Kompozycja i filozofia projektowania
Rolki z instagrama, shortsy YT i tik-toki
Prezentujemy najlepsze praktyki i porady dla projektantów oraz osób zakładających ogrody prywatne w Polsce.
Sprawdź spis treści wszystkich materiałów video podzielonych tematycznie.
Mini rondo na podjeździe
Warto wykorzystać każdą sposobność, żeby wprowadzić nieco zieleni w miejsca typowo jej pozbawione.
Potężna powierzchnia świata – terenów publicznych i działek naszych klientów jest wyasfaltowana, wybetonowana czy wybrukowana i tym samym martwa. Odcięta od wody i powietrza oraz pokryta mocno nagrzewającymi się materiałami, co skutecznie sterylizuje te obszary ze wszelkiego życia.
Rondo na podjeździe to instytucja z dawnych czasów, kiedy pojazdy nie posiadały jeszcze biegu wstecznego… ale jest cennym zabiegiem funkcjonalnym, służącym wygodzie komunikacji. Nawet na takiej małej przestrzeni jak na filmie, porządkuje ruch i wyraźnie sugeruje podział stref – dróg prowadzących w różnych kierunkach.
Zauważ, że donica stała centrum swoistego mikro zieleńca, który rozlewa się też na samą kostkę. To piękne, że właściciele, którzy ewidentnie dbają o czystość i elegancję roślin na posesji, zostawili te drobne chwaściki wyrastające ze szczelin bruku, może nawet sami coś tam posadzili.
Donica rzuca odrobinę cienia, jako bariera zatrzymuje trochę wody – i już mamy mikro siedlisko, w którym mogą odnaleźć się jakieś wytrzymałe gatunki pionierskie.
Przy okazji wszystko wykonano ze szlachetnych materiałów, nic się ze sobą nie kłóci a sam kamień ładnie się starzeje.
Minimalistyczna strefa wejściowa
Strefa wejścia to wizytówka domu, która musi łączyć wygodę komunikacji z miękkim zaproszeniem do środka.
Aranżując wejście do domu unikaj efektu „autostrady do drzwi”. Feng shui ma tu rację: długa, prosta ścieżka celująca prosto w wejście (tzw. „zatruta strzała”) sprawia, że energia i wzrok uciekają zbyt szybko, co w praktyce przekłada się na brak intymności i wrażenie chłodu.
Zamiast linii prostej lepiej stosować delikatne przełamania, zakola lub przesunięcie osi ścieżki względem drzwi, co naturalnie spowalnia krok i pozwala użytkownikowi odczuć łagodzący napięcia klimat ogrodu, zanim dotknie klamki. Jeśli architekt, podobnie jak na filmie, narzucił prostą linię wejścia układem budynków, to do nas, ogrodników, należy zmiękczenie tej sytuacji.
W małych ogrodach frontowych, gdzie brakuje miejsca na łuki, możesz „złamać” prostą linię za pomocą roślinności wchodzącej na ścieżkę lub rytmicznych podziałów w nawierzchni, które optycznie skrócą dystans.
Pamiętaj o ergonomii: miejsce na odstawienie torby, szeroki podest przed drzwiami i osłona przed deszczem drastycznie zwiększają funkcjonalność. Istotna jest także czytelność układu oraz oświetlenie po zmroku: gość musi od razu wiedzieć, gdzie ma iść, bez błądzenia wzrokiem po elewacji. Dlatego nawierzchnia powinna być stabilna, szeroka (zwykle 120–150 cm dla dwóch osób) i dobrze doświetlona.
Roślinność przy wejściu powinna być reprezentacyjna, a przy tym nieagresywna – unikaj kłujących krzewów tuż przy przejściu i roślin, które gubią śliskie owoce lub mocno pylą. Dobrym zabiegiem jest stworzenie „progu mentalnego” w postaci innego materiału nawierzchni, donic z sezonowymi kwiatami czy zmiany wysokości terenu, co wyraźnie oddziela strefę publiczną od prywatnej.
Dobrze zaprojektowane wejście to takie, które celebruje moment powrotu do domu, dając poczucie bezpieczeństwa i harmonii już od momentu przekroczenia granic posesji.
Projekt i realizacja Peter Berg
Przytulny ogród naturalistyczny
Oto ogród, w którym możesz czuć się naprawdę dobrze schowanym w zieleni.
Każdy skrawek ziemi, poza delikatną komunikacją, został zagospodarowany roślinnością w stonowanej kolorystyce. Dobór gatunków to majstersztyk, ale mimo że jest bardzo harmonijny, to nie brakuje w nim kontrastów. Genialnie zjawiają się elementy geometryczne żywopłotów.
Ogród jest bardzo zadbany choć momentami wygląda na puszczony na żywioł – ale to właśnie jest cała maestria naturalizmu. Drzewa i krzewy są regularnie przycinane, aby wpuścić światło do warstw niższych. A tam znajdziesz królestwo bylin.
Doskonale wygląda ścieląca się po żwirze mullenbeckia, do złudzenia przypominając dywany z muchu. Duże pałacie malowniczo kołyszących się i pokładających traw są doskonale skontrastowane ze sztywnością pojedynczych akcentów sterczących dumnie w niebo.
Wiele wyższych roślin, które mogłyby być zbyt wybiegnięte w takich warunkach, ma zwiększoną sztywność, dzięki wprawnej ręce właścicielki i zapalonej ogrodniczki. Są przycinane późnym majem eksperymentalnymi wersjami techniki Chelsea Chop.
Projekt i realizacja Peter Berg
Miękkie krzywe w krajobrazie
Wybór między linią organiczną a geometrią to fundamentalna decyzja o tym, jak użytkownik ma się poruszać i co ma czuć w stworzonym przez ciebie ogrodzie.
Miękkie, długie krzywizny świetnie sprawdzają się w dużych założeniach naturalistycznych, bo naturalnie spowalniają krok, budują poczucie spokoju i pozwalają ukryć to, co jest za zakrętem. Taka linia daje oddech, łagodzi bryłę domu i pozwala płynnie wpisać elementy np. wodne w rzeźbę terenu, tworząc wrażenie, że ogród był tu od zawsze.
Pułapką byłoby wymuszanie „esów-floresów” na małej powierzchni: ścieżka staje się niefunkcjonalna a użytkownik zaczyna ją skracać, powstaje dziwna i nienaturalna w swojej skali krzywizna (jak „polska falka” piętnowana przez Januszczyka). Pojawiają się problemy z docinaniem materiałów czy koszeniem trawnika przy falujących obrzeżach.
Geometria, proste linie i ostre kąty to z kolei język architektury, który porządkuje przestrzeń, nadaje jej nowoczesny sznyt i ułatwia komunikację, zwłaszcza blisko elewacji. Plusy to czystość formy, łatwiejsze wykonawstwo i mniejsze odpady materiałów, co w budżecie inwestora zawsze ma znaczenie. Nierzadko jednak przez dominację form prostokreślnych projekt staje się zbyt sztywny i zimny – wtedy musisz nadrabiać to bujną, wylewającą się roślinnością, żeby ogród nie przypominał np. parkingu przed fabryką.
Zwykle najlepiej działa zasada gradacji: trzymaj geometrię przy samym domu, gdzie linie budynku narzucają rygor, a im dalej w głąb działki, tym bardziej pozwalaj liniom płynąć i gubić się w zieleni. Pilnuj tylko, żeby każda krzywizna miała swój powód – jezioro, drzewo, wzniesienie czy głaz – bo linia prowadzona krzywikiem (czy cad-owskim splinem) bez uzasadnienia w terenie będzie wyglądać sztucznie i pretensjonalnie.
Zbiornik wodny na filmie oraz otaczające go modelowanie terenu są sztuczne i zaprojektowane, ale kluczowa tu jest jego nadrzędność i dyktat dla form w okolicy.
Porzuć pompatyczny formalizm
Oto ja, człowiek i władca rzeczywistości, a to są moje porządki: kwadraty, prostokąty, rządki i linie, a nade wszystko boska, osiowa symetria – taki przekaz bije z tego ogrodu.
Ale najlepiej regenerujesz się w otoczeniu, które ma w sobie miękkość i odrobinę nieprzewidywalności. Natura z definicji jest nieregularna, pełna asymetrii, drobnych odchyleń, zaskoczeń. Formalny ogród próbuje ją cały czas prostować: linijką, sekatorem, poziomicą.
W efekcie powstaje przestrzeń, która bardziej przypomina dekorację do oglądania niż środowisko do oddychania. Odpoczynek w takim ogrodzie jest podszyty napięciem: wszystko jest tak dopięte, że zaraz zaczynasz się pilnować, zamiast się rozluźnić.
Geometria jest potrzebna w architekturze, ale gdy przenosi się ją zbyt dosłownie do ogrodu, zaczyna pracować przeciwko tobie. Proste linie, ostre kąty, idealne symetrie narzucają porządek, który trzeba ciągle utrzymywać. Każde odstępstwo, każdy „błąd” natury jest widoczny jak plama na białej koszuli.
Podczas gdy rośliny rosną nierówno, przesuwają się w czasie, reagują na warunki, to przyjęty w projekcie formalizm domaga się nieustannej korekty. To powoduje, że właściciel nie tyle korzysta z ogrodu, co cały czas ma z nim robotę.
I aspekt psychiczny – w świecie pełnym ekranów, prostych interfejsów, ostrych krawędzi i przeciążenia bodźcami, ogród powinien być kontrą, a nie kolejną odsłoną tego samego porządku. Formalny układ, który na wizualizacji wygląda spektakularnie, w realnym życiu potrafi być chłodny, nieprzyjazny, mało gościnny.
Formalizm jest passe. Geometria nie jest zła sama w sobie, ale jako dominujący język ogrodu nie służy człowiekowi, który szuka ukojenia, kontaktu z naturą, poczucia bycia w czymś żywym, a nie wystylizowanym.
Ogrody, w których naprawdę dobrze się odpoczywa, mają mocny szkielet, ale miękką skórę – struktury nie może zabraknąć, ale na pierwszym planie jest swoboda, dzikość i przestrzeń na oddech.
Doskonal swoje mistrzostwo
Wyleć ze swojego ciasnego myślenia, z lęków, powinności i nachalnych cudzych opinii, które nie pozwalają ci być sobą.
To nie świat cię blokuje, tylko historie, które sam sobie opowiadasz: że „tak się nie robi”, „tak nie wypada”, „klient tego nie kupi”. Dopóki będziesz projektować pod popularne i mierne oczekiwania, zawsze będziesz pół kroku za tym, kim naprawdę możesz być.
Masz prawo szukać własnego języka i wizji Doskonałego ogrodu. Masz prawo odmawiać zleceń, które są sprzeczne z twoją wizją. Masz prawo eksperymentować, popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski. To jest jedyna droga do tego, żeby przestać być „kolejnym projektantem” i zacząć być Kimś – Sobą. Tobą.
Dostrzeż swoje najmocniejsze strony. Rozwiń skrzydła. Wykorzystaj maksymalnie swój potencjał.
Bądź najlepszym projektantem ogrodów, jakim możesz być – nie w oczach innych, tylko w zgodzie ze sobą i z tym, co naprawdę uważasz za dobre, piękne i mądre.
Za małe kontrasty między liśćmi
Kontrast między liśćmi jest jednym z kluczowych elementów kompozycyjnych, o które potrzebujesz zadbać, żeby ogród nie zamienił się w zieloną plamę bez charakteru.
Jeśli obok siebie ustawisz rośliny o podobnym kolorze i kształcie liści, zaczną się zlewać. Z daleka widzisz jedną masę, bez rytmu i bez punktów zaczepienia dla oka. W praktyce oznacza to, że nawet dobrze dobrane (do warunków tj. do gleby, światła, itp.) gatunki mogą na rabacie wyglądać nijako, jeśli nie zadbasz o wizualne różnice między nimi.
Warto świadomie mieszać formy: drobne liście z dużymi, gładkie z pofalowanymi, delikatne z masywnymi. To sprawia, że poszczególne rośliny „odklejają się” od siebie i zaczynają grać w zespole, a nie w jednej, płaskiej warstwie.
Kolor liści to równie ważny wymiar. Zielenie mają ogromną skalę odcieni – od chłodnych, miętowych, jadeitowych czy szmaragdowych tonów, przez czystą zieleń, po ciepłe, limonkowe, oliwkowe czy w stronę skórki awokado. Do tego część ma liście błyszczące, jak barwinek czy bergenia a część matowe, jak fiołek czy rodgersja, i tu także masz szerokie pole do manewru. Zestawiając je świadomie, możesz modelować głębię i temperaturę przestrzeni.
Chłodniejsze zielenie i szarości cofają się optycznie w głąb, cieple odcienie i wpadające w żółcie przyciągają do przodu. W efekcie możesz budować warstwy i iluzję większej przestrzeni tylko tym, jak ustawisz i połączysz kolory liści. Polecamy ci przy tym pozostać w odcieniach zieleni – liście purpurowe, srebrzyste, żółte czy pstre są zbyt narzucające się, za bardzo zwracają uwagę i powodują, że użytkownik nie widzi nic poza nimi.
Dobrą praktyką jest myślenie o rabacie nie jak o zbiorze pięknych gatunków, ale jak o układzie kontrastów. Zanim zaakceptujesz zestaw, sprawdź, czy każda roślina wnosi coś innego: kształt liścia, fakturę i połysk, inny odcień zieleni. Jeśli dwie obok siebie są zbyt podobne, jedna z nich zwykle jest zbędna w tym miejscu.
Taki sposób patrzenia pomoże ci projektować ogrody, które są czytelne z daleka, interesujące z bliska i nie rozpływają się wizualnie po kilku sezonach, gdy zieleń nabierze masy.
Podział ogrodu drzewem na środku
Panuje przekonanie, że taki zabieg jak posadzenie drzewa na środku optycznie zmniejszy przestrzeń, zagraci ją i sprawi, że ogród będzie wydawał się ciasny.
Polecamy ci rozproszyć te obawy, bo jest dokładnie odwrotnie. Odpowiednio dobrane i posadzone drzewo w centrum nie tylko nie pomniejszy, ale wręcz optycznie powiększy przestrzeń, wzbogaci i uporządkuje mały ogród.
Sadząc drzewo na środku, zyskujesz naturalny punkt centralny, który przyciąga wzrok i nadaje ogrodowi głębi. Dzielisz w ten sposób przestrzeń na mniejsze, bardziej intymne strefy, które stają się funkcjonalne i ciekawe. Zamiast jednej, otwartej i często nudnej płaszczyzny, tworzysz sekwencję odkryć.
Możesz mieć strefę wypoczynkową z jednej strony, mały warzywnik z drugiej, a ścieżkę prowadzącą wokół drzewa, która zaprasza do eksploracji. To sprawia, że ogród wydaje się większy i bardziej zróżnicowany, niż jest w rzeczywistości.
Drzewo w centrum to także doskonały sposób na wprowadzenie pionowego wymiaru do projektu. Korona drzewa zapewnia cień, tworzy mikroklimat i jest schronieniem np. dla ptaków, co zwiększa bioróżnorodność. Pod koroną drzewa powstaje unikalne mikrosiedlisko o warunkach innych niż w pozostałych miejscach, co daje ci możliwość uprawy innych gatunków np. bylin okrywowych i znów dom dla innego rodzaju życia.
W małym ogrodzie, gdzie każdy metr kwadratowy jest na wagę złota, drzewo oferuje wiele korzyści jednocześnie – estetycznych, funkcjonalnych i ekologicznych. Nie musisz obawiać się, że zabierze cenne miejsce. Wręcz przeciwnie, ono je kreuje, dodając warstw i perspektyw.
Kluczem do sukcesu jest oczywiście odpowiedni dobór gatunku. Warto wybierać drzewa o luźnych, ażurowych koronach, które przepuszczają światło, lub takie, które można formować, aby nie dominowały nadmiernie. Ważne jest też, aby system korzeniowy nie był zbyt ekspansywny, nie dawał agresywnych odrostów korzeniowych.
Projekt i realizacja ogrodu Peter Berg
Rajski ogród skalny na spadku
Aranżacja małej działki dla użytku 2-3 osób – Doskonała w każdym calu.
Chociaż teren jest bardzo wąski, autor zapewnił pełną prywatność od gęstego sąsiedztwa. Wykorzystał dużo drzew, strzelistych i kompaktowych form, które strategicznie rozmieścił tak, aby zasłaniały okna na piętrach. Są one też regularnie przycinane.
Dobór roślinności to perfekcyjne kompozycje naturalistyczne. Ogród wygląda, jakby wyrósł sam, jakby znaleziona gdzieś rajska oaza Natury, ale nie daj się zwieść – jest to przestrzeń wyreżyserowana w najdrobniejszych detalach i utrzymana z sercem oraz wysoką uwagą na detal.
Działka ma kilka metrów spadku, ale zupełnie tego nie czuć, ponieważ została bardzo zgrabnie podzielona na tarasy. Przejścia między nimi i atmosfera oraz trójwymiarowa struktura całości budowana jest przez kompozycje z wielkich głazów. Gigantyczne stopnie tworzące ścieżki łączą się płynnie z murkami oporowymi budującymi zagłębienia.
Strefy funkcjonalne są wyraźnie zarysowane, wyznaczone kamiennymi placami, odmienną nawierzchnią i zidentyfikowane dobrze dobranymi, wygodnymi meblami. Wszystko jest skoncentrowane na użytkowniku i jego komforcie korzystania z ogrodu.
Projekt i realizacja Peter Berg
Krótkie ścianki z żywopłotów
Wprowadzanie w ogrodzie podziałów przestrzeni za pomocą krótszych i dłuższych ścianek różnego rodzaju to cenny i efektowny, a równocześnie stosunkowo rzadko stosowany zabieg estetyczny i funkcjonalny.
Krótki żywopłot za ławką, rząd traw za rabatą, niski murek za donicami – zauważ, że od razu wszystko wygląda na bardziej „zaprojektowane”. Budujesz w ten sposób tło dla roślin, rzeźb czy mebli, które zyskują kontrast i obrys.
Bariery tego typu dzielą ogród, ale go nie zmniejszają, dzięki czemu przestrzeń faktycznie wydaje się większa. Zamiast jednej „plackowatej” powierzchni uzyskujesz kilka mniejszych pokoi ogrodowych. Ogród wydaje się ciekawszy i często subiektywnie większy, bo nie widać wszystkiego od razu. Zmusza do spaceru i odkrywania go.
Krótkie odcinki żywopłotu lub murku ustawione pod kątem, przesunięte względem siebie, tworzą efekt głębi. Coś zasłaniają, coś odsłaniają – oko wędruje dalej, buduje się perspektywa.
Oczywiście zwykle takie przegrody porządkują funkcje w ogrodzie. Możesz oddzielić nimi od siebie np. część rekreacyjną, warzywnik, kącik wypoczynkowy, plac zabaw, kompost, psią strefę.
Krótkie ścianki ustawiasz tak, by kierowały wzrok na to, co chcesz podkreślić (ładny widok, drzewo, kompozycję z kamieni) i odcinały to, czego nie chcesz widzieć (garaż, śmietnik). Przechwytują widoki i prowadzą ruch, podświadomie wyznaczają użytkownikom ścieżki: „idź tu, skręć tam”.
Mały ekran zieleni może schować fragment tarasu, hamak, jacuzzi czy stolik kawowy przed wzrokiem sąsiadów. Tworzysz w ten sposób klimat i intymność, a dzięki temu że przegroda jest niepełna, użytkownik czuje się schowany, ale nie zamknięty jak w twierdzy.
Równocześnie nie muszą to być takie stałe i zobowiązujące przegrody jak żywopłoty czy mury. W tym samym celu możesz stawiać lekkie ścianki sezonowe (np. z traw, roślin jednorocznych, mobilnych donic), które same znikają lub łatwo je zmienić.
Projekt i realizacja ogrodu Peter Berg
Przytulne i proste schronienie w cieniu
Najważniejsze ogrodowe funkcje nie wymagają skomplikowanych rozwiązań, czesto znakomite rezultaty osiąga się najprostszymi metodami.
Miejsca do siedzenia i leżakowania, są w naszej opinii w ogrodzie absolutnie niezbędne. Pierwszym sposobem odkrywania ogrodu jest ruch, spacer, a drugim – zatrzymanie. Strategicznie rozmieszczone siedziska pozwalają wygodnie spędzać statyczny czas w ogrodzie, zawsze dostarczając wspaniałych doznań estetycznych.
Idealne schronienie daje poczucie bezpieczeństwa i przytulności poprzez otoczenie jakimiś dużymi, osłaniającymi obiektami. Zwykle najlepiej nadają się do tego, tak jak widzisz na filmie, duże drzewa i krzewy. Trudno jest zbudować schronienie na płaskim i otwartym terenie. Musi dostarczać wyraźne poczucie ukrycia przed wzrokiem innych. To musi być taka norka czy gniazdko, kryjówka Doskonała.
Duże drzewa nad głową a średniej wysokości byliny i krzewy jako niska barierka tworzą razem wąską szczelinę pozwalającą obserwować otoczenie. I to jest kluczowa cecha dobrego schronienia – można z niego widzieć to co na zewnątrz, samemu nie będąc widzianym. Z jednej strony rozluźnia a z drugiej strony daje poczucie kontroli nad sytuacją.
Wszystko odbywa się na płaszczyźnie psychologiczno-atawistycznej. Budujesz atmosferę i strefę poczuć. Dlatego schronienia potrzebujesz projektować mniej technicznie, a bardziej korzystając z wyobraźni uczuciowej. Zaprząc do tego machinę emocjonalną, w którą, podobnie jak każdy człowiek, jesteś domyślnie wyposażony.
Poszarpane skałami krawędzie boiska
Kiedy krawędzie geometrycznej formy nie są wyraźnie zarysowane po całej swojej długości, tylko miejscami rozmyte przez rośliny, głazy czy inne elementy, całość wygląda znacznie naturalniej i ciekawiej.
Zamiast sztywnych granic – boiska, zbiornika czy placu, lepsze jest płynne przenikanie się obiektów i łagodne przejście między wnętrzem prostokąta a otoczeniem. Dzięki temu wzrok nie zatrzymuje się na ostrych liniach, tylko płynnie przechodzi dalej, przez co przestrzeń wydaje się większa i bardziej otwarta.
Takie poszarpane krawędzie wprowadzają dynamikę i głębię – pojawiają się cienie, różne faktury, zaskakujące detale. A elementy wychodzące poza krawędź (np. wylewające się grupy roślin, kamienie, pagórki) tworzą naturalne połączenia między środkiem a zewnętrzem, przez co całość lepiej wpisuje się w otoczenie.
Cały układ estetyczny traci na oczywistości a zyskuje na lekkości i charakterze, a to wnętrze ogrodowe jest dzięki temu przyjemniejsze w odbiorze.
Zwróć uwagę, jak starannie zostały dobrane i ułożone głazy wokół boiska. Każdy z nich ma wyeksponowaną swoją najatrakcyjniejszą stronę, leży nieprzypadkowo w relacji do pozostałych i jest w istotnym stopniu zakopany w ziemi, dzięki czemu wszystkie wyglądają jakby leżały tam od tysięcy lat.
Projekt i realizacja Peter Berg
Przesłony z kamieni przed bylinami
Tworzenie wielu planów widokowych w kompozycji ogrodu ma kluczowe znaczenie dla estetyki całości i jeśli jest zręcznie wykorzystane, skutecznie wzmacnia zaciekawienie u obserwatorów.
Najczęściej plany układa się schodkowo (od najniższych do najwyższych), aby zapewnić użytkownikowi dobry kontakt wizualny z każdym szczegółem. Takie postępowanie jednak zieje nudą i pretensjonalnością. Jeśli wszystko jest widoczne jak na dłoni, to nie ma po co iść na spacer. Kompozycja za każdym razem jest oglądana w całości i po pewnym czasie zaczyna nużyć.
W przypadku pokazanym na filmie pierwszy plan, masywne głazy, w mniejszym lub większym stopniu przesłania wysokie byliny, które rosną na kolejnym planie. Byliny rosną na podwyższeniu, co sprawia że zasłaniają wnętrze ogrodu. Nie są jednak na tyle wysokie, żeby nie można było dostrzec fragmentu układów drzew i krzewów za nimi. Jest więc obietnica i zaproszenie do podróży w głąb.
Ale żeby z niego skorzystać, trzeba obejść całą rabatę z traw i bylin dookoła, przy okazji dobrze ją oglądając. Ona z kolei wspaniale się prezentuje, lekko wyniesiona i przytrzymana przez kamienny murek i własną gęstość, które przeciwdziałają pokładaniu się roślin po deszczu lub na wietrze.
Pierwsza przesłona, składająca się z dwóch wyraźnie różnych planów, jest więc dość wysoka, żeby wzbudzić zainteresowanie, zaintrygować i zachęcić do wizytacji ogrodu wewnętrznego. Zasłania go tylko tyle, ile to konieczne.
Obietnica jest tym bardziej nęcąca, że każdy szczegół tych układów został dopieszczony w najdrobniejszych szczegółach, wliczając w to niskie kompozycje z uroczych bylin między głazami a ścieżką czy samą maestrię zestawu kamiennego i łagodnego ukształtowania terenu.
Projekt i realizacja Peter Berg
Miękkie krzywe szkieletu ogrodu
Łagodne łuki zapewniają w ogrodzie przyjemny przepływ ruchu, prowadzą wzrok i kroki w sposób intuicyjny, spowalniając tempo i zachęcając do niespiesznego odkrywania przestrzeni.
Układając ogród w taki sposób, redukujesz pośpiech i napięcie podczas poruszania się po nim. Wydarza się tu swoista sekwencja odkrywania, oparta o stopniowe odsłanianie widoków, ponieważ krzywe naturalnie budują kadry i momenty pauzy. Krzywizny wydłużają optycznie ogród, ukrywając perspektywę i tworząc wrażenie większej głębi.
W feng shui unika się „strzał energii” tworzonych przez długie, proste linie. Kręte ścieżki spowalniają qi, co sprzyja harmonii i dobrostanowi. W takich układach wyeksponowane są motywy meandru (woda) i łagodnego wiatru, które symbolicznie wprowadzają spokój, płynność i ciągłość.
Ostre linie zwykle bywają odbierane jako agresywne i męczące dla wzroku a krzywe są łagodniejsze sensorycznie. Krzywe redukują „poznawczy hałas”: łatwiej je śledzić wzrokiem, co obniża obciążenie uwagi.
Ludzkie oko i mózg preferują krzywizny (efekt „curvilinearity preference”), kojarząc je z mniejszym zagrożeniem i większym komfortem. O tym mówi też Biophilic design, że formy zbliżone do natury (meandry, fale) zwiększają poczucie relaksu i przywiązania do miejsca.
Z której strony by temat nie ugryźć – organiczna krzywe zawsze dadzą lepsze efekty, niż ostre i proste kształty i linie.
Unikaj jednak przy projektowaniu ogrodu wężyków bez celu – dobrze aby krzywe coś kadrowały lub omijały. Prowadź użytkownika od funkcji do funkcji – ścieżka, placyk, taras, ognisko, rabata widokowa, etc.
Projekt i realizacja Peter Berg
Ogród jako układ placów
Podział większej przestrzeni na mniejsze areały powiększa ją, zarówno funkcjonalnie jak i wrażeniowo (nie tylko optycznie).
Gdy nie widzisz wszystkiego naraz, mózg traktuje ogród jako „ciąg miejsc”, a nie jedną plamę. To wydłuża doświadczenie i subiektywnie powiększa przestrzeń, której poznawanie przeradza się w sekwencję odkrywania (krok po kroku a nie wszystko na raz).
Skala i proporcja stają się przyjaźniejsze – mniejsze wnętrza dopasowane do ludzkiej skali są bardziej czytelne, co redukuje poczucie chaosu typowe dla „jednej, wielkiej łąki”. Efekt głębi budują zaaranżowane w tym celu horyzonty i zasłony. Półprzesłony (drzewa, żywopłoty, kratki, pergole, grupy krzewów) tworzą „drugą” i „trzecią” warstwę widoku.
Każda strefa w takim podzielonym ogrodzie może mieć swoją rolę: jadalnia na zewnątrz, kącik poranny, plac zabaw, warzywnik, zacisze na hamak. Dzięki temu ten sam metraż „pracuje” wielokrotnie.
Ogród podzielony na pokoje to także generalnie lepszy mikroklimat: podziały zatrzymują wiatr, kształtują światłocienie, dają ciepłe „zatoki” dla roślin ciepłolubnych. O ogród też łatwiej jest zadbać sekcjami, możesz zaaranżować ukryte składziki, pojawiają się krótsze trasy komunikacyjne.
W ogóle taka przestrzeń jest też kosmicznie bardziej ciekawa, niż jeden otwarty plac otoczony roślinnością tylko po brzegach, przy samym ogrodzeniu. Ile przygód kryje się w tych zakamarkach? …od razu chce się iść na spacer.
Projekt i realizacja Peter Berg
Łączenie byliny sztywnej z miękką
Tajemnicą udanych kompozycji roślinnych są zręczne kontrasty między ich różnymi cechami wizualnymi.
I najważniejsze nie są tutaj barwy – ani kolory kwiatów ani listowia, bo kontrasty w tym obszarze są często zbyt wyraziste, wulgarne i oczywiste. Elegancka kompozycja zwykle ma ulistnienie w tonacjach zieleni a ukwiecenie zharmonizowane.
Różnice muszą być zauważalne, ale nie narzucające się. Mogą obejmować kształty i połyskliwość liści, ich rozmiary i fakturę, ale także wyrazisty pokrój całych roślin – jak na filmie. Łączenie roślin o sztywnym i wyprostowanym pokroju z roślinami pokładającymi się daje świetne efekty.
Chociaż miskant ma rozłożystą kępę to jednak jako całość zachowuje swój kształt – z każdym dniem sezonu coraz bardziej wyprostowany i pnący się do słońca. W tym momencie wygląda bardziej jak wielka rozplenica, co też oczywiście jest bardzo atrakcyjne. Podobny charakter mają trzęślice (Molinia sp.) i prosa (Panicum sp.), ale nie są aż tak gęste jak miskanty, bardziej ażurowe i zwiewne.
Kłosowiec (Agastache sp.) może się czasem nie udawać przy naszych mrozach, podobnie jak gaura, ale możesz z powodzeniem znaleźć liczne alternatywy – kocimiętki (Nepeta sp.), mięty (Mentha sp.), rutewki (Thalictrum sp.) czy łyszczce (Gypsophila). Cały czas myślę o bylinach okazałych rozmiarowo.
Kluczem jest głęboka wiedza o roślinach zbudowana na własnych obserwacjach. Potrzebujesz oglądać dużo i zapisywać informacje w sobie, szukać klucza doboru tak, jak szukasz brakujących puzzli układając piękne obrazki.
Zwykle wydaje się, że wiele puzzli mogłoby pasować w jedno miejsce, ale zawsze istnieje ta jedna para, która jest dopasowana idealnie, jak klucz do zamka. Tak jak ta na przykładzie.
Rośliny człowiekowi vs Człowiek roślinom
Wielka przepaść dzieli postawy wobec Natury osadzone w mainstreamowym myśleniu od tych, ktorych uczy cię na codzień ogrodnictwo.
Przez całą historię ludzkości dominujące narracje traktowały Przyrodę jako zasób i zagrożenie. Coś do ujarzmienia, policzenia i wykorzystania. Jak przeszkodę, którą trzeba obejść albo podporządkować technologią.
Kiedy jednak dość długo obcujesz i pracujesz z roślinami i ziemią, spotykasz się z Naturą na innym poziomie. Nie jako z czymś do kontrolowania, lecz jako z żywą rzeczywistością, której dynamiki możesz się uczyć, a której praw nie jesteś w stanie zmienić.
Taka relacja ze światem przyrody przynosi głęboki spokój, poczucie bezpieczeństwa i uzdrawia twój umysł. Jak ją osiągnąć?
Potrzebna jest ci pokora, uznanie swojej małości, klęknięcie na kolano. Oddaj jej się z ufnością i troską a ona po wielokroć zatroszczy się o ciebie. Troska jest tu kluczowa – objawia się w plonie, w przywróconym spokoju wewnętrznym, w poczuciu bycia częścią czegoś starszego, większego i mądrzejszego.
To nie ty tu jesteś panem – tylko drobną cząstką w wielkiej całości. Kiedy to zrozumiesz, będziesz się mógł/mogła wreszcie głęboko odprężyć.
Lustro zewnętrzne przedłużające oś
To prosty zabieg, który równocześnie powiększa przestrzeń i umożliwia sprytne przysłonięcie wąską zasłoną.
Zamiast brzydkiego otoczenia, widzisz więcej swojego pięknego ogrodu. Lustro dodaje też światła – odbija promienie słońca i rozjaśnia ciemniejsze zakątki. I buduje bezcenny w (szczególnie tak małym) ogrodzie efekt zaskoczenia, sprawia, że ścieżka „prowadzi cię dalej”, choć w rzeczywistości to tylko odbicie.
Nie może być to zwykłe lustro, które ma warstwę odbijającą (zazwyczaj srebro lub aluminium) na tylnej stronie szklanej tafli. Ta warstwa jest chroniona tylko cienką warstwą farby. W ogrodzie wilgoć, deszcz, mróz i słońce łatwo przenikają przez farbę i atakują metalową warstwę odbijającą. Powoduje to utlenianie się metalu, co objawia się czarnymi plamami, matowieniem i odchodzeniem warstwy odbijającej. Lustro „ślepnie” i rdzewieje.
Lustro weneckie (zwane też lustrem fenickim lub lustrem jednokierunkowym) ma bardzo cienką, półprzezroczystą warstwę metalu (tlenków lub chromu – trwale napylonego podczas produkcji) naniesioną na przednią stronę szklanej tafli. Warstwa odbijająca jest znacznie bardziej odporna na czynniki zewnętrzne, ponieważ jest zaprojektowana do pracy w trudniejszych warunkach. Nie jest to też lustro oparte na naklejonej na szkło folii.
Dodatkowo:
– najlepiej użyj szkła hartowanego (po stłuczeniu rozpada się na malutkie i tępe kawałki) lub laminowanego (po rozbiciu kawałki zostają na folii, nic się nie rozsypuje), co zwiększa jego odporność.
– na duże tafle naklej czarne symbole ptaków lub raster czarnych kropek aby ptaki nie zabijały się o szybę próbując przez nią przelecieć.
Prosta długa i szybka oś spacerowa
Długie, proste ścieżki są niezbyt feng shui co do zasady, ale mają ten atut, że wzrok może podążać nimi do samego końca.
W feng shui takie pędzące alejki są uważane za niekorzystne, bo prowadzą tzw. „sha chi” (ostre, szybkie qi) – czyli energię, która porusza się zbyt gwałtownie i „przecina” przestrzeń zamiast ją harmonijnie zasilać.
Na takich prostych liniach energia qi ma tendencję do gwałtownego przepływu i nie zatrzymuje się, by „nakarmić” otoczenie. Dominacja takich linii w ogrodzie może prowadzić do braku harmonii i miękkości. Ostre, liniowe układy przypominają włócznię czy miecz – symbolicznie to energia atakująca.
W tym przypadku jest to jedyna taka linia spośród wielu ciągów pieszych w tym ogrodzie i nie jest dominująca. A dobrze pasuje do wydzielonego w naturalnym otoczeniu tego formalnie zaplanowanego fragmentu dynamicznej rekreacji – tu dzieciaki biegają, kąpią się w stawie, eksplorują różne atrakcje w okolicy.
Z kolei dla użytkowników tarasu, sauny i leżaków jest to na najczęściej obserwowanym widoku jedna z kilku inii poziomych, stabilizujących perspektywę.
Niezależnie od tego – jeśli już masz w ogrodzie taką spacerową linię prostą, to dobrze jest na końcu umieścić coś atrakcyjnego. To może być słoneczna pustka wyłaniająca się z mroku, światło na końcu tunelu. Może być to rzeźba albo malownicza roślina. Ale jeśli już idziesz szybkim krokiem – to wskazane jest widzieć przed sobą jakiś cel.
Malowniczy zakręt drogi gruntowej
Kinowy moment i piękna sceneria, wciągająca oko i odpowiadająca fragment jakiejś romantycznej historii.
Ten zakręt wygląda tak malowniczo, bo od razu czujesz, że prowadzi cię gdzieś dalej, w stronę czegoś, czego jeszcze nie widzisz. Jest w nim ruch i dynamika, które budzą ciekawość – chcesz skręcić, żeby sprawdzić, co kryje się za linią drogi.
Gdy zakręt dodatkowo lekko się wznosi, dostajesz wrażenie głębi i drogi, która unosi się ku górze, jakby ku niebu czy kolejnym poziomomn poznania. To sprawia, że miejsce wydaje się bardziej wyjątkowe, jakby zapraszało cię do wejścia na coś ważnego, do podążania naprzód na życiowej ścieżce.
Kiedy w połowie tego zakrętu pojawia się brama, która powstała przez łagodny łuk kamiennego muru, a twoje spojrzenie zostaje poprowadzone dokładnie w środek, obrazek zyskuje dodatkową symbolikę. To przejście na drugą stronę. Czego? Sam sobie odpowiedz – oczywiście podczas spaceru.
Cała scena układa się jak rama obrazu, jak sugestywny kadr z filmu, który powstał właśnie po to, żeby cię wciągnąć.
Chociaż to tylko zwykła droga, przez połączenie skrętu, lekkiego wzniesienia i bramy, w jednej chwili staje się czymś znacznie więcej. Prostota i subtelność miesza się z tajemnicą, a zwykły widok zaczyna opowiadać ci historię – o tobie i o twojej ścieżce w nieznane.
Sześciokątne rabaty z kolekcją roślin
Formy geometryczne spotykane w naturze bardzo dobrze sprawdzają w powiększonej, ogrodowej skali.
Sześciokąt dąży do okręgu, ale nim nie jest – to niedoskonałe koło. A równocześnie figura doskonała sama w sobie. Mocna i wyrazista, ponieważ jest pod względem fizycznym optymalna.
Sześciokąty „same wychodzą” z fizyki świata a twój mózg lubi ich regularność. Naturalne naprężenia często powodują powstanie takich równych kątów.
Np. pęknięcia chętnie rozchodzą się pod kątem ~120°, co tworzy siatkę sześciokątów (stąd słupy bazaltowe, spękania błota, wielokąty na tundrze i wiecznej zmarzlinie).
Gdy różne materiały pękają, kurczą się lub układają (glina wysycha, lawa stygnie, lód pracuje), system dąży do podziału przestrzeni o minimalnym „koszcie” (długości krawędzi, napięciu powierzchniowym).
A dla równych pól w 2D najmniejszy obwód daje właśnie siatka sześciokątów, stąd pojawiają się heksagonalne wzory. Sześciokąty najlepiej „płasko” wypełniają powierzchnię bez luk, zachowując lokalną izotropię. To możesz zaobserwować w plastrach miodu, pianie czy bąblach.
Heksagony w roślinach pojawiają się często jako „najlepsze upakowanie” na powierzchni lub w przekrojach – aparaty szparkowe, skórka ananasa, kwiaty słonecznika, łuski szyszek, etc.
Grzyby poroidalne (hubiaki) mają heksagonalne pory na spodzie owocnika. Np. rodzaje Hexagonia (nazwa wprost od sześciokątów) i Neofavolus/Favolus („plastra miodu”). U wielu borowików przekrój rurek też układa się w sześciokątne pakiety.
Sześciokąty są symetryczne, rytmiczne i przewidywalne, co twój wzrok odbiera jako harmonijne a całość układu działa kojąco i nastraja cię pozytywnie.
Rzeźba podkreślona czerwonym drzewem
Czerwień jest kolorem o wysokiej widoczności, więc naturalnie przyciąga wzrok.
W krajobrazie oznacza to, że czerwone elementy stają się punktami centralnymi, którymi możesz ukierunkować uwagę obserwatora.
Czerwone akcenty potrafią stworzyć silny kontrast z zielenią roślinności, błękitem nieba, bielą marmuru czy szarością skał, co wzmaga wyrazistość kompozycji i zostało wykorzystane w sytuacji zaprezentowanej na filmie.
Na podobnej zasadzie nauczyciel wybiera czerwony długopis, aby wyeksponować elementy wymagające korekty na pracy ucznia. Stają się najlepiej widoczne.
Niedoświadczony twórca może pomylić te zjawiska barwne i percepcyjne z sympatią, dochodząc do wniosku, że skoro czerwień tak go alarmuje i nęci, z pewnością jest jego ulubionym kolorem. To z kolei prowadzi do kolejnego błędu – nadużycia koloru czerwonego w ogrodzie, z którym przeciwnie – należałoby postępować ostrożnie i z umiarem.
…Chyba, że to McDonald’s sygnalizuje otoczeniu swoją obecność krzykliwym rastrem kontrastujących czerwonych i żółtych berberysików… Ale w ogrodach prywatnych użytkownicy zwykle nie potrzebują tak agresywnych kolorystycznie i bijących po oczach efektów wizualnych.
Sadź drzewa wprowadzaj cień
Często widuję, zarówno w przestrzeni prywatnej jak i publicznej, zjawiskowy design, którego nie da się używać – bo jest za gorąco.
Klimat się zmienia, średnie temperatury rosną, opady są rzadkie i gwałtowne a na wielu obszarach nastaje susza hydrologiczna. Na terenach zurbanizowanych panuje efekt miejskiej wyspy ciepła.
Teren przedstawiony na filmie nawet trudno nazwać zielonym. Jest kolorowy, asfaltowy, kamienny i betonowy – a roślinność pełni tu wyłącznie rolę zielonej farbki. Gdzieniegdzie podmalowano otoczenie, żeby wyglądało przyjaźniej. Ale to za mało.
Naszymi obecnymi priorytetami projektowymi stają się – zacienianie i schładzanie powierzchni oraz zatrzymywanie wody. W miejscu gdzie spadła i spłynęła w ramach zlewni. Ziemię potrzebujemy kształtować i wzbogacać tak, aby chłonęła wodę jak gąbka i zatrzymywała ją dla roślin.
Potrzebujemy ogrodów leśnych, zagajników i gajów, w których my i inne istoty żywe mogą skryć się przed palącym i wysuszającym słońcem. Potrzebujemy znacznie więcej drzew, które stanowią podstawowy parasol ochronny.
Same drzewa nie muszą być sadzone bardzo gęsto, mogą tworzyć ażurowe przesłony wpuszczające sporo słońca. Ale powinny wyrastać z bujnych zieleńców. Pod drzewami potrzebujemy krzewów, między krzewami wysokich roślin zielnych a na samej glebie zwartych dywanów roślin okrywowych. Pełne pokrycie gruntu.
W ten sposób możesz zbudować przestrzeń zewnętrzną, w której przyjemnie się spędza czas nawet w najwieksze upały. A nie taką martwą pustynię, z której wszyscy uciekają – jak na filmie.
Rosochate vs gładkie
Jak świetnie zjawia się rosnąca we wszystkich kierunkach roślina na architektonicznym tle pozbawionym detali.
Cała jej moc, strzelająca we wszystkich kierunkach powykręcanymi gałązkami, tutaj zostaje w pełni wyeksponowana. Rozbija nudę monolitów, wprowadza dynamikę i dobrą energię.
A przy tym nie zwraca na siebie uwagi i nie odwraca jej od innych obiektów w okolicy. To głównie dzięki temu, że zastosowano długie pociągnięcia pędzla a nie pojedyncze egzemplarze.
Niby taki chaberdź a robi tu świetną robotę.
Jagoda Goji – czyli kolcowój szkarłatny (Lycium barbarum) idealnie się do tego nadaje. Podobny efekt można by uzyskać różnymi gatunkami i odmianami z rodzajów np. ognik (Pyracantha sp.), irga (Cotoneaster sp., te wyższe) czy wiciokrzew (Lonicera sp. wymaga podpory).
Angażująca osiowość
Symetria i osiowość w aranżacjach ogrodowych i krajobrazowych zwykle dość mocno przyciągają uwagę.
Co do zasady – wprowadzają porządek, harmonię i czytelność przestrzeni. Symetria daje poczucie ładu i spokoju, a oś kompozycyjna prowadzi wzrok i podkreśla ważne elementy – np. jak tu: wejścia, kierunki ruchu.
Dzięki temu ogród wydaje się bardziej nobliwy i uporządkowany, a użytkownik łatwiej się w nim odnajduje. Symetria i osiowość są szczególnie angażujące w ogrodach formalnych, gdzie podkreślają prestiż i kontrolę nad naturą.
Równocześnie – w dzisiejszych czasach to niebezpieczne narzędzie. Można zostać posądzonym o prymitywizm. Współczesna sztuka ogrodowa odchodzi od sztywnej symetrii i osiowości na rzecz naturalności, swobody i asymetrii.
Częściej ludzie wolą ogrody, które wyglądają bardziej dziko, organicznie i nie są „od linijki”. Takie rozwiązania zwykle łagodniej wpisują się w otoczenie, lepiej też grają z bujną roślinnością.
Nowoczesne i prostokreślne ogrody formalne też unikają symetrii – jest zbyt pompatyczna.
Zastosowanie bramy obustronnie ścieżki w celu zwrócenia uwagi sprawdzi się w ogrodach formalnych i nieformalnych. Jednak w aranżacjach swobodnych trzeba ten zabieg stosować bardzo subtelnie.
Pergole dzielące przestrzeń
Żadna przestrzeń nie jest zbyt mała, żeby nie można było jej podzielić na mniejsze.
Klientom często się wydaje, że jak mają małe ogrody, to różne elementy się tam nie zmieszczą. Oczywiście często to prawda… Ale równocześnie poczucie przestrzeni wzrasta, jeśli zostanie umiejętnie podzielona na mniejsze wnętrza.
Zwiększa się wtedy długość traktów spacerowych oraz ilość różnorodnych widoków. Różne obszary zjawiają się dopiero podczas kolejnych kroków, różne duże obiekty przysłaniają niedostępne części ogrodu. Musisz tam dojść, żeby się dowiedzieć co tam jest. Co się zmieniło od ostatniego razu.
Podziały przestrzeni sprzyjają poruszaniu się po ogrodzie. Powodują powstawanie kryjówek. A potrzebę korzystania ze schronień mamy zakorzenioną w najgłębszych pokładach naszego genomu.
I oczywiście podzielone ogrody dostarczają wspaniałych wrażeń bazując na zaciekawieniu i zaskoczeniach. Każdy ogrodowy pokój może oferować inną atmosferę, być oparty na innym pomyśle. Chodzenie po nim to wspaniała, interaktywna rozrywka – znacznie lepsza niż filmy.
Łagodzenie prostokreślności
Roślinność ma niezwykłą zdolność zmiękczania tego co twarde, ostre i w ogóle ludzkie.
Korony drzew zmiękczają bryły budynków. Łąki, rabaty bylinowe i grupy krzewów zmiękczają nawierzchnie komunikacyjne i murki. Murawy łagodzą płyty i obwódki.
Dobrze jest uwzględniać efekt wizualny jaki będzie powodować nagromadzenie prostych i geometrycznych form. I na etapie projektu uwzględnić w lokalizacji oraz odpowiedniej ilości podłoże dla roślin, które mają je obrastać.
Im więcej jest wokół form nagrzewających się i pijących wodę, takich jak beton czy kamień, tym ilość podłoża powinna być większa, żeby zapewnić roślinom stabilne warunki do wzrostu.
Jeśli takie materiały są układane na podziemnych ławach betonowych, ziemi musi być więcej. Można także zastosować hydroizolację między ziemią a betonem, nawet z gładkiej folii budowlanej.
Jeśli całość jest w cieniu lub półcieniu, jeśli będzie zapewniony dostęp wody – może być mniej podłoża. Zwykle żeby coś fajnego urosło wystarczy 20-40 cm.
Wijące się długie linie
Długie i miękkie pociągnięcia pędzlem z roślin tego samego rodzaju to cenne narzędzie wyrazu przy aranżacji ogrodu.
Unikając ostrych i nieprzyjemnych kątów oraz ordynarnych linii prostych, wprowadzasz odbiorcę w miły, płynący stan. Wijące się linie prowadzą ścieżkę jego wzroku kiedy siedzi (statycznie) oraz kiedy spaceruje (w dynamicznej percepcji).
Bo kompozycja ogrodowa zawsze jest opowieścią o jakimś ruchu, przede wszystkim ruchu oka obserwatora po obrazku. Czy będzie to łagodny i przyjazny ruch, czy rwący oczopląs? Czy odpocznie w tym ruchu, czy się zmęczy?
Zdecydowanie lepiej jest w ogrodzie prywatnym sprzyjać relaksowi użytkownika. Przenosić go z miejskiego i profesjonalnego przebodźcowania, pełnego szarpanych ruchów do świata rajskiej łagodności i delikatnego spoglądania.
Inna kwestia, to żeby te ogrodowe falki prowadzić gustownie. Do tego przyda ci się obserwacja natury, szczególnie rzek i strumieni, a także zasady feng shui. I każdy kolejny rok praktyki i oglądania swoich dzieł jak wzrastają i jakie robią wrażenie.
Światłocienie budują zaciekawienie
Światłocienie w projektowaniu ogrodów wykorzystuje się, aby podkreślić strukturę, głębię i atmosferę przestrzeni.
Jak to robić zręcznie?
Planuj ścieżki i miejsca wypoczynku tak, by w ciągu dnia zmieniały się warunki świetlne – to sprawia, że ogród jest dynamiczny i ciekawy o różnych porach.
Ustawiaj wyższe rośliny lub drzewa tak, by rzucały cień na niższe partie ogrodu, tworząc kontrasty między jasnymi i ciemnymi miejscami. Stosuj też elementy architektoniczne (pergole, trejaże, altany), które rzucają ciekawe cienie na ścieżki, trawniki lub rabaty.
Wybieraj rośliny o różnych kształtach, rozmiarach i fakturach liści – światło inaczej pada na liście błyszczące, matowe, duże czy drobne, co daje ciekawe efekty wizualne. Samo listowie także rzuca różnorodne i ciekawe cienie.
Wykorzystuj światło sztuczne – lampy ogrodowe ustawione pod odpowiednim kątem mogą wieczorem podkreślić wybrane rośliny lub rzeźby, tworząc grę światła i cienia.
Dobrze wykorzystany światłocień buduje nastrój, podkreśla formy i sprawia, że ogród jest bardziej trójwymiarowy i atrakcyjny.
Jak poznać dobry ogród?
Czas płynie szybko a cykl życiowy człowieka mieści się wielokrotnie w cyklu życiowym drzewa. My żyjemy krótko i szybko a drzewa długo i powoli.
Sadzenie małych drzew jest ze wszech miar słuszne. Nie mają przycinanych korzeni i będą rozwijać się w ogrodzie idealnie dopasowując do jego warunków. Cierpliwie uczą się sytuacji i wyrastają tak, aby być jak najsilniejsze.
Tylko, że na ich pniach hamak powieszą dopiero twoje dzieci. Na ich gałęzie będą wchodzić dopiero twoje wnuki. To strasznie długo trwa – patrząc z ludzkiej perspektywy.
A chciałoby się mieć efekt na już. Wymyślić i od razu mieć. I te drzewa, i cień który rzucają, i te ptaki wijące gniazda w ich gałęziach i śpiewające o każdej porze roku inaczej – a zawsze kojąco.
I to jest możliwe.
Możesz posadzić u siebie drzewa, które będą wyglądały jakby wykopano je z lasu. (Ale pochodzą oczywiście ze szkółki roślin). Możesz zaoszczędzić 15, 30, 50 i więcej lat czekania – sadząc naprawdę duże egzemplarze.
Zimozielony ogród na skarpie
Co posadzić na stromej i nieużytkowej skarpie od ulicy? To zawsze jest dobre pytanie i trudny wybór.
Dobór roślinności powinien być maksymalnie bezobsługowy, najlepiej żeby nikt nie musiał tam wchodzić. Potrzebujesz więc roślin wysokich – przynajmniej 1m, a najlepiej ponad 1.5m.
Zwarta gęstwina jest korzystna z wielu powodów. Zagłusza większość chwastów. Zarasta śmieci nawiewane z wiatrem i wyrzucane przez kierowców (smutna rzeczywistość nie do uniknięcia). Stanowi całoroczne schronienie dla różnorodnej zwierzyny.
Rośliny powinny być wyrównane rozmiarowo lub sadzone narastająco, najniższe od dołu i najwyższe na koronie skarpy. Druga opcja jest zdecydowanie ciekawsza wizualnie, zwłaszcza jeśli metoda sadzenia jest bliższa naturalnym plamom, niż na przykład geometrycznym pasom czy rastrom.
I tak zostało to zrobione w przykładzie na filmie. Chociaż dominuje tu kosodrzewina, to autor kompozycji uniknął monotonii wplatając w zestaw wiele różnych gatunków, atrakcyjnych o różnych porach roku.
Wysokie zimozielone rośliny na szczycie skarpy pełnią tu także rolę bariery dźwiękochronnej, pochłaniając i rozpraszając hałas podróżujący od ulicy. Ograniczają również (filtrując i zatrzymując na sobie) pyły dostające się na działkę, produkowane i wzbijane przez ruch uliczny.
Nie podzielam automatycznej niechęci do „układów z iglaczków”, jakie może w wielu budzić to zagospodarowanie. Uważam, że w naszym klimacie, szczególnie o bezlistnej porze roku, bardzo potrzebujemy w ogrodach dużego udziału roślin zimozielonych. A tu masz przykład udanego ich wprowadzenia.
Chcesz osiągnąć taki efekt od razu? Posadź jak największe egzemplarze już na starcie.
Podstawą są drzewa i krzewy, najlepiej mieszane. Im większe tym odporniejsze i lepiej się przyjmują.
Urozmaicenia diagonalne
Układy ukośne zawsze robią dobre wrażenie i myślę, że projektanci stanowczo za rzadko po nie sięgają.
Chociaż może z drugiej strony – gdyby były wykorzystywane częściej, to straciłyby na swojej oryginalności?
Na wąskich i nieregularnych działkach możesz w ten sposób łatwiej zaaranżować większą przestrzeń na różne funkcje. Miejsca spędzania czasu mogą być bardziej osłonięte a komunikacja bardziej płynna.
Linie, które nie idą osiowo zwiększają poczucie przestrzeni. Poszerzają i wydłużają perspektywę, przez co ogród wydaje się większy, nawet jeśli jest niewielki.
Diagonalne ścieżki i rabaty, a nawet jakieś niewielkie (ale wyraźne) implementacje, dodają energii i powodują, że ogród wygląda mniej statycznie niż tradycyjne układy prostokątne.
Możesz dobrze wykorzystać fakt, że skośne linie zwracają na siebie uwagę. Mogą prowadzić wzrok do wybranych przez ciebie punktów np. rzeźby, drzewa czy miejsca spędzania czasu, przez co kompozycja staje się efektowniejsza i skuteczniejsza we wspieraniu komunikacji i funkcji.
Śliczny lodowy splajn
Poruszaj się powoli i oczy z sercem miej zawsze otwarte na nieoczekiwane piękno. Możesz się na nie natknąć wszędzie – nawet w rowie melioracyjnym.
Topniejący lód nie raz nas inspirował. Tego typu historie bywały wskazówką dla spektakularnych projektów i realizacji.
Ogród w pełni zimozielony
Jednym z kluczowych wyróżników dobrego projektu jest spójność estetyczna.
Potrzebujesz jasno określić temat kompozycji przestrzennej (czyli trójwymiarowej i oglądanej z różnych miejsc), a następnie podporządkować mu wszystkie elementy układu.
W tym przypadku dominującym tematem jest historyzująca bryła hotelu, więc wszystko służy jej wyeksponowaniu i zgrabnemu rozłożeniu w otoczeniu. I jak na tak masywny obiekt, uważam że zostało to zrobione bardzo dobrze, przede wszystkim z wykorzystaniem roślinności.
Trzeba wziąć pod uwagę także przeznaczenie obiektu. W biznesie liczy się efekt finansowy a więc sadzonki nie mogą być zbyt drogie (czytaj – zbyt duże) a równocześnie efekt trzeba osiągnąć jak najszybciej (muszą szybko rosnąć). Nie mogą wymagać za dużo pielęgnacji, mają kreować przewidywalne i całorocznie miłe dla oka otoczenie.
Nie mówię, że nie dałoby się osiągnąć świetnych efektów przy udziale roślin liściastych. Jednak efekt zimą nie byłby tak ożywiony. Trudno też wyobrazić sobie skuteczniejszą, szybciej rosnącą i równie nie uciążliwą zasłonę od ulicy na wąskim pasie zieleni niż thuje 'Smaragd’.
Zmysłowość rzeźb w ogrodzie
Zmienność jest wpisana w istotę ogrodu a zmysły są narzędziem do konsumowania jej wspaniałości.
Każdego dnia i każdej godziny, każdego roku – ogród jest inny. Zmieniają się nie tylko rośliny, ale też wszystko co nieożywione, eksponowane na ich tle. Zmienia się światło – razem z nim gra cieni. Zmienia się pogoda – razem z nią odbiór materii.
Zmienia się też użytkownik, coraz lepiej i głębiej poznający swoją ulubioną przestrzeń, staje się coraz dojrzalszy, bardziej wyważony i niespieszny, spokojniejszy i wdzięczny (a przynajmniej tego mu życzę).
Kunsztem projektanta jest reżyserowanie momentów, w których zmienność zaskoczy i zachwyci odbiorcę.
A do tego sam potrzebuje być wrażliwym odbiorcą i doceniającym zmienność obserwatorem rzeczywistości wokół siebie.
Brakuje zieleni w ludzkiej skali
Słyszę tyle samo historii o tym że jesteśmy zwierzętami z lasów, co że z sawanny.
Ale jednak gęsty las znacznie bardziej mnie przekonuje niż trawiasty wygwizdów. Intuicyjnie, wewnątrz czuję, że potrzebuję w przestrzeni wokół siebie przytulności.
Potrzebuję osłony przed chłodem i wzrokiem nieprzyjaciół. Szukam zaciekawienia, wciągającej przygody w odkrywanie tego, co kryje się za rogiem (kępy krzaków).
Ogrody to nie pole bitwy
Jeśli wchodzisz do ogrodu jak na ścieżkę wojenną, to się potem nie dziw, że wokół siebie masz tyle ofiar.
Walka z chwastami.
Walka ze szkodnikami.
Walka z suszą.
Ojej.
Nie powiem, kiedyś mi się to podobało. Takie nastawienie daje poczucie celu, chodzi się nabuzowanym i ciągle jest coś do roboty. Ogród staje się kolejnym polem zadań (=bitwy), tak jak praca czy rodzina.
Niestety podczas wojny zawsze są straty uboczne i przypadkowe ofiary. A generał skoncentrowany na skuteczności staje się ślepy na los maluczkich.
Rozrywane i utlenianie życie glebowe oraz zasoby próchnicy w sposób niewidoczny dla ludzkiego oka zanikają z ogrodu. Z początku jeszcze ich gęsto ścielący się trup użyźnia ziemię. Ale kiedy przestają robić swoją robotę – warunki w podłożu drastycznie się pogarszają i rośliny ozdobne zaczynają ci chorować. Bez konkurencji ze strony pożytecznych grzybów zarastają grzybami patologicznymi.
Kiedy znikają chwasty, będące żywicielami pożytecznych owadów, znikają też żywiące się nimi ptaki i inne drapieżniki. Wtedy wpada i rozmnaża się w sposób niekontrolowany kolonia żarłocznych owadów zjadających twoje ukochane rośliny ozdobne – ty nie nadążasz z opryskami chemią, która przy okazji wykańcza też mikrobiom żyjący na liściach roślin, który hipotetycznie mógłby Ci pomóc.
I tak w kółko.
Ja mam dość na samą myśl o tym. Wolę zamiast tego iść do ogrodu na spacer, wyłożyć się na leżaku i popatrzeć jak to wszystko sobie lata, bzyczy i rośnie.
Pułapka wizualna naturalizmu
Czy iść ze swoją pasją i wrażliwością czy za oczekiwaniami rynku?
Wielokrotnie robiłem to pierwsze, rozwijając bardzo niszowe kompetencje profesjonalne, które rozbudzały moją pasję tworzenia i karmiły głód wiedzy… byłem równocześnie niejednokrotnie ślepy i głuchy na to, czego oczekuje większość klientów.
Nie osiągnąłem mistrzostwa w dziedzinie komponowania malarskich rabat łąkowo-bylinowych (jak Nigel Dunnett), ale z wielką przyjemnością robiłem to dziesiąt razy. Nadal to robię i będę robił – bo uwielbiam i mnie to bawi, a efekty sprawiają mi wiele radości.
Ale ile z tych kwietników, wypracowanych w wielkiej koncentracji uwagi, konsultacji, edukacji, środków na założenie i pielęgnację, trwa do dzisiaj? Ilu klientów udźwignęło ciężar utrzymania w świetnym stanie tych misternych aranżacji?
Oczywiście – takie właśnie jest ogrodnictwo – z natury swojej efemeryczne. Ale naturalizm estetyczny ma hiper wysoką nietrwałość zakorzenioną w swojej definicji.
Kompozycja, która jest zaprojektowana, by zachwycać przez pewną część roku, musi rozczarować w drugiej. Aby zdumiewać postronnego obserwatora swoją wspaniałością, musi mieć w sobie coś sztucznego, czego utrzymanie wymaga niemałych nakładów.
IMO nasze wysiłki jako projektantów ogrodów powinny być realistycznie skrojone na użytkownika a nie tylko na szukającego nowych form wyrazu twórcę. Nasze działania powinny być dopasowane do chęci i możliwości przyjmowania piękna przez klienta, do poziomu jego zaawansowania w obszarze uprawy roślin oraz do deklaracji w zakresie czasu i środków, jakie chce poświęcić na pracę w ogrodzie. Nie ma co wpychać ludziom na siłę pomysłów na ogród tylko dlatego, że nas one ekscytują.
Rabaty naturalistyczne są drogie. W momencie założenia i w każdym kolejnym roku. Są trudne – wymagają wysokich kompetencji podczas odchwaszczania i okresowych korekt gatunków dominujących. Ale oczywiście są piękne – pod warunkiem, że odbiorca będzie potrafił to piękno docenić i od początku będzie świadomy, ile musi się nim zajmować, żeby je utrzymać.
Struktury zimowe
Ogród powinien być ciekawy przez cały rok.
Mamy tendencję do wpadania ze skrajności w skrajność. Najpierw w polskim krajobrazie ogrodowym dominowała erupcja iglaczków. Jaki to daje efekt, możesz zobaczyć (o dowolnej porze roku bo niewiele się tam zmienia) np. pod wieloma kościołami – wypielęgnowana tajga w miniaturze.
Ma to swój urok, szczególnie w kontraście do ogrodów przy pałacach, parków miejskich i lasów użytkowych, które zwykle oparte są przede wszystkim o drzewa liściaste i zimą robią się monotonnie smutne. Nadrabiają wiosną dzięki geofitom, latem masą liści i jesienią przebarwieniami.
Po iglakach przyszła moda na rabaty bylinowe, wypielone, wykoszone na jesień i zimą płaskie jak step, który często mają naśladować. O ile zachwycają w sezonie faerią barw, to poza kluczowymi momentami lepiej patrzeć w drugą stronę.
Co sprawia, że ogród jest ciekawy, nie wieje nudą ale zawsze oferuje coś intrygującego do podziwiania?
W dużej mierze struktury trójwymiarowe, pionowe – czyli układ 3D:
1. Krzewy i małe drzewka, czyli roślinność w ludzkiej skali. Szczególnie te o atrakcyjnej korze i pędach.
2. Strzeliste pędy, bulgoczące bańki i inne figuralne akcenty, czyli strategicznie rozmieszczone rośliny strukturalne. Szczególnie te które pojawiają się w różnych momentach roku, by zniknąć w innych.
3. Mała architektura, skały i rzeźby czyli cała natura i materia nieożywiona, niezależna od sezonu i niezmienna. A jednak przeobrażająca się, bo raz przysłonięta a kiedy indziej odkryta dzięki zmianom w otaczającej roślinności.
Najlepsza zupa to ta, w której jest co nieco ze wszystkiego – ale w doskonałej harmonii. Dość warzyw i może trochę grzybów oraz mięsa, dość wody ale nie zbyt wodnista, nieco soli ale nie za słona, trochę pieprzu ale nie za ostra. Tak samo jest z ogrodem. Monotonia nudzi a wyważona różnorodność cieszy.
W ogrodzie kobiecych emocji u Grażyny w @siedem.ogrodow
Jądro świadomości projektowej
W wykreowanych przez nas przestrzeniach nasi klienci przeżywają swoją codzienność. Projektujemy im ich życia.
Od nas zależy jakość ich egzystencji. Wytyczamy ścieżki, po których będą się poruszać. Ustawiamy siedziska, na których odpoczną i stoły, przy których będą jadać. Budujemy formę, w którą oni wleją swoją treść – siebie – spędzą dostępny im czas i zestarzeją się w niej.
Ale Forma, którą im dajemy, sama w sobie też nie jest pozbawiona treści. Ma swoje konotacje, pochodzenie, serce lub jego brak. Ma intencję i ducha, którymi ją wypełniamy, które emanują i wpływają na innych, obserwatorów i użytkowników.
Ludzkość popełniła wiele błędów na swojej ścieżce rozwoju cywilizacyjnego. Może największym jest ślepota na koszty tego rozwoju ponoszone przez otoczenie, w którym żyjemy (nasz ekosystem).
Inaczej rzecz ujmując – odwróciliśmy wzrok, zatkaliśmy nosy i dokumentnie zasraliśmy swoje gniazdo. Miejsce, w którym się narodziliśmy, w którym wyrośliśmy i od którego nie da się znaleźć ucieczki, bo efekty naszych działań dotyczą już całej planety.
Czas przyjrzeć się temu wszystkiemu uważnie i zastanowić – co my jako projektanci możemy z tym zrobić. Uważam, że to właśnie na nas spoczywa największa odpowiedzialność. Bo kto, jak nie my, ma zaprojektować nową lepszą rzeczywistość dla przyszłych pokoleń?
Na filmie wspaniały przykład rozwijania swojej wrażliwości w tym obszarze, kreatywny mebel outdoorowy autorstwa @agijensendesign i @pocodesign zbudowany w @designnature_com u @studiorygalik
Ekspozycja rzeźb w ogrodzie
Rzeźba jest takim obiektem, który z definicji przeznaczony jest stać się dominantą kompozycyjną.
Niejednokrotnie obserwuję rzeźby eksponowane w przestrzeni zewnętrznej na zupełnie niedopasowanym tle. Szczególnie często zdarza się to przy małych formach, które znikają zagubione w roślinności.
Zasada doboru tła zazwyczaj powinna odbywać się na zasadzie kontrastu. Dla rzeźb gładkich nada się tło o drobnym wzorze – jak gęstwina liści, dla powierzchni wzorzystych – tło gładkie. Dla kolorowych – monochromatyczne lub w barwach dopełniających i wyróżniających.
Unikaj przeładowania zwracających uwagę obiektów w zasięgu wzroku. Jedna rzeźba, ewentualnie jeden stanowiący całość komplet w zupełności wystarczą na jeden widok.
Oczywiście jest to wyzwanie w małych ogrodach, które mają pomieścić większe kolekcje – wtedy pptrzebujesz starannie zaplanować spacer, zaaranżować stanowiska obserwacji, podzielić na pokoje, stworzyć wnęki, etc.
Możesz zabawić się kreatywnie i dobrać bardzo odważne tło, ale pamiętaj – rzeźba rządzi. Wszystko ma być jej podporządkowane.
Projektuj ogrody upływem czasu
Jako ludzie nauczyliśmy się obserwować i mierzyć upływ czasu i tym samym nabraliśmy złudzenia, że możemy mieć nad nim panowanie.
Próbujemy nim zarządzać, zachwycamy się zapauzowanymi momentami i chcemy na siłę wydłużyć ich trwanie. Ale to nie my mamy czas, tylko czas ma nas. My jedynie wydarzamy się w czasie.
Co w takim razie możesz zrobić z nieuchronnym upływem czasu?
Możesz poustawiać wokół siebie przedmioty, które będą się starzeć i zmieniać w spodziewany sposób. Drzewa, które będą rosnąć i zrzucać przebarwione liście. Kwiaty, które rozkwitną i zżółkną. Deski, które spatynują i kamienie, które obrosną mchem.
Aby sprawnie tworzyć piękne projekty zmieniające się w czasie jak w kalejdoskopie, potrzebujesz najpierw stać się znawcą zmienności. Potrzebujesz poświęcać swoje życie niespiesznej obserwacji zmian zachodzących w świecie żywym i nieożywionym. Potrzebujesz zgromadzić w sobie mnogość spostrzeżeń, wiedzy materiałoznawczej, o roślinach i zjawiskach pogodowych.
Projektowanie ogrodów to praca, która nigdy się nie nudzi. Ahoj przygodo!
Jesienne niebo Pawlikowskiej
Jakże inaczej płynie czas jesienią. Jaki człowiek jest inny, jakie inne są jego motywacje i energia. Niż wiosną. Niż latem.
Dobrze się temu poddać, z miłością i łagodnością. Dobrze nakarmić potrzeby tego jeża zagrzebującego się w liście. Owada szukającego swojej norki na długi sen. Wędrownej kaczki odlatującej do innego świata by jednak wrócić i kontynuować coroczny cykl. Spoczynków i aktywności. Ucieczek i powrotów.
Dobrze na jesień wyspać się dobrze, odpocząć, zanurzyć w refleksji lub przeciwnie – nie myśleniu. Samym czuciu. Byciu. Nie tylko jako człowiek. Bardziej pierwotnie. Jako zwierzę. Istota żywa. Cześć świata i naturalnych procesów zachodzących w nim od zarania dziejów. Drobinka w kosmosie połączeń i zależności.
Może zainspiruje Cię do tego perspektywa Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej:
Jesienne niebo słodkie, pełne łaski,
spowite w szal kaukaski,
przez drzew bezlistnych rozszczepione pędzle
przeciąga różową frędzlę.
I ku nadziei mej podchodzi z bliska,
słodyczą mnie uciska
i na tęsknocie mej opiera dłonie
– pachną ostatnie lewkonie. –
Jesienne niebo słodkie, pełne łaski,
zwija swój szal kaukaski –
a odrzuciwszy go, staje bez ruchu
z cekinem złotym w uchu.
Zmysłowy kontakt z roślinami w ogrodzie
Ogród jest nie tylko do patrzenia, więc nie wpadaj w pułapkę projektowania wizualnego.
Zmysł wzroku jest u człowieka dominujący, więc to dla nas naturalne, aby skupiać się na nim i ignorować pozostałe. Ale takie spłycenie odbioru rzeczywistości zamyka drogę do czerpania naprawdę głębokich benefitów m.in. na poziomie zdrowotnym.
Kąpiele leśne – skuteczna praktyka terapeutyczna, wspierająca zdrowienie z wielu cywilizacyjnych dolegliwości, może być uprawiana także w ogrodzie. Pod warunkiem że ten ogród jak najbardziej przypomina las. Polega to na aktywnym odbiorze naturalnego otoczenia z udziałem wszystkich zmysłów.
Krok pierwszy to spowolnienie i otwarcie swojej percepcji na niedostrzegane wcześniej szczegóły otoczenia. Porzucenie na ten czas myślenia o celu, zadaniowości, upływie czasu. Należy zatrzymać się i po prostu być – tu i teraz.
Poczuć – usłyszeć, zobaczyć – czego możesz dotknąć? Dotknij tego. Naciesz się tym wrażeniem.
Wszystkie funkcje tuż pod domem
Gdzie zorganizować życie ogrodowe – pod domem czy z dala od domu?
To fundamentalne pytanie, które musi w głębi swojego serca rozstrzygnąć każdy użytkownik przed rozpoczęciem planowania zagospodarowania terenu.
Często zachęcam klientów, żeby wyszli z domu w głąb ogrodu. Często mają piękny dom, zaprojektowany przez wspaniałego architekta – warto jest stworzyć wnętrze ogrodowe, z którego można będzie go podziwiać. Dobry pretekst do spaceru. Czasem mają dynamiczne relacje między domownikami, od których miło jest znaleźć wytchnienie w otoczeniu zieleni.
Z drugiej strony niejednokrotnie oglądałem zaniedbane altanki grillowe, z których nikt nie korzysta, bo nie chce się drałować taki kawał, a już zwłaszcza z naczyniami i wałówką.
Blisko czy daleko – ta sprawa wysoce indywidualna. Trzeba to tak zaplanować, żeby odpowiadało prawdzie na ten temat a nie pobożnym życzeniom. Odpowiedzialnością projektanta ogrodu jest odróżnienie jednego od drugiego.
Ogród naturalny vs kolekcjonerski
Ogród powinien być dopasowany do Ciebie, a nie Ty do ogrodu.
Pięknie mówi o tym Agnieszka Hubeny Żukowska @a.hubeny.zukowska.garden, podkreślając że ta świadomość wzmacnia się wraz z kolejnymi latami życia i doświadczenia.
I ja w otoczeniu zieleni najbardziej lubię siedzieć i oglądać, patrzeć i nie widzieć, spacerować, wąchać i smagać koniuszki gałązek opuszkami palców. W punkt mojego serca trafia pochwała byczenia się, którą z zapałem wyraża Wojciech Januszczyk @wojciech.januszczyk.
Obsadźmy pasy wzdłuż autostrad
Ile razy jadę autostradą, tyle razy żal serce mi ściska – jakie to są martwe pustynie. Jak wielka jest skala tej destrukcji środowiskowej.
Tak samo kręcę głową, kiedy widzę jak chłopaki koszą te hektary zieleni na równo z ziemią. Żeby przypadkiem nic wyższego tam nie wyrosło. Smutna to inżynieryjna robota golona na zero jak rekrut poborowy.
W Niemczech czy w Czechach pas pomiędzy drogami często jest zasadzony krzewami o wysokości 2-3 m. Rozumiem, że nie można tuż przy samej drodze sadzić drzew, których gałęzie mogłyby spaść po burzy na asfalt, ale przecież możnaby je posadzić w pewnym odstępie. Do tej siatki oddzielającej teren autostrady od świata biegających zwierząt jest jeszcze całkiem sporo miejsca.
Jestem przekonany, że znacznie lepiej jeździło by nam się w zielonych tunelach niż na tych bezkresnych pustkowiach. Jestem przekonany, że w zagajnikach na tych pasach znalazłoby dom wiele istot. Może tak kiedyś będzie.
Spójność materiałowa
Kiedy wykonujesz dobór materiałów do ogrodu zdecyduj się na maksymalnie trzy różne od siebie. Tzn max 3 kontrastujące ze sobą zestawy.
Wybierz materiały i kolory dominujące – w ogrodzie na filmie jest to ciepły brąz, gładka biel i wyblakły popiel. Wszystkie dodatki (daszki, fugi, śruby, etc) podporządkowuj temu zestawowi trzech. Staraj się zachować harmonijne proporcje pomiędzy wizualnym ciężarem każdego materiału. Ciemniejsze umieszczaj bliżej ziemi, jaśniejsze bliżej nieba.
Niech twoim drogowskazem będzie atmosfera ogrodu pełna spokoju i łagodnego relaksu. Nie dopuść żeby przestrzeń, którą projektujesz, zamieniła się w kalejdoskop przyprawiający użytkowników o oczopląsy.
Reguły łam świadomie.
Udana aranżacja morska
Sosna kosodrzewina w karłowej odmianie na podłożu piaszczystym rośnie wolno i przypomina morskie fale, a wydmuchrzyca piaskowa przywodzi na myśl ich spienione grzywy. Tym bardziej udany zestaw, że obie rośliny rosną lokalnie w okolicy.
Dobrze komponują się kolory liści z barwami w jakich pomalowany jest kuter, z jednej strony jest kontrast na linii niebieskiego i żółtego, ale jednak bardzo łagodny i harmonijny.
Rabaty różowo żółte
Żółty kolor kwiatów czy liści zawsze przykuwa uwagę i wzbudza pozytywne emocje, a różowy z jednej strony podkręca optymizm a z drugiej strony tonuje. Lubię to połączenie bo jest równocześnie bardzo dynamiczne i harmonijne. Moc słońca i kobiecości – wspaniałe zestawienie.
Milczenie roślin Szymborskiej
Szymborska w interpretacji plastycznej Justyny Budzyń, na tle ogrodowej aranżacji Grażyny Kugiel.
Jednostronna znajomość między mną a wami
rozwija się nie najgorzej.
Wiem co listek, co płatek, kłos, szyszka, łodyga,
i co się z wami dzieje w kwietniu, a co w grudniu.
Chociaż moja ciekawość jest bez wzajemności,
nad niektórymi schylam się specjalnie,
a ku niektórym z was zadzieram głowę.(…)
Podróż nasza jest wspólna.
W czasie wspólnych podróży rozmawia się przecież,
wymienia się uwagi choćby o pogodzie,
albo o stacjach mijanych w rozpędzie.(…)
Rozmowa z wami konieczna jest i niemożliwa.
Pilna w życiu pospiesznym
i odłożona na nigdy
1996
Dłoń Szymborskiej
Szymborska w interpretacji plastycznej Justyny Budzyń, na tle ogrodowej aranżacji Grażyny Kugiel.
Dwadzieścia siedem kości,
trzydzieści pięć mięśni,
około dwóch tysięcy komórek nerwowych
w każdej opuszce naszych pięciu palców.
To zupełnie wystarczy,
żeby napisać „Mein Kampf”
albo „Chatkę Puchatka”.
2011
Kolor liści w kompozycjach
Często obserwuje ogrody, w których rośliny o liściach czerwonych i żółtych są użyte niezbyt zręcznie. Albo jest to ordynarny rytm, na przykład na zmianę berberysy w dwóch kolorach. Albo przypadkowe zestawienie, jakby kolorowe cukierki wypadły z ciężarówki i tak je powsadzano.
A kompozycja ogrodowa jest ważna. Zarówno same kolory jak i ich układ, proporcje, odległości między sobą w relacji do obserwatora – wszystko wpływa na Ciebie. Człowiek inaczej się czuje i zachowuje kiedy kompozycja jest harmonijna i sprzyja wyciszeniu, a inaczej kiedy wszystko jest chamsko nawalone i przytłacza wrażeniem bałaganu.
Nawet jeśli nie masz kompetencji żeby to rozpoznać to podświadomie i tak ma to wpływ na stan psychiczny. Dlatego ucz się jak konstruować przestrzeń aby budować dobrostan użytkownika, obserwuj otoczenia, w których się znajdujesz, kolekcjonuj spostrzeżenia, analizuj obserwacje. I buduj rzeczywistość ogrodową świadomie.
Świat zanurzony w ogrodach
Ah gdyby wszystkie wielkie budowle mogły zostać pokryte ogrodami tak jak te bloki..
Zaciekawienia za zakrętami
Wielu klientów oczekuje, żeby wszystko w ogrodzie było na widoku. Jeden rzut oka i nic się przede mną nie ukryje. A projektanci bez fantazji i śmiałości rysują tak te ogrody według jednego szablonu – trawnik na środku, żywopłoty wzdłuż granic i rabatki pod nimi. A jak jest oczko wodne to okrągłe i oczywiste.
A warto coś schować. Mówi się „kobieta boska tajemnica” – ogród także potrzebuje być tajemniczy aby był piękny i ciekawy.
Warto dzielić przestrzeń na pokoje, meandrować zawijasami, przysłaniać widoki. Warto poderwać obserwatora do spaceru, zmusić go by zajrzał za róg.
Idealne formy geometryczne
Dlaczego tak zachwycają nas nowoczesne ogrody, w których dominują linie proste i inne kształty geometryczne?
Budują wrażenie ładu, ponieważ oparte są na kształtach, które wychwytuje nasze oko i mózg. Zawsze w chaosie poszukujemy porządku. To daje nam oparcie i poczucie bezpieczeństwa.
Symetria nam się już przejadła – stała się ordynarnie banalna. Ale ciekawsze układy prostokątów, wielkie bloki betonowe, proste lub diagonalne, zawsze robią wrażenie, szczególnie jeśli zatopione są (dla kontrastu) w bujnej roślinności. Również dobre wrażenie robią ostre, proste linie krawędzi styku płaszczyzn i struktur trójwymiarowych – tak jak tutaj trawnika i rabaty.
Efekt działa, jeśli oko gdzieś wychwyci ideał. W tym celu linie wychodzą od winkla domu, na przedłużeniu altany, zgodnie z rytmem latarni… z czegoś wynikają, nie są przypadkowe. A nieidealne elementy są dorównywane do idealnej linijki. Dlatego tak ważna jest praca na sznurkach.
Efekt nIe zadziała jeśli pojawi się wrażenie zaburzenia i niedoskonałości, lekkich skrzywień. Oko wychwyci to jako błąd i pojawi się irytacja, chęć poprawienia.
Plany i akcenty kompozycyjne
Emocje i samopoczucie jakie ogród wywiera na Tobie są budowane przez nie narzucające się zabiegi kompozycyjne. Zgrabny i przemyślany układ warstw i obiektów, które obserwujesz z punktów widokowych albo które pojawiają się podczas spaceru mogą być źródłem Twojego spokoju lub napięcia.
Poziome warstwy tworzone przez kolejne piętra roślinności mają charakter uspokajający. Zaznaczony w każdym odkrywanym w ruchu po ogrodzie planie wyraźny akcent stabilizuje układ i sprawia że zawsze masz jakiś punkt odniesienia. Kompozycje nie są nudne, wzrok ma na czym się zatrzymać.
Wyciszenie, uspokojenie, poczucie bezpieczeństwa – przede wszystkim w takie stany chcesz wprowadzać użytkownika w głębi ogrodu. Dlatego serwujesz mu kompozycje która oparte są na poczuciu ładu i porządku, przewidywalne i stabilne.
W miejscu reprezentacji, na wejściu, w przechodnich miejscach publicznych gdzie chcemy zwrócić uwagę obserwatora – zatrzymać go aby wyrwać z obecnego stanu i wciągnąć głębiej – tam możesz potrzebować kompozycji dynamicznych. Wtedy będziesz działać niepokojem, niestabilnością, zaburzeniem porządku.
Kontrast dziczy i porządku
Zawsze najbardziej emocjonujące są granice. Skraje – jak: skraj lasu, skraj łąki, skraj możliwości, granica poznania. To jest coś co rzuca się w oczy, co buduje napiecie, zwraca uwagę, zatrzymuje.
Skraj porządku i chaosu to granica pomiędzy kontrolą a jej brakiem, panowaniem człowieka i natury, światem przewidywalnych zdarzeń a nieznanym niebezpieczeństwem.
Tak wspaniałą historię, która zawsze będzie robić wrażenie, zbudujesz tylko kosiarką i sekatorem. I naprawdę nie musisz mieć do tego minimalistycznej darni z samych traw ani najnowszych odmian nagradzanych krzewów ozdobnych. Wystarczy zielony busz, który utniesz co jakiś czas ludzką ręką.
Skalne poidełko jako Focal Point
Nie lubię ślepych zaułków. Kiedy spaceruję po ogrodzie, chcę nieprzerwanie poruszać się, iść dalej, bez cofania. Zajść dokądś a potem musieć wracać – to bardzo frustrujące.
Ale poidełko to wyjątkowe zakończenie osi spacerowej, które nie powoduje u mnie takich odczuć. Widzę je z daleka, więc wiem dokąd idę. Mogę dojrzeć pijące i kapiące się ptaki i wycofać się dyskretnie, abym im nie przeszkadzać. Albo popatrzeć z bliska na mniej wrażliwe na podglądanie korzystające z wody owady. A jeśli ich by nie było nacieszyć się odbiciem nieba i listowia w wodnej tafli.
To zawsze jest satysfakcjonująca wycieczka, nie pozostawia niedosytu. Swoją drogą ciekawe jak często ptaki wykorzystują to miejsce także jako stołówkę…
Róże Pawlikowskiej
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska napisała te dwa wiersze rok po roku w 1926 i 27. Ciekawy zwrot akcji, jednak w stronę światła i poprawy pewności siebie oraz nastroju. Ciekawe ilu miałaby dzisiaj obserwujących na Instagramie. Ciekawe ilu z nich byłoby projektantami ogrodów.
W tym parku pobladłym bez śmiechów
przy róży rozkwitłej stoję.
Otośmy jedynymi świadkami pilności
ja jej a ona mojej.
W tym parku pobladłym bez śmiechów i gości
przy róży rozkwitłej stoję.
Otośmy jedynymi świadkami piękności
ja jej a ona mojej.
Rabata żółtopomarańczowa
Na zielonym tle może wydarzyć się różnorodna gra kolorystyczna która subtelnie będzie wspierać różne nastroje, w zależności od użytych barw. Często nie doceniamy tego podświadomego wpływu na stan człowieka, a jednak chromoterapia działa i w moim odczuciu to bardzo ważne żeby zharmonizować funkcję i dynamikę przestrzeni w ogrodzie z użytymi kolorami kwiatów i liści.
Żółty i pomarańczowy stymulują i pobudzają, to kolory życia i zabawy. Zielony uspokaja i relaksuje. Połączenie tych barw sprzyja aktywnemu wypoczynkowi dorosłych i dzieci.
Warto być świadomym takich niuansów ponieważ każdy element składa się na efekt ostateczny. Warto rozwijać się wszechstronnie i posiadać wiedzę na temat funkcjonowania człowieka aby ogród który tworzysz był gładko wpasowany w potrzeby, aby nie pojawiały się żadne zgrzyty nawet (a może zwłaszcza) na nieoczywistych poziomach.
Stonowana rabata w fioletach
Mało co wprowadza do ogrodu tyle życia i intensywności wrażeń co bujny ogród bylinowy. Fakt trzeba o niego dbać a zwłaszcza plewić – ale nic co dobre w życiu nie przychodzi bez wysiłku. Nie podzielam szaleństwa na temat ogrodów bezobsługowych, sadzenia samych iglaków i wysypywania wszystkiego żwirkiem na włókninie.
Kontrastuj liście a nie kwiaty
W każdym katalogu roślin i na etykietach w szkółkach eksponowane są kwiaty. Ale one pojawiają się w ogrodzie tylko na chwilę. Szczególnie ostatnio ekstremalne warunki pogodowe sprawiają że ten czas kwitnienia bardzo się skraca. Przez całą pozostałą część sezonu obcujesz z liśćmi.
Udane kompozycje roślinne wykorzystują cechy listowia, wprowadzają dynamikę albo uspokojenie. Ostre sterczące do góry czy szerokie i rozłożyste? Rozciapirzine, pomarszczone, gładkie, duże, małe? Błyszczące i odbijające światło czy matowe? Jaki mają odcień wiosną jaki latem i czy przebarwiają się na jesień? Czy szybko wchodzą w wegetację, czy długo pozostają na roślinie przed zimą?
Ucz się roślin i obserwuj je, jakie lubią warunki jaką oferują zmienność sezonową, nie tylko w kwiatach ale przede wszystkim w liściach.
Wyciszająca rabata w niebieskościach
Zanim zacznę dobierać rośliny na jakąś strefę zadaje pytanie – czy ma być to tonacja energetyzująca czy wyciszająca? Większość klientów szuka w miejscu spędzania czasu raczej uspokojenia. Niebieskości nadają się do tego chyba najlepiej.
Focal point na końcu osi widokowej
Nuda zabija. Ogród ma być pełną zaciekawień przestrzenią spacerową, wycieczką z przewodnikiem, który w każdej chwili weźmie Cię za rękę i podpowie gdzie warto iść. Rolę przewodnika pełnią dobrze dobrane narzędzia kompozycyjne, takie jak punkty zbiegu.
Focal point przy ścieżce to rzecz oczywista ale w każdej kompozycji znajduje się element do którego jak w ogniskowej zbiegają się linie. Tam kierujemy wzrok, tam zatrzymuje się uwaga obserwatora. Zadbaj o to aby umieścić w tych punktach coś ciekawego, Nie pozwól aby pozostały puste (chyba że to celowy zabieg, który ma wzbudzić zainteresowanie).
Dominanta w kompozycji ogrodowej
Zręczna kompozycja ogrodowa zjawia się w dobrze zaplanowanych widokach. Czasem tych widoków jest cała seria, szczególnie podczas spaceru kompozycja potrzebuje być zrównoważona przez jakiś wyraźny obiekt w każdym momencie – na każdym kroku. Dobrze widoczna z daleka dominanta robi tą robotę. Oczywiście przysłanianie jej co jakiś czas jest jak najbardziej wskazane. Ale taki stale widoczny i dość duży obiekt służy m.in. jako punkt orientacyjny, punkt zbiórki, cel drogi.
Cechy dobrej rzeźby w ogrodzie
Jestem wielkim entuzjastą sztuki w ogrodzie, a szczególnie rzeźby. Ubolewam, że w kompozycyjnie kluczowych punktach, jako dominanty czy zwieńczenia, zamiast dzieł sztuki częściej wybierane są miernej jakości dekoracje.
Mocny akcent – Lawa berberysowa
Roślin o czerwonych liściach trzeba używać rozważnie i z umiarem. Ogniskują uwagę i dominują w przestrzeni. Czerwony to kolor który maksymalnie kontrastuje z zielenią, więc od razu wychwytujemy takie akcenty.
Nie bój się dzielić przestrzeni
Ogród jak lotnisko, otwarta Polana na której wszystko jest widoczne wieje nudą. A nawet małą przestrzeń warto podzielić, stworzyć pokoje o różnych pomysłach, zaciekawić spacerowicza.
Nie ma się co bać podziałów przysłaniających widoki. Nie ma się co bać zadrzewienia i zacienienia działki, bo to wprowadza przyjazny mikroklimat. Ogród ma być tajemniczy, nieoczywisty i wciągający.
Eco Brutalism – o takim świecie marzę
Gdybym mógł zasadziłbym tak cały nasz świat. Żebyśmy zarośli. Żyli w miejskich lasach. Za zielonymi elewacjami. Pośród drzew. Wodę opadową zatrzymywali i wykorzystywali na miejscu a nie pozbywali się jej. That’s my dream.
Zauważaj świat wokół siebie
Jesteś jego integralną częścią.
Wiosna pokonuje śmierć.
Wspaniałego Pierwszego Dnia Wiosny.
Wprowadzaj efekt zaciekawienia i tajemnicy
Unikaj oczywistości.
Nie ma nic gorszego niż Nuda.
