonale
– aby tak się dało, trzeba najpierw popełnić masę błędów.

Instagram

Zachodzące słońce padające od tyłu [OOP 048]

Wykorzystaj słońce rozświetlające popołudniami sterczące sztywno i wysoko pędy kwiatostanowe.

Zobacz jak fenomenalny efekt dają rośliny, która są porośnięte gęstym meszkiem. Te drobne włoski działają jak miliony małych lusterek i pryzmatów, które łapią i rozpraszają światło zachodzącego słońca, tworząc magiczną poświatę.

Światło odbija się i załamuje na powierzchni każdego włoska, tworząc wokół rośliny aureolę lub poświatę. Dodatkowo zachodzące słońce ma cieplejszą barwę i jego światło jest bardziej rozproszone w atmosferze, co jeszcze podkreśla świetlisty efekt na włoskach. O tej porze promienie padają na roślinę pod ostrym kątem, co maksymalizuje ten efekt.

Nie jestem pewny czy to też to, ale zjawisko jest bliskie efektowi Tyndalla, kiedy światło rozprasza się i załamuje na cząsteczkach kurzu albo we mgle, jak o poranku w lesie.

Wybierz miejsce obserwacyjne na zachodzące słońce i pozwól aby pomiędzy nim a tobą wyrosły łopiany, ostrożeń, dziewanny czy szałwie. Baw się tym.

Na filmie jednoroczne – włośnica sina (Setaria pumila) i facelia (Phacelia sp.).

Instagram

Zachodzące słońce padające z przodu [OOP 047]

Na tym filmie możesz zobaczyć kilka udanych efektów, jak słońce zachodząc wyjątkowo efektownie eksponuje rośliny padając na nie od frontu, od strony spacerowicza.

Aby maksymalnie wykorzystać ten efekt możesz np. posadzić rośliny o dużej powierzchni liści, których kąt jest ustawiony blisko pionu. Albo o gęstym listowiu. Wtedy będą wyraźnie odbijać światło świecąc jak księżyc – całą powierzchnią.

Możesz też posadzić rośliny o liściach lekko błyszczących, jak lusterka, które będą nachylone pod ostrym kątem do słońca i będą skrzyć się jak refleksy na tafli wody. Doskonale nadaje się do tego np. barwinek.

Zawsze też bardzo efektownie wyglądają rośliny o stosunkowo drobnych kwiatostanach, które sterczą na wysokich łodygach i odcinają się na w miarę jednolitym tle – np. ciemniejszej i gęstej rośliny albo błękitnego nieba.

To rośliny strukturalne, które na rabatach bylinowych albo w dużych formacjach krajobrazowych warto jest posadzić dość rzadko i w oddaleniu od innych (i ponad innymi), jako solitery, z uwagi na ich atrakcyjny pokrój.

Im większa będzie twoja wiedza o roślinach i ich anatomii, kształcie i powierzchni liści, figurze w całości – tym bardziej świadomie możesz planować takie efekty i zachwycać użytkowników twoich ogrodów. Eksperymentuj i baw się tym.

Instagram

Struktura i skutki tamy bobrowej [OOP 046]

Bobry, tamując przepływ wody, podnoszą jej poziom bo powodują powstawanie rozlewisk.

Woda gromadzi się zamiast odpływać, jako otwarta i widoczna tafla, ale też zasila grunt wokół. Poziom wód podskórnych podnosi się i wszystkie rośliny wokół czerpią z tego korzyści. A dzięki roślinom – masa innego widocznego i niewidzialnego życia. To jest właśnie retencja.

Bo woda to Życie. To nie jest żaden banał, choć przyzwyczailiśmy się tak traktować tego typu oczywiste sentencje. Ale ta oczywistość objawia się w przebogatej konstelacji szczegółów, co możesz zaobserwować w jakimś małym stopniu na filmie.

Stan z drugiej połowy lipca. Oby utrzymał się jak najdłużej… chociaż dotychczasowe doświadczenia pokazują, że jest to sytuacja bardzo efemeryczna.

Działalność Pana Bobra jest nie na rękę okolicznym rolnikom, którzy nie mogę wjechać z traktorami na swoje pola. Chyba szturchają co jakiś czas administratorów rowu melioracyjnego – bo służby porządkowe przyjeżdżają ostatnio częściej.

Przy wysokim poziomie wody cierpią także niektórzy sąsiedzi, bo woda pojawia się w ich piwnicach. Za to PKP jeszcze się chyba nie zorientowało, że bobry robią także nory w ich nasypie kolejowym. Kiedy to się stanie, zapewne czeka ich tylko odstrzał. Tyle w temacie ochrony prawnej tych zwierząt.

Życie na planecie Ziemia kontra Ludzkość.

Instagram

Spontanicznie wyrosłe piękno [OOP 045]

Ile warto w ogrodzie planować a ile można zostawić Naturze do zaplanowania?

Uczymy się tego codziennie i staramy się, aby tej drugiej opcji było jak najwięcej. Wykonujemy na jednych obszarach pewne ruchy, które wydają nam się niezbędne (jak plewienie, koszenie czy wprowadzanie nowych gatunków) a na innych próbujemy zachować Umiar.

Porównujemy i sprawdzamy – jak nam się to podoba? Czasem trudno się powstrzymać przed jakimiś zabiegami, tak jesteśmy przyzwyczajeni do zakodowanych cywilizacyjnie kanonów estetycznych.

Gdzie jest zapisany ten kod? Jak można go zmodyfikować?

Bo to, że warto – nie ulega wątpliwości. Wystarczy popatrzeć jak reagują na suszę rabaty ozdobne a jak dzikie łąki, jak radzą sobie krzewy i drzewa na polach z kory czy żwiru a jak przy pełnym zadarnieniu gruntu, szczególnie samosiewami.

Przyroda wie znacznie lepiej jak utrzymać cały (eko)system przy życiu, niż my – próbujący walczyć o dobrostan jednostek w ogrodzie.

Instagram

Byliny doświetlone jednostronnie [OOP 044]

Fototropizm dodatni – to reakcja roślin, która każe im rosnąć w stronę światła.

Ale o ile drzewa zachowują przy tym zwykle pewną stabilność, zabezpieczając się korzeniami rosnącymi w stronę przeciwną, to byliny i rośliny jednoroczne po prostu pędzę w stronę świetlistego karmiciela. I po nabraniu pewnej masy walą się na ziemię. Albo na to, o co mogą się oprzeć.

Nie wszystkie rośliny zielne tak reagują. Arcydzięgiel na przykład trzyma niewzruszenie sztywną, pionową postawę, sadziec też dość. Astry za to pokładają się bardzo. Mam poczucie, że bardziej pokładające się są rośliny o wiotkich łodygach a sztywniejsze te o grubych i twardych.

Podpieranie gałęziami to bardzo dobra metoda, podpowiedział nam ją Przemek @ogrody_o_zielonych_progach, u którego zresztą kupiliśmy te rośliny wiosną. Gałęzie wyglądają bardzo naturalnie, są nieinwazyjnie w ogrodowym otoczeniu.

W przyszłym roku, kiedy rośliny będą mogły wesprzeć się o same siebie, całość rabaty na pewno zyska sztywności. Jednak na ten moment zdecydowaliśmy się zostawić chwasty, żeby pełniły rolę podpór. Ciekawe, czy to nie okaże się katastrofalnym błędem – bo trudno będzie je później usunąć albo będzie to po prostu źle wyglądać?

Instagram

Letnie rozkwity na Pagórze [OOP 043]

Pagór przeżywa obecnie swój najlepszy moment od czasu założenia (czyli po pół roku od zimy).

Pokrycie gruntu jest najpełniejsze jak do tej pory. Zieleń i inne barwy są soczyste a listowie bujne. Duże znaczenie ma też kąt padania promieni słonecznych o tej porze roku, który wydobywa z roślinności najlepsze tony. I oczywiście fakt, że sporo kwitnie.

Wyraźnie widać jaka jest różnica w ekspansji roślin samosiewnych zależnie od ilości słońca. Strona południowa szaleje, strona północna wlecze się powolutku.

Część chwastów stale plewimy, głównie jeżynę i kielisznik, ale większość zostaje. Zobaczymy jak skomponują się z gatunkami ozdobnymi. Rokowania estetyczne na razie są niezłe.

Ciekawe, bardzo ciekawe, jak to dalej się będzie rozwijać i jakich wrażeń wizualnych dostarczy?

Instagram

Roślinność nadwodna i letni stan strugi [OOP 042]

Woda daje życie, szczególnie roślinom, które lubią ją w dużej ilości.

Jednak nie tylko woda decyduje o bujnym wzroście roślinności. Drugim kluczowym determinantem jest światło – a tego nad naszą strugą nie mamy za wiele i różne gatunki odmawiają egzystencji. Mamy za to coraz więcej cieniolubnych, pełzających, brązowych szkodników. Na szczęście smakują im tylko niektóre liście.

Pewnie lepiej byłoby wprowadzać od razu po kilkanaście lub kilkadziesiąt sztuk sadzonek do testów, ale większość obecnych nad strugą nowych istot pochodzi z natury. Pozyskujemy je podczas pieszych lub kajakowych wycieczek, gdzie nie bardzo są warunki na zapakowanie i transport większej ilości niż 1-parę.

Ale nawet takie testy też dostarczają jakiegoś zasobu informacji. Warto sprawdzać i eksperymentować w każdej skali, bez przywiązania do wyników a jedynie z ciekawością. Do czego mamy nadzieję i ciebie zainspirować.

Instagram

Zachwyty nad Pagórem [OOP 041]

Spontaniczne zarastanie potrafi przynieść wiele botanicznej radości w różnych momentach roku, szczególnie jeśli odwiedzasz ogród co jakiś czas – możesz się zaskoczyć nowymi wydarzeniami.

Podobnie wiele radości przynoszą urocze efekty różnych nowych ślicznotek, które okazują się dobrze sobie radzić w przeznaczonym dla nich miejscu.

W drugiej połowie czerwca Pagór przeżywa swój najlepszy (jak do tej pory) czas. Zieleń jest soczysta, wiele bylin kwitnie albo nabrzmiałe pąki właśnie zbierają się do wybuchu. Większość powierzchni gruntu jest pokryta roślinami.

Kontrasty między liśćmi różnych kształtów i kolorów wydarzają się obecnie dość atrakcyjnie. Rośliny mają kształtne pokroje i zasadniczo ich rozmiary dobrze się do siebie dopasowują. Z niektórych perspektyw kompozycja jest w miarę atrakcyjna.

Czy można zostawić go na żywioł? Jesteśmy tak przyzwyczajeni do plewienia i usuwania chwastów oraz podlewanie roślin… Czy ogródek bylinowy może być atrakcyjny bez szczególnych zabiegów pielęgnacyjnych?

Ciekawe jak ta sytuacja rozwinie się dalej.

Instagram

Deptanie chwastów zamiast plewienia [OOP 040]

Czy można uprawiać rośliny ozdobne i chwasty na rabacie bylinowej z pozytywnym skutkiem estetycznym?

Masanobu Fukuoka przekonuje, że można uprawiać w ten sposób rośliny jadalne, bez zmniejszania plonów. Ale na rabacie ozdobnej nie tyle chodzi o plony z owoców, liści czy bulw, ale o efekt wizualny.

A czy można pozbywać się chwastów bez ich usuwania albo trucia? Zawsze wyrywamy niepożądane rośliny razem z korzeniami, starając się wyciągnąć korzenie do samego końca, żeby na pewno nie odrosły.

Ale część chwastów wyrasta wysoko na sztywnej łodydze, może więc można je po prostu połamać? Szczególnie rośliny jednoroczne, te raczej nie odrosną. Tak robił Fukuoka. A czy niepożądane byliny ulegną wystarczającemu osłabieniu w wyniku takiego zabiegu?

Eksperyment prowadzony jest na glebie urodzajnej na rabacie założonej z wysokich bylin, jednak posadzonych dość rzadko – w odstępach co ok. 1 m od siebie. Sprawdzamy jak mało pielęgnacji może wymagać taka rabata i czy możliwe byłoby zupełne zaniechanie pielenia? A jeśli nie – to czy można plewienie zastąpić deptaniem i łamaniem głównego przewodnika?

Równocześnie nie usuwamy, ani nie niszczymy chwastów, które docelowo osiągają niższą wysokość niż nasze byliny ozdobne. Wychodzimy z założenia, że i tak nie zagrożą im w walce o światło a będą stanowić cenne pokrycie gruntu zmniejszające parowanie wody.

Ciekawe.

Instagram

Późnowiosenna odsłona Pagóra [OOP 039]

Jak sobie radzą nasze króliczki doświadczalne na pagórze z gliny i gruzu przysypanych 20 cm piasku po 9 miesiącach od posadzenia?

Generalnie bardzo dobrze. Tworzą bardzo głębokie korzenie, znajdują swoje dojście do wody. A muszą, bo praktycznie ich nie podlewamy. Chociaż wiosna była dość deszczowa w tym roku. Mięta szaleje. Juki wyglądały na zdechnięte a jednak prawie wszystkie się przyjęły.

Fajnie wydarzają się gatunki spontaniczne, takie jak ten bluszczyk kurdybanek albo rdest czy nostrzyk. Widać wyraźną różnicę w bujności wzrostu od strony południowo-zachodniej w porównaniu ze stroną północno-wschodnią, chociaż przecież nasyp nie jest zbyt wysoki. Z drugiej strony od północy akurat nie posadziliśmy za wielu roślin..

Instagram

Pierwsze koszenie łąki [OOP 038]

Koszenie wykonaliśmy 10 czerwca.

Jest to pierwsze koszenie pierwszego rzutu roślin wyrosłych po kwietniowych zabiegach uprawowych na całej działce.

Skosiliśmy to co pojawiło się samoczynnie z glebowego banku nasion, jeszcze zanim wyrosną rośliny wprowadzone przez nas. W niektórych miejscach, ponieważ w większości nie wprowadzaliśmy nic.

Różne części ogrodu zostały skoszone z różnym pomysłem, żeby obserwować co i jak będzie odrastać. Na terenie w wyniku uprawy oraz ze względu na zacienienie powstały mikrosiedliska o różnych warunkach, co w różnym stopniu wpływa na skład gatunkowy i wysokość łąki.

I obserwujemy. Uczymy się naszej ziemi dzięki roślinności, która ją porasta. Bawimy się sektorowo cięciem łąki na różne wysokości, zbieraniem lub zostawianiem pokosu.

Maksymalizujemy tym samym różnorodność gatunkową dając (lub odbierając) szansę na wzrost wielu różnym roślinom o różnych terminach startu wegetacji lub kwitnienia i wytrzymałości na koszenie. A co dalej za tym idzie – dając szansę na pojawienie się w naszym ok ogrodzie wielu innym organizmom (m.in. owadom i ptakom). Tym, które pośrednio lub bezpośrednio są powiązane z naszymi roślinami w łańcuchach troficznych (bo je zjadają lub zjadają kogoś, kto je zjada).

Instagram

Czy rurą można zwieść bobra? [OOP 037]

Tama bobrowa cudownie spiętrza wodę, ale czasem może spiętrzyć za bardzo.

Doceniamy i jesteśmy wdzięczni za działanie retencyjne, bo woda zamiast odpływać rowem melioracyjnym nasącza naszą ziemię a rośliny są zachwycone. Do pewnego momentu – kiedy wody robi się za dużo.

Tamy nie można (i nie ma sensu) niszczyć, ale postanowiliśmy wprowadzić małe ulepszenia. A konkretnie zamontować rurę obniżającą poziom wody, co pokazywał też u siebie @daniel_petryczkiewicz .

Pierwsza rura (ta szara) okazała się za krótka, bóbr szybko zorientował się, że to przez nią ucieka woda i regularnie zatykał wpływ do niej. Działała jak wyraźna nieszczelność w jego tamie, więc nic dziwnego, że skrzętnie ją zaklejał. Po za tym umieściliśmy ją też nieco za płytko.

Druga rura (ta pomarańczowa) miała bardzo dobrą długość i też ten wpływ na dwóch kolankach działał genialnie. Niestety po tygodniu przyjechały służby i wyczyściły rów. Szarą rurę odrzucili na bok a pomarańczową nam zabrali. Po tym incydencie postanowiłem więcej rur już nie inwestować.

Oczywiście, można by było zgłosić tą sytuację do odpowiednich urzędów i wychodzić zajęcie się sprawą. Ale czy zajęto by się nią mądrze? Nie wiadomo, a poza tym ktoś od nas musiałby się za tym nachodzić.. a na nadmiar wolontariuszy obecnie nie narzekamy.

Taka historia. I cenna wiedza.

Po wyczyszczeniu tamy przez (jakieś ? .. nie widzieliśmy, kto to dokładnie zrobił) służby porządkowe, bóbr odbudował konstrukcję w 4 dni. Brawa dla bohatera, samotnie stojącego naprzeciw ludzkości – ewidentnie jest wierny zasadzie „żywcem mnie nie wezmą!”.

Instagram

Bobrza robota na początku IV [OOP 036]

Ile wody jeszcze może napłynąć do naszego ogrodu?

Nasze ogrodowe zwierzątko nieustannie podnosi poprzeczkę. Samemu sobie.

To jest też bardzo zależne od ilości opadów a wiosna była w tym roku dość deszczowa. Zaczopowany kanał odwadniający przestał działać i ruszczańska dolina OOP zmieniła się w jezioro. Bobrze rozlewisko.

Póki co bóbr ma tyle żarcia w odroślowym lasku na nasypie kolejowym, że w ogóle nie interesują go duże drzewa u nas. Jednak część z tych drzew, tak jak wiązy, nie akceptuje aż takiej ilości wilgoci w korzeniach. Nie lubią mieć mokro w nogach i wypadają. Na szczęście to jest marginalny procent. Osiki mają się świetnie.

Znaleźliśmy nowe miejsce, gdzie przeniesiemy ognisko. Nie będziemy przeszkadzać naszemu gryzoniowi w jego robocie. Zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi. Może wreszcie prześwietli trochę lasek, położy parę pni i wpuści więcej słońca na ziemię. Wtedy moglibyśmy uprawiać kilka wilgocilubnych taksonów, dla których na razie jest za ciemno.

Na pewno cieszymy się z obecności bobra, podniesionego poziomu wody podskórnej na działce i tempa wzrostu nawadnianych roślin. Szukamy najlepszej drogi poukładania się ze zwierzakiem (a chyba także i jego rodziną).

Instagram

Samosiewne łąki na Ruszczy [OOP 035]

Czy łąki trzeba siać? W wielu przypadkach zupełnie nie ma takiej potrzeby.

W glebie znajduje się potężny bank nasion – wystarczy ją wzruszyć – zaorać czy zgryźć, w jakiś sposób uprawić, żeby zniszczyć istniejące pokrycie roślinnością. Wtedy śpiące nasionka zyskają swoją szansę.

Na początku kwietnia nasze pole było gołą ziemią, wyrównaną przez rolnika i maszyny ogrodnicze. Po dwóch tygodniach zaczęło się to zmieniać a niezliczona ilość zielonych zawodników zaczęła ścigać się o światło pędząc do góry.

Najszybciej duże rozmiary osiągają rośliny jednoroczne, takie jak ten żółty kuzyn gorczycy. Zupełnie zdominował otoczenie, ale jego możliwości będą znacznie ograniczone w przyszłym roku, kiedy ziemię w znacznym stopniu pokryją trawy i wieloletnie byliny.

Wspaniałe są różnice w pokryciu roślinnością w zależności od siedliska. Co innego rośnie i dominuje w miejscu gdzie gromadzi się woda a co innego tam gdzie teren jest przepuszczalny lub na wzniesieniach.

Obserwacja tej niezwykłej siły życia i różnorodności to fascynująca zabawa. Codziennie otrzymujesz inny obrazek – a jedyne co musisz zrobić na tym etapie, to powstrzymać się od robienia czegokolwiek poza spacerowaniem.

Instagram

Ściółka liściowa vs duże chwasty [OOP 034]

Stan na początek czerwca – pół roku po ściółkowaniu.

Wychodzi naprawdę mało chwastów – tylko te najsilniejsze. A bardzo łatwo jest je plewić, bo dużo energii tracą na przebijanie się przez ściółkę.

Martwa materia organiczna w każdej postaci – to jest naprawdę złoto ogrodników. Liście rządzą. Z czasem zamienią się w urodzajny humus, który pracowite dżdżownice ściągną w dolne warstwy gleby. Tam będą magazynować wodę i umożliwiać roślinom pobieranie składników mineralnych.

Warstwa około pół metra wcale nie okazała się za wysoka. Raczej bardzo skuteczna na tym etapie, bo nie mamy teraz zasobów żeby coś tu sadzić, na razie eliminujemy konkurencję z myślą o przyszłości.

Chociaż parę egzemplarzy posadziliśmy z przeprowadzki i najwyraźniej nie przeszkadza im tak wysoka ściółka. Oczywiście teraz to jest jakieś 30-60% wysokości nasypowej – wszystko siadło.

Zobaczymy jak dalej to się będzie zachowywać.

Instagram

Spuszczanie wody bobrom [OOP 033]

Serial o bobrach na Ruszczy, czy na bobrach o Ruszczy? Bo kto tu kogo wozi?

Sąsiedzi niszczą tamy bobrowe. Niby zwierzę jest pod ochroną, ale wolą utrzymywać powszechne stanowisko, że to „rwąca woda” w naszym rowie melioracyjnym nanosi tak porządnie te wielkie gałęzie i zakleja je na szczelno błotem.

Poziom wody na zmianę to opada, to spiętrza się. Przyjeżdżają jakieś firmy, zapewne wynajęte przez miasto na wniosek rolników, którym zalewa uprawy. Czyszczą zapory do zera i woda odpływa.

Za noc bóbr jest w stanie odbudować do 20 cm tamy, więc po 3 dniach możemy mieć z powrotem spiętrzenie wody na ponad pół metra. Pod warunkiem, że padało i woda może napływać. Bobry są szybsze niż ludzie. Zanim następna ekipa przyjedzie po raz kolejny, minie ponad miesiąc.

Nie można z nim wygrać. A raczej chyba z nimi, bo w wale kolejowym jest wiele dziur i może żyje tam więcej niż jeden bóbr? Nie ma co ich przenosić, bo wrócą, nawet z daleka. Nie wolno ich zabijać. Tam też im nie wolno psuć, ale. Psują. Jakoś to się dzieje, nikt nie patrzy.

Bobry trzeba pokochać i jakoś się z nimi układać, bo raczej mniej ich nie będzie. Ale warto żyć z nimi dobrze, bo robią naprawdę dobrą robotę. Dzięki nim nasz ogród rośnie jak szalony, bo woda to życie.

Co będzie dalej?
Czy nasza rura w tamie rozwiąże problem?

Bardzo, bardzo ciekawe. Stan na koniec maja.

Instagram

Walka z dużymi chwastami [OOP 032]

ak poradzić sobie z niepożądanymi roślinami, które dorastają do 2 metrów wysokości?

Takie rośliny potrafią zagłuszyć nawet spore krzewy i oczywiście eliminują również mnóstwo mniejszych roślin zielnych. A jeśli są kłujące – to eliminują także człowieka, który chciałby się w tym miejscu poruszać lub spędzać czas.

Po pierwsze kosimy, bo takie rośliny generalnie nie znoszą koszenia. Trzeba to zrobić w fazie dojrzałego kwiatu, żeby maksymalnie osłabić korzeń i uciąć górę zanim się rozsieje. Zwykle skosić jeden raz nie wystarczy, ponieważ duże byliny mają dużą żywotność i odbijają na nowo. Niektóre gatunki poleca się kosić nawet 10 razy.

Testujemy od niedawna także metodę kładzenia niechcianych mieszkańców na działce. Po prostu chodzimy po dojrzałych roślinach i kładziemy je płasko na ziemi. Wiele z tych sztywnych łodyg nie może się podnieść po takiej przygodzie, nie może puścić też nowych pędów i cała roślina zamiera.

W niektórych miejscach stosujemy także przykrywanie gruntu, żeby rośliny nie miały szans wyjść spod ziemi. Najlepiej przykrywać szczelnie gołą ziemię wiosną, ale można kłaść blachy czy folię nawet na dorosłe rośliny. Albo przed przykryciem je nisko skosić lub położyć.

Tu możesz zobaczyć także eksperyment z zagłuszaniem chwastów roślinami wyższymi od nich. Miskant olbrzymi ma świetny potencjał, żeby poradzić sobie z tym zadaniem. Na razie rokuje dobrze. Posadzony zimą, pod koniec czerwca jest już wyższy niż większość okolicznych roślin. Zobaczymy jak mu pójdzie w kolejnych latach.

Instagram

Zrębka na kartonach i ściółka z liści [OOP 031]

Sprawdzamy różne rodzaje ściółek naturalnych a szczególnie interesuje nas zdolność do zagłuszania chwastów oraz przytrzymywania wody w glebie.

Kartony robią świetną robotę. Trzeba wyłożyć je szczelnie i przysypać czymś cięższym, ale nie trzeba za dużo. Tutaj przysypaliśmy je raptem 3-5 cm zrębki. Na koniec kwietnia, na uprawioną ziemię, bez żadnego plewienia a film został nakręcony na koniec maja.

Ważne jest, żeby te kartony zmoczyć, deszczem lub ręcznie. One wtedy fajnie poddają się kształtom ziemi, bo suche trochę zbyt odstają i potrafią polecieć z wiatrem.

Ściółka liściowa bardzo dobrze siadła i bardzo dobrze tłumi chwasty. Poza paroma gatunkami, które mają wyjątkową moc przebicia (pokrzywa, perz, malina, powojnik, nawłoć). Ale łatwo się je plewi bo wypuszczają długie korzenie, żeby przebić się przez tą warstwę.

Przestrzegano nas, że wiatr to wszystko rozwieje – ale przyszedł halny i nic takiego się nie stało. A potem przyszły słońce i deszcze, naprzemienne dobijanie do ziemi i suszenie. I zrobiła się taka dość sztywna skorupa.

Swobodnie można wykorzystywać jesienne liście do zagłuszania chwastów. Tutaj wysypane zimą na skoszone poletko pokrzyw i innego zarośla. Ale tu warstwa musi być gruba. Minimum 30 cm.

Zrębka, liście i kartony – to wszystko są materiały powszechnie uznawane za odpady. Ale dla nas to bezcenna materia organiczna. Działają dobrze i wyglądają dobrze.

Możesz swobodnie wykorzystywać je przy zakładaniu i pielęgnacji ogrodów, inywidualnie ale także u klientów.

Instagram

Ogród porzucony Natura zachwycona [OOP 030]

Człowiek najwięcej wnosi do przyrody (tutaj Czwartej) przez swoją Nieobecność.

Czwarta przyroda oznacza tereny, które zostały całkowicie przekształcone przez człowieka, a potem porzucone i ponownie „odzyskane” przez naturę, ale już w nowej, zmienionej formie. (Pierwsza przyroda – to nietknięta natura. Druga – natura w użyciu. Trzecia – miasto, krajobraz nienaturalny.)

Nie trzeba nic zasiewać, zaszczepiać. Wystarczy odejść – porzucić. Wszędobylskie nasionka wyrosną na każdym odkrytym kawałku gleby.

A można i zaszczepić coś intencjonalnie. Rzucić garść swojej woli w ziemię i sprawdzić, co z niej wyrośnie – pod warunkiem, że nie będzie w żaden sposób opiekowane. Można rzucić na żywioł swoje przekonania i sprawdzić po dekadzie lub trzech czy dasz radę jeszcze dojrzeć swój pierwotny zamysł. Albo pozwolić sprawdzić to historykom po wiekach.

Bardzo podoba mi się ogrodnictwo inicjujące a następnie rzucające na głęboką wodę. Bez podlewania, plewienia, dokarmiania. Ewentualnie tylko wykaszane w różnych cyklach.

Ogród na filmie niestety zostanie prędzej czy później skoszony do zera. Ta ziemia jest zbyt wiele warta, jest w zbyt dobrej lokalizacji. Gdy zbudują tu biurowce, to w najlepszym wypadku powstanie tutaj jakiś mierny ogródek.

Inaczej niż w naszym nowym ogrodzie. Tam już na zawsze będzie zielono. Na razie – jest to trochę coś pomiędzy Przyrodą Drugą a Trzecią. Kiedyś, gdy nas już zabraknie – stanie się Czwartą. A ile czasu musiałoby upłynąć, by znowu zostało uznane za Pierwszą?

Instagram

Zalew i tama bobrowa [OOP 029]

Nasze ogrodowe zwierzątko mocno się rozpędza.

Można powiedzieć, że bóbr zajął lasek dla siebie, bo właściwie nie da się z niego korzystać w obecnym stanie zalewowym. Stan na koniec maja 2025.

Trudnym zadaniem staje się wybór miejsca na sadzenie roślin. Przesadziliśmy większość bylin, które pozyskaliśmy wcześniej z natury, z lasów, bo teraz znalazły się pod wodą. Lubią wilgoć, ale nie aż tak.

Drzew nie przesadzimy. Cześć znosi krótkotrwałe zalewanie (topola osika, wiązy, wierzby), ale nie korzenie na stałe stojące w wodzie. Cześć może tych wielkich kałuż nie przetrwać.

Z drugiej strony w lasku przydałoby się więcej słońca… Czemu my mielibyśmy decydować, które drzewa usunąć? Bóbr zrobi to za nas. Na razie żadnych pni nie obkładamy siatką. Zobaczymy co czas przyniesie.

Jak ułożyć sobie życie z bobrem albo bobrową rodziną i pogodzić to z ogrodowymi potrzebami? Zobaczymy. To bardzo ciekawe.

Instagram

Struktura dla pagóra [OOP 028]

Kompozycje roślinne, szczególnie te oglądane z bliska, potrzebują czytelnego pomysłu – jednej, wyraźnej i łatwo uchwytnej koncepcji.

Na ten moment mamy tu – trawiasto bylinowy pagórek w srebrno – zielono – czerwonej tonacji. Z wężowym kręgosłupem. Na razie układ wciąż wygląda na dość niewydarzony… ale teraz muszę mu dać czasu. Pewnie z rok.

Żeby okazało się, czy pokraczne kaczątko ma szansę stać się pięknym łabędziem.

Z pomponikiem osikowym na końcu i paszczą z wydmuchrzycy. Aj waj.

Po raz kolejny, na życzenie członka zespołu, odpuszczam i nie przesadzam wydmuchrzycy. A równocześnie czuję, że za duża tu rośnie. Patrzę i coś budzi moje intuicyjne obawy i sprzeciw dla tej lokalizacji.

Co to będzie?
Rabata partnersko demokratyczna.

Instagram

Long Border z wysokich bylin [OOP 027]

Czy można prowadzić ogródek bylinowy bez plewienia?

Spróbujemy. Zobaczymy jakie chwasty się będą siały i wychodziły z gleby. Ale jeśli niższe niż docelowa wielkość bylin ozdobnych, które posadziliśmy – nie będziemy się i ich niepokoić ani wyrywać.

Na słonecznej rabacie wzdłuż drogi dojazdowej znalazły się:
(podana wys w m)

Angelica gigas 1,5 i A. sylvestris 'Purpurea’ 1,5 – dzięgiel
Aster laevis 'Calliope’ 1,8; A. novae-angliae 'Andenken am Alma Pötschke’ 1,2, A. (Symphyotrichum) novi-belgii 'Herbstmorgen’ 1,6, A. (S.) 'Vasterival’ 1,4, A. umballatus 'Weisser Schirm’ 1,5 – astry
Baptisia 'Dark Chocolate’ 1,2, B. 'Pink Lemonade’ 1,2, B. 'Vanilla Cream’ 1,2 – baptysje
Boltonia asteroides – boltonia 2
Echinops ritro 'Veitch’s Blue’ – przegorzan 1,2
Eupatorium cannabinum 1,5, E. maculatum 'Phantom’ 1,2, E. rugosum ‘Snowball’ 1,5 – sadźce
Filipendula purpurea 'Elegans’ – wiązówka 1,2
Heliopsis helianthoides var. scabra 'Burning Hearts’ – słoneczniczek 1,4
Hemerocallis hybrida 'Altissima’ – Liliowiec 1,5
Hibiscus 'Cranberry Crush’ 1,2, H. moscheutos 'Fireball’ 1,2, H. moscheutos 'Summer Storm’ 1,2 – ketmie
Liatris spicata 'Floristan White’ – liatra 1
Ligularia przewalskii – języczka 1,5
Phlomis tuberosa 'Bronze Flamingo’ 1, P. tuberosa 'Pale Face’ 1,2 – żeleźniaki
Phlox paniculata 'Goliath’ 1,2, P. paniculata 'Hercules’ 1,2 – floksy
Rudbeckia subtomentosa 'Henry Eilers’ – rudbekia 1
Sanguisorba hakusanensis 'Lilac Squirrel’ 1, S. officinalis 'Martin’s Mulberry’ 1,8 – krwiściągi
Thalictrum aquilegifolium 'The Cloud’ 1,3, T. aquilegifolium 'White Cloud’ 1,2, T. 'Elin’ 1,8 – rutewki
Vernonia fasciculata – wernonia 1,8
Veronicastrum virginicum 'Fascination’ – Przetacznikowiec 1,5
Andropogon hallii 'JS Purple Konza’ – palczatka 1,4
Deschampsia caespitosa 'Waldschratt’ – Śmiałek 1,3
Miscanthus sinensis 'Adagio’ 0,8, M. sinensis 'Dronning Ingrid’ 1,6, M. sinensis 'Ruby Cute’ 1,2 – miskanty
Molinia arundinacea 'Windspiel’ – trzęślica 1,5

Instagram

Posrebrzanie pagórków [OOP 026]

Działanie bez projektu i bez jasnej wizji rezultatu prowadzi do … nikąd?

Dokądś na pewno. Pytanie dokąd.

Od lat uczymy innych i jesteśmy wierni regule, że „wszystko w świecie dzieje się w 3 krokach: 1 pomysł 2 plan 3 realizacja”. W przypadku naszych wciąż niewydarzonych pagórów punkt nr 2 został zredukowany do minimum. One po prostu się dzieją a my patrzymy, co się dalej z nimi wydarzy.

Jako stanowisko obserwacji różnych gatunków roślin i weryfikacji jak sobie radzą na górce z piasku ze szkieletem z gliny, sprawdzają się świetnie. Pod warunkiem, że patrzy się tylko w to jedno miejsce i z bliska. Z daleka całość wygląda słabo.

Bo ta wizja na srebra z żółciem i różem też póki co niezbyt do czegokolwiek tu pasuje. Piasek zresztą też. Oraz wzniesienia. Wszystko jest sztuczne i „z czapy”. Za dużo tych sztuczności nagromadzonych w jednym miejscu.

Zobaczymy dokąd nas to zaprowadzi. Ciekawe.

Instagram

Tyczenie ścieżek autem [OOP 025]

Czasem zupełnie nieortodoksyjne metody postępowania dają najlepsze rezultaty.

W polskich parkach od wieków funkcjonowała tradycja budowy dróg bitych. Zwykle powstawały z zagęszczonego gruntu rodzimego.

Łuki wygodne dla dwukierunkowego ruchu dużym autem są bardzo łagodne a nawet zamaszyste. Przy ostrzejszych kątach linie przejazdów rozmijają się a na trakcie powstają meandrujące poszerzenia i zwężenia. Jeszcze ciekawiej się robi, kiedy zapniesz przyczepkę.

Utwardzone ścieżki to droga inwestycja, ale przydają się, zwłaszcza podczas niepogody. Natomiast dobrze jest je budować nie od razu przy zakładaniu ogrodu, ale w ślad realnie wykorzystywanych przedeptów. Tam, gdzie najczęściej się chodzi. Po paru latach korzystania.

Wydeptywanie ziemi w ogrodzie, zwłaszcza po deszczu, to coś za czym nie przepadają ani korzenie roślin, ani mikroflora glebowa. Z drugiej strony, zawsze znajdą się chętni, którzy przystosowali się do życia w takich warunkach. Gdy inni odpadają, ci zwycięzcy w konkurencji przetrwania mają swoje miejsce do życia. Skład gatunkowy ogrodu różnicuje się – a o to nam właśnie chodzi.

Takie historie.

Instagram

Poszukiwanie wizji na wydmy [OOP 024]

Czasem jakiś fragment ogrodu zaczniesz budować pod wpływem impulsu a potem historia toczy się trochę własnym życiem.

Pagórki powstały z kilku różnych powodów, czy też przyczyn. Potrzebowałem w tym miejscu zasłony budującej intymność. Musieliśmy gdzieś zużyć urobek z wykopu i rozbiórki hałd ziemnych. Podobało mi się zróżnicować ukształtowanie terenu, który jest w większości płaski. I zainspirował mnie jeden z brytyjskich ogrodników sadzący byliny w piasku.

A potem wzniesienia stały się inkubatorem i hospicjum dla różnych roślin z przeprowadzki ogrodu na Wężyka, w większości o niebieskawym i srebrzystym odcieniu liści.

Na żadnym etapie jeszcze nie wyglądały ładnie.
Poszukiwania trwają.
Na szczęście ogrodnictwo jest sztuką cierpliwości.
Do czegoś w końcu dojdziemy.

Ciekawe, jak poza koncepcjami estetycznymi ściera się tutaj pragnienie pozostawienia tego miejsca samemu sobie z kompulsywnym wręcz nawykiem kontrolowania każdego szczegółu. Ciekawe co ostatecznie z tego wyjdzie.

Instagram

Nacinanie kallusa u drzew [OOP 023]

Usłyszałem gdzieś taką opowieść:

„Wyobraź sobie, że drzewo się skaleczyło. Czasem ogrodnik robi mu małe „draśnięcie” na korze, żeby drzewo szybciej się zagoiło, jakby dostało plaster. Robi się to wiosną, kiedy drzewa rosną najszybciej. Czasem robi się to, żeby połączyć dwa drzewa w jedno (szczepienie), albo żeby drzewo miało fajny kształt, jak małe drzewko w doniczce (bonsai). Warto uważać, żeby nie zrobić drzewu za dużej krzywdy!”

Sprawdzimy teraz razem z drzewem, czy mogę mu w ten sposób pomóc żyć dłużej. Mam nadzieję, że tak. Jest już duże i rośnie w fajnym miejscu.

Eksperymentujemy aby się rozwijać.

Instagram

Na drodze do naturalności [OOP 022]

Postanowienie o zwrocie całej mojej drogi zawodowej, a dalej za tym także linii ideowej fundacji OOP, w stronę ogrodów naturalnych – to jedno. Wdrożenie postanowienia w życie – to zupełnie osobna sprawa.

Konieczna jest zmiana wieloletnich przyzwyzaczajeń. Zejście z utartych i dobrze znanych ścieżek umysłu. Rozszczelnienie myślenia, aby wpuścić świeże idee i opracować nowe metody działania. I wreszcie wytrenowanie siebie oraz otoczenia, coraz szerzej i szerzej…

A mózg się opiera.

Wciąż szepcze podobne rady:
„Co to bajzel?
Trzeba więcej porządku!
Będzie ŁADniej…
Nie zostawiaj wszystkiego samopas…
Kontroluj! Urządzaj! Aranżuj!”

A nowy ja na to: „Zostaw”. „Wystarczy”. „Pozwól, niech się dzieje samo”.

Gdzie się zatrzymać? Gdzie jeszcze będziemy w ogrodzie a gdzie zacznie się zapuszczony nieużytek? Gdzie jest punkt, który zaczyna budzić powszechne obawy i niechęć klientów? Na ile dziczy w ogrodach pozwoli rynek? A my sami? Jak daleko możemy przesuwać tą granicę – między niechęcią do chaosu a zachwytem nad rządami przyrody? Na ile elastyczne są nasze kategorie estetyczne?

Długa jeszcze droga przede mną i przed nami. Fascynująca i pełna odkryć.

Instagram

Ostatnie uprawki ziemi pod ogród [OOP 021]

W ogrodnictwie jedne kroki są zależne od innych, dlatego potrzeba ci postępować z pewną dozą spontaniczności i mądrej reaktywności.

Coś możesz sobie zaplanować, ale nawet zaawansowana wiedza nie pozwoli ci przewidzieć wszystkiego. A czasem może stać się klątwą, bo zbytnie przekonanie o swoich racjach może cię doprowadzić do ślepej realizacji głupiego planu.

Lepiej jest wykonać pewne czynności, które posuną cię do przodu, zaobserwować i przeanalizować efekt, wyciągnąć wnioski powstałe podczas tej pracy i dopiero potem planować kolejne ruchy.

I oczywiście pośpiech przy tym wszystkim jest wysoce niewskazany. Ogrodnictwo jest sztuką cierpliwości.

Historia prac uprawowych pod ogród pokazowy OOP powoli dobiega końca. Prace, które wstępnie planowaliśmy zrealizować w ciągu dwóch miesięcy rozciągnęły się na 7 miesięcy. Cały ten czas oraz odstępy pomiędzy poszczególnymi etapami, obserwacja efektów i rozważania nad najmądrzejszym kolejnym krokiem, były bezcenne i wyszły na dobre.

Instagram

Uprawa gleby pod ogród [OOP 020]

Ogólny pomysł na zagospodarowanie naszego ogrodu eksperymentalno-pokazowego mamy już opracowany. Ale chociaż palimy się do jego realizacji, nie mogliśmy nic zrobić przed uprawą gleby.

Naszym największym problemem była podeszwa płużna – zbita warstwa twardego podglebia. Powstała w wyniku wieloletniego orania na stałej głębokości a także wypasu zwierząt.

Podeszwa utrudnia przenikanie wody deszczowej wgłąb i powstają lokalne zastoiska powodujące okresowe podtopienia i gnicie korzeni. Ogranicza też wzrost korzeni, szczególnie roślin głęboko penetrujących (jak drzewa, na których najbardziej nam zależy), co hamuje rozwój całych organizmów i ich odporność na suszę a zwiększa ich wywrotność.

Jeśli gleba jest zbyt zbita, powietrze może nie docierać w głębsze warstwy, a to zmniejsza aktywność pozytywnych mikroorganizmów (tlenowych). Tym samym rozkład zachodzi wolniej i gleba staje się mniej żyzna.

Mamy właśnie za sobą najważniejszy zabieg rozwiązujący ten problem – głęboszowanie. To głębokie spulchnianie gleby specjalnym narzędziem (głęboszem – takim wysokim „nożem”), które rozbija twardą, zagęszczoną warstwę pod powierzchnią, żeby woda i korzenie mogły lepiej przenikać.

Instagram

Eksperymenty ze ściółką z liści [OOP 019]

Ściółkowanie liśćmi to jedno z najprostszych i najtańszych rozwiązań poprawiających jakość gleby i mikroklimat w ogrodzie.

Ściółka chroni glebę przed wysychaniem i erozją oraz ostrymi skokami temperatury. Kiedy liście się rozkładają, dostarczają glebie materii organicznej, stanowiąc pożywkę dla mikroorganizmów przekształcających je w próchnicę. Dżdżownice wciągają ją następnie w głębsze warstwy poprawiając jakość całego profilu glebowego.

Zwykle zaleca się grubość 5-10 cm, jednak postanowiliśmy sprawdzić jak będzie zachowywać się także znacznie grubsza warstwa, szczególnie, że chcemy zagłuszyć rosnące na tym odcinku pokrzywy – a to wyjątkowo wytrwały przeciwnik.

Otrzymaliśmy pocięty materiał mieszany z różnych gatunków drzew. Trudno przewidzieć, czy wpływ na pH będzie bardziej neutralny czy zakwaszający, jaka może być zawartość garbników i fenoli, które ograniczają tempo rozkładu. Jednak wiemy, że generalnie mamy materiał bardzo korzystny dla gleby.

Ściółka liściowa jest bogata w węgiel (40-50%), zawiera też w istotnej ilości azot (0,5-1,5%), potas (do 1%), wapń i wiele mikroelementów. Zawartość fosforu jest umiarkowana (do 0,2%), znacznie miejsza niż przy ściółkach zielonych, kompoście czy oborniku.

Stosunek C:N może wynosić 30:1 do 80:1, więc będzie rozkładać się znacznie wolniej niż ściółka z trawy, gdzie ta proporcja wynosi ok 15:1, ale znacznie szybciej niż słoma (C:N 100:1, N do 0,5%), igliwie (C:N 80-120:1, N do 0,2%) czy kora (C:N 200-500:1, N do 0,3%).

Będziemy pokazywać, jak to się zachowuje po upływie różnego czasu.

Instagram

Kompost pachnie a nie szkodzi [OOP 018]

Rozkładające się rośliny pachną i nie jest to zapach nieprzyjemny, chociaż osobom nieoswojonym z nim w pierwszej nucie wydaje się niepokojący.

Lignina rozkłada się do fenoli, które pachną słodko i ziemiście. Kwasy organiczne – octowy, masłowy czy mlekowy – pachną fermentacją. Aldehydy i ketony mogą pachnieć świeżymi liśćmi a w miarę rozkładu – bardziej zgniło. Wszystko to razem i inne lotne związki pachną podobnie jak ściółka w lesie.

Jeśli rozkład jest beztlenowy – moga powstawać tiole (merkaptany) i trochę siarkowodoru (chociaż to raczej z rozkładu zwierząt), których zapach jest nieprzyjemny.

Dlatego kompostowniki regularnie się przerzuca i nie należy usypywać na nich zbyt grubej warstwy odpadów zielonych. Żeby zachować wyłącznie rozkład tlenowy.

Za wszystkie te zapachy intensywnego rozkładu odpowiedzialne są mikroorganizmy destruujące komórki i organy roślinne na prostsze związki i substancje. To grzyby, ale przede wszystkim bakterie, a spośród nich – promieniowce.

Kiedy zaczniesz głębiej wdychać te zapachy, zobaczysz że nie przynoszą ci one żadnej szkody – przeciwnie, zaczynają działać kojąco.

Kontakt z tą mikroflorą glebową ma bardzo dobry wpływ na zdrowie człowieka. Wspiera m.in. różnorodność flory jelitowej, poprawiając trawienie i odporność. Stymuluje produkcję serotoniny i działa jak naturalny probiotyk poprawiając nastrój i redukując stres.

Nie ma się czego bać.

Instagram

Pozyskanie liści na ściółkę [OOP 017]

„Miodzio” – tak ogrodnicy miejscy z Gubina nazywają jesienny materiał liściowy, zebrany podczas sprzątania w parkach, który do wiosny zdąży się już trochę przekompostować.

W kolejnym sezonie wykorzystują go przy różnorodnych pracach ogrodniczych, m.in. jako element poprawiający strukturę gleby przy sadzeniu roślin, jako materiał do ściółkowania.

Suche, opadłe liście z drzew to materiał głównie węglowy, więc rozkłada się raczej powoli. Szczególnie jak leży w grubszej warstwie. Dlatego świetnie nadaje się do zagłuszania chwastów.

Zbierany kosiarkami jest już wstępnie pocięty, więc wiatr tak łatwo go nie rozwiewa. Rozsypany jest bardziej zbity i też szybciej się rozkłada niż całe liście z drzew. Z drugiej strony na wysokiej pryzmie może dostawać mniej tlenu i mogą zacząć się procesy beztlenowego rozkładu.

Idealnie byłoby, żeby całego tego materiału z parków nie wywozić – ale skoro już wywieziono, to my z przyjemnością go zagospodarujemy.

Instagram

Zimowy powrót bobra do ogrodu [OOP 016]

Choćbyś nie wiem jak bardzo chciał, żeby wszystko było po twojemu, to zawsze pojawią się istoty, które będą miały wpływ na twoją rzeczywistość i z którymi będzie trzeba się liczyć.

Na przykład bóbr, który postanowi, że będzie mieszkał właśnie w twoim ogrodzie. Na przykład sąsiad, z początku bojowo nastawiony – a potem naście razy dziennie razem z wnukami przychodzący odwiedzać zwierzaka.

Wygląda na to, że nasz lasek będzie jednak mokradłem. Okresowo zalewanym, ponieważ z pewnością służby miejskie utrzymujące rowy w dobrym stanie i wlasciciele domów z piwnicami będą co jakiś czas udrażniać tamy.

Widzę jednak, że taka walka daje bardzo tymczasowe efekty, ponieważ bóbr jest wyjątkowo zdeterminiwany i błyskawicznie odbudowuje zapory.

Trzeba będzie się przyjrzeć uważniej klasie Phragmitetea – zbiorowiskom szuwarów występujących w strefie brzegowej wód stojących i płynących, a szczególnie związkowi Magnocaricion – szuwarom wielkoturzycowym i bagiennym.

Zaszczepimy rośliny znoszące takie warunki – m.in. turzyce, kosaćce i mozgi. Na początek będzie dość ciemno, ale z czasem część drzew na pewno zniknie, zgryziona albo wygnita. A światło pozwoli na bujniejszy rozwój bylin.

Można by się próbować temu biegowi spraw opierać. Projektować rzeczywistość na zasadzie „o nie – będzie tak jak ja chcę!”.

Tylko że to jest bardzo wysiłkowa metoda. Lepiej odpuścić, żyć spokojniej i szczęśliwiej, w zgodnie z innymi. Elementami natury w swoim ekosystemie.

Instagram

Pozyskiwanie patyków na … [OOP 015]

Nie wszystko musi być trwałe i pozbawione widocznych oznak starzenia.

Kiedyś nam się zdawało, że im bardziej niezniszczalne materiały do budowy ogrodu, tym lepiej. Metale zabezpieczone przed korozją, beton, szkło i kompozyty zachwycały nas tym, jak opierają się upływowi czasu.

Ale one nie są wcale prawdziwe niezniszczalne, także się starzeją. Często brzydko i kłopotliwie. Są tak przetworzone, że ich powrót do natury jest niemożliwy i dokładają się do zalegających na wysypiskach mas śmieci.

A wspaniałym tworzywem twórczym może być materiał o bardzo krótkim cyklu życia – jak patyki. Wyrastają z ziemi, słońca i powietrza. Przycinasz je – a one odrastają na nowo. Układasz je na ziemi, służą ci przez jakiś czas a potem do niej wracają.

Rozpadają się w oczach, z roku na rok coraz bardziej kruche, zjadane przez owady, grzyby, promieniowce i inne bakterie. Przypominają o tym, jak efemeryczne jest nasze istnienie. Że warto czerpać z każdej chwili to co najlepsze i nie martwić się jej ulotnością.

Skoro i tak nie możemy oszukać czasu – lepiej się z nim zaprzyjaźnić i zaprząc go do tworzenia ciekawych, zmieniających się przestrzeni.

Instagram

Ogrodnik szuka rolnika [OOP 014]

Ziemia w ogrodzie odpowiada za wszystko, co dzieje się na jej powierzchni.

Najwięcej życia (grzybów, bakterii, nicieni, pierwotniaków itd) znajduje się na głębokości do 20 cm i tam też korzeni się większość roślin. Tam dociera najwięcej powietrza, więc zachodzą tlenowe procesy rozkładu oraz oddychanie korzeniowe. Jest tam najwięcej próchnicy i różnorodnych związków organicznych.

Nie mniej ważna jest kolejna warstwa – podglebie, na głębokości do 40 cm. Tam spływają lub gromadzą się cięższe minerały i może magazynować się sporo wody. Ale to nadal nie wszystko. Pod tą warstwą znajduje się skała macierzysta. Co niekoniecznie musi oznaczać litą skałę – u nas jest to glina. Z niej powstała i powstaje gleba powyżej.

W naszym ogrodzie będziemy uprawiać rośliny zielne, krzewy a przede wszystkim drzewa. Te najpłycej korzeniące się schodzą do głębokości 1-2 m. Te o głębokim systemie korzeniowym chciałyby na naszej glebie zejść zapewne do 3-4 m.

A mniej więcej na wysokości podglebia (ok 30 cm) mamy podeszwę płużną, warstwę zagęszczoną w wyniku lat uprawy. Jest tak zbita, że zarówno pług wykonujący orkę jak i agregat z broną talerzową ślizgały się po niej i nie były w stanie wejść niżej. Utrudnia penetrację wodzie i korzeniom w głąb.

Najlepszym sposobem żeby ją rozbić jest głęboszowanie, czyli uprawa polegająca na głębokim nacięciu i skruszeniu podeszwy. Jest to o tyle fajne, że nie odwraca gleby, a więc nie powoduje utraty cennej próchnicy przez utlenienie.

Szukamy rolnika.

Instagram

Sprzątanie śmieci [OOP 013]

Regularne sprzątanie działek w mieście to standard ale to co się dzieje przy samej ulicy przechodzi pojęcie.

Sporo śmieci nawiewa wiatr ale większość ludzie po prostu wyrzucają świadomie i specjalnie. Przywożą nocą całe worki śmieci zmieszanych i zostawiają w lasku, na bezczela, za latarnią. Opony, sprzęt AGD – największa była lodówka, przyczepka zgniłych dyni.. mieszkańcy z okolicy wciąż nas czymś zaskakują.

Cześć większych odpadów – szczególnie gruzów oraz starych i gabarytowych śmieci motoryzacyjnych, zakopujemy i aranżujemy w chaszczach żeby zarosły. Antropocean jest rzeczywistością codzienną i wszechobecną, trochę musimy już z tym żyć, rośliny i ogrody też.

Pozbycie się tych śmieci też nie jest takie oczywiste – ponieważ nie mamy tutaj budynku, nie mamy też umowy ze śmieciarnią. Musimy je więc zabierać i upychać prywatnie po swoich śmietnikach albo wywieźć jako osoba prawna odpłatnie.

Postawiliśmy już trzecią tablicę ostrzegawczą, teraz na słupie z kamerami. Zobaczymy, może sytuacja się poprawi.

Instagram

W ogrodzie zamieszkał bóbr [OOP 012]

Tamy na rowie nie robią się same i to nie jest piżmak.

Nikt inny nie zjada drzew, zostawiając wokół trociny – to musi być bóbr.

I co to oznacza?
Dobre pytanie – w naszej sytuacji.

Bobry co do zasady są super i jeśli moglibyśmy mieć rozlewisko na części ogrodu bardzo by nas to ucieszyło.

Powstałby ekoton atrakcyjny dla wielu różnorodnych gatunków roślin i zwierząt, które moglibyśmy obserwować i cieszyć się ich obecnością. Poprawiłoby to ogólne warunki wodne, zwiększyło zapas z którego możemy korzystać do podlewania i w ogóle lokalny mikroklimat.

Taki scenariusz się jednak zapewne nie wydarzy, ponieważ bóbr wykonuje spiętrzenie wody na rowie melioracyjnym. Przede wszystkim ten rów jest regularnie czyszczony przez jakieś miejskie służby. Jest budowlą hydrotechniczną, która ma pełnić swoją rolę – osuszać okoliczne pola oraz działki, na których ludzie mają nisko zbudowane domy. Podczas ulew sąsiadom zalewa tu piwnice, wiec bobrze rozlewisko pewnie też będzie im nie na rękę.

Poza tym rów latem wysycha do zera, więc nie zapewni bobrom stabilnych warunków cały czas (chyba, że dzięki ich pracy przestałby wysychać).

Obawiam się, że powstanie teraz seria ekstremalnych katastrof –
1. podtopień, które sprawią, że obecne drzewa w lasku uduszą się i wypadną, na zmianę z
2. totalnym osuszeniem, które nie pozwoli zadomowić się tu ani bobrom, ani innym gatunkom wodnym.

No zobaczymy, jak to się dalej rozwinie.

Świetną robotę merytoryczną robi w tym obszarze stowarzyszenie „Nasz Bóbr” – dziękujemy za know how oraz @daniel_petryczkiewicz za szybkie wskazówki.

Instagram

2024

Zasłony z cisa z nasion [OOP 011]

Każda roślina wyrasta z nasiona. *

I nasiona są dużo tańsze od sadzonek. Połączenie tych dwóch faktów skłoniło nas do wyboru nieoczywistej metody wykonania zimozielonych zarośli osłonowych.

Do zarośnięcia mamy ponad 700 m2. Gdyby chcieć obsadzić to najmniejszymi sadzonkami budżet wyniósłby między 5 a 12 000 zł. Nasiona kosztowały mniej niż 100 zł.

Oczywiście trzeba poczekać aż wyrosną. Ale z cierpliwością nie ma u nas problemu. Część z nich też nie wyrośnie, ale temuż posadziliśmy je dość gęsto.

Istotnym argumentem za nasionami są też warunki w jakich przyjdzie im rosnąć. W większości to zbudowane z gruzów pomieszanych z ziemią pagórki, w których kopanie byłoby uciążliwe.

Pagórki przez zawartość betonu są też dobrze zdrenowane, sadzonki przyzwyczajone w szkółce do regularnego podlewania byłyby nieprzygotowane na taką sytuację. Co innego nasiono, które od najmłodszych lat będzie musiało sobie poradzić i dostosuję się dokładnie do tego miejsca, w którym zostało posadzone.

Zobaczymy co z tego będzie. Za parę lat też się dowiesz.

* no dobrze, glony nie mają nasion…

Instagram

Nawrót powodzi – czy to piżmak? [OOP 010]

Zalewowa przygoda rozwija się niepokojąco.

Pod wodą zniknęła już spora część lasku, która do tej pory zawsze była sucha. Zalewa też sąsiadów we wsi w górę rowu, podchodzi im pod piwnice. Niedobrze. W końcu miał to być rów odwadniający, a nie nawadniający.

Co to będzie dalej?

W okolicy już nie raz widziano piżmaki, chociaż nie na naszym rowie. Ja też mam z nimi pewne doświadczenia. Potrafią tworzyć liczne kolonie.

Zastanawiamy się i dyskutujemy – jak to pogodzić, ludzkie priorytety i ich istnienie w naszym ogrodzie. Jeśli poziom wody będzie tak wysoki, zgniją i przewrócą się drzewa. Możemy na to przestać i cieszyć się z ogrodu bagiennego.

Z drugiej strony raczej nie może być tak wysoki, bo to istotny rów melioracyjny i nie może być zatkany. Nie jesteśmy jedyną stroną w tej sytuacji a czop zatykający tworzy się pod wiaduktem, nie na naszej działce.

Szukamy najlepszej drogi dla natury i cywilizacji. Jeśli ustalimy dobrą praktykę w takiej sytuacji, będziemy mogli się nią podzielić.

Instagram

Eskalacja powodzi w ogrodzie [OOP 009]

Zakładanie ogrodów to z pewnością nie jest nudne zajęcie.

Dziś spotkały nas nowe niespodzianki i odkryliśmy nowe fakty.

Zbliżamy się do rozwiązania zagadki powodzi w okresie bez opadów deszczu. Chyba jakiś zwierz zaczopował rów przydrożny i przez to zaczęło nam konkretnie zalewać cały lasek.

Co to będzie? Przez trzy lata nie było takiej sytuacji, a sąsiad co tu mieszka od 50 ciu w ogóle nie pamięta, żeby kiedykolwiek była.

Jak sobie z tym poradzić? Czy ten czop powstał sam z siebie – niefortunnie zablokowana gałąź zaszła liśćmi i mułem? Czy ktoś go celowo zbudował?

Nie ma innej drogi jak cierpliwa obserwacja sytuacji żeby dowiedzieć się więcej. Im więcej danych, tym lepsze rozwiązania dla problemu będziemy mogli wymyślić.

Lepsze dla każdej ze stron – człowieka i innych istot żywych, działając w duchu zgodnego symbiocenu.

Długa, zawiła i zaskakująca jest droga do dobrego ogrodu – mądrze urządzonego, wygodnego dla wszystkich i przez to pięknego.

Instagram

Powódź w ogrodzie [OOP 008]

Co zrobić z kawałkiem ziemi w ogrodzie, który jest cyklicznie zalewany?

Wielu idzie na walkę z Naturą, jednak to nie leży w mojej naturze. Zamiast tego wolę i proponuję taki stan pokochać i spróbować się w nim odnaleźć.

Bagniska i mokradła to ostoje różnorodnego życia. Można tam uprawiać wiele roślin, które nie poradzą sobie nigdzie indziej.

Najpierw trzeba dobrze poznać sytuację. Zaobserwować ją przynajmniej przez 12 miesięcy, aby zrozumieć jej zmienność sezonową.

Nasz rów w upalne lata wysycha do zera. Podczas ulew zdarzało się już, że wylewał mocno. Potrzebujemy znać regularny i maksymalny zasięg tego zalewu. Na tej podstawie będziemy mogli myśleć o doborze gatunkowym – co tam posadzić.

Aby rośliny dobierać do panujących lokalnie warunków, zamiast – na podstawie sympatii do roślin zmieniać warunki tak, aby chciały u nas rosnąć.

Taki wzorzec – pełnego szacunku dla przyrody i umiaru gospodarowania terenem – promujemy w OOP i polecamy ci w twojej codziennej praktyce zawodowej.

Instagram

Dzikie osłony od zwierząt i hałasu [OOP 007]

Co zrobić, kiedy nie możesz lub nie chcesz stawiać typowego płotu albo innego szczelnego ogrodzenia wokół ogrodu?

Największym szkodnikiem, przed którym potrzebujesz się zabezpieczyć, będą duże ssaki. Na czele z najbardziej ciekawskim, hałaśliwym i destrukcyjnym przedstawicielem Primates – małp naczelnych, czyli człowiekiem.

Kolejnym powodem, dla którego warto zaaranżować jakąś osłonę, jest szkodliwy wpływ wiatru, który wyrywa, łamie, wychładza i wysusza rośliny w ogrodzie.

Oba te czynniki, przed którymi warto się chronić działają przez cały rok, może nawet najintensywniej w okresie, kiedy rośliny liściaste pozbawione są liści.

Dlatego potrzebujesz tak kombinować, żeby osiągnąć maksymalną szczelność i gęstość. Rośliny zimozielone są najbardziej logicznym wyborem.

Zobaczymy czy zdążą wyrosnąć, zanim zjedzą je, zadeptają lub pokradną jacyś ssaczy barbarzyńcy. I czy w tym czasie nasze patyczaste zasieki zniechęcą niszczycieli od penetrowania ogrodu. Ciekawe. Eksperyment.

Instagram

Eksperyment z piaskowymi pagórkami [OOP 006]

Nie jest tajemnicą, że rośliny w trudnych warunkach rosną silniejsze.

A razem ze zmianą klimatu wygląda na to, że kluczowy trud z jakim rośliny będą musiały się mierzyć w przyszłości, będzie polegał na wysokich temperaturach i braku wody.

Piasek bardzo się rozgrzewa, akumuluje ciepło. Jest też bardzo przepuszczalny – woda przechodzi przez niego jak gąbka spływając w dolne warstwy. Rośliny rosnące na piasku tworzą rozbudowane systemy korzeniowe, przystosowane do niedoborów wody i wychwytywania jej najmniejszych ilości. Muszą też radzić sobie z niedoborem składników pokarmowych.

Młode siewki chwastów też trudniej rozwijają się na piasku i łatwiej je wyrwać. Ale tylko młode – skuteczne plewienie np. rozrośniętych w piasku jeżyn czy perzu nie należy do łatwych zadań. Z drugiej strony plewienie jeżyn i perzu nigdy nie jest łatwe…

Sprawdzimy i udokumentujemy – jak różne rośliny radzą sobie w takich warunkach? Czy gatunki, które preferują inne podłoże, potrafią dostosować się do wzrostu w piasku? Jakie korzyści i problemy przynosi grube ściółkowanie piaskiem?

Instagram

Poznanie działki przed projektowaniem [OOP 005]

Uszanuj i wykorzystaj. Rozgaszczaj się z umiarem.

Takie zasady warto uświęcić, zanim zaczniesz planować cokolwiek, na jakimkolwiek kawałku ziemi.

To nie jest wielka sztuka wpaść na działkę z buldożerem, skasować to co było, wysterylizować i narysować coś zupełnie nowego, bazując na swojej czystej kreatywności.

Takie działanie to raczej rzeź i czysta emanacja ego. A często właśnie tak zakłada się ogrody. Czy twoje ego jest tak wyjątkowe i boskie, że w jego imię gotów jesteś zamordować wszelkie życie na swojej ziemi? Wyrwać i wykosić wszystkie rośliny, rozerwać i utlenić mikroby glebowe?

Trudniej będzie Ci tak postąpić, jeśli przyłożysz się do etapu przygotowawczego. Do spokojnego i metodycznego, rozłożonego w czasie procesu poznawania działki zanim cokolwiek narysujesz. Zbieraj cierpliwie i z uwagą informacje o tym co jest, bo kiedy już je zbierzesz, trudniej ci je będzie zignorować.

Już sam fakt posiadania szczegółowej wiedzy na temat życia i warunków panujących na działce sprawi, że podczas składania koncepcji zaczniesz ją wykorzystywać. Razem z wiedzą na temat inwestora, jego życzeń i preferencji – te wszystkie dane będą jak puzzle wielkiej układanki.

Twoim zadaniem jest ułożyć ją najpiękniej jak potrafisz, bez pomijania żadnego elementu.

Instagram

Stosy z patyków w dzikim ogrodzie [OOP 004]

Każda materia organiczna w ogrodzie jest cennym surowcem, z którego można stworzyć coś wartościowego.

Gałęzie powstałe z wycinki można złożyć w wolno murszejące stosy, będące ostoją różnorodnego życia. Można stworzyć z nich tymczasowe bariery o różnym przeznaczeniu.

Można też rozrzucać je wprost w dzikich zagajnikach – spróchnieją i rozsypią się znacznie szybciej. Opcjonalnie rębakiem zmielić je na zrębki do ściółkowania – będziesz zaskoczony jak bardzo wtedy zmniejszą swoją objętość.

Instagram

Słoneczna rabata w nowym ogrodzie [OOP 003]

Im szybciej po wysadzeniu rośliny zostaną posadzone od razu w ich docelowe miejsce, tym dla nich lepiej, oczywiście.

Na dużą część traw, głównie rozłożystych rozplenic, czekał już przygotowany fragment ok 50 m2. Będziemy na nim testować minimalnie obsługową rabatę z kilku drzew i krzewów oraz pełne zadarnienia ze średnio wysokich bylin.

Rozplenica jest niesamowitą rośliną, bardzo żywotną. W ciągu 3 lat z 10 sadzonek uzyskaliśmy kilkadziesiąt, po corocznych podziałach i licznych przemeblowaniach w starym ogrodzie. Mnóstwo rozdaliśmy znajomym a i tak wsadziliśmy teraz jakiejś 40 sztuk. U nas się nie siała, chociaż nasion produkuje dużo.

Za to na pewno będzie się siała werbena, krwiściąg i dziewanna.

Grunt pod rabatę nie został w żaden sposób uprawiony, po posadzeniu będzie delikatnie ściółkowany. Wszystkie opadłe liście, wyrwane chwasty i przycięte gałęzie będą pozostawiane na miejscu. Nie jest planowane żadne sztuczne nawodnienie – rośliny po przyjęciu się mają sobie radzić same.

Reszta roślin z przeprowadzki musi poczekać na projekt. Na razie rozważamy jeszcze wiele różnych wariantów, bez pośpiechu.

Instagram

Przeprowadzka ogrodu z JP2 [OOP 002]

Ogród wydaje się być czymś niezmiennie trwałym – w końcu jest przyrośnięty do ziemi. Ale to iluzja – jedyną pewnością na świecie jest zmienność.

Kiedy właściciele wynajmowanej od nas nieruchomości zadawali pytanie „co stąd zabieracie?”, potem byli zdumieni odpowiedzią, że „wszystko”.

Ale jak mielibyśmy nie pozabierać naszych ukochanych przyjaciół, których uprawiamy, opiekujemy się nimi, obserwujemy – żyjemy razem od wielu lat? Niektórzy towarzyszą nam od ponad dekady, przeprowadzaliśmy się już dwa razy.

Życie rośliny zawarte jest w jej pniu i/lub korzeniu. Trzeba zachować to co najgrubsze a pozbyć się drobnicy, roślina zasadniczo dobrze regeneruje. Przy przeprowadzce trzeba uważać by jej zanadto nie poranić, bo przez uszkodzenia mogą dostać się grzyby i szkodniki. Ale równe i czyste cięcia sekatorem są z powodzeniem zasklepiane, więc też nie trzeba się tego bać.

Ultra ważny jest termin. Jesień nadaje się do tego znakomicie. Są niższe temperatury, słońce mniej grzeje, parowanie jest mniejsze – roślina nie wysycha zbyt szybko. Najlepiej poczekać, aż rośliny liściaste zrzucą liście, zanim je przytniesz i wykopiesz.

Instagram

Zakładamy ogród OOP [OOP 001]

Udało nam się zakończyć procesy decyzyjne oraz formalne i ostatecznie ten piękny kawałek ziemi stanie się ogrodem pokazowym Organizacji Ogrodów Polskich.

Wspaniale, że teraz będziemy mieć do dyspozycji tyle przestrzeni. Nasze dwa poprzednie ogrody, które założyliśmy i prowadziliśmy w ciągu ostatniej dekady, mieściły się na powierzchni ponad 10x mniejszej. Fundacja jest także zabezpieczona – ten teren pozostanie w jej posiadaniu już Na Zawsze, w przeciwieństwie do poprzednich działek, które wynajmowaliśmy.

Ziemię i warunki lokalne obserwujemy już od ok dwóch lat, uczymy się jej i powoli powstaje koncepcja zagospodarowania. Nigdzie nam się nie spieszy. A chcemy przetestować i pokazać wiele wartych uwagi rozwiązań, wskazać kierunek i stworzyć wzorzec w aranżacji ogrodów prywatnych w naszym klimacie.

Instagram

Dziki ogród na 3a w środku miasta

Film ani zdjęcia tego nie chwytają. To jest ogród, którego nie da się uwiecznić. Teraz, kiedy wszystkie struktury znikły, nie ma elementów wyróżniających się i wszystko razem zlewa się w jedną, zieloną masę.

Bo pojedyncza roślina na tle struktur geometrycznych zawsze zjawi się jako wyraźna rzeźba, jak to wskazywał mistrz Strzemiński. Ale masa roślin to jak las rzeźb – nic nie widać.

Tylko kształty, faktura i połysk liści pozwalają się rozróżnić kolejnym bryłom i piętrom roślinności – ale takich niuansów nie uchwyci aparat za dobrze.

Można było też kontrastować kolorem – ale wtedy by mi się nie podobało. Pod McDonaldem czy pod Tesco kontrastujemy kolorami – tam zieleniec ma krzyczeć, wyróżnić się.

Zamysłem tego ogrodu była błogość – dla człowieka i zwierząt. A ona odbywa się w środku, jest dyskretna – ale odczuwalna.

Instagram

Pożegnanie z ogrodem na JP2 cd.

Ogród to dla mnie przede wszystkim rośliny. Tzn. – różne mogą być przestrzenie zewnętrzne, ale jeśli mam nazwać je ogrodami, to muszą służyć do uprawy roślin. Jeśli to ja zajmuję się aranżacją, to właśnie temu celowi je podporządkowuję.

To jest jasne, że człowiekowi ma być tam dobrze – też. Tak jak garaż służy do przechowywania i naprawy samochodów. Człowiek też musi się tam zmieścić i wygodnie operować, przestrzeń ma być ergonomiczna. Ale główny cel istnienia garażu jest jasny i nadrzędny. Tak samo jest z ogrodem.

Często tak zagracamy ogrody pomysłami na funkcje i efektami w obszarze designu, że roślinność schodzi na drugi plan. Staje się rzeźbą albo muzealnym eksponatem. Nie mówię, że to źle – na przykład ogrody konceptualne to ciekawa forma artystyczna czy filozoficzna… ale ja akurat takich nie zakładam.

Zwykle tworząc ogród najpierw budujemy małą architekturę, a dopiero potem obsadzamy wszystko roślinami. A jakby to wyglądało w odwrotnej kolejności? Czy ta mała architektura naprawdę jest potrzebna? Czy ogród z samych roślin się wybroni?

Wyjątkowe jest doświadczenie ogałacania przestrzeni z tych wszystkich struktur służących człowiekowi. Zdejmowanie funkcjonalnych nakładek, aby pozostawić samą warstwę roślinną. W naszym ogrodzie pokazowym właśnie się to wydarza. Skasowaliśmy już zadaszenia, część nawierzchni, murki, oświetlenie.. zostały prawie same rośliny.

Przeprowadzka zieleni za miesiąc – dwa.

Instagram

Pożegnanie z ogrodem na JP2

Wszystko co dobre ma swój koniec. Etap ogrodu na Jana Pawła II w Krakowie właśnie mija.

Tymczasowość jest wpisana w ogrodnictwo, ale w moim życiu nomada to już szczególnie. Pięć lat na Konopnickiej, trzy lata na Bieżanowskiej, rok na Zbrojarzy, trzy lata tutaj.. zaczynam być naprawdę dobry w szybkim wyrastaniu i urządzaniu żywej przestrzeni, żeby zaraz ją spakować i przenieść się gdzie indziej.

Co można zrobić na wynajętej na chwilę ziemi? W co warto inwestować swój czas i pieniądze? Jak obcować z nieruchomymi elementami których nie wolno ci zmieniać? Zwłaszcza gdy masz zachłanną i bezkompromisową naturę, która najchętniej zaplanowałaby każdy centymetr kwadratowy widoku z każdego miejsca w ogrodzie…

Instagram